Friday, Jan 20th

Last update:06:23:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Rynek telefonii komórkowej wymaga poważnej reformy

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Już ponad rok trwa akcja naszego portalu, której celem jest zwrócenie uwagi na nieuczciwe praktyki polskich operatorów komórkowych, zawyżających ceny rozmów zagranicznych z krajami Partnerstwa Wschodniego. Pojawiły się odpowiedzi na interwencje zaangażowanych w naszą inicjatywę polityków. Pora na kilka słów podsumowania i planów na przyszłość.


Najważniejszy wniosek, który możemy wysnuć z dotychczasowego przebiegu akcji jest taki, że polski rynek telekomunikacyjny jest wyjątkowo niedojrzały i nie przystający do realiów współczesnej zglobalizowanej rzeczywistości. A równocześnie dzięki skierowaniu uwagi operatorów na gadżety, konkursy i inne świecidełka, w powszechnym odczuciu wrażenie jest takie, jakby wszystko było w porządku. Ale po kolei.

Żyjemy w epoce Europy bez granic i otwarcia się Polski na sąsiadów ze wschodu. Jak najlepsze stosunki z Ukrainą to wręcz fundament polskiej polityki zagranicznej, przy czym oficjalna Warszawa również Białoruś chciałaby widzieć w kręgu państw zintegrowanych z UE. Wśród znacznej części polskiego społeczeństwa panuje „moda na Ukrainę i Białoruś”: mnóstwo ludzi uczy się języka ukraińskiego, jeździ na wycieczki do Lwowa czy na Krym, czy choćby odwiedza białoruski festiwal rokowy „Basowiszcza”. Z drugiej strony, to właśnie Polska jest obok Litwy i Słowacji miejscem pierwszego styku z Unią Europejską dla Białorusinów i Ukraińców. Podsumowując, w naszym kraju mamy prawie pół miliona imigrantów z Ukrainy i Białorusi, ponad sto tysięcy obywateli RP należących do mniejszości ukraińskiej i białoruskiej i jakieś pół miliona Polaków zafascynowanych Wschodem, jeżdżących regularnie na wycieczki na Ukrainę i mających tam znajomych. Do tego dodajmy sporą grupę Polaków zza Buga (w samym Grodnie mieszka około 50 tysięcy osób polskiego pochodzenia) oraz liczne w naszym kraju środowiska kresowe. I nareszcie: mieszkańcy powiatów graniczących z Ukrainą i Białorusią, którzy z oczywistych względów są zainteresowani tanimi rozmowami do swoich sąsiadów zza pobliskiej granicy. Jednym słowem, nawet ostrożnie licząc, w naszym 38-milionowym kraju można z powodzeniem zdefiniować grupę dwóch-trzech milionów osób, w pewien sposób związanych z Ukrainą i Białorusią i siłą rzeczy zainteresowanych w tanich rozmowach na Wschód. To prawie 10% mieszkańców Polski, a więc dość pokaźny target, którym marketingowcy polskich operatorów teoretycznie rzecz biorąc powinni się zainteresować i stworzyć dla nich jakąś ciekawą ofertę – z myślą o własnych zyskach.

Rzeczywistość rynkowa jest jednak taka, że główni operatorzy traktują te powiedzmy niecałe 10% swoich klientów, potencjalnie zainteresowanych rozmowami z Ukrainą i Białorusią, tak jakby oni nie istnieli. Spośród dużych operatorów właściwie tylko Orange stworzył udogodnienia w stylu promocji „wybrany kraj”. Na rynek wchodzą nowi operatorzy (np. Klucz Telekomunikacja, sponsor naszego portalu), zorientowani na tę grupę klientów, ale ogólnej sytuacji na rynku to nie zmienia - upłynie jeszcze trochę czasu, zanim klienci dostrzegą zalety niszowych operatorów i odwrócą się od oligopolistów.

