Thursday, Mar 30th

Last update:05:12:17 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Rosyjsko-mołdawskie gry w kotka i myszkę

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Mołdawski parlament. Fot. Ewa Tolisz

W ciągu ostatnich kilku tygodni media są pełne informacji o problemach z dostawami mołdawskiego wina do Rosji. Scenariusz jest zawsze ten sam.

To enjoy living to the fullest it is significant to be healthy. How can medicines help up? Sure thing, one of the beautiful place where men can buy remedies is online drugstore. In our generation the stock you can order from the Web is actually infinite. Drugs like Deltasone often is used to solve disorders such as severe allergies. Glucocorticoids synthetic steroids, which are readily absorbed from the gastrointestinal tract. There are numerous others. A lot of doctors know about price of cialis. What do you know about cialis generic best price? Albeit erectile dysfunction is more common among older men, that doesn’t make it “normal”. Erectile disfunction can act the quality of life. However there are some medications that can help us without harming your erection. Prescription medicines can save lives, but they can also come with unwanted side effects. It's great to remember that not all remedies are healthy. Several people using this preparation typically do not have serious side effects to Cialis. Take the container with you, even if it is empty. If you fear that someone might have taken an overdose of this medication, go to the emergency department of your local hospital at once.

 

Okryty złą sławą „Rospotrebnadzor“ na czele z najsłynniejszym lekarzem sanitarnym świata Giennadijem Onyszczenką już po raz kolejny w ciągu ostatnich lat znajduje szkodliwe substancje w winach, które Mołdawia dostarcza na rosyjski rynek. Potem do mediów trafia informacja, że niby istnieje list obiegowy rosyjskiej służby celnej, na podstawie którego zabrania się wwozu na obszar celny RF win i koniaków mołdawskiego pochodzenia. Następnego dnia główny lekarz sanitarny Rosji w swoim oficjalnym oświadczeniu sprostowuje obecność jakichś restrykcji pod adresem Mołdawii. Jeszcze za kilka dni delegacja mołdawskich winiarzy, która przebywa w Moskwie, zwraca się do rosyjskich ekspertów z prośbą o dokonanie inspekcji w mołdawskiej winiarni (mimo, iż oficjalnie nie ma żadnych problemów, jeśli wierzyć ostatnim słowom Giennadija Oniszczenki).

Jednym słowem, sytuacja z dostawami mołdawskiego wina do Rosji, delikatnie mówiąc, na razie pozostaje niejasna. Przy tym niektórzy eksperci są skłonni uważać, że klucz do jej znalezienia leży właśnie w sferze dialogu politycznego Moskwy i Kiszyniowa.

Po raz pierwszy Rosja zastosowała embargo wobec mołdawskich win w marcu 2006 roku, postanawiając w taki sposób ukarać Mołdawię za zorganizowanie przez Kiszyniów i Kijów ekonomicznej blokady Naddniestrza. Dla sprawiedliwości trzeba przyznać, że taka decyzja, oprócz ewidentnego politycznego podtekstu, miała dostateczne podstawy z punktu widzenia kontroli sanitarnej. Autor tych słów na własne uszy słyszał historie, jak niektórzy mołdawscy winiarze w ciągu jednej nocy tworzyli dla rosyjskiego rynku od razu po kilka gatunków wina – „w końcu Rosjanie wypiją wszystko, co ma procenty“. Jednak wśród mołdawskich winiarzy jest też wielu wysokiej jakości profesjonalistów, którzy na embargu bezpodstawnie ucierpieli.

Ponieważ winiarstwo stanowi około 20% mołdawskiej gospodarki i zapewnia zatrudnienie aż 25% siły roboczej w kraju, a Rosja – to podstawowy rynek zbytu mołdawskich win, ten krok miał poważny „efekt wychowawczy“ na mołdawskie kierownictwo. Poprzedni prezydent Mołdawii Vladimir Voronin już w kilka miesięcy po wprowadzeniu embarga rozpoczął rozmowy z Putinem, zapominając zupełnie o swoich poprzednich deklaracjach wierności Kijowowi, swojemu najważniejszemu partnerowi z GUAM. Wyglądało na to, że mołdawski lider prawidłowo zrozumiał aluzje kierownictwa FR, ponieważ stał się odtąd dosyć częstym gościem w Moskwie. Jednak proces powrotu mołdawskich win na rosyjski rynek rozciągnął się aż na półtora roku. I to mimo, iż kluczowe mołdawskie winiarnie należą do rosyjskich inwestorów, którzy mają daleko nie najgorsze kontakty na Kremlu. W tym czasie opuszczona nisza na rosyjskim rynku wypełniła się winami chilijskimi, francuskimi i australijskimi. Z tego powodu sprzedaż mołdawskiego wina do Rosji w latach 2007-2008 osiągnęła jedynie 25% poziomu z roku 2005.

Druga fala rosyjsko-mołdawskich „winnych“ wojen przypadła na 2010 rok, kiedy tymczasowo pełniący obowiązki prezydenta Mołdawii Michaj Gimpu, kierując się w dużej mierze elektoralnymi celami, zaczął prowadzić coraz bardziej antyrosyjską i równocześnie prorumuńską politykę. Na początku lata w następnym roku czara rosyjskiej cierpliwości się przebrała i w Moskwie postanowiono dać nauczkę zanadto aktywnemu pełniącemu obowiązki. I prawdę mówiąc, było za co...

