Friday, Jan 20th

Last update:06:23:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Zlikwidowali roaming, zapomnieli o Ukrainie

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Fot. Ihor Scibajlo

Przegłosowane kilka dni temu zniesienie roamingu wewnątrz UE to z pewnością dobra nowina dla konsumentów. Ale równocześnie decyzja ta oznacza jeszcze większe niż dziś odcięcie Ukrainy od reszty Europy – i to mimo podpisanej niedawno umowy stowarzyszeniowej.

 


O tym, jak ważne w biznesie i zwykłych kontaktach międzyludzkich są rozmowy telefoniczne, nie trzeba nikomu przypominać. Tym bardziej należy ubolewać nad tym, że między Polską a Ukrainą istnieje niewidzialna i bardzo dotkliwa „telekomunikacyjna bariera”. Zarówno połączenia międzynarodowe, jak i roaming są tak absurdalnie drogie, że faktycznie uniemożliwiają normalne kontakty z użyciem telefonu. Teraz, gdy operatorom zabrano łatwy zarobek na roamingu wewnątrz UE, można oczekiwać, że oligopoliści odbiją sobie to na połączeniach z krajami pozaunijnymi. A więc zamiast obecnych dwóch złotych za minutę rozmowy z polskiej na ukraińską komórkę i pięciu złotych za minutę połączenia odebranego w roamingu, zapłacimy jeszcze więcej – bo europosłowie „zapomnieli” uregulować kwestii połączeń między UE a jej krajami stowarzyszonymi.

Ale nawet pozostawienie stawek 2 zł za minutę rozmowy z Ukrainą / 5 zł za minutę roamingu w Ukrainie, wobec likwidacji opłat w ramach Unii, oznacza dalszą marginalizację naszego wschodniego sąsiada. Mamy bowiem do czynienia ze specyficznym procesem społecznym. Wraz ze wzrostem poziomu integracji w ramach UE (likwidacja granic, wspólna waluta, brak opłat roamingowych) polskie społeczeństwo coraz bardziej zaczyna żyć i myśleć w ten sposób, jakby na Unii świat się kończył. Przykład: odkąd do wyjazdu za granicę (w ramach UE) wystarczy dowód osobisty, mnóstwo Polaków, skądinąd mobilnych i często jeżdżących za granicę, rezygnuje z wyrabiania paszportu. A nawet nie tyle rezygnuje, co w ogóle o tym nie myśli. Olśnienie przychodzi dopiero wtedy, gdy ktoś ze znajomych proponuje weekendowy wypad do Lwowa, plany są już zrobione, bagaż spakowany i pada nieśmiertelne pytanie: „a to tam trzeba paszport”? Podobnie będzie z telekomunikacją. Ludzie tak przyzwyczają się do tego, że „roaming jest za darmo”, że już absolutnie żaden klient telefonii komórkowej nie zainteresuje się, ile kosztuje minuta roamingu w przypadku Ukrainy. Operator będzie mógł ją ustalić chociażby na 100 złotych, a cenę sms-a międzynarodowego wysłanego z polskiej komórki na ukraiński numer choćby i na 10 zł, twierdząc że „tyle to musi kosztować” – i pies z kulawą nogą nie zwróci na to uwagi. „Bo przecież roaming już jest za darmo”. Nie ma tematu.

A przecież mogło być inaczej. Portal „Port Europa”od 2012 roku apeluje o uwzględnienie Ukrainy podczas podejmowania tego typu unijnych regulacji. Na naszą prośbę, stosowne interwencje (interpelacje poselskie, pisma) podjęło ponad trzydziestu polskich polityków, m. in. europosłowie Elżbieta Łukacijewska, Joanna Skrzydlewska, Róża Thun, Filip Kaczmarek, Paweł Kowal, poseł Marek Poznański i in. Efektem ich starań były przychylne deklaracje Komisji Europejskiej i polskiego Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Tak, włączenie Ukrainy do przygotowywanych na poziomie UE regulacji prokonsumenckich w dziedzinie telekomunikacji jest możliwe – pisała w oficjalnym piśmie unijna komisarz Nelly Kroes oraz polski wiceminister MAC. Wymaga to podjęcia rozmów ze stroną ukraińską i zawarcia stosownych umów – zarówno na poziomie UE+Ukraina (np. w ramach aneksu do umowy stowarzyszeniowej), jak i na poziomie umowy dwustronnej polsko-ukraińskiej – mogliśmy wyczytać w odpowiedziach na interpelacje.

Takie rozmowy powinien był już w 2012 roku zainicjować polski MSZ. Apelowaliśmy o to my, wspierali nas w tym politycy. Niestety bezskutecznie, MSZ Polski i Ukrainy nie podjęły tego tematu. Można powiedzieć: były ważniejsze sprawy. Może więc warto do sprawy wrócić właśnie teraz?

Włączenie Ukrainy do unijnych porozumień dotyczących roamingu mogło być pierwszym namacalnym przykładem, że Euromajdan nie poszedł na marne. Oczywiście stosowne rozmowy z Kijowem należało rozpocząć już wcześniej (np. na fali przygotowań do Euro), a teraz akurat byłaby możliwość je sfinalizować. Niestety, po raz kolejny okazało się, że nasze MSZ zawaliło sprawę na całej linii, a za politycznymi deklaracjami o „Ukrainie w Europie” nie poszły konkretne działania, o które zabiegali nasi europosłowie.

Więcej na ten temat:

http://porteuropa.eu/bialorus/telekomunikacja oraz na Facebooku:

www.facebook.com/zadzwonnamarsa

Powyższy artykuł można bezpłatnie przedrukowywać pod warunkiem podania źródła.

Komentarze  

 
-1 #1 Piotr K. 2014-05-01 23:50
Ukraina jest opuszczona i zdana na siebie. Poza tym nie potrafi się odwdzięczyć nawet największemu sojusznikowi - Polsce. Przypomnę, że obowiązuje embargo na polskie mięso. Tak, tak, nie pomyliłem się embargo dotyczy nie tylko Rosji, ale Ukrainy również! Chyba to pod dyktando Niemiec, żeby wypchnąć polskie firmy z tamtego rynku. Wygląda na to, że Ukrainą podzielą się Niemcy do spółki z Rosją. Wszystko ku temu zmierza. Dziś granice są picem na wodę. Liczy się gospodarka. Chłopcy z majdanu niestety położyli pierwszy kamień pod rozbiór Ukrainy. PS Jestem na tym portalu pierwszy raz i zauważyłem, że sporo w nim informacji z Ukrainy i o Ukrainie. To dobrze. Nie sprawdzałem jeszcze na ile są to informacje rzetelne. Mam nadzieję, że są bardziej rzetelne niż w polskich mediach.
Cytować
 
 
0 #2 jubus 2014-05-02 06:35
No niestety, zawiedzie się Pan. W wielu punktach, Jakub Łoginow ma rację,w wielu, powiela polską czy wręcz zachodnio-ukraińską propagandę. Zgadzam się co do roli Niemiec w rozbiorze Ukrainy, dodałbym jeszcze Austrię, która była "cichym sojusznikiem" reżimu Janukoywycza. Niestety, Jakub Łoginow uważa, że Austria jest ok, ale to chyba wynik jego skrajnej naiwności, podobnej do naiwności wielu Polaków. Los Ukrainy jest przykry, podobny do losu Polski w 1939 roku. To nauczka, pokazująca, starą maksymę "umiesz liczyć, licz na samego siebie" oraz to, że dbać wyłacznie trzeba o egoistyczne, własne, interesy narodowe, a nie liczyć na jakąś "pomoc".
Cytować
 
 
0 #3 jubus 2014-05-02 06:37
Ukraina nie ma przyjaciół, podobnie jak i Polska i bardzo dobrze. Co więcej uważam, że największymi wrogami Ukrainy są Rosja, Niemcy i Austria, wespół z Węgrami, a największymi wrogami Polski - Rosja, Niemcy i Ukraina, wespół z Austrią. Uczmy się historii, drodzy państwo, to najlepszy wskaźnik, działania na przyszłość. To co było kiedyś, na pewno prędzej czy później, zdarzy się i w przyszłości.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto