/Polsko-ukraińska współpraca muzyczna
Dyskoteka

Polsko-ukraińska współpraca muzyczna

Dyskoteka

Czy ktoś słyszał o polsko-niemieckim, polsko-litewskim czy polsko-słowackim projekcie muzycznym ? Zdarzają się takie, jednak w porównaniu do kooperacji muzyków z Polski i Ukrainy są to próby nieliczne. Z żadnym sąsiadów nie robimy tak dużo muzyki – a szczególnie tak dobrej.




Co ciekawe, nie są to projekty marginesowe – często uczestniczą w nich najwyższej rangi artyści z obu krajów. W 2007 roku na granicy polsko-ukraińskiej w Dołhobyczowie (zresztą w miejscu w którym powstaje i nie może powstać od lat przejście graniczne – taka dygresja do obecnej ostatnio na Porcie Europa tematyki) na jednym koncercie (na którym zresztą był obecny autor tych słów – ostatnia już dygresja) wystąpiły obok siebie – jeszcze nie razem – zespoły Voo Voo i Haydamaky. Od wtedy ekipa Wojtka Waglewskiego, który jest przecież uznaną postacią w polskim rocku podjęła współpracę z zespołem Oleksandra Jarmoły – czołowego zespołu ukraińskiego folku Owocem wspólnych działań były dwa albumy: Voo Voo i Haydamaky i koncertowy krążek z serii Najmniejszych Koncertów Świata. Pierwszy z nich osiągnął sukces w sprzedaży (status złotej płyty) – a co ważniejsze także sukces na poziomie artystycznym. Jest to dość krótki, ale ciekawy materiał – gdzie Voo Voo wnosi trochę łagodności i artystycznego uładzenia, a Haydamaky niezwykły wszechświat ukraińskiej ludowości. Obie ekipy wspólnie bardzo dużo koncertowały, a po niedawnym rozpadzie ukraińskiego zespołu, Waglewski wybrał lepszą z dwóch opcji, które powstały po starych Haydamakach i współpracuje z Kozak Systemem.

Jeśli Haydamaky i Voo Voo to zespoły, które zaczęły razem nagrywać już jako słynne na swojej rodzimej scenie, to Dana Wynnycka ze Lwowa i Daga Gregorowicz z Poznania największy sukces odniosły dopiero, gdy zaczęły grać razem i stworzyły DagaDanę. Utalentowane wokalistki poznały się w Polsce na warsztatach jazzowych. Ich wspólne działania przyniosły już dwie długogrające płyty, nagrodę Fryderyka i uznanie – nawet szersze niż granice Polski i Ukrainy. Znowu pojawia się temat folku (może to tak przyciąga polskich artystów do współpracy z kolegami z Ukrainy?), z tym że Dagadana korzysta zarówno z polskiej, jak i ukraińskiej ludowej tradycji muzycznej, łącząc ją z jazzowymi eksperymentami. Wychodzi z tego naprawdę oryginalne połączenie, szczególnie na debiutanckiej płycie „Maleńka”. Bardziej spokojnie i klasycznie jest na drugim albumie „Dlaczego nie”, ale i tu Dagadana potrafi zaskakiwać – szczególnie wokalnymi pomysłami Dany Wynnyckiej. Zresztą wokalistka ta nie ograniczyła się do jednego projektu z polskimi artystami – razem z Karoliną Beimcik stworzyła zespoł Babooshki (także folk+jazz), który debiutował ciekawymi wykonaniami polskich i ukraińskich „Kolęd i szczedriwek”.

Do polskich muzyków ciągnie także Jurija Andruchowycza, który nagrywał najpierw z Mikołajem Trzaską (muzykiem eksperymentalnym, twórcą muzyki np. do filmów „Róża” i „Dom zły”) a później podjął długotrwałą współpracę z wrocławskim zespołem Karbido. O samym projekcie wspominałem już w poprzednim artykule (Ukraińska poezja śpiewana) ale warto zwrócić na niego uwagę także jako na istotny projekt na gruncie współpracy polsko-ukraińskiej – szczególnie dlatego, że Andruchowycz – jeden z czołowych pisarzy na Ukrainie – poświęca w ostatnim czasie tej współpracy chyba najwięcej uwagi spośród wszystkich swoich działań artystycznych. Poeta doskonale mówi po polsku i na płytach z Karbido czyta swoje wiersze w obu językach – więc oprócz styczności z dobrą muzyką słuchając płyt „Samogon”, „Cynamon” i najnowszego „Absyntu” możemy zbliżyć się do najciekawszych osiągnięć współczesnej ukraińskiej literatury.

Wymienione projekty to tylko najciekawsze owoce polsko-ukraińskiej współpracy muzycznej. Jest ich więcej – wymieńmy chociaż udział zespołu Hulajhorod przy nagraniu drugiej płyty polskiej RUTY, jazzowy Warszawa Kyiv Ekspress, wspólne działania Shockolad i Sinusoidal Projekt czy folkowe Caci Vorba. Dodajmy do tego często koncerty w Polsce Perkalaby, Zapaski, Liudi Dobrych, Kozak Systemu czy Dachy-Brachy. I gdyby we wszystkich dziedzinach współpraca polsko-ukraińska rozwijała się tak harmonijnie i miała takie efekty!

Maciej Piotrowski