Sunday, Mar 26th

Last update:07:35:19 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Czesi bardziej zaradni od Słowaków

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 


Czechosłowackie, czyli czeskie

Zostawmy tu na razie powszechnie znane przypadki, kiedy popularne czechosłowackie marki dziś kojarzą się sąsiadom tylko z Czechami, a nie ze Słowacją. Napój Kofola, Krecik i inne czechosłowackie kreskówki – to wszystko było kiedyś wspólne, ale „zawłaszczyli” je sobie właśnie Czesi. Nawet Słowaka Alexandra Dubčeka, autora demokratycznych przemian w 1968 roku, niemal wszyscy kojarzą z Czechami, a nie z jego rzeczywistą ojczyzną. Nie mówiąc już o częstych do niedawna przejęzyczeniach w stylu „czeskie Tatry” czy mylenia języka słowackiego z czeskim (zainteresowanych tym, czym się różnią oba języki, odsyłam tutaj). Ale to wszystko można zrozumieć: w Federacji Czechosłowackiej to Czesi byli stroną silniejszą, więc siłą rzeczy cała Czechosłowacja była w powszechnej opinii Polaków czy Anglików „po prostu Czechami”. I dlatego nic dziwnego, że podczas rozwodu, większość wspólnych firm, znanych marek czy dziedzictwa kulturalnego została nie do końca sprawiedliwie zawłaszczona przez Czechów, podczas gdy Słowakom z tej wspólnej przeszłości nie zostało prawie nic.

Teoretycznie podział Czechosłowacji był po prostu rozwiązaniem unii dwóch już i tak dość samodzielnych i równoprawnych republik składowych. Po upadku komunizmu Czeska i Słowacka republiki związkowe były już de facto niemal suwerennymi państwami, z własnymi parlamentami, rządami, ministerstwami, z własną republikańską administracją i dokładnie wyznaczonymi granicami między Czechami a Słowacją. W 1991 roku instytucje federalne były już i tak słabe, dlatego rozdział był w sumie kwestią czasu. Ale mimo, że formalnie obie republiki składowe po prostu rozerwały unię między sobą, w praktyce rozpad polegał na tym, że Republika Czeska stała się w pewnym sensie kontynuatorką Czechosłowacji. Republika Słowacka postanowiła natomiast budować swoją niepodległość praktycznie od zera, odcinając się początkowo od czechosłowackiej przeszłości. Tym bardziej, że federalna stolica i siedziby czechosłowackich urzędów centralnych mieściły się przecież w Pradze, a nie w Bratysławie, a nowa Republika Czeska przejęła tę samą flagę, którą wcześniej posługiwała się Czechosłowacja. To między innymi dlatego większość tego, co czechosłowackie, stało się po prostu czeskie, podczas gdy niepodległa Słowacja na nowo musiała budować swoją tożsamość i od zera tworzyć rozpoznawalne za granicą, słowackie marki.

Autostrada, SoNorA, szlak bursztynowy i kanał

O ile jednak powyższe przykłady da się wytłumaczyć zaszłościami historycznymi, to jednak współczesną lepszą zaradność Czechów (a raczej Morawiaków i Ślązaków) w kwestiach tranzytowych – już niekoniecznie. Ale po kolei. Zarówno Republika Czeska, jak i Republika Słowacka, leżą na szlaku tranzytowym z portów bałtyckich do Wiednia i dalej nad Adriatyk lub do Wenecji. Istnieją dwa równie dobre warianty tego korytarza transportowego: Gdańsk – Łódź – Katowice – Ostrawa – Brno – Wiedeń lub Gdańsk – Warszawa – Kraków – Żylina – Bratysława – Wiedeń z odgałęzieniem na Węgry. I to Słowacy jako pierwsi zbudowali autostradę na tym swoim odcinku – z Bratysławy do Żyliny, podczas gdy autostrada po stronie czeskiej długo była tylko w planach. Ale mimo tej lepszej sprawności Słowaków, to Czesi okazali się skuteczniejsi w kwestiach marketingowych. I w efekcie europejski korytarz transportowy SoNorA (Bałtyk – Adriatyk) został zaplanowany właśnie w wariancie czeskim, a wariant słowacki wpisano tylko jako rezerwowy.

Idźmy dalej. Od czasów Franciszka Józefa istnieją plany zbudowania drogi wodnej Odra – Dunaj. I na terenie Słowacji ten projekt od lat 50-tych jest konsekwentnie, aczkolwiek powoli wcielany w życie. Początkowo użeglowiono drugą najważniejszą rzekę Słowacji, czyli Wag. Za kilka lat Wag ma być żeglowny aż do Żyliny, a w obowiązującej strategii transportowej Słowacji zapisano, że w dalszej kolejności powstanie kanał łączący Żylinę, przez Beskidy, z czeskim Bohuminem i tym samym z Odrą.