W moim subiektywnym odczuciu najgorzej do klientów zainteresowanych Wschodem odnosi się T-Mobile - operator, w którym mam nieprzyjemność mieć telefon w abonamencie (na szczęście za kilka miesięcy umowa się kończy i nie omieszkam przenieść numeru do innej sieci). T-Mobile wielokrotnie próbował wcisnąć mi smartfon „za złotówkę” i inne bonusy w zamian za przedłużenie umowy, a na moje sugestie, że nie jestem zainteresowany smartfonem, ale za to chętnie skorzystałbym z oferty tańszych minut na Białoruś, rozmówca z biura obsługi reagował niestosownymi odzywkami, które można zakwalifikować jako ukrainofobię. „Możemy dać zniżki do wszystkich sieci w Polsce i UE, ale OCZYWIŚCIE NIE DA SIĘ zmniejszyć kosztów połączeń na Ukrainę i Białoruś. To chyba oczywiste, że możemy dać zniżki do UE, ale przecież nie na Ukrainę”.

Najbardziej razi właśnie to przekonanie pracowników sieci komórkowych, że te drogie połączenia z Ukrainą i Białorusią są takie oczywiste i że w ogóle nie ma co tu dyskutować „bo to przecież gdzieś daleko, jakiś dziki egzotyczny kraj”. No właśnie, to tym bardziej uzasadnia potrzebę udowadniania, że Ukraina to nasz bliski sąsiad, naród mówiący podobnym do polskiego językiem, kraj w którym mieszka wielu Polaków, gdzie znajduje się tak ważny dla naszej kultury Lwów – a więc może powinniśmy go traktować trochę inaczej, niż Etiopię, Argentynę lub Australię. Szczególnie dla T-Mobile należy się tu ogromny minus za arogancję wobec tej sporej grupy swoich abonentów, dla których jednak Ukraina i Białoruś to nie koniec świata.

Kolejny wniosek, który wysnuliśmy (i tu jeszcze raz ogromne podziękowania dla parlamentarzystów, którzy nas wsparli) dotyczy kwestii rozliczeń międzyoperatorskich. Zarówno sami operatorzy, jak i Urząd Komunikacji Elektronicznej, tłumaczą wysokie ceny rozmów zawyżonymi stawkami za zakończenie połączenia, narzucanymi przez operatorów ukraińskich i białoruskich. Przekaz jest taki: my byśmy chcieli obniżyć ceny, ale to ci źli Ukraińcy i Białorusini zdzierają z Polaków kasę, takie ich zbójeckie prawo, a my nic z tym nie możemy zrobić. Argumentacja jest tak wymowna, że nie znając szczegółów trudno się z nią nie zgodzić. Ale…

No właśnie. Stawki interkonektu (kwota pobierana przez operatora zagranicznego, do którego dzwonimy) jest rzeczywiście kosmicznie wysoka. Obecnie stawki te kształtują się na poziomie: 40 groszy za minutę w przypadku Ukrainy i do 80 groszy za minutę w przypadku Białorusi. Przy czym informacje te nie są publicznie dostępne. To jest ten koszt, który ponoszą polscy operatorzy, gdy dzwonimy na Wschód. OK., to rozumiemy – nikt nie oczekuje, by operator dopłacał do połączenia, musi on ustanowić taką cenę za minutę, by nie tylko pokryć koszt, ale i na tym zarobić. W biznesie marżą uchodzącą za bardzo przyzwoitą jest marża rzędu 30%. A więc bierzemy 40 groszy, dodajemy 30% marży dla Orange czy T-Mobile, wychodzi nam… 52 groszy. W przypadku rozmów na Białoruś otrzymujemy rynkową cenę 1,04 zł za minutę. Przy takich cenach operator nie to że wychodzi na swoje, ale sporo zarabia na takim połączeniu.

