/Co zwiedzić na Białorusi

Co zwiedzić na Białorusi

Dziewicza przyroda i odmienna, a zarazem podobna do naszej kultura – to główne powody, dla których warto wybrać się na Białoruś. Co ciekawe, mimo iż Białoruś nie ma gór, to można się tam z powodzeniem wybrać… na narty, a konkretnie do podmińskiego ośrodka sportów zimowych Raŭbiczy.




Białoruskie Mazury

Za naszą wschodnią granicę najlepiej jest wybrać się w okresie wakacyjnym. Krajobraz znacznej części tego kraju jest bowiem łudząco podobny do naszych Mazur i Podlasia, z tym że jest tam o wiele spokojniej, a jeziora i rzeki mniej są skażone najazdem turystów.

Obszar, który można z powodzeniem określić mianem „Białoruskie Mazury”, znajduje się w północnej części kraju, na terenie obwodów: Grodzieńskiego, Mińskiego i Witebskiego. To tutaj znajduje się słynne, opisane w mickiewiczowskich balladach jezioro Świteź, a także szereg innych, pięknych akwenów, takich jak Miadziel czy Naracz. Białoruskie pojezierza pozwolą nam przypomnieć sobie klimat Mazur sprzed lat, niezmąconych jeszcze komercją i szerokim napływem turystów. Ale uwaga – nie wszędzie znajdziemy takie ciche i spokojne zakątki, a niektóre jeziora, zwłaszcza te leżące niedaleko Mińska, są pełne ludzi i niestety nieco brudne.

Narty na Białorusi

Białoruś co prawda nie ma gór, ale za to ma całkiem imponujący kompleks skoczni narciarskich i tras zjazdowych. Już kilka kilometrów na północ od Mińska zaczyna się pagórkowata wyżyna morenowa, o ukształtowaniu terenu przypominającym nasze Mazury, a miejscami nawet Góry Świętokrzyskie.

Tutejsze pagórki nie oszałamiają co prawda wysokością, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Z takiego założenia wyszli Białorusini, którzy założyli w tym miejscu kompleks narciarski Raubiczy, z kilkoma stokami dla narciarstwa zjazdowego, całkiem niezłymi skoczniami narciarskimi, stadionami i halami sportowymi. Kompleks jest zlokalizowany pośród wzgórz i lasów, a w jego sąsiedztwie mieści się sztuczne jezioro, stanowiące ulubione miejsce rekreacji mieszkańców pobliskiej stolicy.

Dzikie, radioaktywne Polesie

Najbardziej wyludniona i tajemnicza jest natomiast południowa część kraju. Wszystko za sprawą rozlewających się tu rzek, starorzeczy, bagien i niedostępnych lasów, które sprawiają, że na białoruskim Polesiu czas jakby zatrzymał się w miejscu. Jest to też region z największym poczuciem odrębności jego mieszkańców, co przejawia się w poleszczuckiej gwarze, będącej czymś pośrednim między językiem białoruskim a ukraińskim. Stolicą tego ciekawego regionu jest Pińsk (stąd pochodził Ryszard Kapuściński), drugim dużym miastem jest Mozyr. Administracyjnie Polesie jest podzielone między dwa obwody – Brzeski i Homelski.

Białoruskie Polesie stało się w ostatnich latach turystycznym hitem eksportowym Białorusi, przyciągając zwłaszcza spragnionych dzikiej przyrody Amerykanów. Jednak zwiedzanie zabytkowych miast i wypoczynek na łonie natury to nie wszystko. Nową atrakcją turystyczną stał się położony przy ukraińskiej granicy Rezerwat Radiacyjno-Ekologiczny, jak oficjalnie nazywa się białoruska część półzamkniętej strefy wokół Czarnobyla. Bo chociaż sama elektrownia i wymarłe miasto Prypeć znajdują się na Ukrainie, to trzeba mieć na względzie, że chmura radioaktywnego dymu przemieściła się na północ, powodując największe spustoszenia właśnie na Białorusi. Dziś można tu zwiedzać opuszczone wioski i poczuć te trudne do opisania wrażenia, towarzyszące pobytowi w tym strasznym i zarazem ekscytującym miejscu.

Klasyka, czyli śladami Mickiewicza

I na koniec coś, od czego właściwie moglibyśmy zacząć. Białoruska klasyka, czyli sentymentalna wycieczka do Grodna i innych związanych z polską kulturą miejsc Grodzieńszczyzny, takich jak Lida czy Nowogródek.

Położone tuż przy polskiej granicy Grodno nie bez powodu uchodzi za kulturalną stolicę Białorusi. W odróżnieniu od Mińska, zachowało się tu dość sporo zabytków – chociaż bez porównania mniej, niż we Lwowie czy Wilnie. Relacje między Grodnem a Mińskiem są mniej więcej takie, jak między Krakowem a Warszawą czy między Lwowem a Kijowem. Z Grodna pochodzi wielu intelektualistów, to tutaj są największe tradycje niepodległościowe i opozycyjne, a mieszkańcy miasta są dumni z przynależności do zachodnioeuropejskiego kręgu kulturalnego i z pewną wyższością spoglądają na mieszkańców bardziej zrusyfikowanego „wschodu”. Na Zachodniej Białorusi żyje się spokojnie i ciekawie, ale nie ma tu zbyt wielkich perspektyw na karierę, dlatego wielu ludzi wyjeżdża stąd za pracą do stołecznego Mińska.

O ile Grodno jest bez wątpienia najciekawszym miastem Białorusi, to Grodzieńszczyzna jest najatrakcyjniejszym turystycznie regionem kraju. Obwód Grodzieński w największym stopniu zachował białoruską autentyczność, nieskażoną aż tak bardzo sowieckimi i rosyjskimi naleciałościami. Warto zwiedzić tu nie tylko klimatyczne miasteczka (takie jak Lidę czy Nowogródek, który Białorusini uznają za swoją pierwszą stolicę), ale również piękne tereny nad Niemnem czy Kanałem Augustowskim, doskonale nadające się zwłaszcza na aktywny wypoczynek pod namiotem.

Nie należy zapomnieć również o Puszczy Białowieskiej, która na Białorusi zachowała się w o wiele lepszym stanie, niż jej polska część. Na krótką wycieczkę do puszczy można się wybrać przy okazji pobytu na polskim Podlasiu, korzystając z pieszego przejścia granicznego w Białowieży. Jadąc na Białoruś, trzeba pamiętać o konieczności posiadania wizy, którą można wyrobić m. in. w ambasadzie w Warszawie lub konsulatach w Gdańsku, Białymstoku czy Białej Podlaskiej.

Jakub Łoginow