W czerwcu 2010 Michaj Gimpu swoim dekretem ogłosił 28 czerwca dniem radzieckiej okupacji Mołdawii (w kontekście 70-tej rocznicy podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, zgodnie z którym terytoria Besarabii i Północnej Bukowiny zostały przekazane przez Rumunię Związkowi Radzieckiemu). W ten sposób Gimpu po raz kolejny poddał w wątpliwość legitymność utworzenia Mołdawskiej SRR, która została stworzona właśnie na podstawie tego paktu. W Naddniestrzu tę decyzję kierownictwa Mołdawii przywitano mało nie owacjami, gdyż jest to doskonały argument dla tych, kto mówi o rzekomej nieuchronności powrotu Prawobrzeżnej Mołdawii w skład Rumunii. A na tym właśnie opiera się logika zwolenników niepodległości Naddniestrza.

W Rosji natomiast wręcz przeciwnie – dekret mołdawskiego lidera oceniono jako nieprzyjazny. Warto wziąć pod uwagę, że inicjatywa Michaja Gimpu o ogłoszeniu 28 czerwca dniem radzieckiej okupacji miała miejsce w czasie wyraźnej aktywizacji Moskwy na naddniestrzańskim kierunku. Ponadto, zdaniem niektórych ekspertów, ten prowokacyjny krok Gimpu był specjalnie zaplanowany przez szereg zachodnich strategów, aby po raz kolejny zerwać prawdopodobną próbę rozwiązania konfliktu naddniestrzańskiego na bazie federalizacji Mołdawii.

Reakcja Moskwy była dosyć brutalna – w mołdawskim winie znowu znaleziono jakieś szkodliwe domieszki... Eksportu wina do Rosji nie przywrócono nawet po tym, jak Sąd Konstytucyjny Mołdawii uznał dekret Gimpu za niezgodny z konstytucją.

Tymczasem Michaj Gimpu postanowił zabrać się za nowe antyrosyjskie projekty, nadając członkom tzw. „Grupy Iłaszku“ wyższe odznaczenia państwowe Republiki Mołdowy. Przypomnijmy, że uczestnicy tej grupy na początku lat 90-tych byli osądzeni w Naddniestrzu za terroryzm - jako odpowiedzialni za zabójstwa miejscowych obywateli i organizację akcji dywersyjnych w okresie gorącej fazy konfliktu naddniestrzańskiego. Tymczasowo pełniący obowiązki prezydenta Mołdawii wyjaśnił swój dekret potrzebą odnowienia sprawiedliwości historycznej co do patriotów Mołdawii, którzy walczyli za niepodległość swego kraju z uzbrojonymi separatystami, a także decyzją Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie „Iłaszku przeciwko Rosji“. Zgodnie z decyzją Trybunału, Rosja została uznana winną zastosowania przez podległe jej władze Naddniestrza tortur wobec osądzonych członków „grupy Iłaszku“ i miała wypłacić ofiarom blisko 500 tysięcy eur.

W Tyraspolu nagrodzenie „grupy Iłaszku“ uznano za „pochwałę terroryzmu ze strony kierownictwa Republiki Mołdowa oraz dowód na to, że jest ono zdolne powrócić do polityki przemocy, dyskryminacji i agresji zbrojnej, jaką prowadziła wobec Naddniestrza w latach 1990-1992“.

Z drugiej strony, Rosja nie tylko wypowiedziała się na temat ostatniej inicjatywy Michaja Gimpu, konstatując „narastanie trwożnych sygnałów świadczących o nasileniu w Republice Mołdawii niebezpiecznych tendencji, które niweczą wysiłki, podejmowane w celu odnowy zaufania i stabilności na Dniestrze“, ale i po raz kolejny nacisnęła na „winny przycisk“.

Wszystkie te zabawy z dopuszczeniem mołdawskiego wina na rosyjski rynek bardzo przypominają znaną grę w kotka i myszkę. Jest zupełnie oczywiste, że Moskwa jest zainteresowana wzmocnieniem swego wpływu w Mołdawii, dlatego co sił stara się nie dopuszczać do przyjścia do władzy w tym kraju sił prorumuńskich (które kojarzą się z Michajem Gimpu i szeregiem innych mołdawskich top-polityków). „Winną kartę” na tym etapie Kreml wybrał jako podstawowy instrument publicznego smagania mołdawskiego kierownictwa, aby każdy wyborca w Mołdawii wiedział, za czyje grzechy przyjdzie płacić całemu krajowi.

Mołdawscy winiarze doskonale rozumieją: niezależnie od tego, co tam zadeklarują znowu przedstawiciele rosyjskich organów władzy (czy to Służba Celna, czy organy sanitarne) – do zakończenia kampanii wyborczej lepiej nie ryzykować i powstrzymać się od prób dostarczania swego wina do Rosji, inaczej obejdzie się to wszystko dosyć drogo.


Dzerkało Tyżnia

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto