/Kolejne podejście do autobusów transgranicznych. Start 7 stycznia?

Kolejne podejście do autobusów transgranicznych. Start 7 stycznia?

Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego opublikował pod koniec października ogłoszenie zapraszające przewoźników do złożenia szacunkowej oferty na przewozy transgraniczne Zakopane – Chochołów/Sucha Hora. Kolejnym krokiem będzie postępowanie przetargowe na obsługę połączeń transgranicznych w okresie od 7 stycznia 2019 na okres 17 miesięcy – o ile sprawy po raz kolejny nie zawali biurokratyczny niedasizm. Jest więc spora szansa, że co prawda z półrocznym opóźnieniem, ale autobusy transgraniczne w końcu ruszą.





Z ogłoszeniem można się zapoznać na stronach Biuletynu Informacji Publicznej pod linkiem:
https://bip.malopolska.pl/umwm,a,1508842,rozeznanie-rynku-dla-zamowienia-publicznego-na-swiadczenie-uslug-w-zakresie-publicznego-transportu-z.html

W 2018 roku Województwo Małopolskie przygotowało całość dokumentacji potrzebnej do uruchomienia połączeń transgranicznych. Niestety, dokumenty przez kilka miesięcy przeleżały bezczynnie w Dziale Zamówień Publicznych Urzędu Marszałkowskiego, który ze względu na spore braki kadrowe, nie wyrabia się z pracą. Nie było jednak woli politycznej, by naprawić ten problem i zatrudnić dodatkowych pracowników działu zamówień, przez co projekt autobusów transgranicznych nie ruszył tak jak zakładano od 1 lipca 2018 roku.

W lipcu 2018 ruszyło postępowanie przetargowe na obsługę połączenia Zakopane – Sucha Hora. Do przetargu jednak nikt się nie zgłosił. Dokumentacja jest jednak gotowa, dlatego można ją wykorzystać w kolejnym postępowaniu – wystarczy skopiować i bez zbędnej zwłoki zamieścić kolejne ogłoszenie przetargowe. Wszystko jest już uzgodnione z samorządami lokalnymi Powiatu Tatrzańskiego i Nowotarskiego, króre po półrocznych negocjacjach ostatecznie zgodziły się partycypować w kosztach połączenia. Są też zarezerwowane środki finansowe w budżecie oraz Wieloletniej Prognozie Finansowej Województwa Małopolskiego. Na uruchomienie połączeń z niecierpliwością czekają słowaccy partnerzy, którzy byli do tego gotowi już w czerwcu 2018.

Co do potrzeby realizacji projektu panuje ponadpartyjny konsensus. Politycy Prawa i Sprawiedliwości jeszcze przed wyborami deklarowali, że w razie przejęcia władzy w Sejmiku będą kontynuować projekt, a nawet przyspieszą jego realizację. Gorącym zwolennikiem projektu jest m.in. Grzegorz Biedroń, w kończącej się kadencji szef klubu radnych PiS w Sejmiku, obecnie typowany na jednego z członków zarządu województwa. W pracach nad projektem połączeń transgranicznych brał udział również podhalański radny wojewódzki PiS Jan Piczura, który również przychylnie wypowiadał się na ten temat i deklarował swoje wsparcie w przyszłej kadencji.

Najsłabszym ogniwem całego procesu jest Dział Zamówień Publicznych, który ze względu na braki kadrowe nie jest w stanie sprawnie obsługiwać zleconych mu działań. Z tego względu wiele projektów w których postępowanie przetargowe było potrzebne „na już”, było opóźnianych o kilka miesięcy i nie doszło do skutku – projekt autobusów transgranicznych to tylko jeden z wielu takich przykładów. Mimo wielu apeli strony społecznej, by rozwiązać ten problem poprzez zatrudnienie dodatkowych pracowników lub zlecenie części zadań na zewnątrz, nie było jak dotąd woli politycznej do podjęcia takiej decyzji.

Dokumentacja dla nowego przetargu jest już gotowa, jest też konsensus polityczny, przyznane są środki finansowe, są wiążące ustalenia ze stroną słowacką, przygotowane są nawet materiały promocyjne w języku polskim i słowackim, a słowaccy partnerzy mają już gotowy, uzgodniony ze stroną polską plan działań w zakresie promocji połączeń transgranicznych. Na tym etapie wszystko zależy od tego, czy Dział Zamówień Publicznych podejdzie tym razem do sprawy priorytetowo i ogłosi postępowanie przetargowe w połowie listopada, czy też znowu dokumentacja przeleży bezsensownie w szufladzie kolejne trzy miesiące, tak jak to było do tej pory. Jeśli zrealizuje się drugi wariant, o projekcie autobusów transgranicznych można będzie zapomnieć już na zawsze. Zabije go nie brak woli politycznej i zaangażowania ekspertów, ale zwykły urzędniczy niedasizm.

Marcin Wołkowycki