Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Wiedeń – imponująca stolica Europy Środkowej

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Dawna stolica Habsburgów, miasto Mozarta i Straussa, przesiąknięte historią potężnego Austro-Węgierskiego imperium, a także miejsce, w którym Sobieski pokonał Turków – z tym każdemu Polakowi kojarzy się Wiedeń. Jednak to wszystko to tylko połowa prawdy. Wiedeń to również tętniąca życiem nowoczesna metropolia, której codzienne oblicze jest równie interesujące, jak to historyczne.


Nudnych przewodników o Wiedniu napisano już wiele, ale mało jest publikacji, które opisują austriacką stolicę kompleksowo. Jak zwiedzać Wiedeń, by zobaczyć najważniejsze zabytki, ale również poznać to miasto z perspektywy jego mieszkańców? To oczywiście możliwe, ale jeżeli chcesz rzeczywiście odczuć klimat Wiednia i poznać wszystkie jego aspekty, powinieneś poświęcić na to miasto 2-3 dni.

Miasto pogranicza i wielu kultur

Chociaż Austria i jej stolica są niemieckojęzyczne, atmosfera Wiednia i okolic ma mało wspólnego z tym, co się kojarzy z Niemcami, a zwłaszcza z Berlinem, Hamburgiem czy Frankfurtem. Stwierdzenie „wiedeńczycy – to niemieckojęzyczni Słowianie”, choć przewrotne, ma w sobie wiele prawdy. Mieszkańcy Wiednia oraz Dolnej Austrii i Burgenlandu są po słowiańsku wyluzowani, przechodzą przez ulicę na czerwonym świetle i nie są wcale tak zasadniczy, jak Niemcy czy Szwedzi. Nawet język jest nieco inny – austriacki dialekt jest co prawda zrozumiały każdemu, kto zna „klasyczny” niemiecki, ale jednak różnice wcale nie są kosmetyczne.

Wiedeń zawsze był multikulturowy i otwarty na Europę Środkową i Południową. Do 1918 roku był on stolicą ogromnego cesarstwa, w którym obywatele niemieckojęzyczni stanowili mniejszość. Imperium Habsburgów było wspólnym domem nie tylko Austriaków (którzy wówczas nazywali siebie po prostu Niemcami), ale również Czechów, Słowaków, Polaków, Ukraińców, Węgrów i narodów bałkańskich. Te kontakty sprawiły, że wiedeńczycy (i generalnie Austriacy) przejęli wiele cech i zwyczajów od narodów sąsiednich, zwłaszcza od Słowian i Węgrów. W czasach komunistycznych to właśnie Wiedeń stał się oknem na świat dla Polaków, Węgrów czy Słowaków, którzy chcieli czasowo lub na stałe wyjechać na Zachód.

Po upadku żelaznej kurtyny i poszerzeniu UE te tradycje są kontynuowane: Wiedeń stawia sobie za cel stać się nieformalną stolicą Europy Środkowej, co zresztą niezbyt podoba się Warszawie i Pradze, które również mają podobne ambicje. Widać to wyraźnie w postaci ekspansji gospodarczej austriackich firm w sąsiednich krajach, ale nie tylko. Wiedeńska giełda staje się główną giełdą dla całej Centralnej Europy, wiedeńskie lotnisko obsługuje pasażerów ze Słowacji, Czech i Węgier. Wreszcie, symbolem tego współczesnego wymiaru wiedeńsko-słowiańskiego partnerstwa jest metropolia Twin City – tworząca się na naszych oczach wspólna aglomeracja wiedeńsko-bratysławska. Wszystko zmierza do tego, by Wiedeń i Bratysława stały się faktycznie jednym organizmem miejskim, który nie tylko będzie posiadać wspólny system transportu publicznego, ale również wspólny rynek pracy. Mieszkać w Bratysławie a pracować w Wiedniu (lub odwrotnie) stanie się sprawą tak oczywistą, jak codzienne przemieszczanie się ludzi pomiędzy Gdańskiem a Gdynią.

Te związki Wiednia ze swoimi słowiańskimi sąsiadami można szczególnie odczuć w okolicach dworca kolejowego Wien Suedbanhoff Ost i Belwederu, a także na przystani pasażerskiej w centrum miasta. Są to miejsca, w których język słowacki brzmi częściej, niż niemiecki. Spacerując wiedeńskimi uliczkami, co chwilę możemy natrafić a to na ukraiński kościół, a to na polski sklep, czy też na miejsca wiążące się z innymi narodami Europy Środkowej. Spacerować po mieście i nie trafić przypadkiem na bałkański czy rosyjski sklep (przy czym z ukraińskimi produktami) – to naprawdę sztuka (no chyba że ograniczasz się do standardowych, do bólu nudnych tras turystycznych).

Ale tak naprawdę współczesne oblicze Wiednia tworzą imigranci z Turcji i Bałkanów Zachodnich. Być w Wiedniu i nie zjeść wiedeńskiego sznycla, kupionego w ulicznej budce u Turka (za 2–3 euro, a więc w cenach, nie różniących się od polskich) – to tak, jakby nie być w Wiedniu wcale. Turcy i imigranci z krajów byłej Jugosławii na tyle zadomowili się w Wiedniu, że na miejskich tablicach informacyjnych (np. w parkach) czy na oficjalnej stronie internetowej miasta powszechnie funkcjonują tureckie i chorwackie wersje językowe. Wszystko po to, by ułatwić przybyszom integrację, co nie zawsze okazuje się takie proste.

Miasto nowoczesne i wygodne

Wiedeń przez wiele stuleci był prestiżową, bogatą stolicą wielkiego środkowoeuropejskiego imperium Habsburgów, o wyraźnie kosmopolitycznym charakterze. Po upadku Austro-Węgier w 1918 roku sytuacja diametralnie się zmieniła, okrojona do swych etnicznych granic Austria stała się krajem ksenofobicznym, a wkrótce bez cienia sprzeciwu została anektowana przez Hitlera. Jednak po II wojnie światowej Wiedeń powrócił do swojej tradycyjnej roli „neutralnego miasta”, siedziby organizacji międzynarodowych.

Austria stała się bowiem krajem neutralnym, co prawda kapitalistycznym, ale podobnie jak Finlandia i Szwecja nie należącym do NATO i EWG. W pewnym sensie stała się więc buforem między Wschodem a Zachodem, krajem nadającym się na zlokalizowanie tu siedzib organizacji międzynarodowych (podobnie jak Szwajcaria). Wiedeń stał się siedzibą OPEC, jedną z siedzib ONZ oraz wielu mniejszej wagi organizacji międzynarodowych i korporacji.

O tej międzynarodowej roli Wiednia można przekonać się na każdym kroku, ale w największym stopniu nad Dunajem, w kompleksie biurowo-administracyjnym Donaustadt.

Na tym jednak nie koniec. Wiedeń jest miastem, które musi mieć wszystko NAJ. Ma więc najstarsze w Europie ZOO, najstarszy i największy park rozrywki niemal w centrum miasta (Prater), najlepszą w Europie spalarnię odpadów, stanowiącą wręcz cud techniki i architektury. A także jedną z najwyższych pozycji w europejskich i światowych wskaźnikach jakości życia.

Ale Wiedeń jest nie tylko „imponujący” jako siedziba międzynarodowych organizacji i miasto ze wspaniałą historią, ale również przyjazny dla jego mieszkańców. A przy tym jest on bardzo podobny do polskich miast, na przykład do Krakowa. Są bowiem w Europie „miasta jak z bajki”, które są bajecznie bogate i piękne, ale zwiedzając je, podświadomie czujesz, że to jakby inny świat, inne realia, których się nie da przenieść na polski grunt. Mam tu na myśli na przykład „nieprzyzwoicie bogatą” Szwajcarię, Liechtenstein, Monako, Luksemburg... czy idylliczne, niejako oderwane od rzeczywistości miasteczka Włoch lub Chorwacji. Natomiast Wiedeń jest inny – jest oczywiście lepiej rozwinięty, niż np. Kraków, ale bez przesady – na jego peryferiach ale też na obrzeżach centrum jest wiele miejsc przeciętnych czy wręcz brzydkich. Wiedeń nie jest więc żadnym „bajkowym miastem”, z punktu widzenia polskich miast jest realnym wzorem do naśladowania i czerpania inspiracji.

Polskie ceny, austriackie zarobki


Ale wróćmy do tej jakości życia. Najważniejsza sprawa z naszego polskiego punktu widzenia – to stosunkowo „normalne” ceny. Minęły już te czasy, kiedy w Europie Zachodniej za wszystko trzeba było płacić 2-3 razy więcej, niż w Polsce. Ceny w dużej mierze się zrównały. Aby nie być gołosłownym: kebab/sznycel wiedeński kosztuje w budce u Turka 2.50 – a więc równowartość 10 złotych, czyli tyle, co w Krakowie. Kawa wypita w kawiarni w centrum miasta to koszt 1,8 – 3 euro. W Krakowie również na Rynku Głównym zapłacimy 12 złotych za kawę, a w Kijowie – 25 hrywien. Piwo w sklepie kosztuje od 50 centów (2 zł) za puszkę/butelkę (zwykłe piwo, odpowiednik naszego „Żubra”) do 1,30 (5,50 zł) za ekskluzywne piwo z regionalnego browaru. Bardzo dobre, niepasteryzowane piwo pszeniczne, nie produkowane masowo, to koszt rzędu 90 centów – a więc 3,60 złotych. Czyli mniej, niż polscy koneserzy piwa są ochotni wydać na swoje ulubione polskie piwo regionalne (Koźlak, Ciechan, olsztyńskie Świeże i in.). Koszt piwa w wiedeńskim pubie w centrum waha się między 2 a 3.5 euro, czyli 8 – 14 złotych – a więc tyle samo, co w centrum Krakowa. Ceny w sklepach są również podobne, a nawet niższe, niż na Słowacji – dlatego to mieszkańcy Bratysławy masowo jeżdżą na codzienne zakupy do przygranicznych austriackich wiosek i miasteczek (Kittsee, Hainburg), a nie odwrotnie.

Różnice w cenach dotyczą jedynie usług. Za komunikację miejską w Wiedniu zapłacisz nawet 3 razy tyle, co w Polsce – bilet jednorazowy na tramwaj kosztuje 1,60 eur, a więc 6 złotych. Podobnie wysokie są ceny wiedeńskich hoteli. Dlatego turyści z Polski lub Ukrainy nocują w Bratysławie lub w Czechach i stamtąd codziennie dojeżdżają do Wiednia. Tak wychodzi nie tylko o wiele taniej, ale czasem i szybciej – z Bratysławy dojedziesz do centrum Wiednia w ciągu godziny, a więc jeśli mieszkasz gdzieś na obrzeżach Wiednia, to dojazd do centrum zabierze ci niewiele mniej czasu.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

----

Zobacz też:

Noclegi w Bratysławie

Hotele w Wiedniu

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto