Friday, Feb 24th

Last update:06:53:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Piwo społecznie zaangażowane

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

Fot. Browar Bernard

Powszechnie wiadomo, że Republika Czeska to kraina piwem płynąca. Nie da się ukryć, że tak jest w istocie,  ale do niedawna niewiele osób zdawało sobie sprawę, z czego wynika prawdziwość tej opinii.


O sile czeskiego piwowarnictwa wcale nie stanowią browary największe i najbardziej znane poza jego granicami (jak na przykład Pilznenski Prazdroj czy Staropramen), ale niezliczona (dosłownie!) ilość małych, lokalnych browarów, którym - dzięki patriotyzmowi miejscowych smakoszy - nic nie jest w stanie zagrozić. Również Polacy uświadamiają sobie powoli różnicę między piwem produkowanym przez międzynarodowe koncerny a tym warzonym w bardziej tradycyjny sposób. W Polsce zauważalnie rośnie na rynku złotego trunku udział mniejszych lokalnych marek, a wielkie koncerny starają się podążać za trendem przygotowując  osobne kategorie „tradycyjnych” piw w swojej ofercie.

Jak już wspomniano, przywiązanie do lokalnej, niedostępnej szerzej marki piwa nie jest naszych południowych sąsiadów niczym niezwykłym, i poza faktem stałego przyrostu małych browarów wydawało się, że nic w tym temacie nie jest w stanie czeskich piwoszy zaskoczyć. Jakiś czas temu jednak na czeskim rynku piwa pojawiła się nowa marka, której właściciel zaskoczył swoim podejściem do produkcji piwa, jego promocji ale i obywatelskiego życia. Jaroslav Bernard, który w 1991 roku odkupił upadły browar w małym Humpolcu, postanowił podejść do produkcji piwa z całym zaangażowaniem i sercem. Jak sam twierdzi, początki nie były łatwe. W magazynach i kadziach zalegały setki tysięcy litrów kiepskiej jakości piwa, którego nikt nie chciał kupić za symboliczną koronę. Cały zapas musiał zostać wylany do ścieków. Kiedy za uzyskany z trudem kredyt ruszono z produkcją nowego piwa nazwanego od nazwiska właściciela „Bernard”, właściciel doglądał produkcji śpiąc na materacu w obskurnym biurze przylegającym do hali. Jaroslav musiał stawać na głowie, by wypromować wśród okolicznych piwoszy nową markę. Nazwa „piwo z Humpolca” było w tych stronach synonimem wszystkiego co najgorsze i wstrętne, Bernard objeżdżał więc lokalne gospody i restauracje z nowym produktem, cierpliwie tłumacząc iż „Rodinný pivovar Bernard” nie ma już nic wspólnego z poprzednim właścicielem. Akwizycja się opłaciła i wkrótce browar zaczął mieć więcej zamówień, niż był im w stanie sprostać.

W czym tkwi sekret piwa „Bernard”? Z pewnością w doskonałej jakości wyrobu oraz stale rosnącym asortymencie – możemy znaleźć tu rzadkie gatunki, których po prostu nie opłaca się produkować wielkim koncernom. Jaroslav Bernard znany jest ze swojego krytycznego podejścia do takich firm. Jak sam mówi, tam piwo warzą ekonomowie, a nie słodownicy. Piwo nie ma czasu dojrzeć, wszystkie procesy odbywają się jednocześnie w gigantycznych kadziach, a sam proces jest sztucznie przyspieszany. Największą jednak zbrodnią według Bernarda jest pasteryzacja, która po dłuższym czasie powoduje w piwie charakterystyczny, zepsuty posmak. Sam właściciel stosuje w swoim zakładzie mikrofitrację, która nie „zaparza” piwa a jest równie skuteczna w usuwaniu bakterii.

