/Na rolki do Krakowa: ciekawe trasy w zachodniej części miasta

Na rolki do Krakowa: ciekawe trasy w zachodniej części miasta

Nie masz pomysłu na majówkę lub wakacyjny weekend? Wybierz się na rolki do Krakowa. Można tu w ciągu jednego dnia zrobić kilkadziesiąt kilometrów, w pięknym otoczeniu nad Wisłą, w sercu Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. Podpowiadamy, jak zaplanować taką wycieczkę.





Przyjazd do Krakowa na rolki to świetne rozwiązanie dla osób mieszkających np. na Śląsku, Podhalu, w Tarnowie, Rzeszowie czy Kielcach. Jednym słowem – we wszystkich miejscach, skąd da się przyjechać tu w ciągu 1-2 godzin. Osobom przyjeżdżającym tu na jednodniową wycieczkę rolkarską polecam objazd tras w zachodniej, tej bardziej zielonej części miasta. Warto zacząć od Błoń i Parku Jordana, następnie udać się nad Wisłę, pojechać do Bielan, Tyńca, a skończyć na Zakrzówku i Dębnikach. Poniżej – opis takiej przykładowej wycieczki. Osobom przyjeżdżającym na dłużej polecam także Nową Hutę oraz wycieczkę do niedalekiej Puszczy Niepołomickiej.

Start: Błonia i Park Jordana

Błonia to miejsce kultowe. To mekka rolkarzy, coś jak Dolina Trzech Stawów w Katowicach czy Park Północny w Sopocie. To tutaj startują i kończą się nocne przejazdy „Kraków, rolki i my”, tutaj rolkarze się spotykają, by wspólnie pojeździć lub potrenować swoje umiejętności. Takich rolkarskich miejsc spotkań jest oczywiście więcej (m. in. okolice Tauron Areny w Parku Lotników oraz Zalew Nowohucki), ale Błonia są najważniejsze z nich – i choćby dlatego nie można ich ominąć podczas rolkarskiej wycieczki do Krakowa.

Oczywiście chodzi nie tyle o same Błonia, które są ogromną łąką w centrum miasta, miejscem koncertów i wizyt papieskich, ale o szerokie asfaltowe alejki wokół nich. Na razie niestety nie jest domknięta pełna pętla, chociaż rolkarze walczą o to od wielu lat i udało się w końcu wpisać to zadanie do budżetu na 2018 rok. Pojeździć można po zadrzewionej alei wzdłuż Al. 3 maja oraz ul. Focha, w zielonym otoczeniu, z widokiem na Kopiec Kościuszki i zalesione wzgórza Sikornik oraz Sowiniec. To jedna z najciekawszych i najbardziej elitarnych fragmentów miasta, w pobliżu znajduje się Miasteczko Studenckie AGH, Park Jordana, stadiony Wisły i Cracovii, Muzeum Narodowe, akademiki i budynki dydaktyczne większości krakowskich uczelni. Błonia są oddalone zaledwie kilometr od Rynku Głównego i Wawelu, co również stanowi o ich atrakcyjności: to taka zielona enklawa w środku miasta.


Jak tam dotrzeć? Jeżeli jedziesz samochodem, najlepiej skorzystać z parkingu podziemnego (płatnego) pod Muzeum Narodowym, przy samych Błoniach. Jeżeli do Krakowa przyjeżdżasz autobusem z południa (np. z Zakopanego), można wysiąść przy samych Błoniach. Jeżeli autobusem z Katowic, to zależy od trasy: część autobusów jeździ przez ul. Czarnowiejską, tam można wysiąść i stamtąd dojechać na Błonia na rolkach. Jeżeli natomiast przyjechałeś pociągiem, należy wysiąść na dworcu Kraków Główny i teraz są dwa rozwiązania. Można na Błonia dotrzeć na rolkach – Plantami i następnie krzywym chodnikiem wzdłuż ulicy Piłsudskiego, a można podjechać kilka przystanków autobusem nr 124, 152 lub 502 albo tramwajem nr 20.
W sąsiedztwie Błoń znajduje się Park Jordana – nie bez powodu uznawany za jeden z najładniejszych i najbardziej klimatycznych parków w Krakowie. Może nie ma tam jakichś super warunków dla rolkarzy, ale warto po parku pojeździć, korzystając z jego asfaltowych alejek. W Parku Jordana oraz na Cichym Kąciku (pętla tramwajowa) znajduje się kilka kawiarni, restauracji, są też toalety publiczne.

Przejazd nad Wisłę nad Salwator

Gdy już pojeździsz sobie po Błoniach i Parku Jordana, czas na większe wyzwanie: trasa nad Wisłą do Bielan. To jedna z najpiękniejszych tras rolkarskich w Polsce. Początek trasy znajduje się tuż za Mostem Zwierzynieckim, niecałe 2 km od Błoń.
Jak tam dojechać? W połowie ul. Focha należy przejechać przez ulicę i jechać ulicą Kasztelańską. Miasto z myślą o rolkarzach ustanowiło tam strefę zamieszkania, co oznacza, że rolkarze i inni piesi mogą przemieszczać się jezdnią. Po kilkuset metrach ulica zmienia się w asfaltową aleję nad Rudawą. Dojeżdżamy do skrzyżowania i musimy przejechać na drugą stronę ulicy, następnie kierujemy się w prawo. Za zabytkowym klasztorem Norbertanek na Salwatorze musimy przejechać kilkaset metrów krzywym chodnikiem – na szczęście w 2018 roku ma się tam pojawić DDR (droga dla rowerów) i nowy chodnik. Przejeżdżamy za Most Zwierzyniecki, w pierwszą przecznicę w lewo – i jesteśmy na początku trasy do Bielan, na wale wiślanym.

Trasa Przegorzały – Bielany

Jesteśmy na zdecydowanie najładniejszej trasie rolkarskiej w Krakowie i jednej z ładniejszych w Małopolsce. Przed nami 6 km jazdy po bezkolizyjnym asfaltowym CPR na wale wiślanym, pomiędzy wzgórzami Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego. Po prawej stronie mamy wzgórze Sikornik z Kopcem Kościuszki i winnicami, po lewej, za lasem i Wisłą – Skałki Twardowskiego.
Przejeżdżamy przez las łęgowy, nazywany również „krakowską Amazonką”. Po kilku kilometrach dojeżdżamy w pobliże Lasu Wolskiego – tam pośrodku tego lasu znajduje się krakowskie ZOO, a nieco dalej – Kopiec Piłsudskiego. Mijamy zamek w Przegorzałach (zbudowany podczas okupacji jako rezydencja Hansa Franka) oraz klasztor Kamedułów na Bielanach i dojeżdżamy do stopnia wodnego Kościuszko. Trasa kończy się w podkrakowskich Piekarach, kilkaset metrów za mostem.

Wzdłuż stopnia wodnego jest poprowadzona kładka pieszo-rowerowa, jednak niestety nie dojedziemy na nią na rolkach. Można założyć buty i przejść na drugą stronę, ale polecam wrócić na Most Zwierzyniecki i przejechać całą trasę tam i z powrotem: w ten sposób zrobimy więcej kilometrów.

Trasa Dębniki – Tyniec

Trasa zaczyna się przy Moście Dębnickim, naprzeciwko Wawelu. My jednak wjeżdżamy na nią ok. 2 km dalej, po zjeździe z Mostu Zwierzynieckiego. Do Dębnik wrócimy w drodze powrotnej.

Jedziemy w stronę Tyńca i po lewej stronie mijamy Skałki Twardowskiego – jeden z najciekawszych terenów zielonych w mieście, sąsiadujący z kultowym Zakrzówkiem. Kilkaset metrów za Skałkami nasza szeroka asfaltowa „rolkostrada” się kończy. Kolejne ok. 300 metrów musimy przejechać wąskim i krzywym chodnikiem wzdłuż ulicy Tynieckiej, a następnie skręcić w prawo w ulicę Widłakową, która na szczęście ma dobry asfalt. Po kolejnych kilkuset metrach wracamy na asfaltową trasę pieszo-rowerową na wale wiślanym i po 4 km dojeżdżamy do toru kajakowego Kolna, tuż przy Stopniu Wodnym Kościuszko (tym samym, który minęliśmy już po drugiej stronie Wisły).

Jesteśmy 2 km od Tyńca. Niestety, w rejonie stopnia wodnego jest „dziura” w postaci ok. 300 metrów braku asfaltu. Możemy jakoś ten odcinek przeczłapać, albo go objechać drogą publiczną (ul. Kolną), po czym za stopniem wodnym drogą lokalną z minimalnym ruchem samochodów dojedziemy pod sam klasztor Benedyktynów w Tyńcu. Skoro już jesteśmy w tych okolicach, warto go odwiedzić: to jedna z największych atrakcji Krakowa i Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, w którym się znajdujemy.

Powrót tą samą drogą. W okolicy Mostu Zwierzynieckiego można odbić w prawo i pojechać asfaltowymi alejkami na Skałki Twardowskiego (na zdjęciu). Tu po zdjęciu rolek i założeniu butów możemy pójść nad Zakrzówek – jedyny w swoim rodzaju zalew w dawnym kamieniołomie. Warto też pospacerować po samych Skałkach, zwiedzić tutejsze jaskinie (Grota Twardowskiego, Okienko Zbójnickie, Jaskinia Jasna), czy też posiedzieć na dawnym szańcu i z tej niecodziennej perspektywy popatrzeć na Kraków.

Z Dębnik pod Wawel

Jeśli nie zjechaliśmy na Skałki Twardowskiego, za Mostem Zwierzynieckim jedziemy dalej wzdłuż Wisły, jeśli zjechaliśmy – wracamy w to samo miejsce i kontynuujemy jazdę. Jesteśmy w Dębnikach: prestiżowej dzielnicy willowej, położonej niedaleko Starego Miasta i Wawelu. To tutaj w jednej z kamienic w okolicach Rynku Dębnickiego mieszkał przed wojną i podczas okupacji młody Karol Wojtyła, przyszły papież. Po lewej stronie, za Wisłą, widzimy klasztor Norbertanek, który minęliśmy już podczas przejazdu z Błoń.

W pewnym momencie dojeżdżamy do Mostu Dębnickiego, a następnie – Grunwaldzkiego. Jesteśmy naprzeciwko Wawelu. Możemy jeszcze podjechać nad Wisłą trochę dalej, w stronę nieczynnego hotelu Forum, gdzie możemy odpocząć na leżakach w kultowej hipsterskiej knajpie (i zarazem centrum kulturalnym) Forum Przestrzenie. Przejeżdżamy na drugi brzeg Wisły – i jesteśmy na Bulwarach Wiślanych, po których możemy sobie jeszcze pojeździć. Uwaga – asfalt na tym odcinku Bulwarów pozostawia wiele do życzenia, a latem się topi. Jadąc Bulwarami na wschód można dojechać aż do Nowej Huty – ale to już temat na osobny artykuł i osobną wycieczkę.

Jesteśmy pod Wawelem, który przy tej okazji warto zwiedzić (ale nie na rolkach). W pobliżu znajduje się Stare Miasto, po którym już na rolkach przejedziemy, choć nie jest to komfortowe. Droga Królewska, czyli trakt łączący Wawel z Rynkiem Głównym i Barbakanem (w pobliżu dworca) jest wyłożona granitową kostką, po której od biedy da się przejechać. Na szczęście na chodnikach wzdłuż ulic Grodzkiej, Rynku Głównego i Floriańskiej są bezfazowe płyty granitowe, po których jeździ się całkiem nieźle, ale trzeba uważać na ludzi, bo są tu prawdziwe tłumy.

Spod Wawelu na dworzec możemy też dojechać Plantami – są tu szerokie asfaltowe alejki, ale niestety na skrzyżowaniach z ulicami musimy się zmagać z kocimi łbami lub mocno poszczerbioną kostką. Możemy też po prostu założyć buty i przez Stare Miasto przespacerować się pieszo, zwiedzając przy okazji niedostępne dla rolkarzy zakątki, takie jak ul. Kanonicza (jedna z najładniejszych w mieście) czy kwartał uniwersytecki.

Przede wszystkim polecam polubić stronę „Kraków i Śląsk dla rolkarzy” oraz zaprosić do jej polubienia znajomych, aby być na bieżąco ze sprawami rolkarskimi i opisami ciekawych tras. Autora można znaleźć na Facebooku, a także na Twitterze:

www.twitter.com/kubaloginow

Jakub Łoginow