Sunday, Mar 26th

Last update:07:35:19 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Kraków: jak sprawdza się Marcin Wójcik jako pierwszy w Polsce oficer rolkarski?

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Kiedy podobne trasy powstaną w Krakowie, np. nad Wisłą?

We wrześniu 2016 prezydent Krakowa podjął bezprecedensową decyzję: rozszerzył obowiązki oficera rowerowego Marcina Wójcika o sprawy pieszych i rolkarzy. O ile stanowisko oficera pieszego już w kilku polskich miastach istnieje, dzięki Jackowi Majchrowskiemu Kraków stał się pierwszym polskim miastem, które ma także urzędnika reprezentującego interesy rolkarzy. Minęły już cztery miesiące od tej decyzji – czas na pierwsze podsumowania i rekomendacje na przyszłość.

To enjoy existence to the fullest it is significant to be wholesome. How can medicines help up? Sure thing, one of the beautiful place where men can buy remedies is online pharmacy. In our generation the stock you can order from the Web is actually infinite. Drugs like Deltasone often is used to solve disorders such as severe allergies. Glucocorticoids synthetic steroids, which are readily absorbed from the gastrointestinal tract. There are numerous others. A lot of doctors know about price of cialis. What do you know about cialis generic best price? Albeit erectile disfunction is more common among older men, that doesn’t make it “normal”. Erectile disfunction can act the quality of being. However there are some medications that can help us without harming your hard-on. Prescription medicines can save lives, but they can also come with unwanted side effects. It's great to think that not all remedies are sound. Several humanity using this preparation typically do not have serious side effects to Cialis. Take the container with you, even if it is empty. If you fear that someone might have taken an overdose of this curing, go to the emergency department of your local hospital at once.

Na początku kilka słów doprecyzowania. Marcin Wójcik jest szefem kilkuosobowego zespołu ds. mobilności, który ma dbać o trzy grupy: rowerzystów, pieszych oraz rolkarzy (formalnie rolkarze to specyficzna podgrupa pieszych, ale nie czas tu na prawne erudycje). Tak to zostało określone w decyzji Prezydenta. Zespół ds. mobilności powinien też zabiegać o komfort m. in. matek z wózkami czy niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich – w obu przypadkach miasto ma spore zaniedbania.

W planach na najbliższe miesiące jest też powołanie osobnego stanowiska (prawdopodobnie na pół etatu) – stricte oficera rolkowego, podległemu Wójcikowi lub jakiemuś nowemu szefowi zespołu ds. mobilności, zaakceptowanemu przez te wszystkie grupy. Na razie, do czasu powołania tego etatu, o interesy rolkarzy zabiega z urzędu sam Marcin Wójcik, który przy tym jest nadprzeciętnie obciążony obowiązkami, co należy wyraźnie podkreślić.

Jak Marcina Wójcika oceniają rolkarze?

Na to pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć z jednej prostej przyczyny: nowy rzecznik rolkarzy nie znalazł jak dotąd czasu na to, by w realu czy wirtualnie przedstawić się społeczności rolkarskiej Krakowa i zaprosić rolkarzy do współpracy (zgłaszania uwag co do polityki rolkarskiej miasta, informowania o największych problemach, postulatach tego środowiska). Okazja ku temu była pod koniec września i na początku października, kiedy to odbywały się ostatnie nocne przejazdy z cyklu „Kraków, rolki i my”, w których bierze udział spora liczba krakowian (np. w kwietniowym przejeździe padł rekord: na rolkach przejechało przez miasto 2150 osób). Okazja do krótkiego zapoznawczego spotkania była tuż przed początkiem obu przejazdów, kiedy na Cichym Kąciku zbierają się rolkarze. Naszemu rzecznikowi ta sprawa umknęła, pozostanie więc mieć nadzieję, że pojawi się na Cichym Kąciku na pierwszym wiosennym przejeździe – to już niedługo, bo w marcu lub kwietniu.

