/Czy wiedziałeś, że Soplica i Żubrówka należą do Rosjan? Właścicielem jest Russian Standard, firma z otoczenia Putina

Czy wiedziałeś, że Soplica i Żubrówka należą do Rosjan? Właścicielem jest Russian Standard, firma z otoczenia Putina

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, że w polskich sklepach są w ogóle jakieś rosyjskie towary. Tymczasem jest ich dość sporo – najczęściej skrytych za swojskobrzmiącymi polskimi czy angielskimi nazwami. Największe zaskoczenie to… należące do rosyjskiej firmy Russian Standard popularne wódki: Soplica, Żubrówka, Bols i Absolwent.





O rosyjskich markach w Polsce pisała niedawno Gazeta Polska Codziennie. Poniżej – krótka lista najważniejszych towarów i marek obecnych na polskim rynku, których lepiej unikać:

1) Wódki należące do Russian Standard – największego producenta alkoholi w Rosji: Żubrówka, Absolwent, Bols, Soplica, Palace i Royal. Russian Standard przejął te marki w 2013 roku.

2) Herbata Greenfild firmy Orimi Handel – lidera na rynku herbat w Rosji.

3) Oprogramowanie antywirusowe Kaspersky Lab, Outpost i Doctor Web. Odradzamy również korzystania z wersji bezpłatnych rosyjskich programów. W przeszłości było już mnóstwo przypadków, kiedy rosyjskie firmy z branży IT były zmuszane przez FSB do prowadzenia działań szpiegowskich u swoich użytkowników. Pierwszy z brzegu przykład to popularny również na Ukrainie portal społecznościowy Vkontakte – jego założyciel Paweł Durow został zmuszony do odsprzedania za bezcen akcji spółki i emigracji, gdyż nie zgodził się na żądania Moskwy, by przekazać dane o swoich ukraińskich użytkownikach popierających Euromajdan.

4) Rosyjskie buty marek Kari i Centro.

5) Opony fińskiej marki Nokian – produkowane m. in. w Rosji. Firma posiada również fabryki na Słowacji i Ukrainie, dlatego wybierając opony Nokian, warto sprawdzać, w której z fabryk zostały wyprodukowane.

6) Autogaz firmy Novatek. Novatek OAO to drugi po Gazpromie producent gazu w Rosji. Na polskim rynku firma jest obecna od 2009 roku, sprzedaje autogaz, gaz w butlach oraz montuje zbiorniki LPG do ogrzewania domów. Zarządzający spółkami Novatek to bliscy współpracownicy prezydenta Putina.

7) Rosyjski węgiel – zwłaszcza węgiel typu ekogroszek. Tańszy, ale gorszej jakości, niż polski. Polski węgiel łatwo rozpoznać, gdyż Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla uzyskała prawo do znaku towarowego Polski Węgiel. Ma to dać gwarancję, że węgiel sprzedawany pod tą marką będzie na pewno polskiego pochodzenia.

8) Rosyjskie piwo Bałtyka i Żygulewskie, dostępne m. in. w delikatesach Alma. Zamiast tego polecamy dobre ukraińskie piwa obecne na polskim rynku: Oboloń, Lwiwske, Czernihiwske (zwłaszcza świetne niefiltrowane piwo Czernihiwske Biłe i Biła Nicz) i Sławutycz. I oczywiście polskie piwo z regionalnych browarów (oprócz Ciechana, którego właściciel wspiera antyukraiński serwis Kresy.pl) i cydr z polskich jabłek.

9) Stacje benzynowe Łukoil. Tu należy się pewne wyjaśnienie: tak, to oczywiście prawda, że benzyna sprzedawana na stacjach benzynowych zagranicznych sieci (a więc Łukoil, Shell, BP i in.) i tak pochodzi z rafinerii Orlenu i Lotosu, a z kolei Orlen i Lotos produkują ją głównie z rosyjskiej ropy (ale nie tylko). Tym niemniej, każda sieć stacji do ceny paliwa kupionej od polskich rafinerii dolicza sobie, co oczywiste, dość sporą marżę, na której zarabia. To od nas zależy, czy ta marża trafi do Łukoila czy do innej sieci. Swoją drogą, odradzamy też korzystanie z usług BP, które robi interesy w Rosji przy sporej zażyłości z tamtejszymi władzami.

Jeszcze bardziej istotne jest, by nie tylko nie tankować, ale przede wszystkim nie kupować kawy i hotdogów na stacjach Łukoila – na tych produktach stacje benzynowe osiągają bowiem największą przebitkę. Koszt własny kubka kawy to kilkanaście groszy, a na stacji benzynowej płacimy za nią 3-5 zł. To może brzmi dziwnie, ale w dzisiejszych czasach sprzedaż paliwa to tylko dodatek do funkcjonujących na stacjach benzynowych sklepów i barów, na których osiąga się największe marże i które generują nawet dwie trzecie zysków z tej działalności.

Łukoil w ostatnim czasie sprzedał swoje stacje benzynowe na Słowacji, Węgrzech i w Czechach. Istnieje duża szansa, że polski bojkot Łukoila zmusi tego dużego rosyjskiego podatnika do wycofania się z Polski, a wtedy rosyjskie stacje odkupi po atrakcyjnej cenie polski Lotos, wzmacniając swoją pozycję na europejskim rynku. Odpada więc argument, że na polskich stacjach Łukoila pracują Polacy, którzy wskutek bojkotu stracą pracę – nie stracą, po prostu zamiast dla Rosjan, będą pracować dla gdańskiego Lotosu.

Bojkot konsumencki sieci stacji Łukoila – to nie tylko polskie zjawisko, firma jak już wspomnieliśmy wycofała się z rynku Czech, Słowacji i Węgier. Jeśli to samo stanie się w Polsce, Ukrainie i Białorusi i i kilku innych krajach Europy (a jest na to szansa), oznaczać to będzie poważne kłopoty jednego z największych płatników podatków w Rosji, który zapewnia Putinowi lwią część środków na finansowanie wojny.

To oczywiście niepełna lista towarów, które zasługują na bojkot. Liczymy na waszą pomoc – o innych rosyjskich produktach i markach dostępnych na polskim rynku piszcie w komentarzach.