/Czar dasz wakacjom, czyli zapraszamy na Węgry

Czar dasz wakacjom, czyli zapraszamy na Węgry

Kończy się rok szkolny, zaczynają wakacje. Siedząc/stojąc w pracy coraz częściej zastanawiamy się dokąd udać się na wymarzony urlop. Dubaj, Tajlandia – za drogo. To może Węgry? A czemu nie!?

Kraj naszych historycznych przyjaciół wydaje się być doskonałym rozwiązaniem dla kogoś, kto szuka zarówno ciszy jak i rozrywki, a nie stać go na popularne w ostatnich latach podróże do Chorwacji. Na każdego odwiedzającego Węgry czeka szeroki wybór atrakcji turystycznych. Znajdą tu coś dla siebie amatorzy historycznych pamiątek, kąpieli w wodach termalnych, degustacji w piwniczkach czy spędzania czasu na świeżym powietrzu. „Czar dasz wakacjom” – tym hasłem reklamuje swój kraj Narodowe Przedstawicielstwo Turystyki Węgierskiej. I ma rację. Wracając znad Balatonu czy Egeru można być rzeczywiście oczarowanym. Ogrom win (22 regiony winiarskie!), kilkaset kąpielisk termalnych i basenów (to przecież Węgry są światową stolicą balneologii) a także sympatyczni, uśmiechnięci ludzie szczególnie życzliwie nastawieni do Polaków są gwarantem udanego wypoczynku.

Węgry od lat przyciągają Polaków oferując za niewielką cenę dostęp do najbardziej interesujących atrakcji: pięknych miasteczek, małych muzeów czy historycznych szlaków w lasach i regionach wyżynnych.

Osobną kategorię węgierskiej turystyki stanowi stolica. Budapeszt, ogromna metropolia w której mieszka 2 miliony mieszkańców stanowi idealne miejsce na 1-2 dniowy wypad, także z najmłodszymi. Ostatnio pojawiło się wiele nowych atrakcji, mających przyciągnąć turystów nie tylko krajowych ale i zagranicznych. Coraz popularniejsze jest Tropicarium, odbierające powoli pałeczkę „rodzinnej rozrywki z przyrodą w tle” miejskiemu ZOO. Obok kąpielisk termalnych jak grzyby po deszczu wyrastają Aquaparki, chociażby Aquaworld resort czy największy park wodny na Węgrzech w miejscowości Mogyoród pod Budapesztem.

A może właśnie zorganizować sobie pobyt jak najdalej od zgiełku stolicy? Węgry oferują do wyboru nie tylko najchętniej odwiedzane przez Polaków Średniogórze Północne (Eger, Miskolc czy Tokaj!) ale też chociażby różnorodne plaże Balatonu, miasta o śródziemnomorskim klimacie (Szeged, Pecs) czy okolice jeziora Cisa, gdzie wędkarze i koneserzy dobrego jedzenia mogą spróbować dań kuchni węgierskiej, noszącej w sobie wpływy kuchni wszystkich składowych narodów C-K Monarchii.

Węgry są też krajem festiwali. Wielokrotnie słyszałem od turystów, że z rozrzewnieniem wspominają festiwal kwiatowy w Debreczynie. Malowniczy pochód idący przez środek miasta to obrazek warty zapamiętania! Ubóstwiam festiwal zupy rybnej w Baja, kiedy to na ryneczku miasteczka leżącego nad brzegiem Cisy rozkłada się kilkuset kucharzy z kociołkami i gotuje zupę rybną, której – jak mawia wielu Węgrów – najlepsza wersja powstaje właśnie tutaj.

Festiwale Budapesztu to oczywiście temat na zupełnie inny, dłuższy artykuł. Począwszy od tych muzycznych z najsłynniejszym Sziget, przez festiwale kulinarne (festiwal palinki, festiwal piwa, festiwal wina) a skończywszy na festiwalach kulturalnych (np. Międzynarodowym Festiwalem Żydowskim) wszędzie będziemy mieli okazję zakosztować festiwalowej atmosfery pełnej atrakcji.

Tak. Węgry oczarowują na każdym kroku. Wjeżdżając na nie ze Słowacji odczuwa się błogi spokój, nasze zegarki spowalniają a myśli zaczynają krążyć wokół cielesnych uciech podniebienia i kąpieli. Piszę ten tekst na pokładzie autobusu jadącego z Budapesztu. Wiecie co?Węgry są wciąż zachwycające. Upalne. Wciągające. I czekają na Was!

Waldemar Kugler

http://www.waldemarkugler.pl/

https://www.facebook.com/eventshungary