Kolejną okazję do przedstawienia się i zaproszenia do współpracy dają portale społecznościowe, zwłaszcza Facebook. Zarówno Marcin Wójcik, jak i ZIKIT są aktywni na Facebooku i często właśnie za pomocą tej platformy komunikują się ze społecznością rowerową (mimo natłoku obowiązków). I ten model komunikacji się sprawdza. Skoro tak, to pozostaje pytanie, dlaczego inaczej miałoby być z rolkarzami? Na FB funkcjonuje grupa Rolki Kraków! która liczy aż 4250 (to więcej, niż na grupach rowerowych, za pośrednictwem których pan Wójcik konsultuje swoje działania z rowerzystami). To świetna platforma dyskusji nad sprawami rolkarskimi i wydaje się, że Marcin Wójcik powinien jak minimum do takiej grupy dołączyć i zaprosić za jej pośrednictwem do kontaktu.

I wreszcie – przydałyby się jakieś otwarte spotkania ze społecznością rolkarską „w realu”. Oficer rowerowo-rolkarski jest na to otwarty, podobnie jak wicedyrektor ZIKITu Łukasz Franek, który również wydaje się być osobą, na którą rolkarze mogą liczyć. Pozostaje więc taki cykl spotkań zorganizować i odpowiednio nagłośnić, tak wzięli w nim udział nie tylko „aktywiści rolkarscy”, ale wszyscy potencjalnie zainteresowani. Dobrą platformą do dyskusji może być też Komisja Dialogu Obywatelskiego Rady Miasta Krakowa pod przewodnictwem Dominika Jaśkowca, który dość sprawnie takie posiedzenia organizuje.

Dopóki to wszystko się nie odbędzie, trudno jest odpowiedzieć na pytanie, jak krakowscy rolkarze oceniają swojego nowego rzecznika. Po prostu nie wiedzą, że takiego rzecznika mają – brzmiałaby najbardziej wiarygodna odpowiedź.

Kwestia nazewnictwa jest ważna: mówmy o trasach rowerowo-rolkarskich a nie o „ścieżkach rowerowych”

Co ja sam o tym wszystkim sądzę jako rolkarz? Pewne rzeczy dało się zrobić lepiej, bo nawet biorąc pod uwagę nawał obowiązków naprawdę nasz nowy rzecznik mógł znaleźć te 20 minut na krótkie zapoznawcze spotkanie przed wrześniowym lub październikowym Nightskatingiem czy napisać parę zdań tytułem przedstawienia się na grupach rolkarskich na FB.

Rolkarze czują się też spychani na margines słysząc słowa o kolejnej „rekreacyjnej trasie rowerowej” nad Wisłą w Nowej Hucie, podczas gdy wypadałoby tę inwestycję konsekwentnie nazywać „trasą dla rowerzystów i rolkarzy” – zwłaszcza że o jej powstanie najbardziej zabiegali właśnie ci drudzy.

Ktoś powie: to tylko słowa, to nic nie zmienia. Owszem, ale rolkarze są na te sprawy bardzo wyczuleni na takiej samej zasadzie, na jakiej wielu rowerzystów oburza się (i słusznie) na słowa o „ścieżce rowerowej” zamiast „drogi dla rowerów”. Tak samo tutaj kwestia nazewnictwa jest ważna, tak aby i jedni i drudzy czuli się pełnoprawnymi uczestnikami tras, zwłaszcza tych rekreacyjnych.

To nie powinno być tak, że powstaje „rekreacyjna ścieżka rowerowa na wałach wiślanych”, a rolkarze są tam nieproszonymi, ale tolerowanymi od niechcenia gośćmi. Takie trasy powinny być od początku do końca pomyślane i projektowane zarówno z myślą o rowerzystach, jak i o rolkarzach i osobach na wózkach inwalidzkich (w tym rowerach dla niepełnosprawnych – to ważny a niedoceniany temat). W ten sposób być może uniknęlibyśmy kilku kardynalnych błędów, jak choćby kratkowany mostek w Łęgu, brak podjazdu na początku trasy koło Plazy czy idiotyczne zakończenie trasy w rejonie Mostu Wandy – wprost na ruchliwą ulicę. OK, ja jako doświadczony i sprawny fizycznie rolkarz sobie z tymi przeszkodami poradzę bez problemu. Początkujący rolkarze będą mieć poważny problem, ale dadzą radę. Ale nie wyobrażam sobie pokonania tych przeszkód przez osobę na wózku inwalidzkim, rowerze dla niepełnosprawnego czy przez mniej sprawną matkę (lub babcię) z dzieckiem.

Szkoda że mimo propozycji spotkania nie skonsultowano np. ze mną tych rozwiązań na etapie koncepcji, bo zgłosiłbym te uwagi i być może pewne kwestie dałoby się rozwiązać inaczej. A deklarowany sprzeciw Zarządu Melioracji dałoby się tak nagłośnić w mediach, że ta instytucja musiałaby się ze swoich rozwiązań wycofać. Naprawdę, takie możliwości są. Proszę zobaczyć, jak Port Europa nagłośnił skandal w parkach krajobrazowych, tak samo zrobilibyśmy ze sprzeciwem Zarządu Melioracji wobec propozycji rozwiązań uwzględniających potrzeby rolkarzy i osób niepełnosprawnych. Trzeba tylko rozmawiać, a tego zabrakło.

Pozytywne zmiany już są

Ostatecznie jednak mimo przedstawionych wyżej zastrzeżeń działalność Marcina Wójcika jako rzecznika rolkarzy oceniam per saldo pozytywnie. Faktem jest bowiem, że nasz oficer rowerowo-rolkarski miał w tych miesiącach ogromny nawał obowiązków przy ograniczonym zasobie kadrowym. Do tego musiał się mierzyć z licznymi problemami ze strony nie zawsze przychylnych urzędników. Dodajmy do tego reorganizację i fakt, że sprawy rolkarskie są dla Marcina Wójcika czymś nowym, w co trzeba się wdrożyć. Niedociągnięcia w pełni spisuję więc na karb tego okresu przejściowego, który jednak nie może trwać wiecznie: wszyscy liczymy na to, że mniej więcej od marca (początek sezonu) rolkarze będą mieć w ZIKIT-cie prawdziwie zaangażowanego w ich sprawy rzecznika.

Ze strony Marcina Wójcika widzę przy tym wstępnie osobę przychylną rolkarzom i ich postulatom. Żeby nie być gołosłownym, podam dwa przykłady. Pierwszy: zrealizowano już sztandarowy postulat rolkarzy, czyli wyasfaltowanie 5,5-kilometrowej trasy rekreacyjnej z Dąbia do Mogiły. Jest naprawdę świetna, mimo wspomnianych wyżej niedociągnięć. I druga sprawa: Marcin Wójcik jest zwolennikiem asfaltowych chodników, choć nie wszędzie udaje mu się to rozwiązanie przeforsować. Świetny gładki asfalt pojawił się np. na chodniku z dopuszczonym ruchem rowerowym wzdłuż ulicy Lublańskiej, ale podobnych przykładów w całym mieście jest więcej.

„Pierwsze koty za płoty” – można podsumować. Choć niektórzy rolkarze mówią sarkastycznie: „szanuj rzecznika swego, bo dotychczas nie miałeś żadnego”. Początki zawsze są trudne i ciężko jest oczekiwać od razu nie wiadomo jakich rezultatów. Kolejnej oceny działalności Marcina Wójcika jako rzecznika rolkarzy dokonamy w marcu lub kwietniu – i mamy ogromną nadzieję, że będziemy mogli o tej działalności napisać w samych superlatywach. I jeszcze jedno: Jacek Majchrowski ma szansę przejść do historii jako pierwszy prezydent miasta, który powołał do życia instytucję oficera rolkarskiego i ta decyzja okaże się sukcesem. Majchrowski jako idol rolkarzy z całej Polski oraz przykład do naśladowania dla pozostałych miast: brzmi to dość abstrakcyjnie, ale te słowa naprawdę mogą stać się rzeczywistością, czego prezydentowi z całego serca życzymy.

Jakub Łoginow

Zachęcamy do polubienia strony "Kraków i Śląsk dla rolkarzy"

Jak miało być i co obiecano we wrześniu rolkarzom? Czytajcie artykuł sprzed kilku miesięcy z serwisu NaszeMiasto.pl:

Transport. Marcin Wójcik, oficer rowerowy w krakowskim ZIKiT, tłumaczy, czym będzie zajmował się nowy zespół ds. mobilnej aktywności. I na co mogą liczyć piesi oraz rolkarze

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto