Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Więcej niż Kult. O białoruskiej muzyce rockowej

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

Kult w Polsce, Braty Hadiukiny na Ukrainie, Kino Wiktora Coja w Rosji - to legendarne kapele rockowe, które pojawiły się i podbiły swoje kraje w latach 80-tych – na początku 90-tych. Ale białoruskie N.R.M. to ewenement, za którym idzie więcej niż za wymienionymi wcześniej zespołami.


Kapela ta wpisała się nie tylko w dzieje miejscowej muzyki i kultury. N.R.M stało się częścią historii całej Białorusi, grupą wiele znaczącą dla osób, które nosiły biało-czerwono-biały sztandar i chciały innego państwa niż Łukaszenko. Wielu znalazło je właśnie w Niezależnej Republice Marzeń, bo tak w 1995 roku swój zespół nazwał Lawon Wolski. Wcześniej tworzył on równie „historyczną” kapelę Mroja (Marzenie), której muzyka towarzyszyła alternatywnym Białorusinom przy pierestrojce, rozpadzie Związku Sowieckiego i pierwszych latach budowy nowego państwa. Jednak członkowie Mroi stwierdzili, że formuła tego zespołu w pewnym momencie się wyczerpała i postanowili zmienić nazwę na N.R.M. Albumy tej formacji stały się tłem dźwiękowym do początków rządów „Baćki”, a przede wszystkim białoruskich rewolucji – tych nieudanych i niedokończonych. Ale obok tego N.R.M. robiło przewrót w muzyce, śpiewając po białorusku do gitarowej, nowoczesnej na wówczas muzyki. Dzięki temu powstał jeden z najciekawszych w całej Europie Środkowej rasowo rockowych zespołów, najlepiej pokazujący to na albumach „Dom Kultury” i „06”. A w międzyczasie, jak stwierdził Lawon Wolski, były „przygody, spotkania, rozstania i rozczarowania”.

Ich teksty tłumaczyły często białoruską rzeczywistość – jej współczesny duch, zarówno mentalność homo sovieticusa, jak i rozterki życiowe młodych Białorusinów. Siłą przekazu i umiejętnością opisywania rzeczywistości N.R.M przypomina teksty legendarnych polskich zespołów punkowych z lat 80-tych jak Dezerter czy Moskwa.  Jednym z najciekawszych tekstów NRM-u jest „Mieńsk i Mińsk”, w tytule wykorzystujący białoruską i rosyjską nazwę stolicy kraju – a za tym, dwóch białoruskich mentalności.

W 2011 roku z NRM odszedł jej lider Lawon Wolski. Pozostali członkowie postanowili kontynuować działalność, zachowując nazwę. Stało się trochę tak, jakby w Kulcie przestał śpiewać Kazik Staszewski, albo... z posady prezydenta Białorusi odszedł Łukaszenko ;). To już nie to samo, legendarne NRM. Zespół jest ciekawy, jednak zupełnie inny.

Co istotne NRM był też ważnym zespołem czasów pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Wówczas Białorusini uwierzyli, że podobne wydarzenia mogą mieć miejsce w ich kraju. Zwłaszcza w środowisku mińskiej młodzieży duch rewolucji wisiał w powietrzu, podsycany właśnie buntowniczymi piosenkami NRM. Gdy przyszedł czas następnej ukraińskiej walki o wolność, starego NRM już nie było, ale Białorusinów nie zabrakło. Liapis Trubieckoj – zespół wykorzystujący elementy ska, rocku, rapu i popu – wyraźnie zaistniał na Majdanie 2013/14. Zespół był już dawno wyjątkowo popularny na Ukrainie – większość festiwali rockowych zeszłego lata próbowało zaprosić Liapisów do siebie jako czołową gwiazdę imprezy. Jeśli to się udawało, to zespół przyciągał wyjątkowo wielu fanów.

Na Majdanie hitem stała się piosenka „Nie być skotam” (dosłownie: Nie być bydłem tzn. burakiem, bandytą). Nawet strona stworzona przez aktywistów z Demokratycznego Aliansu, na której umieszczano informacje o „zasłużonych” milicjantach, sędziach i tituszkach, przybrała nazwę pochodzącą z tej piosenki. Warto wspomnieć, że tekst utworu to wiersz wybitnego białoruskiego poety Janka Kupały Chto ty hetki (Kto ty taki), zbudowany na podobieństwie polskiego „Kto ty jesteś – Polak mały”.

Wyjątkowo popularny w ostatnich miesiącach był także numer Liapisów „Ty nie pri cziom” (Co ci do tego) który, jak się wydaje był przygotowywany z myślą o protestach w 2012 w Rosji (gdzie zespół również jest popularny), ale idealnie wpasował się w ukraińską rzeczywistość przełomu 2013 i 2014 roku (w tekście mamy butelki z benzyną, dzwony bijące na trwogę i barykady).
Niestety w międzyczasie powstawania tego artykułu Liapis poszedł jeszcze dalej w ślady NRM i postanowił... zakończyć działalność. Można jednak wyczuć w tej decyzji piarowe zagranie – bo zwiększyła ona tylko zainteresowanie zespołem, a na pożegnalnej trasie zespołu, która ma trwać całe lato, pojawiają się tłumy. Kto wie, może grupa zmieni jednak zdanie i będzie kontynuować występy lub po pewnym czasie wróci na scenę.

Czy na Białorusi pojawi się jeszcze zespół, który będzie otoczony takim kultem jak NRM, czy też zdobędzie taką popularność jak Liapis Trubieckoj? Wątpię, bo czasy legend muzycznych, które podbijały umysły całych pokoleń już minęły. Więc kto zaśpiewa hymn przyszłej białoruskiej rewolucji?

Maciej Piotrowski


Komentarze  

 
0 #1 jamto 2014-06-10 14:42
teraz wszystcy tam śpievają "voinau" Laiapisa.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto