Sunday, Mar 26th

Last update:07:35:19 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Na Białorusi bez zmian

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

11 października odbędą się kolejne, piąte już z rzędu „wybory Łukaszenki”. I chociaż także w poprzednich głosowaniach nikt nie miał wątpliwości co do tego, że wynik jest z góry przesądzony, tym razem wybory już absolutnie nikogo nie ekscytują.

 

To enjoy living to the fullest it is significant to be healthy. How can medicines help up? Sure thing, one of the beautiful place where folk can buy remedies is online drugstore. In our generation the stock you can order from the Web is actually infinite. Drugs like Deltasone often is used to solve disorders such as severe allergies. Glucocorticoids synthetic steroids, which are readily absorbed from the gastrointestinal tract. There are numerous others. A lot of doctors know about price of cialis. What do you know about cialis generic best price? Albeit erectile malfunction is more common among older men, that doesn’t make it “normal”. Erectile disfunction can act the quality of existence. However there are some medications that can help us without harming your erection. Prescription medicines can save lives, but they can also come with unwanted side effects. It's great to think that not all remedies are sound. Several folk using this preparation typically do not have serious side effects to Cialis. Take the container with you, even if it is empty. If you fear that someone might have taken an overdose of this treatment, go to the emergency department of your local hospital at once.

 


Jest to sytuacja radykalnie odmienna od tej, z którą mieliśmy do czynienia w 2001, 2006 i 2010 roku. Mimo braku złudzeń, opozycja wykorzystywała kampanię wyborczą do prezentowania swoich idei i wypromowania własnych liderów (np. Milinkiewicz i Kazulin w 2006 roku). Nie bez znaczenia była również prowadzona przy tej okazji wojna pomiędzy poszczególnymi frakcjami o zachodnie granty, przeznaczane na „demokratyzację Białorusi”. Opozycyjni politycy, wiedząc, że nie mają najmniejszych szans na realną władzę, większość swojej energii poświęcali na walkę między sobą o rolę „wspólnego kandydata opozycji”. Stanowisko to wiązało się nie tyle z prestiżem, co z dostępem do rozbudowanego systemu europejskich i amerykańskich grantów, które dla wielu liderów pseudoopozycji stały się całkiem niezłym pomysłem na życie. To legendarne wręcz „grantożerstwo” sprawiało, że opozycja nie tylko nie mogła liczyć na zwycięstwo w wyborach (z wiadomych względów), ale także nie cieszyła się zaufaniem nawet tej części społeczeństwa, której nie podoba się obecny prezydent. „Taka opozycja to skarb, który trzeba pielęgnować. Jej nawet nie trzeba specjalnie zwalczać, bo ona kompromituje się sama” – mówił w połowie poprzedniej dekady Alaksandar Łukaszenko. I trudno nie przyznać mu racji.

Tym niemniej, jeszcze do niedawna (mniej więcej do 2010 roku) znaczna część społeczeństwa miała nadzieję, że zmiany na Białorusi prędzej czy później nastąpią. Szczególnie silne te nastroje były w pierwszych dziesięciu latach urzędowania Łukaszenki, zwłaszcza przed 2001 rokiem, kiedy na porządku dziennym były demonstracje i innego rodzaju działalność opozycyjna. Ludzie mieli jeszcze świeżo w pamięci przemiany okresu gorbaczowskiej pierestrojki, odzyskanie niepodległości w 1991 roku i związane z tym kilka lat odrodzenia narodowego. W takim 2000 roku większości Białorusinom nie przyszło do głowy, że piętnaście lat później ich krajem wciąż będzie rządzić ten sam prezydent – nawet w czasach radzieckich przywódcy zmieniali się częściej. Chruszczow rządził 11 lat, Gorbaczow – 5, a Łukaszenka jest już przy władzy 21 lat – czyli nawet dłużej, niż Breżniew (18 lat). Niewiele brakuje (10 lat), a baćka przewyższy stażem urzędowania nawet Stalina.

Później przyszły kolorowe rewolucje: w Serbii (2000), Gruzji (2003) i Ukrainie (2004), które dały przeciwnikom Łukaszenki nadzieję, że zmiany są możliwe również w ich kraju. Konsekwencją tych nastrojów była Płoszcza, czyli białoruski Majdan w marcu 2006 roku – masowe demonstracje w proteście przeciwko sfałszowaniu wyborów. Podobne wydarzenia, choć w mniejszej skali, miały miejsce także po wyborach prezydenckich w grudniu 2010 roku. Były to jeszcze czasy, kiedy sytuacja wydawała się względnie prosta: „jest dyktatura, ale prędzej czy później uda się usunąć Łukaszenkę i wtedy automatycznie zaczną się zmiany: Białoruś wstąpi do UE, zacznie się odrodzenie języka, przywrócimy narodowe symbole (biało-czerwono-białą flagę i herb Pogoń), a w kraju zapanuje demokracja i zaczną się reformy”.

I chociaż po rozpędzeniu Płoszczy w 2006 roku ludzie przestali wierzyć w to, że Łukaszenkę uda się pokonać w drodze ulicznych protestów, wielu Białorusinów po cichu liczyło, że sprawa może rozwiąże się w sposób naturalny. „Przecież on nie może żyć wiecznie. Może kiedyś umrze, zginie w wypadku czy zachoruje i jeśli nie w najbliższej przyszłości, to chociaż za 10-15 lat odzyskamy w ten sposób wolność” – myślało wówczas wielu Białorusinów. Wszystko zmieniła rosyjska agresja wobec Ukrainy. Dziś wśród opozycyjnie nastawionej części społeczeństwa panuje marazm i zniechęcenie: ludzie rozumieją, że samo odejście Łukaszenki nie tylko niczego nie zmieni (władzę przejmie np. jego syn Kola), ale może być jeszcze gorzej – np. na Białoruś wkroczą wojska rosyjskie i przyłączą całą albo część kraju do Rosji.

Dlatego zbliżające się wybory prezydenckie prawdopodobnie będą najnudniejsze w historii. Głosowanie przejdzie tak samo niezauważone, jak wybory parlamentarne czy „samorządowe”, które na Białorusi nie wywołują najmniejszych emocji. W możliwość przemian nikt już po prostu nie wierzy. W ewolucyjne reformy pod kierownictwem Łukaszenki – tym bardziej.

Powodem dla narastającego pesymizmu i poczucia beznadziei jest także sytuacja sąsiedniej Ukrainy, której białoruskojęzyczni Białorusini tradycyjnie kibicują. „Jeśli uda się Ukrainie, w dalszej kolejności uda się także nam” – to bardzo popularne przekonanie wśród wielu prozachodnio nastawionych Białorusinów. Między innymi dlatego tak wielu białoruskojęzycznych było obecnych na pierwszym (pomarańczowym) i drugim Majdanie, licząc na to, że Ukraińcy po rewolucji zreformują kraj, uniezależnią się od Rosji i wstąpią do UE, a zachęcona ukraińskim sukcesem Białoruś pójdzie ich śladem. Agresja rosyjska okazała się ciosem również w te złudzenia – okazuje się, że to wszystko jest o wiele trudniejsze, niż się wydaje. I tak już odległy horyzont białoruskich przemian oddalił się jeszcze bardziej, a szczytem marzeń jest już nie to, by było lepiej, lecz aby przypadkiem nie było wojny i separatyzmu.

Jakub Łoginow

Zobacz też:

Bezpłatny e-kurs języka białoruskiego

Język białoruski. Podręcznik dla Polaków zainteresowanych Białorusią i Ukrainą (ebook)

Komentarze  

 
-3 #1 jubus 2015-08-27 19:32
Patrząc na sytuację po "woborach" w 2010 roku i po wydarzeniach na Ukrainie nie powinno to dziwić.
Absolutnie nie rozumiem, po co autor chce wpędzać Białoruś w odmęty UE, który niechybnie się rozpadnie.
Przytoczę może ciekawe dane z serwisu kresowego:
http://kresy24.pl/72305/ukraincy-najbardziej-lubia-polakow-i-bialorusinow/#comment-57646
Co cieszy, to wysoka pozycja Białorusinów i Polaków.
Jest wiec szansa, że gdy Ukraina się odbuduje i Białoruś oraz Polska wyzwolą z dyktatury łukaszenkowskie j(BY) i unijnej (PL), będzie możliwe odbudowanie dawnej Rzeczypospolite j.
A wtedy ni Rosja ni Niemcy czy USA nam nie podskoczą.
Cytować
 
 
-2 #2 jubus 2015-08-27 19:34
Jakubie, skończ w końcu tą prozachodnią propagandę. Ukrainę popiera większość Białorusinów, którzy w zdecydowanej wiekszości mówią przecież po rosyjsku.
UE=Rosja=Sowiety
Precz z UE, precz z unijnym sowietyzmem.
Cytować
 
 
-3 #3 jubus 2015-08-27 19:36
To, że Ukraina wejdzie do UE szybciej niż Polska z niej wystąpi jest praktycznie pewne jak amen w pacierzu. Dam sobie rękę obciąć że mam rację, a moje przewidywania w 90% się sprawdzają. Tak było z Majdanem, interwencją rosyjską, tak będzie z rozpadem UE i wyzwoleniem Polski spod unijnej okupacji.
Cytować
 
 
-2 #4 jubus 2015-08-27 19:37
Pomyłka, chodzi mi, że nie wejdzie. Ukraina najszybciej byłaby gotowa do członkostwa za 15-20 lat. A za ten czas, to po UE nie pozostanie kamień na kamieniu.
Cytować
 
 
0 #5 RK 2015-09-27 03:25
Ciekawy artykuł. Myślę, że w tej sytuacji należałoby znormalizować stosunki Polsko - Białoruskie.
Cytować
 
 
0 #6 jubus 2015-09-29 08:30
Cytuję RK:
Ciekawy artykuł. Myślę, że w tej sytuacji należałoby znormalizować stosunki Polsko - Białoruskie.

W jaki niby sposób?
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto