Thursday, Mar 23rd

Last update:07:35:19 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Wydarzenia hainburskie, czyli dlaczego nie powstanie czeski wariant kanału Odra – Dunaj

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Ujście Morawy do Dunaju i Park Narodowy Donau-Auen

W opublikowanym niedawno na portalu „Port Europa” artykule opisaliśmy nieczyste zagrywki Czechów, którzy lansują po trupach swój projekt kanału Dunaj – Odra – Łaba i równocześnie zwalczają bardziej zaawansowany, słowacki projekt drogi wodnej Dunaj – Wag – Odra. Jak wspomnieliśmy, z czeskiego projektu DOL realne szanse na powstanie ma jedynie kanał Odra – Łaba, który zresztą przyczyni się do marginalizacji polskiej Odry jako drogi wodnej łączącej Małopolskę i Śląsk z Niemcami. Połączenie czeskiej Morawy z Dunajem jest natomiast niemożliwe, gdyż na to nie zgodzi się Austria. Dlaczego – o tym w niniejszym artykule.

To enjoy living to the fullest it is significant to be wholesome. How can medicines help up? Sure thing, one of the beautiful place where people can buy remedies is online drugstore. In our generation the stock you can order from the Web is actually infinite. Drugs like Deltasone often is used to solve disorders such as severe allergies. Glucocorticoids synthetic steroids, which are readily absorbed from the gastrointestinal tract. There are numerous others. A lot of doctors know about price of cialis. What do you know about cialis generic best price? Albeit erectile dysfunction is more common among older men, that doesn’t make it “normal”. Erectile dysfunction can act the quality of existence. However there are some medications that can help us without harming your erection. Prescription medicines can save lives, but they can also come with unwanted side effects. It's important to remember that not all remedies are healthy. Several men using this drug typically do not have serious side effects to Cialis. Take the container with you, even if it is empty. If you fear that someone might have taken an overdose of this medication, go to the emergency department of your local hospital at once.


Austriaccy pseudoekolodzy

Obecnie lansowany przez Czechów projekt drogi wodnej Łaba/Odra – Morawa – Dunaj zakłada połączenie Morawy z Dunajem albo sztucznym kanałem przez terytorium Austrii, albo obecnym korytem Morawy, będącym w tym miejscu rzeką graniczną między Austrią a Słowacją. Z technicznego, ekonomicznego i przyrodniczego punktu widzenia lepszym i jedynym realnym wariantem jest wariant austriacki, czyli ta nitka, zaznaczona na poniższej mapie na niebiesko. W takim wiariancie kanał przebiegałby na austriackim terytorium po równinie i poza niewielkim odcinkiem nie kolidowałby z terenami cennymi przyrodniczo, czego nie da się powiedzieć o słowackim (zaznaczonym na czerwono) wariancie.

Źródło: www.zegluga.wroclaw.pl

Z różnych względów wariant austriacki, przynajmniej na razie, nie został zaakceptowany przez oficjalny Wiedeń. Austria po prostu nie jest zainteresowana udziałem w tym projekcie. Z jednej strony związane jest to z tradycyjną czeską austrofobią: stosunki czesko-austriackie przypominają te polsko-rosyjskie lub są jeszcze gorsze, głównie z winy czeskiej, ale to temat na osobny artykuł. Po drugie, Austria obecnie prowadzi politykę „wszystko na tory” i poza wykorzystaniem już istniejących dróg wodnych i portów nie garnie się do rozwoju żeglugi śródlądowej. Ogromną rolę w tej polityce odegrały silne w Austrii środowiska pseudoekologów, którzy podobnie jak w Polsce blokują rozwój przyjaznego środowisku transportu wodnego oraz nieemisyjnych elektrowni atomowych. I chociaż my wszyscy wiemy, że w takim antyżeglugowym nastawieniu „pseudozielonych” nie ma logiki, za to są emocje, to niestety tak właśnie sprawa wygląda – nie tylko w Polsce, ale również w Republice Austrii.

Nie mogąc dogadać się z Austriakami, czescy lobbiści projektu DOL kilka lat temu sięgnęli po alternatywny wariant połączenia Morawy z Dunajem – przez terytorium Słowacji. Wariant nierealny, czysto teoretyczny, wykorzystywany bardziej po to, by szantażować Austrię i zmusić Wiedeń do udziału w optymalnym (zaznaczonym na mapie na niebiesko) projekcie.

