/Lasy dla Wadowa? Mieszkańcy chcą sprzedać działki, miasto mogłoby je kupić i zalesić

Lasy dla Wadowa? Mieszkańcy chcą sprzedać działki, miasto mogłoby je kupić i zalesić

Program zwiększania lesistości miasta jest realizowany, ale dużo wolniej, niż zakładała uchwała, przyjęta w 2016 roku jako efekt działań inicjatywy społecznej „Lasy dla Krakowa”. Urzędnicy zwracają uwagę na problemy z wykupem gruntów, które można przeznaczyć pod zalesianie. – To efekt planowania miasta zza biurka, bez wyjścia w teren i bez spotkań z ludźmi. W ramach prowadzonej przeze mnie kampanii bez problemu znalazłem kilkanaście działek na obrzeżach Nowej Huty, gdzie widnieje tabliczka „sprzedam”, miasto jednak nie jest zainteresowane negocjacjami – mówi Jakub Łoginow, koordynator i pomysłodawca inicjatywy „Lasy dla Krakowa”.




Sporo takich działek znajduje się w okolicach Węgrzynowic, Wadowa i Łuczanowic. To bardzo ważne miejsca na zalesieniowej mapie Krakowa – opracowana przez Miasto dokumentacja wskazuje, że właśnie tam znajdują się tereny, które mogłyby być potencjalnie przeznaczone pod zalesienie. – Problem w tym, że miasto nie jest zainteresowane wykupem tych gruntów mimo, że są właściciele zainteresowani ich sprzedażą. Nie można sztucznie zawyżać wskaźników zieleni kosztem mieszkańców. Przykładem takich działań są okolice pętli w Węgrzynowicach, gdzie bobry zrobiły tamę na Potoku Kościelnickim, który wskutek tego zalał prywatne pola. Mieszkańcy nie mogą dysponować swoją własnością, muszą płacić podatek od nieruchomości, a miasto nie jest zainteresowane ewentualnym wykupem tych terenów ani rozwiązaniem problemu w inny sposób – dodaje Jakub Łoginow.

Zdaniem koordynatora „Lasów dla Krakowa” i zarazem kandydata do Rady Miasta z list „Krakowa dla Mieszkańców” Łukasza Gibały, miasto powinno zmienić kolejność. Najpierw powinno się wyjść do ludzi i spytać, gdzie w ich okolicach chcieliby nowy las czy inny teren rekreacyjny, którego na obrzeżach Nowej Huty bardzo brakuje. Przykładowo, mieszkańcy Węgrzynowic od lat nie mogą się doprosić budowy placu zabaw na gminnym terenie przy pętli autobusowej. Warto też spytać, czy w okolicy są mieszkańcy, którzy chcą sprzedać swoje pola i nieużytki. Już teraz należy dokonać odpowiednich zmian w studium i planach miejscowych, tak aby miasto mogło takie działki sprawnie kupować od mieszkańców. – Przykład Zakrzówka i Lasu Borkowskiego pokazuje, że jeżeli jest presja społeczna, to jednak da się zrobić tak, by miasto przystępowało do negocjacji. Dlatego dziwi mnie to podwójne traktowanie mieszkańców i brak zainteresowania Wydziału Skarbu wykupem gruntów na obrzeżach Nowej Huty, gdzie w bezkonfliktowy sposób można stosunkowo tanio kupić sporo działek pod nowe lasy – mówi Jakub Łoginow.

Wadów, Łuczanowice i Węgrzynowice to dawne wsie, włączone do Krakowa pod koniec PRL w związku z planami rozbudowy nowohuckiego Kombinatu. W wielu przypadkach zachowały one podmiejski charakter, a miasto zapomniało o zapewnieniu mieszkańcom podstawowej infrastruktury, takiej jak chodniki, kanalizacja, place zabaw czy tereny zielone. W Łuczanowicach i Wadowie są parki dworskie, ale mieszkańcy zwracają uwagę na fakt, że przydałoby się więcej terenów dla spacerów, rekreacji i wypoczynku z dziećmi. Nowe parki leśne na terenach wykupionych od rolników nie są co prawda najważniejszym problemem, który nurtuje okolicznych mieszkańców, ale dla wielu z nich oznaczałyby krok w dobrym kierunku. „Jesteśmy za zielenią, ale niech miasto robi ją na gruntach wykupionych od właścicieli, zwłaszcza że są osoby, które chętnie je miastu odsprzedadzą” – taki przekaz często pojawia się podczas spotkań z mieszkańcami tych okolic.