/Cztery nowe przejścia graniczne jednak nie powstaną. Deklaracje Parubija i Karczewskiego bez potwierdzenia w faktach

Cztery nowe przejścia graniczne jednak nie powstaną. Deklaracje Parubija i Karczewskiego bez potwierdzenia w faktach

W 2018 roku Polska i Ukraina zbudują i otworzą cztery nowe przejścia graniczne, w tym Wołosate-Łubnia w Bieszczadach i Malhowice-Niżankowice koło Przemyśla – zadeklarowali podczas forum ekonomicznego w Krynicy marszałek Senatu Stanisław Karczewski i przewodniczący Werchownej Rady (ukraińskiego parlamentu) Andrij Parubij. Byłby to prawdziwy przełom, gdyż do tej pory przejść jest tylko osiem, a na każde nowe trzeba czekać średnio pięć lat. Sprawdziliśmy – deklaracje obu polityków nie mają najmniejszych szans na choćby częściową realizację, a marszałek Karczewski został wpuszczony na minę. Przeczytaj, dlaczego.




Nie zwiększono budżetu na przejścia

Pierwszy powód – finanse. Do tej pory corocznie polskie MSW przeznaczało na inwestycje na granicy wschodniej śmieszną kwotę 25 milionów złotych na całą granicę z Rosją, Białorusią i Ukrainą plus drugie tyle w rezerwie budżetowej. Te środki nie wystarczały na nic, w efekcie budowa nawet niedrogiego przejścia pieszego w Hrebennem (koszt 3,5 miliona), którą można było zrealizować od ręki w 2015 roku, została rozłożona w czasie aż na cztery lata. Ta obecnie najpilniejsza i niedroga inwestycja zostanie zrealizowana dopiero jesienią 2019 roku. Z podobnych przyczyn, kolejny raz przełożono termin budowy i otwarcia przejścia w Malhowicach – miało być gotowe na Euro-2012, później w 2016 roku, obecny termin to 2019-20 rok.

Portal „Port Europa” od dawna postuluje radykalne zwiększenie środków na inwestycje z obecnych 25 milionów do przynajmniej 200 milionów rocznie. Przy takiej kwocie, dopiero po pięciu latach udałoby się zrealizować już istniejące plany inwestycyjne na przejściach (m. in. dobudowę infrastruktury dla odpraw pieszych i rowerzystów w istniejących przejściach drogowych) i zbudować zadeklarowane przez Karczewskiego i Parubija cztery nowe obiekty. Koszt każdego z nich to około 70-200 milionów złotych. Dwa ostatnio zbudowane przejścia: Budomierz i Dołhobyczów, kosztowały odpowiednio 146 i 147 milionów, a są to relatywnie małe obiekty.

Jeżeli deklaracja Karczewskiego i Parubija miałaby być realizowana, bardzo łatwo to sprawdzić. Właśnie tworzony jest budżet na 2018 rok i należy zwiększyć w nim kwotę na inwestycje na przejściach – jeśli nie od razu do docelowej wartości 200 milionów, to przynajmniej do 100 milionów w 2018 roku z perspektywą zwiększenia jej do 200 milionów od 2019 roku. Odpowiedź, którą uzyskaliśmy od MSWiA, rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podejmowało działania zmierzające do zwiększenia ilości środków służących finansowaniu zadań w przejściach granicznych. Zgodnie z aktualną wersją projektu budżetu na 2018 rok na inwestycje na terenie przejść granicznych zaplanowana została jednak niezmieniona kwota 25 054 tys. zł w ramach budżetów wojewodów. Środki te będą uzupełnianie rezerwą budżetu państwa” – poinformował portal Port Europa zespół prasowy Ministerstwa.

Ukraina zdefraudowała unijne środki na przejścia graniczne. Z winy Kijowa są opóźnienia w wykorzystaniu polskiego kredytu

Gdyby deklaracje Parubija miały potwierdzenie w faktach, już teraz musiałyby za tym pójść odpowiednie środki w ukraińskim projekcie budżetu na 2018 rok. Projekt ukraińskiego budżetu nie jest jeszcze gotowy, więc nie możemy ani potwierdzić, ani zaprzeczyć informacji o tym, że nastąpi radykalne zwiększenie środków na przejścia graniczne. Wiemy natomiast jedno – Ukraina jest nierzetelnym partnerem i zdefraudowała i tak stosunkowo niewielkie środki, które Unia Europejska przyznała jej na modernizację kilku przejść na granicy z Polską. O sprawie pisał portal Shoppingpl.com:  http://shoppingpl.com/uk/news/224-ukrajina-vtratyla-hrant-na-rozbudovu-punktiv-propusku-vzdovzh-kordonu-z-polshcheyu

Identyczna sytuacja stała się z europejskim grantem na budowę pieszego terminala na przejściu granicznym w Użhorodzie. Pieniądze ukradziono, terminal nie powstanie. Słowacy są na Ukrainę wściekli, gdyż już w 2015 roku oddano do użytku nowoczesny słowacki terminal dla odpraw pieszych i rowerzystów. Podobny miał powstać na ukraińskiej stronie przejścia do 2015 roku. Słowacy pomogli Ukrainie zdobyć na ten cel unijne środki… które zwyczajnie rozkradziono.

Na tym nie koniec skandalu. Ukraina co prawda nie wybudowała i nie wybuduje swojego terminala dla odpraw pieszych w Użhorodzie, ale nie jest on niezbędny, by uruchomić odprawę pieszych i rowerzystów na tym przejściu. Po ukraińskiej stronie piesi mogliby być odprawiani tak jak przed 2007 rokiem, czyli w tych samych budkach, co kierowcy. Unijny wymóg rozdzielenia ruchu pieszego od samochodowego dotyczy bowiem wyłącznie unijnej części przejść granicznych, w danym przypadku – słowackiej. A tam nowoczesny terminal dla odpraw pieszych już stoi i od dwóch lat czeka na otwarcie.

I czekać będzie jeszcze długo, gdyż Ukraina wbrew obietnicom do tej pory nie zmieniła umowy określającej charakter przejścia granicznego – rozszerzając jego zakres z samochodowego na samochodowo-pieszo-rowerowy. Słowacy wnioskowali o to już dwa lata temu. Po interwencji kilkunastu ukraińskich deputowanych, o którą poprosiliśmy we wrześniu 2016 roku, premier Hrojsman obiecał na piśmie, że sprawa zostanie pozytywnie załatwiona w pierwszej połowie 2017 roku. Mamy już wrzesień, a Słowacy nadal nie mogą się doczekać na pozytywną odpowiedź strony ukraińskiej w tej sprawie.

Poważne opóźnienia dotyczą także wykorzystania środków z polskiego kredytu, który rząd Beaty Szydło przyznał na modernizację ukraińskiej części przejść granicznych i budowę dróg dojazdowych do nich. Z tych środków ma być zbudowana m. in. ukraińska część pieszego przejścia granicznego w Hrebennem-Rawie Ruskiej. Mogła ona powstać już rok temu, ale ukraińskim urzędnikom się nie spieszy. Całe szczęście jednak, że dzięki decyzjom polskiego rządu zabezpieczono te środki przez rozkradzeniem: do przetargów dopuszczono wyłącznie polskie firmy. To duża korzyść dla polskiej gospodarki, dlatego warto nawet zwiększyć pulę z kredytu, po wykorzystaniu obecnych środków. Dzięki temu narzędziu polskie firmy mają szansę zdobyć doświadczenie w działalności na ukraińskim rynku budowlanym i w przyszłości z powodzeniem ubiegać się o kolejne zlecenia na modernizację ukraińskich dróg czy kolei. Nie zmienia to jednak faktu, że Ukraina i tu nie uniknęła opóźnień. W jaki sposób chce ich uniknąć przy anonsowanej budowie w ekspresowym tempie czterech nowych przejść, tego Andrij Parubij niestety nie wyjaśnił.

Ukraina jest nierzetelnym partnerem. Parubij wpuścił Karczewskiego na minę

Powyższe przykłady to nie są niestety odosobnione przypadki, lecz norma. Ukraińska taktyka jest niezmienna od kilkunastu lat: najpierw wspólnie z Polską czy Słowacją podejmują jakieś ustalenia, nawet zobowiązują się do czegoś na piśmie – a następnie z premedytacją ich nie realizują. Dotyczy to nawet tak prostych spraw, jak zmiana umowy odnośnie przejścia w Malhowicach czy Użhorodzie, gdzie trzeba dopisać zaledwie cztery słowa: „oraz pieszych i rowerzystów”. Dla ukraińskich urzędników i dyplomatów to jednak za trudne: tak oczywistą sprawę, którą można załatwić w ciągu miesiąca, oficjalny Kijów odkłada do szuflady na całe lata – co jest przejawem wyjątkowej nierzetelności w relacjach z unijnymi partnerami.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że tak samo będzie z ostatnią deklaracją w sprawie czterech nowych przejść. Prawdopodobnie Parubij wpuścił Stanisława Karczewskiego na minę, aby polskiego marszałka Senatu z jakichś powodów skompromitować. Deklaracje nie będą bowiem realizowane, a Karczewski wyjdzie na osobę, która nie realizuje złożonych publicznie obietnic. Tymczasem sprawa ta zdążyła już obiec polskie i ukraińskie media, a słowa o tym, że „do grudnia 2018 roku powstaną cztery nowe przejścia” rozpaliły wyobraźnię i oczekiwania. Zderzenie z rzeczywistością będzie bardzo trudne i bolesne, także dla samego marszałka, którego będą z tego rozliczać.

Marszałek Karczewski oraz rząd mają jeszcze szansę wyjść z twarzą z tej całej sytuacji, z pomocą posłów PiS. W jaki sposób – o tym napiszemy w kolejnym artykule.

Jakub Łoginow

Wesprzyj nasz portal – kup naszego ebooka „Podręcznik języka ukraińskiego dla początkujących i średniozaawansowanych