Otóż w wariancie bratysławskim droga wodna miałaby omijać Austrię i przebiegać korytem rzeki Morawa na tym odcinku rzeki, który stanowi granicę słowacko-austriacką. Aby uniknąć austriackich protestów, na większości tego granicznego odcinka Czesi zaplanowali, że droga wodna będzie przebiegać kanałem lateralnym, wzłuż rzeki, w całości na słowackim terytorium. I Słowacy wstępnie ten wariant zaakceptowali – oficjalna Bratysława opowiada się (zgodnie ze swoimi wcześniejszymi zobowiązaniami) za równoczesnym powstaniem zarówno DOL, jak i kanału Dunaj – Wag – Odra.

Problem w tym, że jak by się Czesi nie starali, nie ma możliwości w tym bratysławskim wariancie całkowicie ominąć Austrii. Przynajmniej w rejonie Bratysławy, tam gdzie Morawa wpada do Dunaju, droga wodna musi przebiegać granicznym austriacko-słowackim odcinkiem Morawy, na co Austriacy nigdy się nie zgodzą. Dodatkowo, aby zapewnić żeglowność dolnego odcinka Morawy, na Dunaju w rejonie Bratysławy musi powstać stopień wodny. Szczegóły techniczne tego problemu opisaliśmy w tym artykule.

Hainburska rewolucja

Taki stopień wodny Bratislava – Wolfsthal rzeczywiście był już projektowany – w latach 80-tych, jako wspólne przedsięwzięcie Austrii i komunistycznej Czechosłowacji. I tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy, dlaczego Austriacy tak bardzo nie chcą słyszeć o powrocie do idei kanału Odra-Dunaj. Mianowicie, plany budowy stopnia wodnego na Dunaju w rejonie Hainburga były przyczyną największych w powojennej historii Austrii demonstracji przeciwników tego projektu. Wydarzenia hainburskie z 1984 roku były dla Austrii prawdziwą rewolucją, czymś na kształt polskiej „Solidarności” czy ukraińskiej Pomarańczowej Rewolucji. W naddunajskich lasach w rejonie Hainburga powstało miasteczko namiotowe, a „rewolucjoniści” okupowali te tereny tak długo, że władza w końcu zrezygnowała ze swoich planów budowy stopnia wodnego. Efektem hainburskiej rewolucji było utworzenie Parku Narodowego Donau-Auen (Dunajskie Łęgi), obejmującego również ujściowy odcinek Morawy (właśnie ten, gdzie Czesi chcą poprowadzić „omijający Austrię” kanał). Na fali wydarzeń w Hainburgu powstała też Partia Zielonych, co było wydarzeniem bez precedensu – dzięki temu została rozbita zabetonowana i niedemokratyczna scena polityczna Austrii, gdzie od II wojny światowej faktycznie zawsze rządziła wielka koalicja chadeków i socjaldemokratów.

Hainburg jako symbol demokratyzacji Austrii

Czytając o tych wydarzeniach, Czytelnik może nie za bardzo zrozumieć, dlaczego Hainburg-1984 ma takie znaczenie dla tożsamości współczesnej Republiki Austrii i dlaczego porównujemy go do naszej „Solidarności”. Przecież Polska była krajem komunistycznym, ale Austria była częścią Zachodu i oazą dobrobytu – po co więc taka hippisowska rewolucja?
Otóż to jest tylko do końca prawda. Austria w czasach powojennych była krajem, zmuszonym do lawirowania między Zachodem (do którego chciała należeć) oraz Obozem Sowieckim, który miał dużo do powiedzenia i dyktował Wiedniowi wiele rozwiązań – a ten je posłusznie realizował w duchu „nie zadzierania z Moskwą”. Jednym z nich był właśnie wspomniany stopień wodny, który był przez społeczeństwo odebrany jako narzucony przez Moskwę projekt, na który władza w Wiedniu się bez szemrania zgodziła. W zrozumieniu realiów tego okresu pomogą Państwu nasze artykuły z tego rozdziału:
http://www.porteuropa.eu/austria/polityka

Mówiąc w skrócie, w Austrii lat 1955-84 formalnie wszystko odbywało się demokratycznie i jak należy. Były normalne wybory, których nikt nie fałszował, kraj był oazą dobrobytu i państwem jak najbardziej praworządnym. Ale były dwa niuanse. Po pierwsze, ludzie mogli wybierać właściwie tylko między dwoma partiami politycznymi: socjalistami i chadekami. Po drugie, i tak wiadomo było, że po wyborach obie partie utworzą wielką koalicję – po prostu ta z nich, która zwyciężyła, otrzymywała fotel kanclerza. Po trzecie, aby pełnić jakąś funkcję publiczną, Austriacy faktycznie musieli być członkiem którejś z tych dwóch partii albo współpracujących z nią organizacji (związku zawodowego, związku pracodawców itp.). Nawet kluby emeryta czy kółka wędkarskie były powiązane politycznie – jedne stanowiły zaplecze SPO, inne OVP.