Mimo, że projekt niemiłosiernie się ślimaczy, nie pozostaje jedynie na papierze, lecz jest konsekwentnie realizowany. Trasa przyszłego kanału jest zapisana we wszystkich obowiązujących planach zagospodarowania przestrzennego. W efekcie, na obszarze, gdzie kiedyś (za 15-25 lat) powstanie kanał Dunaj – Wag – Odra, już teraz nie można niczego budować, poza altankami łatwymi do rozbiórki. A jeśli gdzieś nad Wagiem ma powstać nowy most, to musi spełniać określone wymagania, by w przyszłości spokojnie zmieściły się pod nim dość duże statki rzeczne. Widać to wyraźnie w Poważskiej Bystrzycy, gdzie kilka lat temu zbudowano ogromną estakadę i most nad Wagiem – gdyby nie to, że przyszłości będą pod nimi pływać statki, most mógłby być o wiele niższy, estakada – niepotrzebna, a cała inwestycja – o wiele tańsza.

O ile Słowacy rzeczywiście coś w tym temacie robią, to Czesi – na razie tylko mówią. A jednak to czeski wariant kanału Odra – Dunaj (przez rzekę Morawę, a nie Wag), znany jako projekt DOL, jest w Polsce powszechnie znany, podczas gdy o słowackim projekcie nikt w Polsce nie słyszał. To Czesi jeżdżą na wszystkie polskie konferencje, poświęcone żegludze śródlądowej, na których omawia się projekt drogi wodnej Odra-Dunaj. Słowaków, mimo że są ze swoim projektem bardziej zaawansowani, na tego typu spotkaniach nie uświadczysz.

I wreszcie trzeci tego typu przykład. Wiele wieków temu przez tę część Europy przebiegały szlaki bursztynowe. I znów: jeden wariant szlaku biegł przez Morawy, a drugi – przez leżącą dziś na Słowacji dolinę Wagu. Dziś do tych tradycji nawiązują lokalne samorządy i organizacje turystyczne, które tworzą współczesne „szlaki bursztynowe”, mające wypromować region i przyciągnąć turystów. I mamy tu identyczną sytuację: projekt „Morawski Szlak Bursztynowy” jest bardzo prężny i wypromowany w Europie, a analogiczna fundacja „Słowacki Szlak Bursztynowy” działa tak, jakby jej się nie chciało: niby jest, ale nikt o niej nie słyszał.

Kwestia dobrego marketingu?


I takich przykładów można podać o wiele więcej. W tym miejscu nasuwa się pytanie: co sprawia, że to Czesi (i Morawiacy) potrafią wypromować swoje działania i swoje projekty, zainteresować nimi np. Polaków, a Słowacy siedzą cicho i nikt o nich w Polsce nie słyszy? I jest tak nawet wtedy, gdy to Słowacy mają w danej dziedzinie większe osiągnięcia od Czechów – jak w przypadku autostrady Bratysława – Żylina czy kanału Odra – Dunaj.

Jedno jest pewne: nie da się tego w nieskończoność tłumaczyć czasami Czechosłowacji i uprzywilejowaniem Czechów w tym związku. Jeśli ktoś z Czytelników ma jakieś pomysły i spostrzeżenia na ten temat, zachęcam do komentowania.

---

Może Cię zainteresować:

Bezpłatny internetowy kurs języka czeskiego

Język czeski. Podręcznik do nauki słownictwa

Język słowacki. Podręcznik dla początkujących

Bratysława i Wiedeń. Przewodnik po sercu Europy

Komentarze  

 
0 #1 jubus 2013-09-14 09:52
Ja mogę tylko napisać, że Słowacy, są podobni do Polaków, ale i Ukraińców, strasznie zakompleksieni, nie chcący się chwalić tym co mają. Czesi mają przechył w drugą stronę, ich "ego" jest aż za wielkie, bo za bardzo uwierzyli, tak jak pisałeś, że dołączyli już do Europy Zachodniej, ponoć, wg. nich, przynajmniej, tej lepszej. Czesi faktycznie są mocno zorientowani na kraje zachodnie i z długich kontaktów z Niemcami i Austriakami wiele się nauczyli, czego nie można powiedzieć o Polakach, Słowakach czy Ukraińcach. Że swoje, nawet jak złe by nie było, po prostu trzeba promować. Pisałem tu kiedyś, że zasada "swoje-najlepsze" powinna być podstawą polskiego myślenia. Widać to w Czechach na każdym kroku, nawet w kwestii językowej i zastępowaniu pewnych znaczeń anglojęzycznych na czeskojęzyczne, czasami zabawne. Ale tak przecież działa każdy nowoczesny kraj i naród na świecie. Mentalność czeka jest bardziej mieszczańska, bo kraj był przez wieki mieszczański i uprzemysłowiony , a to sprzyja pewnej mentalności, uważanej za "nowoczesną". Słowacja, podobnie jak i Polska to jednak kraje rolniczo-wiejskie, bardziej konserwatywne, ale i z mentalnością zaściankową, tzn. zakompleksienie m, z tego co jest. Patrząc na takie kraje jak Szwajcaria, Francja, Włochy czy nawet Bawaria, widać, że "zaściankowość" i "chłopskość" oraz tradycyjne wartości, wcale nie oznaczają zacofania czy biedy, wręcz na odwrót, tak jak w przypadku Bawarii czy Szwajcarii. Myślę, że Słowacy powinni uczyć się od Szwajcarów, jesli Czechy chcą być Holandią, to niech Słowacja będzie Szwajcarią. Ta druga jest, była i zawsze będzie, lepiej zorganizowana, bogatsza, chociaż może mniej otwarta.
Cytować
 
 
0 #2 jubus 2013-09-15 15:49
Niestety, ten post powinien być po drugim artykułem, ale system nie chce mi go "przepchać". Niech administracja zadba o to.
Michał, nie zrozumiałeś, mnie. Mi emigracja wcale nie przeszkadza, bo każdy robi jak chce. Nie jestem jednak zwolennikiem "pouczania zza ściany", tzn. tego, jak ktoś obcy, a Ty akurat, jesteś już obcy, podobnie jak inni, co nie mieszkają tu na miejscu, poucza jak ktoś ma żyć czy wyśmiewa. Jak komuś sytuacja w kraju nie pasuje, niech wyjeżdża, ale od tego, lepiej nie będzie. Polska jest krajem totalnego zdziwaczenia i idiotyzmów, ale wiadomo, że są one wszędzie. Tylko ludzie zaściankowi i zakompleksieniu mogą pisać coś w stylu "kraj/miasta/innej miejsce x jest do dupy, całe szczęście, że wyjechałem". To jest jakbyś sobie sam nasikał na buty i potem to zlizał. Ciekawe czy to przyjemne?
W kwestii polityki zagranicznej, to zgadzam się z tym co napisałeś i co napisali inni. Uważam jednak, że czas skończyć z zawracaniem sobie głowy Białorusią i Ukrainą, a skupić się na sprawach krajowych, lokalnych, z pewną nutą globalizmu, tzn. rozwijać współpracę globalną, z każdym, nie ważne czy daleko, czy blisko. Obecna polityka jest tworzona nie przez nieudaczników, ale przez zdrajców i tzw. "elity kompradorskie", które rządza tym krajem od rzekomego upadku komuny. Lizanie tyłków innym i wspieranie innych, zamiast dbanie o swoje, to tylko jeden z wielu przykładów. Polska nie bedzie normalnym krajem, dopóki nie będzie działać tak jak USA, czyli skrajny cynizm, brak jakichkolwiek zasad i wyłączne dbanie o interes narodowy.
Cytować
 
 
+4 #3 deniSKa 2013-09-16 16:47
na mape je zle vyznačené rozdelenie Slovenska, Bratislavský kraj nie je tak veľký, Stred je stred a tam, kde ho máte zaznačený je Východné Slovensko :)
Cytować
 
 
0 #4 kryz 2013-09-16 18:26
Cytuję deniSKa:
na mape je zle vyznačené rozdelenie Slovenska, Bratislavský kraj nie je tak veľký, Stred je stred a tam, kde ho máte zaznačený je Východné Slovensko :)


prawda :) Východné Slovensko to vychodniary :)
Cytować
 
 
+1 #5 JanoP 2013-09-17 12:16
Z vlastnej skúsenosti: Prispievam do fotogalérie na stránke Zakopiański Portal Internetowy (nick JanoP). Sporadicky sa zamiešam aj do diskusného fóra. Hlavným cieľom mojich príspevkov je prezentovanie prírodných krás hôr v okolí Liptova. Vždy sa snažím byť maximálne slušný, vecný, keď treba, i kritický (hlavne v oblasti toponomastiky tatranských objektov). No z reakcie prevládajúceho poľského publika som poväčšine sklamaný. Dokonca koncom minulého roka sa vo fóre (ktoré, samozrejme, nie je nijako osobitne reprezentatívne , ale je to fórum na stránke mesta, ktoré je bránou do poľských tatier, to je nesporný fakt) strhla priam búrka, alebo lepšie doslova uragán, plný osočovaní, ba doslova úplne nekroteného, neregulovaného nacionalizmu, obrazne povedané preto, lebo si na "ich fóre" dovolil niekto prispievať v slovenčine. Bol som prekvapený a hlboko sklamaný. Najmä tým, že sa nenašlo veľa obrancov, ktorý by vyjadrili svoju hanbu za počínanie svojich rodákov. Prejavy niektorých neboli ničím iným než výrazmi nekroteného nacionalizmu. Búrka doznela, alebo presnejšie doznievala dlhšie. Nedal som sa odradiť a prispievam do galérie svojimi pohľadnicami aj ďalej, no istá nemalá trpkosť vo mne zostala. Trpkosť nad tým, že o celkovom výsledku tohto nerovného "boja" vlastne rozhodovala možno najviac mlčiaca väčšina. Ono totiž zapájať sa do podobných diskusií znamená veľké úsilie, neadekvátne veľké úsilie. "Preargumentovať " solídne jeden hlúpy argument (alebo lepšie pseudoargument) je neraz možné len celou širokou paletou ozajstných, vecných argumentov. A tie sa musia neraz pracne získavať, analyzovať, triediť a spätne syntetizovať.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto