Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Stanowisko inicjatywy „Kraków i Śląsk dla rolkarzy” w kwestii przygotowywanej zmiany Prawa o Ruchu Drogowym zezwalającej na jazdę rolkarzy po drogach dla rowerów

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 4
SłabyŚwietny 

Nareszcie jest sukces – można byłoby skomentować niedawną informację o tym, że Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa przygotowało projekt nowelizacji kodeksu drogowego, zezwalający na jazdę na rolkach po drogach dla rowerów.

Bardzo się z tego cieszymy i jesteśmy pod wrażeniem otwartości kierownictwa ministerstwa na postulaty inicjatyw społecznych, to rzeczywiście nowa jakość. Diabeł jednak tkwi w szczegółach – zaproponowany przez Ministerstwo wstępny projekt nowelizacji wymaga kilku drobnych zmian, bez których sytuacja rolkarzy mogłaby się wręcz pogorszyć, wbrew dobrym intencjom Ministerstwa.

Pozytywnie oceniam nie tylko to, że status rolkarzy nareszcie zostanie uregulowany (wprowadzenie nowej kategorii „urządzenie transportu osobistego”, bardzo trafne), ale także rozsądne podejście resortu, kwalifikujące rolkarzy jako podkategorię pieszych. Tak jest to rozwiązane chyba we wszystkich krajach UE, w których status rolkarzy jest uregulowany prawnie, czego przykładem są m. in. przytaczane przez nas przykłady rozwiązań prawnych ze Słowacji, Czech i Austrii. Jest to też zgodne ze stanem faktycznym i zdrowym rozsądkiem. Jako koordynator inicjatywy „Kraków i Śląsk dla rolkarzy” uważam, że rolkarz JEST PIESZYM i NIE JEST POJAZDEM (nie należy go przyrównywać do rowerzysty), ale JEST SPECYFICZNĄ KATEGORIĄ PIESZEGO. Taka hybryda, która może poruszać się z prędkością „zwykłego pieszego” po chodnikach, schodach czy nawet wnętrzach budynków i pojazdach (np. nie widzę problemu by wejść na rolkach do pociągu), ale równocześnie ze względu na specyfikę poruszania się, rozwijaną prędkość i wymagania co do nawierzchni (NIE DLA KOSTKI!!!), powinien poruszać się po drogach dla rowerów tam, gdzie one są.

Proponowane przez Ministerstwo rozwiązanie jest dobre, ale tylko w połowie. Przypomnijmy – zgodnie z projektem nowelizacji, rolkarz będzie miał nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek przemieszczać się po drodze dla rowerów (i co do zasady – słusznie). Projekt znowelizowanej ustawy mówi też, że w przypadku braku drogi dla rowerów, rolkarz (czyli „pieszy poruszający się za pomocą urządzenia transportu osobistego”) będzie mógł poruszać się także po chodniku Z PRĘDKOŚCIĄ PIESZEGO o ile chodnik będzie miał szerokość większą, niż 2,5 metra.

I tu jest pies pogrzebany. Otóż rzadko który chodnik ma szerokość większą, niż 2,5 metra. Jakieś 95% chodników jest węższych, a ścieżki rowerowe niestety nie stanowią w polskich miastach (z wyjątkiem Gdańska) spójnej całości. Literalne trzymanie się tych przepisów paradoksalnie mogłoby oznaczać wręcz pogorszenie sytuacji prawnej rolkarzy w porównaniu ze stanem obecnym, jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało (nie taka zresztą była intencja urzędników ministerstwa).

Kilkaset metrów chodnikiem do najbliższej ścieżki rowerowej

To, co w rolkach najpiękniejsze – to możliwość łączenia dwóch funkcji – quasi-pieszego i quasi-„urządzenia transportu osobistego”. Na gładkiej asfaltowej nawierzchni rolkarz może rozwinąć prędkość 30 km/h i tym samym przypomina rowerzystę. Na rolkach można przemieszczać się na długie dystanse, także 115 km w ciągu jednego dnia – czyli więcej, niż jest w stanie wytrzymać przeciętny rowerzysta.

Równocześnie rolkarz może, w odróżnieniu od rowerzysty, zachowywać się też jak „zwykły pieszy”. Czyli: założyć rolki na nogi już w swoim mieszkaniu na 6 piętrze wieżowca, co nie jest dane rowerzyście. Wejść na rolkach do windy, zejść w nich po schodach i przejechać nimi (z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego) po osiedlowych uliczkach i chodnikach te kilkaset metrów, czasem 2-3 km, do najbliższej drogi rowerowej. Do tego właśnie należy dążyć – by rolkarze nie musieli podjechać autem na krakowskie Błonia, katowicką Dolinę Trzech Stawów czy w inne miejsce, w którym zaczną rzeczywistą przejażdżkę rolkarską. Należy raczej stwarzać warunki, by mogli już w mieszkaniu założyć rolki na nogi i bez korzystania z samochodu mogli jakoś dojechać do najbliższej ścieżki rowerowej.