I właśnie takie stawki ma wspomniany już operator Klucz Mobile. Ceny oferowane przez Klucza jeśli chodzi o Ukrainę i Białoruś wcale nie są niskie, bo 50 groszy za minutę to jednak jest dużo - ale i tak jest to najniższa dostępna oferta na rynku. I operator potrafi na takich cenach wyjść na swoje i całkiem nieźle zarobić. Skąd więc ceny rzędu 2 zł za minutę w T-Mobile i Play? 150% marży w przypadku rozmowy z Białorusią i 400% marży w przypadku rozmowy z Ukrainą – tak to wygląda w przypadku T-Mobile. Drodzy operatorzy, nie za dobrze wam? Ja rozumiem, każdy chce zarobić, tym bardziej gdy można traktować swoich abonentów jak jelenie, którym się da wcisnąć kit o „wysokich stawkach interkonektu, narzucanych przez ukraińskich i białoruskich operatorów”. Ale czy naprawdę nie widzicie w tym segmencie rynku pola do promocji i obniżek cen choćby dla waszych stałych abonentów? Może jakiś pakiet „rozmów za złotówkę z Białorusią” w ramach abonamentu? Czy naprawdę poza modelem "smartfon za złotówkę" nie potraficie wykazać się jakąś inwencją i zróżnicować bonusy oferowane stałym klientom, dostosowując je do jakże zróżnicowanych oczekiwań waszych abonentów?

Jak już jesteśmy w kwestii rozliczeń międzyoperatorskich, to dzięki staraniom naszych parlamentarzystów, na porządku dziennym stanęła kwestia administracyjnego obniżenia tych stawek do jakiegoś rozsądnego poziomu. Na przykład 10 eurocentów za minutę. Aby to było możliwe, należałoby podpisać odpowiednią umowę międzynarodową między Polską a Ukrainą i Republiką Białoruś.

Konieczne jest także postawienie tej sprawy na porządku dziennym obrad Partnerstwa Wschodniego, a wcześniej – po prostu omówienie tego tematu na wschodnich konferencjach i w mediach poświęconych Europie Wschodniej. Nie ukrywam, że bardzo liczę tu na podjęcie debaty na ten temat przez Nową Europę Wschodnią, Eastbook, Fundację Batorego oraz Pawła Kowala wraz z jego inicjatywami eksperckimi i politycznymi. A więc przez środowiska, które w mojej ocenie nadają ton dyskusji o Europie Wschodniej. Ten temat po prostu musi przebić się do debaty publicznej o polskiej polityce wschodniej, stąd mój apel do naszego środowiska (dziennikarzy piszących o Ukrainie, ekspertów zajmujących się Wschodem, organizatorów polsko-ukraińskich konferencji), by nie skupiali się tylko na polityce, ale włączyli do kręgu swoich zainteresowań również problem zbyt wysokich kosztów rozmów telefonicznych oraz braku pieszych przejść granicznych. To powinny być tematy, poruszane przez MSZ i Prezydenta RP w rozmowach z ukraińskim kierownictwem, a Polska powinna bardziej aktywnie dążyć do podpisania stosownych umów międzynarodowych z Ukrainą i Republiką Białoruś.

W odpowiedzi, udzielonej przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji na interpelację pani Małgorzaty Gosiewskiej i Ewy Kołodziej, MAC wspomina o chęci podpisania stosownej umowy. Jednak praktyka pokazuje, że same chęci MAC nie wystarczą, jeżeli nie zostaną one wsparte wyraźnym i jednoznacznym sygnałem politycznym ze strony ministra spraw zagranicznych, premiera i/lub prezydenta. Wystarczyłoby, gdyby któryś z wymienionych polityków wspomniał publicznie o tej sprawie podczas swojej wizyty na Ukrainie czy spotkania ze swym ukraińskim odpowiednikiem – takie gesty i deklaracje znacznie przyspieszyłyby zawarcie stosownej umowy.

Ale nawet bez obniżania obecnych znacznie zawyżonych stawek za zakończenie połączenia istnieje ogromne pole do obniżek cen, przy których operatorzy i tak będą na takich połączeniach nieźle zarabiać. Wróćmy do naszego przykładu: dzwoniąc z T-Mobile do ukraińskiego Kyivstara, T-Mobile musi płacić ukraińskiemu operatorowi aż 40 groszy za minutę. W takim razie nawet, gdyby drugie 40 groszy za minutę pobierał polski operator, to i tak daje to 0,8 zł za minutę, a nie 2 zł. A przecież marża rzędu 40 groszy za minutę to i tak, mówiąc po ludzku, zwyczajne ździerstwo, bo przecież w ruchu krajowym operatorzy nieźle zarabiając, stosując marże rzędu 10 groszy za minutę. Jakby nie liczyć, nawet jeśli dodamy VAT i wszelkie inne podatki, koszty itp., to należy uznać, że nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia dla cen wyższych niż 80 groszy w połączeniach z Ukrainą i 1 zł z Białorusią.

W dodatku na stronach internetowych i w cennikach operatorów bardzo trudno jest znaleźć ceny rozmów międzynarodowych. Naszym zdaniem powinny być one umieszczane w standardowym cenniku, obok cen rozmów w ramach sieci i z sieciami krajowymi oraz cen sms-ów, a tak nie jest – cen rozmów zagranicznych trzeba szukać gdzieś na siedemnastej stronie regulaminu, pośród klauzul napisanych drobnym maczkiem, w najmniej oczekiwanym miejscu. To też świadczy o nastawieniu operatorów do rozmów zagranicznych: wychodzą oni z założenia, że i tak nikogo to nie obchodzi, więc po co o tym informować w widocznym miejscu.

I kolejny problem – przeciętnemu konsumentowi bardzo trudno jest zorientować się w tych wszystkich zagadnieniach, dotyczących kwestii rozliczeń międzyoperatorskich czy rynkowego poziomu stawek za zakończenie połączenia. W księgarniach nie ma ani jednej książki, która w prosty sposób mogłaby wyjaśnić laikowi podstawowe zagadnienia związane z tym rynkiem. Nie sposób znaleźć też żadnej publikacji elektronicznej. W pismach nadesłanych przez operatorów oraz instytucje pojawia się wiele specjalistycznych określeń, takich jak „hurtowa stawka za zakończenie połączenia” czy „stawka interkonektu”, ale brak jest wyjaśnienia, jak ten rynek działa, jakie konkretnie są rynkowe poziomy tych stawek, jak od kuchni wygląda proces uzgodnień międzyoperatorskich, związanych z realizacją połączeń międzynarodowych. Jak wygląda ustalanie cennika rozmów zagranicznych, co sprawia, że T-Mobile ustanowił cenę akurat 2 zł za minutę, a nie 10 złotych ani nie 1,20 zł? Jakie konkretnie koszty operator ponosi w związku z takim połączeniem, na czym zarabia, jakie są związane z tym ryzyka, jakie czynniki operator musi uwzględnić, ustanawiając cennik połączeń zagranicznych? To wszystko są kwestie, o których konsumenci powinni być informowani przez regulatora rynku, a więc przez UKE i UOKiK. Niestety, tak się nie dzieje, w efekcie świadomość konsumencka w tym względzie jest zerowa, czego skutki widzimy: konsumenci dają sobie wcisnąć kit, że ze względu na wysokie stawki interkonektu połączenie MUSI kosztować 2 zł czy 1,71 zł, podczas gdy jak widzimy jest zupełnie inaczej.

Tytułem podsumowania: poniżej przedstawiamy rekomendacje dla instytucji państwowych.

1.    Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji powinno podjąć bardziej aktywne starania o podpisanie umów międzynarodowych z Ukrainą i Republiką Białoruś, w której zostaną określone maksymalne dopuszczalne stawki interkonektu. Ale MAC nie powinien działać sam, sugerujemy również, by Premier RP oraz Minister Spraw Zagranicznych w sposób wyraźny wypowiedzieli się na ten temat, wyrażając wolę polityczną do zawarcia takich porozumień. Kwestia ta powinna stać się przedmiotem rozmów na najwyższym szczeblu podczas spotkań Ministra Spraw Zagranicznych i Prezesa Rady Ministrów z ich ukraińskimi odpowiednikami. Z kolei MSZ powinno wyraźnie wpisać dążenie do obniżki stawek rozmów telefonicznych do założeń polskiej polityki wschodniej, jako element praktycznej realizacji założeń Partnerstwa Wschodniego i umów stowarzyszeniowych (Ukraina, Mołdawia, Gruzja).

2.    Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji i podległe jemu urzędy (m. in. Urząd Komunikacji Elektronicznej) powinny podjąć zakrojoną na szeroką skalę akcję edukacyjną, w której w prosty i przystępny sposób przedstawiłyby konsumentom zawiłości związane z kwestią rozliczeń międzyoperatorskich. Można pomyśleć o kilkuminutowych spotach w telewizji, folderach, bilbordach i stronie internetowej. W ramach kampanii MAC powinno podać do publicznej wiadomości aktualny rynkowy poziom stawek za rozliczenia międzyoperatorskie i podać informację, jakiej stawki połączeń międzynarodowych konsument może oczekiwać od swojego operatora. Konsumenci powinni wiedzieć, że aktualna stawka interkonektu to tylko 40 groszy, więc po uwzględnieniu marży operator jest w stanie oferować usługi za kwotę np. 50-60 groszy. Oczywiście mamy wolność gospodarczą i operator ma prawo ustalić sobie dowolnie absurdalną stawkę za minutę połączenia, nawet 10 czy tysiąc złotych za minutę, ale z drugiej strony Konsument ma prawo wiedzieć, dlaczego ta stawka jest zawyżona.

3.    MAC powinien drogą rozporządzenia ustalić zasady, na jakich operatorzy są zobowiązani do informowania o swoich cenach połączeń międzynarodowych. Niedopuszczalna jest obecna sytuacja, gdy ta informacja jest ukryta w różnych dodatkowych klauzulach. Rozporządzenie MAC powinno zobowiązać operatorów do informowaniu o stawkach za rozmowy międzynarodowe w tym samym miejscu, co cennik usług krajowych. Rozporządzenie ministerstwa powinno również określić zobowiązanie operatorów do podawania obok cen połączeń międzynarodowych również informacji o tym, jaką część tej stawki stanowi stawka interkonektu, jaką stawka pobierana przez operatora międzynarodowego, a jaką inne opłaty i podatki. Dzięki temu konsument dowie się, że np. stawka interkonektu wynosi tylko 40 groszy, podatki i opłaty to 30 groszy, a przychód operatora to aż 1,40 zł za minutę, co podniesie siłę przetargową abonentów w rozmowach z operatorami, zwiększy możliwości dla nacisku konsumenckiego i przysłuży się do rozwoju konkurencji między operatorami.

Na koniec należałoby się zastanowić, czy obecny model rynku z czterema wielkimi operatorami, którzy w większości należą do zagranicznych udziałowców, jest właściwy. Jak widzimy, na rynku mamy klasyczny oligopol. Być może regulator rynku powinien stworzyć warunki dla zwiększenia konkurencji między operatorami, tak by na rynku było nie czterech, ale ośmiu-dziesięciu dużych graczy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że być może jest już na to za późno i struktura rynku z istniejącym szkodliwym oligopolem zostanie zakonserwowana, tym niemniej należy sobie przynajmniej uświadomić fakt, że rynek telefonii komórkowej funkcjonuje źle i wymaga poważnej reformy.

Artykuł opublikowany w ramach akcji "Ukraina i Białoruś w UE". Polub stronę: www.facebook.com/ukrainabialorus

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto