/Kto zaproponował kocie łby na Sławkowskiej? ZIKIT, Konserwator i Zarząd Zieleni Miejskiej zrzucają na siebie wzajemnie winę za tę decyzję

Kto zaproponował kocie łby na Sławkowskiej? ZIKIT, Konserwator i Zarząd Zieleni Miejskiej zrzucają na siebie wzajemnie winę za tę decyzję

Zarząd Zieleni Miejskiej przekazał Konserwatorowi wizualizację przebudowy ulicy Sławkowskiej, na której znalazły się nieprzyjazne użytkownikom kocie łby. Zapytaliśmy dyrektora tej jednostki Piotra Kempfa o to, skąd ta decyzja i dlaczego nie zaproponowano równo ułożonych płyt granitowych. „To nie my, to ZIKIT” – odpowiedział dyrektor ZZM. „To nie ZIKIT, to konserwator” – odpisała wicedyrektor ZIKITu ds. inwestycji. Nie ma przeciwskazań dla nawierzchni przyjaznej rolkarzom, ale ZIKIT ani ZZM nam takiego rozwiązania nie proponował – napisał konserwator Janczykowski.




Chodzi o te wizualizacje, firmowane przez Zarząd Zieleni Miejskiej:

Co prawda dyskusja nad nimi skupiła się na drzewach, ale nie mniej ważna jest kwestia nawierzchni. Zaproponowane rozwiązanie, czyli kocie łby, jest powszechnie krytykowane przez grupy aktywistów pieszych, rolkarskich i rowerowych. I wcale nie chodzi tu tylko o to, że po tej nawierzchni nie da się bezpiecznie przejechać na rolkach czy hulajnogach. Znacznie większym problemem jest jej niedostępność dla osób z walizkami na kółkach, a przecież sprawa dotyczy centrum miasta turystycznego, ulicy znajdującej się w sąsiedztwie dworca kolejowego, autobusowego i węzła przesiadkowego na lotnisko. Na kocie łby narzekają także osoby mające trudności z poruszaniem się, zwłaszcza osoby z chorą nogą, które wyczuwają każdą nierówność gruntu i odczuwają ból. To także problem dla starszych osób poruszających się za pomocą balkonika czy wracających z Kleparza z zakupów z wózkiem na zakupy na małych kółkach (tak, chodzi o mieszkańców Starego Miasta, o emerytów). Ale także pań w szpilkach, o które upomniała się na Komisji Dialogu Rady Miasta radna Małgorzata Jantos.

Zamiast tego nieprzyjaznego pieszym rozwiązania, zgodnie ze światowymi trendami aktywiści piesi zaproponowali zastosowanie eleganckiej nawierzchni z równo ułożonych granitowych płyt, takich jak pod Galerią Krakowską (na zdjęciu poniżej). Współczesne trendy projektowania infrastruktury pieszej na obszarze zabytkowego centrum są oczywiste: należy dążyć do tego, by nawierzchnia była równa, chociaż niekoniecznie na całym obszarze. Kocie łby często mogą urozmaicać krajobraz, mogą też być autentycznym średniowiecznym brukiem, który w takim przypadku podlega ochronie. Ale zawsze w takich przypadkach należy wyznaczyć tak zwaną „szpilkostradę” – pasek niefazowanej (gładkiej) nawierzchni umożliwiającej komfortowe i bezpieczne przemieszczenie się tych użytkowników, dla których kocie łby są złym rozwiązaniem: niepełnosprawnych, pań w szpilkach, rolkarzy, osób z walizkami na kółkach itp.

Zarząd Zieleni Miejskiej takiego rozwiązania jednak nie zaproponował, na wizualizacji są kocie łby. Dlaczego?

Generalnie dyrektor Piotr Kempf jest osobą, która bardzo dobrze rozumie potrzebę stosowania niefazowanej nawierzchni i w wielu przypadkach takie rozwiązanie przeforsował. W tym przypadku również uważa, że postulat środowisk pieszych jest słuszny, że kocie łby to złe rozwiązanie. Ale w propozycji nadesłanej przez ZZM konserwatorowi do zaopiniowania kocie łby się znalazły. Dlaczego? – Koncepcję z kocimi łbami otrzymaliśmy od ZIKIT, my tylko dodaliśmy drzewa. Zapytam w ZIKIT, co można z tym zrobić – mówi Piotr Kempf.

Potrzebę uniknięcia kocich łbów dostrzega wicedyrektor ZIKIT Łukasz Franek, któremu podlegają sprawy pieszych, rolkarzy i rowerzystów. Dyrektor Franek zwrócił się do pionu inwestycji ZIKIT z wnioskiem, by kocich łbów nie było, bo są niefunkcjonalne. Zrobił w tej sprawie maksymalnie, co mógł, gdyż decyzje należą nie do niego, ale do wicedyrektor ds. inwestycji Iwony Król. Pani dyrektor odpisała jednak w swoim stylu: „niedasię”. Oto fragment pisma, które otrzymaliśmy:

„W świetle wytycznych Małopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na ulicy Sławkowskiej należy zastosować materiał i formę nawierzchni analogicznej do istniejącej w ciągu ulicy Szpitalnej”.

Dodajmy, że w świetle obowiązujących przepisów Ustawy o Zabytkach tego typu wytyczne konserwatora nie mają mocy prawnej i należy je interpretować jedynie jako wskazówkę, a nie wiążące ustalenia. Traktując je inaczej, wicedyrektor Król przekraczałaby swoje kompetencje, takie działania byłyby bezprawne.

Konserwator może jedynie zgodzić się lub nie zgodzić na przedstawiony mu projekt, musi to jednak uzasadnić oraz wziąć pod uwagę interesy użytkowników – nie może to być decyzja „bo uważam, że kostka będzie ładnie wyglądać”. Potwierdza to odpowiedź z Ministerstwa Kultury na interpelację Marka Sowy w tej sprawie.

Zasłaniają się konserwatorem, a konserwator… nie ma nic przeciwko równo ułożonym płytom granitowym

Zarówno Zarząd Zieleni Miejskiej, jak i dyrektor Iwona Król z ZIKITu lubią zasłaniać się konserwatorem także w tych przypadkach, w których konserwator nie ma uprawnień do decydowania o nawierzchni. Oczywiście pan Janczykowski, z racji pełnionego urzędu, wiedzy merytorycznej i autorytetu którym się cieszy, może a nawet powinien wydawać NIEWIĄŻĄCE opinie i wytyczne. Problem w tym, że konserwator często myli dwa pojęcia: wyrażenie swojej prywatnej opinii, do czego ma prawo, a także wydanie oficjalnej decyzji, co jest jednak bardzo mocno uwarunkowane w ustawie.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że sam Janczykowski nie ma nic przeciwko zastosowaniu na obszarze Starego Miasta nawierzchni, o którą zabiegają środowiska piesze. Czyli np. równo ułożonych płyt granitowych. Oto fragment pisma od konserwatora, które otrzymaliśmy, a które stawia w zupełnie innym świetle wymówki Zarządu Zieleni Miejskiej i pani dyrektor Iwony Król z ZIKITu.

Nie oznacza to, że przywracając historyczne nawierzchnie musimy tworzyć istotne bariery dla przechodniów. Przykładowo w Krakowie wprowadza się nawierzchnię jezdni i chodników z płyt kamiennych (granit głównie na Rynku Głównym, ul. Floriańskiej i Grodzkiej – historycznie był tutaj od lat sześćdziesiątych XIX w., na pozostałych ulicach pierwotnie dominował wapień, następnie porfir lub bazalt), jednak kostki czy płyty nawierzchni wykonuje się od dłuższego czasu z materiału ciętego, bardziej gładkiego, a dla zabezpieczenia przed poślizgiem płomieniowanego. (…) Krawężniki wykonuje się albo w poziomie nawierzchni jezdni, albo najwyżej kilka centymetrów wyżej. Wydaje się zatem, że bariery dla osób niepełnosprawnych są eliminowane.

(…) Generalnie, każda nawierzchnia może być ułożona w sposób bardziej równy, bardziej „przyjazny” dla przechodniów; nawierzchnie nierówne najczęściej oznaczają pewien stopień zaniedbania.
Uzgadniając projekt wymiany nawierzchni na konkretnej ulicy konserwator musi się też kierować rozsądkiem. Przykładowo, na ul. Krakowskiej na Kazimierzu z uwagi na duże natężenie ruchu podjęto decyzję o pozostawieniu jezdni asfaltowej. Wprowadzenie na ulicach pierwotnej nawierzchni z kostki łupanej przy dużej intensywności ruchu pojazdów powoduje zwiększony hałas – można to zniwelować stosując duże kostki z ciętego kamienia.
Kwestia dostępności ulic staromiejskich dla rolkarzy nie była do chwili obecnej przez nikogo podnoszona.

No właśnie, to ostatnie zdanie jest kluczowe: „Kwestia dostępności ulic staromiejskich dla rolkarzy nie była do chwili obecnej przez nikogo podnoszona”. Trudno oczekiwać od Janczykowskiego odniesienia się do koncepcji Sławkowskiej z równo ułożonych płyt granitowych, skoro jak się okazuje ani Piotr Kempf, ani Iwona Król nie przedstawili mu do zaopiniowania takiej koncepcji, z uzasadnieniem, że Sławkowska MUSI być dostępna także dla pieszych poruszających się za pomocą urządzeń transportu osobistego.

„To nie my, to oni” – tłumaczą się Konserwator Janczykowski, dyrektor Piotr Kempf oraz dyrektor Iwona Król. Żadna z tych osób nie przyznaje się do decyzji o tym, że na oficjalnych wizualizacjach ulicy Sławkowskiej znalazły się nieprzyjazne użytkownikom kocie łby. W Krakowie pod rządami Jacka Majchrowskiego takie sytuacje nie należą niestety do rzadkości.

Jakub Łoginow