Rolkarze nie lubią jeździć po krzywych chodnikach czy nawierzchni z kostki. Ale tolerują taką nawierzchnię jeśli jest ona krótkim (do 2-4 km) łącznikiem, który poprowadzi ich do gładkiej nawierzchni z asfaltu. Na tym etapie najważniejsze jest takie sformułowanie przepisów, by rolkarzy nie wykluczać. Nie ma co się obawiać: rolkarze i tak nie będą szaleć po chodniku węższym niż 2,5 metra z prostej przyczyny: ponad 90% chodników w Polsce jest zbudowana z nawierzchni nieprzyjaznej rolkarzom (kostka, płyty chodnikowe, krzywy asfalt). Rolkarze z takich odcinków korzystają i będą korzystać jedynie z konieczności, by przedostać się do najbliższej ścieżki rowerowej. I będą to robić z prędkością pieszego, bo inaczej się zwyczajnie nie da.

Co proponujemy?

Przede wszystkim: skasować wymóg, że rolkarz może się poruszać po chodniku jedynie wtedy, gdy chodnik ma powyżej 2,5 m szerokości. Wystarczy zapis, że rolkarz musi poruszać się po chodniku z prędkością dostosowaną do ruchu pieszych. Tak zresztą jest w przepisach słowackich i to się sprawdza. Nie ma co wymyślać od nowa Ameryki i wyważać otwartych drzwi, skorzystajmy z udanych doświadczeń Słowaków.

Po drugie – autorzy projektu nowelizacji zapomnieli usankcjonować prawnie funkcjonujących już w Polsce ścieżek dla rolkarzy (Katowice, Sopot, Chorzów, Gliwice, Bielsko-Biała i in.). Obecny kodeks drogowy o nich nie wspomina, a mimo to takie wydzielone trasy rolkarskie funkcjonują – często w sąsiedztwie dróg dla rowerów. I teraz zastanówmy się, co by było, gdyby nowelizacja nie przewidziała ich istnienia. W projekcie nowelizacji czytamy, że rolkarz ma obowiązek korzystania z drogi dla rowerów, jeśli ona jest. Jeśli trzymać się tego projektu przepisu literalnie, w miejscu gdzie obok siebie jest ścieżka rowerowa i ścieżka rolkarska, rolkarz miałby obowiązek jechać ścieżką dla rowerów – co w tym przypadku byłoby absurdalne.

Należy w związku z tym dodać definicję: „droga dla rolkarzy” czy też „droga dla pieszych poruszających się za pomocą urządzenia transportu osobistego” oraz zdefiniować (zalegalizować) odpowiednie znaki drogowe.

Kolejna sprawa – w przypadku poruszania się rolkarzy po drogach lokalnych, sugeruję, by rolkarz na wzór rowerzysty przemieszczał się jednak prawą, a nie lewą stroną drogi.

I to właściwie tyle. Co do zasady proponowane zmiany są dobre. Przestrzegam też przed pokusą przeregulowania zasad dotyczących rolkarzy. Jak pokazuje przykład Słowacji, Czech i Austrii, do skutecznego uregulowania ich statusu wystarczy 3-4 przepisy (m. in. zezwolenie na poruszanie się po drogach dla rowerów, nakaz jazdy prawą stroną i zachowania bezpieczeństwa), a w pozostałych przypadkach rolkarz jest po prostu uznawany za pieszego. I to działa. Nie wyważajmy otwartych dni, po prostu skopiujmy sprawdzone rozwiązania słowackie. Wszelkie kombinowanie z przepisami rodzi ryzyko przeregulowania, wskutek czego efekt może być gorszy od stanu wyjściowego – zgodnie z zasadami, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Jesteśmy tak blisko stworzenia dobrych przepisów dotyczących rolkarzy – nie zmarnujmy tego w głupi sposób.

Jakub Łoginow

www.facebook.com/krakowdlarolkarzy

Komentarze  

 
+1 #1 Kasiss 2016-10-17 22:30
Mi najbardziej brakuje ruchu prawostronnego dla rolkarzy, bo w mniejszych miejscowościach można jedynie pomarzyć o trasach dla rolkarzy, czasami nawet ciężko o przyzwoite drogi rowerowe.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto