/Czy jest szansa na las między Bibicami a Marszowcem? Gmina Zielonki nie jest tym zainteresowana, zalesienia mogą powstać po przyłączeniu do Krakowa

Czy jest szansa na las między Bibicami a Marszowcem? Gmina Zielonki nie jest tym zainteresowana, zalesienia mogą powstać po przyłączeniu do Krakowa

Cicha, spokojna okolica, sąsiedztwo pól i zadrzewień nad Bibiczanką. To mniej więcej te powody skłoniły wielu krakowian do osiedlenia się w Marszowcu i Bibicach w Gminie Zielonki – do niedawna spokojnych wsi, dziś już całkiem sporych osiedli o typowo podmiejskim charakterze.





Idylla wkrótce może się skończyć. W pobliżu ma powstać skądinąd bardzo potrzebna Północna Obwodnica Krakowa. Gmina Zielonki nie odpowiedziała na apel aktywistów inicjatywy „Lasy dla Krakowa”, by wspólnie z Krakowem wykupić tereny w sąsiedztwie obwodnicy i je zalesić, tworząc tym samym naturalną barierę przed hałasem i zanieczyszczeniami. Według aktywistów, w tym niżej podpisanego, na obszarze między Lasem Witkowickim, Zielonkami, Marszowcem, Bibicami i Węgrzcami powinien powstać duży las, o wielkości porównywalnej z Lasem Wolskim. Stanowiłby on świetne tereny rekreacyjne dla mieszkańców północnej części Krakowa oraz Gminy Zielonki, a zarazem ochronę przed hałasem i smogiem, który w jesiennych i zimowych miesiącach spowija Bibice, Zielonki, Węgrzce i Witkowice.

Czy jest szansa na realizację tego śmiałego pomysłu? W granicach Krakowa – jak najbardziej, przynajmniej częściowo. Miasto przyjęło w maju 2016 roku uchwałę autorstwa Dominika Jaśkowca, która ustanawia bardzo ambitne działania zalesieniowe. Do 2040 roku lesistość Krakowa ma się zwiększyć z obecnych zaledwie 4,4% do docelowych 8%. To i tak bardzo mało i mniej niż ma np. Warszawa czy większość innych dużych miast w Polsce, ale prawie dwukrotnie więcej, niż teraz. Nowe zalesienia mają przybywać tam, gdzie lesistość jest najmniejsza: na północy (m. in. do granic z Gminą Zielonki, Wielka Wieś, Michałowice i Kocmyrzów-Luborzyca) oraz na wschodzie (Nowa Huta za kombinatem).

Co ważne, uchwała nie pozostała na papierze. Sprawę popierają nie tylko wszyscy radni niezależnie od podziałów politycznych, ale także Prezydent Jacek Majchrowski. Do tematu bardzo entuzjastycznie podchodzą urzędnicy prężnie działającej jednostki – Zarządu Zieleni Miejskiej, w tym jego dyrektor Piotr Kempf. Nie ma więc typowego dla wielu innych spraw „niedasizmu”, za to jest szukanie rozwiązań, a pomysł jest wdrażany w życie.

Pierwsze zalesienia odbyły się już w 2016 roku, właśnie na północy Krakowa, w Toniach. Kolejne miały miejsce w 2017 roku. W międzyczasie powstał Powiatowy Program Zwiększania Lesistości dla miasta Krakowa, czyli dokument, który zinwentaryzował potrzeby i możliwości i wskazał miejsca, gdzie zalesienia mają się odbywać. Zaskoczenia nie było: jednym z terenów do zalesień są właśnie obszary na pograniczu Witkowic, Górki Narodowej i Gminy Zielonki. Idea powiększenia Lasu Witkowickiego jest więc realizowana w praktyce, a w budżecie na 2018 rok znalazły się pieniądze na pierwsze wykupy.

Czy Las Witkowicki powiększy się w tym i przyszłym roku w takim tempie, jak by tego sobie życzyli aktywiści i mieszkańcy? Niestety nie, bo są przeszkody spowodowane zmianą ustawy przez exministra Jana Szyszkę. Przed szyszkową nowelizacją miasto mogło łatwo wykupywać tereny rolne i nieużytki pod zalesianie bez potrzeby zmiany planu miejscowego. I miało taki zamiar. Zmiana ustawy to utrudnia i dlatego w 2018 roku ma być wykupionych w tym rejonie jedynie kilka – kilkanaście hektarów, zamiast planowanych kilkudziesięciu rocznie. Są to jednak przeszkody techniczne, nad rozwiązaniem których urzędnicy i radny Dominik Jaśkowiec pracują, a w przyszłych latach wykupy mają przyspieszyć. Zupełnie inna sytuacja jest po drugiej stronie granicy administracyjnej, gdzie o działaniach zalesieniowych nikt nawet nie myśli.

Zamiast mieć w swoim sąsiedztwie młody las, miejsce wytchnienia i rekreacji, mieszkańcy Bibic, Marszowca, Zielonek i Węgrzc będą musieli przyzwyczaić się do widoku coraz to nowych domów, a nawet całych deweloperskich osiedli. Do niedawna malownicze tereny Doliny Bibiczanki i okolic przeradzają się w betonową pustynię bez dróg rowerowych. Kraków słusznie jest obiektem krytyki za „betonowanie miasta”, w czym celuje zwłaszcza pani wiceprezydent Elżbieta Koterba i niektórzy radni. Ale każdy przejaw takiej próby betonowania jest od razu pod lupą dziennikarzy, radnych, aktywistów miejskich i polityków.

W Gminie Zielonki takiej kontroli społecznej, medialnej i politycznej nie ma. To między innymi dlatego brak decyzji Gminy w sprawie programu zalesień nie spotkał się z zainteresowaniem mediów (bo te są głównie w sąsiednim Krakowie) ani aktywistów (bo nie są tak silni, jak aktywiści krakowscy).

Włączenie części terytorium Gminy Zielonki do Krakowa to nie tylko skuteczniejsza walka ze smogiem i miejska, a więc tańsza taryfa komunikacji publicznej. To także bardzo prawdopodobne rozszerzenie programu zwiększania lesistości o tereny leżące między Bibicami a Marszowcem oraz między Mistrzejowicami a Węgrzcami, czyli coś, co gmina Zielonki nie zamierza jak na razie zaoferować swoim mieszkańcom – chyba, że zmieni zdanie i przystąpi do sporządzania swojego programu zalesień.

Jakub Łoginow

Klauzula transparentności

Autor jest koordynatorem inicjatywy „Lasy dla Krakowa” i pomysłodawcą programu zalesień. Skutecznie przekonał radnych i władze miasta do uchwalenia programu zwiększania lesistości i do rozpoczęcia realnych działań zalesieniowych. Autor wielu tekstów o tematyce antysmogowej.

Polub Lasy dla Krakowa:   www.facebook.com/lasydlakrakowa

Więcej o zalesianiu Krakowa:

Wielkie zalesianie Krakowa. Powstał wyczekiwany plan

Artykuł sprzed przyjęcia przez Kraków uchwały zalesieniowej:

Lasy nie ochronią Krakowa przed smogiem. Mogłyby, ale samorządy nie są zainteresowane