Stanowiska były dzielone według parytetu partyjnego nawet na najniższych poziomach (w urzędzie miasta czy dzielnicy) i zależnie od wyniku wyborów określoną pulę etatów przydzielano osobom zarekomendowanym przez chadeków, a inną – przez socjaldemokratów. I wreszcie po czwarte – niezależnie od tego wszystkiego, i tak rząd federalny miał w wielu sprawach mało do powiedzenia, bo o wszystkim decydowała nieformalna i nie mająca umocowania w konstytucji instytucja Partnerstwa Społecznego – odpowiednika naszej Komisji Trójstronnej.

System ten miał wiele zalet, wyciszał problemy społeczne i gwarantował ekonomiczny dobrobyt, ale na dobrą sprawę nie miał wiele wspólnego z demokracją. Austriacy aż do 1984 roku nie protestowali, bo jak wspomnieliśmy ważniejsze od pełnej demokracji były pełne portfele i wysokie standardy socjalne. A w porównaniu z sąsiednim Blokiem Sowieckim Austria i tak była wzorem demokracji. W dodatku, ludzie wciąż pamiętali, do czego prowadziły konflikty w przedwojennej I Republice, pamiętali też sowiecką okupację lat 1945-55. System może i niedoskonały, wybory niczego nie zmieniają, ale i tak jest świetnie – uważali dłuższy czas Austriacy.

Jednak w latach 80-tych nastroje społeczne zaczęły się zmieniać i ludziom coraz bardziej zaczęło przeszkadzać to, że bez względu na wynik wyborów krajem i tak rządzi ta sama klika, która z niemiecką precyzją dzieli między swoje partie stanowiska nawet na najniższym szczeblu. Ludzie (zwłaszcza młodzi, o hippisowskich nastawieniach) chcieli zmian i rozbicia systemu dwupartyjnego, wprowadzenia do życia publicznego nowej świeżości. Hainburska rewolucja była więc nie tyle protestem przeciwko samemu stopniu wodnemu, ale kroplą, która przelała czarę. W hainburskich lasach łęgowych koczowali nie tylko ekolodzy, ale też zwykli młodzi ludzie, którzy w ten sposób wyrażali swój młodzieńczy bunt – podobnie jak to było na kijowskim Majdanie czy w gdańskiej stoczni.

Bez wydarzeń hainburskich nie byłoby Austrii w UE

Hainburg-1984 był impulsem, który doprowadził do poważnych przemian politycznych i społecznych w Austrii. Z kraju „zgniłego kompromisu i zamiatania śmieci pod dywan” Austria w ciągu dziesięciu lat przekształciła się we wzorcową demokrację i wstąpiła w 1995 roku do Unii Europejskiej, co wbrew pozorom nie było takie łatwe i oczywiste.
Bezpośrednie następstwa Hainburga były trzy. Pierwszy – to rezygnacja rządu z realizacji inwestycji hydrotechnicznych na Dunaju, co pokutuje do dzisiaj (to między innymi dlatego Austria jest niechętna czeskim propozycjom żeglugowym – to się źle kojarzy). Drugi – to utworzenie Parku Narodowego Dunajskie Łęgi, dziś chluby całej Dolnej Austrii i Wiednia. I trzeci – to powstanie Partii Zielonych oraz rozwój haiderowskiej FPO, co ostatecznie przełamało wieloletni duopol chadeków i socjalistów.
Dzięki Hainburgowi Austria z kraju dwupartyjnego stała się normalną demokracją, gdzie wynik wyborów nie jest z góry ustawiony, a politycy muszą konkurować między sobą, zamiast w zaciszu gabinetów dzielić stołki. Od tego momentu możliwe stały się różne scenariusze koalicji a nie tylko układ socjaliści – chadecy, zmalała również wszechwładna rola Partnerstwa Społecznego. A społeczeństwo pokazało, że ma w tym kraju coś do powiedzenia nawet jeśli nie należy do partii, związku zawodowego czy związku przedsiębiorców.

To właśnie po wydarzeniach hainburskich w Austrii zaczęła się prawdziwa debata publiczna i zostały odgrzebane tematy, wcześniej uważane za tabu. Między innymi to wtedy zaczęto głośno mówić o współwinie Austrii w hitleryźmie i holocauscie, to wtedy zaczęto wyłapywać nazistowskich zbrodniarzy wojennych, którzy wcześniej żyli sobie nie niepokojeni przez nikogo. To dzięki Hainburgowi-1984 zrobiła się przestrzeń dla publicznej dyskusji i poddawania krytyce obowiązującego modelu komformizmu Wiednia w odniesieniu do bloku wschodniego. A to wszystko zaowocowało również zapoczątkowaniem starań o członkostwo w EWG i Unii Europejskiej, co przed wydarzeniami hainburskimi było właściwie nie do pomyślenia.

Symboli się nie rusza

Jak pisaliśmy w artykule „Austriacki fetysz nieistniejącej neutralności”, dzisiejsza Republika Austrii jest krajem, szukającym swojej własnej, nieniemieckiej tożsamości i symboli narodowych. I Austriacy mają z tym ogromny problem. Jednym z takich symboli jest powojenna neutralność, a drugim – opisane tu wydarzenia hainburskie, które zmieniły oblicze tego kraju, zerwały z wcześniejszym zakłamaniem i doprowadziły do budowy współczesnego europejskiego państwa.

Pech chciał, że pretekstem dla tych jakże potrzebnych buntów społecznych stał się właśnie protest przeciw projektowi rozwoju żeglugi rzecznej i budowie inwestycji, która dziś jest niezbędna dla realizacji projektu Dunaj – Odra – Łaba. I mówiąc o tym, że Austria za nic w świecie nie zgodzi się na użeglowienie Morawy, nie mam wcale na myśli argumentów merytorycznych, tylko właśnie tych konotacji z tym związanych. Hainburg-1984, Park Narodowy Donau-Auen i historia zablokowania inwestycji żeglugowej na Dunaju – to dla Austriaków świętość. I z im większym tupetem Czesi będą proponować budowę kanału DOL na terenie Parku Narodowego Donau-Auen, tym większe rozdrażnienie i opór będzie to w Wiedniu wywoływać. A może nawet dojdzie do powtórki „wydarzeń hainburskich”, co już całkowicie pogrzebie plany rozwoju żeglugi w rejonie Dunaju. A sentyment wobec Hainburga-1984 jest tak duży, że rzeczywiście wielu Austriaków chętnie przypomniałoby sobie czasy młodości i wyszło na barykady w proteście przeciwko żegludze. Czy naprawdę my jako polscy zwolennicy żeglugi chcemy takiego rozwoju wydarzeń?

Między innymi dlatego od kilku lat konsekwentnie piszę o tym, że jedynym realnym i możliwym połączeniem Odry z Dunajem jest słowacki projekt Drogi Wodnej Wagu wraz z planowanym na lata 2025-35 połączeniem Żylina – Bohumin, które Czesi chcą wykreślić ze swoich planów. Czeski projekt DOL ma natomiast szansę powstać najwyżej w okrojonej wersji jako droga wodna Odra – Łaba, która zamiast pomóc polskiej gospodarce, będzie służyła marginalizacji polskiej Odry i jako taka jest dla naszego kraju zdecydowanie szkodliwa.

Przedruk tego artykułu na innych stronach jest zabroniony, natomiast zachęcamy do umieszczenia linka do tej publikacji wraz z krótkim streszczeniem. Dziękujemy za zrozumienie.

 

Komentarze  

 
0 #1 jubus 2013-10-26 07:12
Ciekawy artykuł, ale trochę w nim błędów merytorycznych, związanych z Austrią i sprawami politycznymi.
Cytować
 
 
0 #2 jubus 2013-10-26 07:21
Chodzi oczywiście o to, że ruch ekologiczny w Austrii to było pokłosie takich samych ruchów, które formowały się wcześniej w RFN i innych krajach Europy Zachodniej. Przyczyna była oczywista - Zimna Wojna, amerykańskie rakiety z głowicami jądrowymi, sprzeciw wobec obecności tejże broni w Niemczech, sprzeciw wobec energii atomowej. Stąd narodził się ruch zielonych, silny szczególnie na południu Niemiec, potem to przeszło do Austrii, a te wydarzenia były tylko okazją do zademonstrowani a. Dzisiaj "ekolodzy" nie mają raczej nic do gadania, bo najsilniejsza w Austrii jest skrajna prawica, nazywana populistami. Austriacy cierpią na jakiś kompleks "okrążenia" przez rzekomo, nieprzyjazne i dzikie masy słowiańsko-madziarskie. Poza tym, Austria była członkiem EFTA wówczas, a droga do UE była tylko pokłosiem, podobnych ruchów na północy, kiedy wchodziły Norwegia, Szwecja i Finlandia. Ostatecznie, Norwegia odrzuciła ofertę, ale i pozostałe kraje, łącznie z Austrię również były sceptyczne. Myślę, że Austria będzie raczej budować tożsamość, w oparciu o kontakty z Europą Środkową, byłymi "koloniami", a nie jakieś tam wydarzenia, które dla mieszkaców Tyrolu mają niewielki znaczenie (tak sądze).
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

----

Zobacz też:

Noclegi w Bratysławie

Hotele w Wiedniu

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto