Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Afera w małopolskich Parkach Krajobrazowych podległych PSL-owi. Plan ochrony nie powstał, deweloperzy mają wolną rękę

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 

Jaskinia Jasna w BTPK

Plan ochrony to podstawowy dokument, który pozwala chronić walory przyrodnicze, kulturowe i krajobrazowe parku krajobrazowego. Ustawa o ochronie przyrody mówi wyraźnie: Sejmik był zobowiązany tak zorganizować i nadzorować pracę Zespołu Parków, by przyjąć plan ochrony najpóźniej w styczniu 2014. Dopiero pod koniec 2016 roku zlecono jego wykonanie z terminem realizacji w 2018 roku. Parki krajobrazowe nadzoruje wicemarszałek Kozak z PSL, tymczasem w Bodzowie dewastacja parku trwa w najlepsze przy biernej postawie dyrekcji Parków.

Politycy PO: „Bo gminy nie chcą”. Gmina Kraków i Czernichów: nieprawda

Politycy małopolskiego PSL nie mają sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. Wyraźnie zaskoczony jest koalicjant Platformy, czyli PO. Szef małopolskich struktur partii Grzegorz Lipiec o aferze w Parkach dowiedział się dopiero od nas. Obiecał, że zajmie się sprawą zastrzegając jednak, że to nie jego działka, bo nadzór nad Parkami sprawuje PSL-owski marszałek Wojciech Kozak, który jednak w tej sprawie milczy.

Początkowo po ujawnieniu przez portal „Port Europa” afery pychowickiej samorządowcy PO wskazywali, że przyczyną opóźnień w przyjęciu planu ochrony jest obstrukcja ze strony gmin, na terenie których leży Bielańsko-Tyniecki Park Krajobrazowy. – Ustawa zobowiązuje do tego, by projekt został zaopiniowany przez gminy. Takiej opinii nie ma – mówił na Facebooku jeden z liderów małopolskiej PO Dominik Jaśkowiec.

Sprawdziliśmy. Okazuje się, że gminy nie zaopiniowały projektu planu ochrony po wejściu w życie obecnych przepisów z 2009 roku, bo… nikt się do nich z taką prośbą nie zwracał. – Informuję, że Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego oraz samorząd województwa nie występowały do Urzędu Miasta Krakowa z prośbą o zaopiniowanie planu ochrony Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego – napisała do nas Krystyna Śmiłek, zastępca dyrektora Wydziału Kształtowania Środowiska Urzędu Miasta Krakowa.

Podobnie w pozostałych gminach. Gmina Czernichów również nie była proszona o opiniowanie projektu planu ochrony w obecnym systemie prawnym, czyli po 2009 roku. To wówczas Parki odebrano administracji rządowej i przekazano samorządowi wojewódzkiemu, czyli w praktyce – PSL-owi. Natomiast w poprzednim systemie „rządowym” gmina Czernichów zaopiniowała pozytywnie ówczesny projekt planu ochrony, który jednak nie obowiązuje, bo zmieniły się przepisy.

PSL nawet nie próbowało tak zorganizować strukturę i pracę Zespołu Parków, by zdążyć z planem w ustawowym terminie

Otrzymaliśmy w tej sprawie oświadczenie Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Małopolskiego. Dosyć długie. Streszczając: zdaniem dyrekcji Parków od początku było jasne, że plan ochrony nie miał szans zostać przyjęty w obowiązującym w ustawie 5-letnim terminie. Plany ochrony powstały w pierwszej kolejności dla innych parków, na Bielańsko-Tyniecki zabrakło czasu, zasobów kadrowych i pieniędzy.

Przyczyną jest m. in. takie a nie inne zorganizowanie struktury parków. Problemu by nie było, gdyby każdy park krajobrazowy miał osobną dyrekcję i pracowników oraz gdyby każdy z osobna pracował już od 2009 roku nad swoim planem ochrony. Małopolskie PSL przy aprobacie koalicjanta zdecydowało jednak inaczej. Parki funkcjonują jako jeden wspólny Zespół Parków. To instytucja – efemeryda, z której istnienia przeciętny Kowalski nawet nie zdaje sobie sprawy. Co więcej: z tego, że Parki Krajobrazowe mają w ogóle jakąś dyrekcję, którą można zapraszać do studia czy prosić o wypowiedź, nie zdają sobie sprawy krakowscy dziennikarze. Dyrektor parków Jerzy Zawartka i kierownik oddziału krakowskiego Marek Kołodziej to dwaj wielcy nieobecni w krakowskiej debacie publicznej. W ciągu ostatniego roku odbyło się wiele debat, spotkań i posiedzeń komisji w sprawie Trasy Pychowickiej, zagospodarowania Zakrzówka czy przyszłości krakowskiej zieleni – we wszystkich tych przypadkach sprawa żywotnie dotyczy Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. Zawartka i Kołodziej według naszej wiedzy nie pofatygowali się na żadne lub prawie żadne spośród z tych spotkań, mimo że np. o Zakrzówku mówiło całe miasto.

Skąd taki brak zainteresowania debatą publiczną? Dyrekcja Zespołu Parków tłumaczy, że udział w debatach na temat podległych mu parków nie należy wprost do ich obowiązków. Naszym zdaniem prawda jest bardziej banalna. Nie biorąc udziału w dyskusjach, nadzorowane przez PSL Parki Krajobrazowe nie zwracają na siebie uwagi społeczeństwa i mediów. Społeczeństwo nie stawia pytań, czy panowie Zawartka i Kołodziej aby na pewno są sprawnymi menedżerami, którzy robią wszystko, by chronić Bielańsko-Tyniecki Park Krajobrazowy. A taka ocena mogłaby być dla obu panów dość miażdżąca. Nawet, jeśli umocowania dyrekcji Parków nie są zbyt wysokie, obaj panowie mogli korzystać ze swojego autorytetu, by zablokować dewastację okolic Kawerny Bodzów czy okolic Księżej Górki z Jaskinią Wiślaną.

Nowe rezerwaty przyrody

Przykładowo, dyrekcja Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego z własnej inicjatywy przygotowała wniosek o utworzenie na terenie Parku kilku rezerwatów przyrody. Również w przypadku naszego parku takie działanie skutecznie powstrzymałoby zakusy deweloperów. Na terenie Krakowa istnieje obecnie pięć rezerwatów: trzy w Lesie Wolskim, rezerwat Skołczanka w Lasach Tynieckich oraz rezerwat przyrody nieożywionej Bonarka. Spokojnie mogłoby powstać kolejne pięć w południowej części Parku, a wniosek o ich powołanie wraz z solidnym uzasadnieniem merytorycznym mogli złożyć panowie Zawartka i Kołodziej. Nie zrobili tego.

Rezerwatami przyrody mogłyby być np. Las Łęgowy w Przegorzałach oraz Kamieniołom Księża Górka z Jaskinią Wiślaną. Gdyby Zawartka i Kołodziej doprowadzili do ich powstania, miasto nie mogłoby forsować budowy Trasy Pychowickiej w wariancie autostradowym. Trasa musiałaby być realizowana w tunelu, tak jak tego chcą mieszkańcy.

Kolejnym kandydatem na rezerwat przyrody jest np. okolica kamieniołomu w Bodzowie, gdzie do niedawna istniała cenna roślinność ciepłolubna. Jeśli nawet można było dyskutować o tym, czy aby na pewno powinien to być rezerwat, to co do powołania tu użytku ekologicznego nie powinno było być wątpliwości. Zawartka i Kołodziej mieli kilka lat, by zgłosić taki wniosek i odpowiednio go uzasadnić. Nie zrobili tego, a górka w Bodzowie została zdewastowana przez inwestora, o czym pisała krakowska Wyborcza.

Dymisja Zawartki i Kołodzieja, przejrzysty konkurs na nową dyrekcję Parków

Afera Pychowicka została opisana przez nas tydzień temu. W tym czasie wielokrotnie kontaktowaliśmy się z liderami małopolskiej PO, sugerując możliwe rozwiązania polityczne problemu, które podsunęli nam mieszkańcy i aktywiści. Plan minimum do wykonania natychmiast, to: odebranie Parków Krajobrazowych PSL-owi, dymisja Zawartki i Kołodzieja, rozpisanie uczciwego konkursu na nową dyrekcję, stawiając równocześnie wymóg, by nowy dyrektor regularnie uczestniczył w debatach publicznych i sam je organizował. Następnie – reorganizacja struktury Parków, tak by Bielańsko-Tyniecki Park Krajobrazowy był samodzielną instytucją, z własnym dyrektorem i pracownikami, którzy będą o wiele bardziej widoczni. Zaproponowaliśmy też, by sytuacja w Parkach Krajobrazowych stała się przedmiotem kolejnej debaty z cyklu „Porozmawiajmy o Krakowie”, organizowanej przez małopolską Platformę. Liderzy małopolskiej PO nie ustosunkowali się do żadnej z tych propozycji.

Jakub Łoginow

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto