/Kontrakt dla Północy. Co mieszkańcy Piekar, Kryspinowa, Marszowca, Bibic i Węgrzc zyskają na włączeniu do Krakowa [KOMENTARZ]

Kontrakt dla Północy. Co mieszkańcy Piekar, Kryspinowa, Marszowca, Bibic i Węgrzc zyskają na włączeniu do Krakowa [KOMENTARZ]

Chaotyczna deweloperska zabudowa, drogie i zbyt rzadkie linie aglomeracyjne, brak zalesiania, brak realnych postępów Gminy Zielonki i Liszki w walce ze smogiem. Tak wyglądają obecnie realia mieszkańców wsi, a faktycznie podkrakowskich osiedli, które znalazły się w projekcie uchwały o powiększeniu Krakowa. Co ich mieszkańcy mogą zyskać, a co stracić na zmianie granic? Warto rozpocząć dyskusję na ten temat.





Działania antysmogowe

Kraków zaczął walczyć ze smogiem w 2013 roku i dziś już finalizuje te działania, podczas gdy gmina Zielonki obudziła się w kwestii smogu dopiero w 2016 roku. W 2013 roku naliczono w Krakowie ok. 30 tysięcy pieców węglowych, które muszą być w całości zlikwidowane do września 2019 roku. Zlikwidowano już około 22 tysiące z nich i przeważająca większość spośród pozostałych zniknie do września 2019 roku.

Chwaląc Kraków czuję się adwokatem diabła, bo wielokrotnie z mojej strony leciały bardzo ostre komentarze pod adresem Prezydenta, a zwłaszcza jego zastępcy. Ale działania antysmogowe bronią się same. Prezydenta można krytykować za wiele rzeczy, ale w 2013 roku złożył odważną deklarację: tak, smog jest problemem i trzeba wprowadzić całkowity zakaz palenia węglem. I prezydentowi Majchrowskiemu udało się przeprowadzić proces odejścia od palenisk węglowych w sposób, w którym mieszkańcy nie ucierpieli – dzięki wsparciu finansowemu dla wymiany pieców, termomodernizacji (dotacja 25 złotych dla właścicieli domów jednorodzinnych plus kolejne 25 tysięcy z preferencyjnych kredytów) oraz Lokalnego Programu Osłonowego, pokrywającego różnice w kosztach ogrzewania. Mieszkańcy okolicznych gmin o takim wsparciu mogą tylko pomarzyć. Niedługo mogą je jednak otrzymać, jeśli uda się włączyć niektóre sołectwa graniczące z Krakowem do granic miasta.

Najambitniejszy program w Polsce

Mieszkaniec Piekar, pan Józef, zarabia niecałe 2000 złotych na rękę jako ochroniarz w Krakowie. Ponosi dość spore koszty dojazdu do pracy: linie aglomeracyjne jeżdżą rzadko, bilety są dużo droższe, niż te w granicach miasta, często więc musi jechać autem, mimo że jest niewyspany i wolałby dotrzeć komfortowym autobusem. Dom trzeba ogrzewać węglem, bo gaz jest dużo droższy, a Gmina Liszki nie dofinansowuje (w odróżnieniu od Krakowa) termomodernizacji. Są więc uzasadnione obawy, co zrobić, gdyby zakazali palić węglem.

Jeżeli uchwała przejdzie i sołectwo Piekary zostanie włączone do Krakowa, pan Józef będzie miał pięć lat na dostosowanie się do zakazu palenia węglem, a w międzyczasie dostanie wsparcie, które otrzymują pozostali mieszkańcy Krakowa, a którego nie dostanie od gminy Liszki. W 2018 roku wszedł program wsparcia dla termomodernizacji domów jednorodzinnych. Właśnie z myślą o takich osobach, jak pan Józef – które mieszkają w dużych rodzinnych domach, wybudowanych w latach 70-tych czy 80-tych, których nie sposób skutecznie ogrzać. Kraków daje 25 tysięcy bezzwrotnej dotacji i kolejne 25 tysięcy preferencyjnego kredytu, z miesięczną ratą rzędu 200-300 złotych. Sto procent dotacji do wymiany pieca w ciągu pierwszych dwóch lat. A do tego – Lokalny Program Osłonowy, pokrywający w 100% różnice w kosztach ogrzewania. Jedyne, czego dotacja nie przewiduje, to pokrycia różnicy kosztów między paleniem śmieciami a węglem. Ale umówmy się, są jakieś granice przyzwoitości.

Dlaczego Kraków na to stać? Po pierwsze – bo walka ze smogiem jest dla mieszkańców i władz miasta priorytetem, a dla wójtów okolicznych gmin niekoniecznie. Po drugie – bo to duże miasto z dużym budżetem. I po trzecie, najważniejsze: do każdego programu ekologicznego dofinansowywanego ze źródeł zewnętrznych (NFOŚ, WFOŚ) jest potrzebny wkład własny. Kraków ten wkład własny w wysokości nawet 5 milionów złotych rocznie ma dzięki opłatom od Huty i innych zakładów przemysłowych za korzystanie ze środowiska. To kupę kasy, którą zgodnie z ustawą TRZEBA wykorzystać na działania związane z ochroną środowiska. Kilka milionów z takich opłat daje możliwość wkładu własnego na projekt opiewający na 100 czy 200 milionów, za który można zrobić nawet pozłacane piece gazowe. Inne gminy nie posiadają zakładów przemysłowych, więc wpływy z tych opłat są na poziomie 10 tysięcy złotych, za co można sfinansować dosłownie nic, wymianę dwóch pieców rocznie.

To nie zawsze jest wina wójtów, że działania antysmogowe nie działają. Nawet najambitniejsza gmina Zabierzów robi co może, a wymienia aż/tylko 200 pieców rocznie – zlikwidowanie wszystkich kopciuchów zajmie jej 20 lat. Czy tyle musimy czekać na pozbycie się smogu w Krakowie? Chyba chcielibyśmy radykalniejszych zmian, zamiast miłej dyskusji, jak to współpraca w ramach Metropolii Krakowskiej super działa i likwidowane jest 50, 100 czy nawet dwieście pieców na każdą gminę, podczas gdy w każdej z nich wciąż kopci po 2000-3000 kopciuchów lub więcej.

Komunikacja miejska

Powiększenie Krakowa oznacza automatyczne objęcie przyłączonych obszarów miejską siecią komunikacji publicznej. Do Marszowca, Bibic, Węgrzc, Piekar, Rząski, Szczyglic i Kryspinowa będą więc dojeżdżać normalne linie miejskie, według miejskiej, a nie aglomeracyjnej taryfy. Tańsza komunikacja może też skłonić więcej osób do rezygnacji z samochodu, co pozwoli zmniejszyć korki na drogach łączących te tereny z resztą miasta.

Program zalesiania i chaotyczna zabudowa w Gminie Zielonki i Michałowice

Wraz z radnym Dominikiem Jaśkowcem jestem współautorem programu „Lasy dla Krakowa”. W skrócie: Kraków ma skandalicznie niski procent lasów miejskich, wynoszący zaledwie 4,4%. Ktoś powie, po co lasy w mieście. Otóż w każdym mieście są lasy, oczywiście głównie na obrzeżach i przykładowo lesistość Gdyni jest powyżej 55%, Katowic wynosi 42%, a Warszawy – ok. 14%.
Z inicjatywy mojej i Dominika Jaśkowca Rada Miasta Krakowa przyjęła w maju 2016 roku uchwałę w sprawie utworzenia Powiatowego Programu Zwiększania Lesistości. W 2017 roku Zarząd Zieleni Miejskiej ten program przygotował i zaczął go realizować. Cel – do 2040 roku lesistość Krakowa w jego obecnych granicach ma wzrosnąć z 4,4% do 8%. I tak mało, ale oznacza to niemal podwojenie powierzchni lasów miejskich. Zalesienia są zaplanowane zwłaszcza na północy i wschodzie miasta, gdzie lasów bardzo brakuje – nie tylko w Krakowie, ale i w okolicznych gminach. W ciągu najbliższych 5 lat ma tam powstać las wielkości Lasu Wolskiego, poszerzony ma być zwłaszcza Las Witkowicki tuż przy granicy z Gminą Zielonki. Program nie pozostał na papierze, pierwsze zalesienia już się odbyły a w planach są kolejne.

Wójtowie gmin Zielonki, Wielka Wieś i Michałowice wielokrotnie byli proszeni o to, by podobny program zwiększania lesistości powstał na ich terenach. Choćby symbolicznie, niech przynajmniej zasadzą po 10 hektarów lasu na każdą gminę w pobliżu granic z Krakowem, bo co jak co, ale na tyle ich jak najbardziej stać. Bez rezultatu. Pocałujcie nas w kuper – to najłagodniejsze określenie wójtów na tę propozycję.

Marszowiec, Bibice i Węgrzce rozbudowują się w zatrważającym tempie. Mieszkańcy Krakowa osiedlali się tam z bardzo słusznym założeniem, że chcą uciec od miejskiego zgiełku i zamieszkać pośród pól i lasów. Zostali niestety przez okoliczne gminy oszukani, bo pola zostaną doszczętnie zabudowane, a nowych lasów się nie planuje. Jedynie Kraków przyjął i realizuje swój program zwiększania lesistości. Zielonki, Michałowice, Wielka Wieś, Zabierzów, Kocmyrzów-Luborzyca i Liszki się z takich pomysłów śmieją, wójtowie nawet nie chcą poddać pod dyskusję pomysłu uchwalenia podobnego programu i przeznaczenia środków publicznych, wzorem Krakowa, pod wykupy gruntów pod zalesianie.

Nowa dzielnica

Osiedle Wiarusa, Marszowiec, Bibice i Węgrzce – te części Gminy Zielonki mogłyby zostać włączone w granice Krakowa. Automatycznie zaczęłaby tam obowiązywać miejska (a więc tańsza) taryfa autobusowa i w perspektywie 5 lat zakaz palenia węglem. Mieszkańcy zostaliby objęci antysmogowymi programami pomocowymi, m. in. Kraków sfinansowałby termomodernizację oraz w 100% pokrył różnice w kosztach ogrzewania, tak jak to robi wobec swoich dotychczasowych mieszkańców. Na przyłączanych obszarach powstałyby nowe lasy, które stanowiłyby jeden ciąg leśny wokół Parku Leśnego Witkowice. Jest koncepcja, by Las Witkowicki stał się zalążkiem nowego ogromnego lasu rekreacyjnego na miarę Lasu Wolskiego. Las miałby dochodzić aż do planowanej Obwodnicy, przekraczać ją, a następnie łączyć się z laskiem w Bibicach i zadrzewieniami koło fortu. Hamulcowym tej koncepcji są władze Zielonek, które najchętniej by całe te tereny aż do granicy z Krakowem zabudowały.
Gdyby opisane obszary znalazły się w granicach Krakowa, należałoby znaleźć sposób na takie włączenie ich mieszkańców w życie miasta, jakie sobie oni życzą. Logicznym byłoby utworzenie z przyłączonych sołectw nowej dzielnicy, przy zachowaniu samodzielności sołectw, które mogą funkcjonować także w granicach miasta (kilka lat temu był pomysł utworzenia sołectw Tyniec, Swoszowice, Kostrze, Witkowice i in.). Jest możliwość by nawet w granicach Krakowa Bibice i Węgrzce korzystały z funduszy na rzecz rozwoju obszarów rolniczych. Wbrew pozorom Kraków ma z obszarami wiejskimi dość spore doświadczenia, głównie dzięki wsiom w granicach miasta na obszarze Nowej Huty – za Kombinatem.

Czy mieszkańcom Marszowca i Bibic będzie lepiej w granicach Zielonek albo Krakowa – niech zdecydują sami mieszkańcy. Wielu jest za przyłączeniem. Ważne, by Rada Miasta Krakowa przyjęła uchwałę, która rozpocznie dyskusję na ten temat. Projekt uchwały o niczym jeszcze nie przesądza. Byłoby bardzo źle, gdyby z lenistwa lub fałszywej bojaźni („a co będziemy otwierać nowe pola dla dyskusji i podejmować wysiłek intelektualny”) radni zdecydowali o zakneblowaniu tej dyskusji, nie dając szans na przeprowadzenie konsultacji w tym zakresie. Projekt uchwały już jest, wystarczy ją przyjąć. A już konsultacje wykażą, czy powiększenie Krakowa jest dobrym rozwiązaniem, a jeśli nie – w jaki inny sposób spowodować, że smog z „Obwarzanka” zniknie szybciej niż w ciągu 20 lat.

Jakub Łoginow