/Lotniczy Park Centralny dla Krakowa: schowajmy al. Jana Pawła II pod ziemię i połączmy obie części Parku Lotników

Lotniczy Park Centralny dla Krakowa: schowajmy al. Jana Pawła II pod ziemię i połączmy obie części Parku Lotników

Wielokrotnie okrajany, otoczony hałaśliwymi ulicami, w pobliżu których trudno jest „zatracić się w zieleni”. Z największego w Krakowie parku pozostała już tylko połowa tego, czym mogliśmy się cieszyć jako dzieci lub młodzi dorośli w latach 90-tych. Pora odwrócić modę na wmawianie nam, że mamy zatracać się w zieleni parków o mikroskopijnych rozmiarach i cieszyć się z rewitalizacji istniejących terenów zielonych, podczas gdy tak naprawdę potrzeba nam dużych parków i lasów miejskich, nie poprzecinanych hałaśliwymi arteriami samochodowymi. Jest na to sposób, ale potrzeba odważnych decyzji i wcale nie tak dużych pieniędzy jak na osiągnięty efekt.





Co się zabetonowało, tego się nie odbetonuje

Ogromna szkoda, że dopuszczono do zabudowy terenów zielonych, które choć formalnie do Parku Lotników nie należały, to faktycznie nim były. Ogródki działkowe przy ulicy Lema i Al. Pokoju, teren pod Tauron Areną – to wszystko powinno należeć parku. Nie rozumiem tamtej decyzji, by Tauron Arenę zbudować akurat po tej stronie ulicy Lema, podczas gdy można było ją postawić koło Decathlonu i Plazy. To są jednak sprawy, których już nie odkręcimy: nie zburzymy ani nie przeniesiemy Areny, ani powstających właśnie bloków. Ale możemy w inny sposób powiększyć nasz ukochany park, tworząc coś na miarę Parku Śląskiego w Chorzowie – kultowego miejsca, w którym będą spędzać czas krakowianie z całego miasta oraz turyści z całej Polski.
Schowajmy pod ziemię aleję Jana Pawła

Park Lotników Polskich, zwany też Parkiem AWFu, składa się z dwóch części. Większa leży na południu, mniejsza na północy. Rozdziela je ruchliwa i hałaśliwa al. Jana Pawła II. Mimo, że można ją przekroczyć w trzech miejscach, jest to poważna bariera przeszkadzająca w „zatracaniu się w zieleni”. Przez ten ściek komunikacyjny obie części parku funkcjonują osobno, a w promieniu 150 metrów od tej arterii trudno mówić o jakimkolwiek „zatracaniu się”, skoro słychać hałas ruchliwej ulicy i czuć smród spalin. Dotyczy to zwłaszcza północnej części parku, która właśnie z tego powodu jest praktycznie pusta, nie odwiedzana przez spacerowiczów, nie wybierana na relaks wśród zieleni z hukiem samochodów w tle.

A gdyby tak obie części parku połączyć? Schować pod ziemię Al. Jana Pawła II na odcinku od ul. Ułanów do Życzkowskiego, tworząc na powierzchni dodatkową przestrzeń dla mieszkańców? Wraz z sąsiednim, należącym do Marszałka parkiem przy Muzeum Lotnictwa, powstałaby w ten sposób ogromna jak na Kraków, niepoprzecinana żadnymi barierami przestrzeń zielona, ciągnąca się od Alei Pokoju aż po ul. Bora-Komorowskiego. A z uwzględnieniem Parku Tysiąclecia i możliwego parku przy ul. Sierpowej – od Wisły aż do Mistrzejowic. Mega duży park, na miarę Parku Śląskiego, choć od niego dużo mniejszy. Prawdziwa zielona rewolucja, a nie jakieś tam rewitalizacje parków czy nowe parki kieszonkowe, czytaj: małe skwerki, tyle że fajnie nazwane, abyśmy się cieszyli z małych rzeczy i nie pragnęli tych większych.

Park Śląski dla Krakowa

Inspiracją dla mojego pomysłu jest Park Śląski w Chorzowie. Ogromny park o powierzchni większej, niż wszystkie krakowskie parki razem wzięte. To w Parku Śląskim rzeczywiście można się zatracić i to hasło nie wywoła żadnego uśmieszku politowania, w przeciwieństwie do kampanii prowadzonej na wyrost w Krakowie. Takiej wielkości parki powinny być również w stolicy Małopolski i do takiej skali powinniśmy dążyć. Jeśli się nie da inaczej – właśnie poprzez schowanie pod ziemię arterii drogowych, nawet jeśli to miałoby dużo kosztować (konkretnie: ok. 100 milionów, czyli sześciokrotnie mniej niż kosztował nas stadion Wisły).

Istotą Parku Śląskiego jest to, że w jego ramach funkcjonuje mnóstwo różnych instytucji kultury, sportu i rozrywki, tak że można tam spędzić cały dzień, a nawet specjalnie do Chorzowa pojechać z odległych zakątków Polski. W ramach Parku Śląskiego działa wesołe miasteczko (największe w Polsce), ZOO, Stadion Śląski, kolejka gondolowa, planetarium, na miejscu są restauracje i kawiarnie, place zabaw i rolkostrada. Taki sam model klaruje się u nas, w naszym Lotniczym Parku Centralnym. Mamy Tauron Arenę, Muzeum Lotnictwa, Ogród Doświadczeń, pumptrack; buduje się pierwszy w Krakowie tor rolkarski i Małopolskie Centrum Nauki, mają szansę powstać dwa skateparki, być może także staw i kąpielisko. To naprawdę może być miejsce, do którego specjalnie będzie się przyjeżdżać z Warszawy, Rzeszowa czy Wrocławia, by spędzić tu cały dzień. I bruździ właśnie ta Aleja Jana Pawła, która przecina ten fajny obszar na pół. Schowanie jej pod ziemię naprawdę dużo zmieni.

O szczegółach pomysłu napiszę później. Koszt: około sto milionów złotych. Mega dużo, to prawda. Dla porównania, budowa kładki przez Wisłę kosztuje ok. 15 – 40 milionów, ale z drugiej strony, powszechnie krytykowany Stadion Wisły kosztował nas aż 600 milionów i te pieniądze jakoś się w budżecie znalazły.

Nie zapominajmy o jednym. W związku z budową Avii i Nowej Huty Przyszłości, środek ciężkości Krakowa stopniowo przesuwa się na wschód. To w rejonie Tauron Areny będzie miejsce na nowe, fajne miejsce spotkań na styku starego Krakowa i Nowej Huty. Przez ostatnie kilkanaście lat w okolicy Parku Lotników i dawnego lotniska w Czyżynach-Rakowicach przybyło ok. 100 tysięcy nowych mieszkańców. Ci mieszkańcy zasługują na nowe tereny zielone i rekompensatę za to, co już bezpowrotnie zniszczono okrawając Parku Lotników i teren dawnego lotniska. Projekt jest do zrobienia, choć nie od razu. Do tematu będę wracać – śledźcie profil „Lasy dla Krakowa”, na którym będą się pojawiać nowe informacje na ten temat. Utworzymy też grupę na Facebooku w celu konsultowania pomysłów na rozwój i ochronę przed zabetonowaniem tych terenów.

Jakub Łoginow

Lasy dla Krakowa – www.facebook.com/lasydlakrakowa