Bernard społeczny

Sama jakość piwa być może nie przyczyniłaby się w takiej skali do sukcesu marki, gdyby nie charyzmatyczna postać właściciela. Jaroslav Bernard mimo sukcesu pozostaje skromnym człowiekiem pełnym ideałów, a przy tym jak na Czecha przystało odznacza się poczuciem humoru oraz dystansem do swojej osoby. Od początku nie ukrywał swoich prawicowych poglądów, jednak po krótkiej przygodzie z polityką w 2008 roku, kiedy to bez sukcesu kandydował do senatu Czeskiej Republiki, nie chce mieć z polityczną elitą nic wspólnego.

Odniesiony sukces pozwala natomiast Jaroslavovi bez skrępowania wytykać grzechy polityków, a  najwięcej oczywiście „dostaje się” tym z prawej strony politycznej sceny. Nie mogąc dłużej patrzeć na skandale czeskiej polityki, Bernard założył wspólnie z kilkoma podobnymi mu przedsiębiorcami-idealistami „Fundusz przeciwko korupcji” (Nadační fond pro boj proti korupci, w skrócie NFPK), którego hasło przewodnie brzmi „Nie bać się i nie kraść, a nie: nakraść i nie bać się”. Bernard w ten sposób stał się czołowym czeskim bojownikiem o przejrzystość władzy: udziela wywiadów, bierze udział w debatach i za pomocą funduszu wspiera w całym kraju lokalne stowarzyszenia walczące z korupcją. Jak sam mówi, miał dość nieustannych afer przewijających się przez czeskie media, i zrobił po prostu to, co było konieczne. Chociaż jego fundusz jako pierwsza taka organizacja w kraju odniósł spory sukces medialny, a pojawienie się NFPK jako strony na wywieszonej w sądzie wokandzie wprawia oskarżonych polityków w popłoch, to Bernard nie jest zadowolony z istnienia Funduszu. Jak gorzko twierdzi: „W normalnym państwie takie instytucje i organizacje nie powinny w ogóle istnieć, a my po prostu wyręczamy prokuraturę, sądy i policję”.

Reklamą w wielkich

Jaroslav Bernard nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał również coraz popularniejszej marki piwa do promocji swoich idei. Zanim stał się osobą publiczną, właściciel sam chętnie występował  w telewizyjnych i prasowych reklamach, zwracając się do potencjalnego klienta. Od kilku lat popularnym widokiem są również wielkie billboardy reklamujące piwo „Bernard”, na których sama marka zajmuje mało miejsca. Bardziej chodzi o sam przekaz: na jednej z reklam były prezydent Vaclav Klaus zamiata śmieci pod dywan, podczas gdy podpis głosi „amnestia po czesku” (w reakcji na ogłoszoną przez Klausa w niejasnych okolicznościach amnestię tuż przed swoim ustąpieniem z urzędu). Inny billboard naśmiewa się z polityki wielkich koncernów, sprzedających coraz więcej piw w plastikowych butelkach typu PET. „Dzisiaj w plastiku, jutro w reklamówce”, głosi slogan. Marka „Bernard” to także osobna linia piw bezalkoholowych, których promocję ułatwiło poczucie humoru właściciela. Na każdej z etykiet widnieje ogolona głowa właściciela z podpisem „z czystą głową”, mająca być zachętą szczególnie dla kierowców, nie chcących pozbawiać się przyjemności wypicia dobrego piwa.

„Bernard” to także popularne na zachodzie Czech imię, stąd pomysł na inną, ciekawą promocję piwa o tej nazwie. W związku z przypadającymi w sierpniu imieninami Bernarda, w całym kraju odbywają się specjalne dni piwa, ogłaszane sloganem „Bernard – jedyne piwo, które obchodzi imieniny”. W przeciwieństwie jednak do wielkich, obchodzonych na niemiecki wzór imprez w Polsce, tego typu wydarzenia nie mają formy masowych festynów odbywających się pod gołym niebem. Święto piwa obchodzi się w zaprzyjaźnionych gospodach i restauracjach, gdzie przygotowywane są specjalne zniżki, limitowane rodzaje piwa, a świętowanie odbywa się w gronie dobrze znanych z codziennych odwiedzin tego typu lokali współtowarzyszy.

Co dalej, Bernardzie?

Wszystko powyższe sprawia, że na „Bernarda” zapanowała w Czechach oraz na Słowacji prawdziwa moda. Lokale oznaczone skromnym logiem piwa pękają w szwach, a właściciele hospod starają się dogodzić gustom klientów starając się o jak największy wybór trunków z Humpolca. Rzucone wieczorem hasło „idziemy na Bernarda” towarzyszy dziś spotkaniom studentów i robotnikom, a efektem tego jest swego rodzaju „clubbing” uprawiany w centrach czeskich i słowackich miast. Najmniejsza plotka o pojawieniu się nowego rodzaju „Bernarda” w konkurencyjnej knajpce potrafi sprawić, że gwałtownie zmienia się struktura i ilość osób odwiedzających inne lokale.

Wszyscy smakosze trunku z Humpolca mają nadzieję, że rosnąca popularność marki oraz ogłoszona już konieczna  rozbudowa browaru nie przedłoży się na spadek jakości piwa. Pewną obawę można też żywić do społecznego zaangażowania właściciela, które nie wszystkim „wielkim” w branży musi się podobać. W Polsce obawy byłyby chyba jak najbardziej na miejscu. A jak będzie w Czechach? Pożyjemy, zobaczymy. Póki co, lepiej czeka się przy kuflu z pianką. Niekoniecznie społecznie zaangażowanego ;)

Arkadiusz Kugler

---

Zachęcamy do polubienia strony Arkadiusza Kuglera na Facebooku: www.facebook.com/przewodnikpobratyslawie

Może Cię zainteresować:

Bezpłatny internetowy kurs języka czeskiego

Język czeski. Podręcznik do nauki słownictwa

Język słowacki. Podręcznik dla początkujących

Bratysława i Wiedeń. Przewodnik po sercu Europy

Komentarze  

 
+1 #1 jubus 2013-08-31 08:25
Warto dodać, że Czechy posiadają wiele regionalnych odmian chmielu, w tym jeden chroniony w UE, którego nazwy zapomniałem w tej chwili. Mi osobiście, piwa czeskie nie smakują, wolę te z małych polskich browarów, z zagranicznych, belgijskie czy nawet ukraińskie lub białoruskie. Kwestia smaku. Czesi wykorzystali wzorce z Bawarii, tworząc całe klastry piwne, skupione wokół np. jakiejś regionalnej odmiany chmielu. Samo "Piwo Czeskie" jest także chronione w UE, podobnie jak "Piwo Bawarskie".
Piwo Bernard ma właśnie status "Piwa Czeskiego", tzn. jest wytwarzany wg. określonej receptury, która jest stała dla wszystkich piw, z tym statusem.
Cytować
 
 
0 #2 Veverka 2013-08-31 09:24
A ja uwielbiam piwa czeskie:)! I moim zdaniem są one jednymi z lepszych :)
Cytować
 
 
+1 #3 jubus 2013-08-31 12:57
Cytuję Veverka:
A ja uwielbiam piwa czeskie:)! I moim zdaniem są one jednymi z lepszych :)

Kwestia smaku, nic więcej. Da się znaleźć w Czechach piwa dobre, tak jak wszędzie, mi chodziło o "klasyczne piwo czeskie" z mała ilością alkoholu (to akurat dobrze)i wysoką zawartością ekstraktu chmielowego, czego jak nie lubię. Osobiście wolę pszeniczniaki i piwa białe, takich akurat Czesi praktycznie nie robia, Bawarczycy robią świetne, Ukraina też robi nie najgorsze.
Dzisiaj właściwie nie ma co patrzeć na pochodzenie państwowe produktu, ale na to, czy piwo jest masowe lub też niszowe. Polacy na szczęście mają jeszcze cydry/jabłeczniki, miody i inne rzeczy, których inni nam powinni zazdrościć.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto