/Ochrona korytarzy przewietrzania ma sens. Planowanie przestrzenne i zieleń to ważny element walki ze smogiem [POLEMIKA]

Ochrona korytarzy przewietrzania ma sens. Planowanie przestrzenne i zieleń to ważny element walki ze smogiem [POLEMIKA]

Niedawno radni PiS i klubu prezydenckiego przegłosowali poprawki, umożliwiające zabudowę przez zakon Dominikanów ważnego korytarza przewietrzania miasta przy ulicy Bora-Komorowskiego. Jeden z radnych prezydenckich tłumaczył tę decyzję tym, że jego zdaniem korytarze przewietrzania to mit i planowanie przestrzenne nie ma nic wspólnego z walką ze smogiem: liczy się tylko wymiana pieców. Takie tezy uważam za bardzo szkodliwe i niebezpieczne zwłaszcza w kontekście narastającego problemu tzw. smogu fotochemicznego (letniego), w związku z czym chciałbym podjąć z nimi polemikę. Zachęcam inne krakowskie media do przedrukowania tego tekstu w całości bądź części.




Smog pozostanie nawet gdy zlikwidujemy już wszystkie piece

W jednym z Radnym mogę się zgodzić: najważniejszą sprawą w walce ze smogiem jest likwidacja źródeł niskiej emisji, w tym przede wszystkim palenisk węglowych. Tego nikt nie neguje, jednak ten proces już trwa i jest bardzo zaawansowany. Spośród pierwotnie naliczonych w 2013 roku 30 tysięcy pieców, na rok przed wejściem w życie całkowitego zakazu palenia węglem pozostało już tylko (albo aż) ok. 8 tysięcy, a w przyszłym roku pieców powinno być nie więcej, niż 3-4 tysiące. Szacuję, że z opóźnieniem, ale jednak w ciągu dwóch lat od wejścia w życie zakazu, uda się niemal całkowicie zlikwidować paleniska węglowe i tym samym istotnie poprawić jakość powietrza zimą i jesienią. Czy to oznacza, że smog z Krakowa zniknie? Absolutnie nie: pozostanie wciąż wysoki napływ zanieczyszczeń z gmin ościennych, zanieczyszczenia z przemysłu, z transportu (w tym ścierane opony i klocki hamulcowe) oraz bagatelizowane zapylenie wtórne. Z tym ostatnim można walczyć m. in. częstszym myciem ulic i chodników oraz rezygnacją ze stosowania fazowanej nawierzchni: zwłaszcza kostki, między którą gromadzi się trudny do uprzątnięcia pył.

Po zlikwidowaniu wszystkich pieców różnica będzie taka, że w Krakowie nie będzie już przekroczeń rzędu 700% normy, ale normy pyłu zawieszonego, ozonu czy tlenków azotu będą osiągać wartości rzędu 120 – 150%, czasem będą przekroczone dwukrotnie, w każdym razie nie będzie to krystalicznie czyste powietrze. Nie ma co się łudzić: z zanieczyszczeniami powietrza borykają się niemal wszystkie zachodnioeuropejskie czy amerykańskie miasta i my nie będziemy tu wyjątkiem. Gdy już zlikwidujemy wszystkie piece i uporamy się z przekroczeniami norm w Hucie czy zakładach przemysłowych w Skawinie, większą uwagę będziemy zwracać na te źródła, które są najważniejszym źródłem smogu na Zachodzie Europy czy w sąsiedniej Słowacji: w tym przede wszystkim na transport.

Trzeba działać równolegle

Kraków już teraz wprowadza znane z Europy Zachodniej rozwiązania, których celem jest ograniczenie ruchu samochodowego w centrum i promowanie przemieszczania się pieszo, rowerem, komunikacją publiczną oraz za pomocą UTO (rolki, deskorolki, hulajnogi, w tym ich elektryczne formy). Trzeba te działania wspierać, a w wielu kwestiach przyspieszyć – mam tu na myśli głównie budowę dróg rowerowych i parkingów park and ride. Niewykorzystaną szansą jest zablokowany przez wiceprezydenta Tadeusza Trzmiela pomysł rozwoju SKA na Małej i Dużej Obwodnicy Kolejowej. Większy nacisk trzeba też położyć na mycie ulic i chodników, ale także działania z zakresu radykalnego zwiększenia ilości zieleni oraz odpowiedniego planowania przestrzennego, które dziś niestety kuleje – również za sprawą radnych PiS i Przyjaznego Krakowa.

Radny nie rozumie mechanizmu przewietrzania

Niestety, w swoich wpisach na temat przewietrzania miasta pan radny wykazał się rażącą nieznajomością praw aerodynamiki i innych procesów fizycznych czy biochemicznych. Rola wiatru (również tego wywołanego sztucznie, o czym za chwilę) nie polega na tym, że masy zanieczyszczeń przemieszczają się tylko w poziomie, jak to w uproszczeniu widzi radny prezydencki. W przypadku gdy powietrze „stoi”, zanieczyszczenia koncentrują się na niewysokim pasku powietrza tuż przy ziemi, np. do wysokości 50 metrów od poziomu gruntu – łatwo to dostrzec wychodząc np. na Kopiec Kościuszki i obserwując czapę zanieczyszczeń wiszącą nisko nad miastem. Ruch powietrza, nawet niewielki, powoduje rozpraszanie się zanieczyszczeń także w pionie, dzięki czemu ich koncentracja tam, gdzie żyją ludzie (na poziomie ulicy czy kilku pięter) spada wielokrotnie.

Nie można też pomijać zjawiska filtrowania zanieczyszczeń przez zieleń (w tym zielone całą rok drzewa iglaste), ale też osadzania się pyłu na przeszkodach (np. drzewach, gałęziach) i ich następnego spłukiwania przez deszcz. Tu również potrzebny jest choćby niewielki (np. wymuszony sztucznie) ruch powietrza. To jeden z istotnych mechanizmów eliminacji pyłu zawieszonego z atmosfery i między innymi dlatego drzewa odgrywają ważną rolę w filtrowaniu zanieczyszczeń również zimą, gdy nie mają liści – dużą rolę odgrywa tu kora drzew, mchy, porosty, mikroflora. Las miejski to o wiele bardziej skomplikowany ekosystem, niż tylko skupisko drzew, które zimą są pozbawione liści, więc wydają się bezużyteczne. Zmierzam do tego, że procesy przewietrzania i filtrowania zanieczyszczeń są bardzo złożone i wielowątkowe, jest na ten temat prowadzonych wiele ciekawych badań naukowych, dlatego razi ignorancja radnego, któremu „coś się wydaje” i „wie lepiej”.

Miejskie wyspy ciepła i rola lasów komunalnych w cyrkulacji powietrza

Smog w zachodnioeuropejskich miastach pozbawionych pieców węglowych jest problemem nie tylko zimą i jesienią, ale także latem. Jest to smog innego rodzaju – smog fotochemiczny (typu Los Angeles), bardzo groźny dla człowieka. Do jego powstania potrzebne są następujące czynniki: spaliny samochodowe, duże nasłonecznienie (w tym brak cienia wskutek braku zieleni miejskiej), wysoka temperatura (powyżej 30 stopni) i brak wiatru. Spaliny w obecności światła i pod wpływem wysokiej temperatury wchodzą w reakcje, w których powstają silne utleniacze, m. in. szkodliwy dla człowieka ozon. Skutkami zdrowotnymi takiego smogu są: drapiący kaszel, bóle głowy, wzrost ciśnienia tętniczego i tętna, senność, w skrajnych przypadkach obrzęk płuc.

Kraków w ostatnich latach zrobił naprawdę wiele, by zlikwidować źródło smogu „zimowego”, a równocześnie zrobił jeszcze więcej, by stworzyć cieplarniane warunki (i to dosłownie cieplarniane) do rozwoju smogu letniego, fotochemicznego. Wiążę się to z procesem betonowania miasta i zabudową korytarzy przewietrzania. Zabetonowane kwartały z małą ilością zieleni – to tak zwana „miejska wyspa ciepła” – już dziś temperatura latem w krakowskich „betonowych pustyniach” jest często nawet o 5 stopni wyższa, niż na okolicznych terenach zielonych. Dodajmy do tego brak cyrkulacji powietrza m. in. wskutek zabudowy korytarzy przewietrzania – i smog fotochemiczny gotowy. I nie zmieni tego budowa parków kieszonkowych czy rewitalizacja istniejących parków przy równoczesnym betonowaniu kolejnych terenów miasta. Kraków potrzebuje przede wszystkim nowych, DUŻYCH parków na miarę Parku Śląskiego w Chorzowie, Parku Szczytnickiego we Wrocławiu czy Parku Stryjskiego we Lwowie, a także wzięcia się na poważnie do realizacji programu zalesiania na obrzeżach (Witkowice, Górka Narodowa, okolice Mistrzejowic, Branice), co obecnie blokuje Pan Prezydent, nie przeznaczając w budżecie odpowiednich środków na wykupy.

I tu przechodzimy do kolejnego ciekawego zjawiska, które aktualnie jest obiektem wielu ciekawych i wartościowych badań naukowych. Chodzi o wymuszoną sztucznie cyrkulację powietrza poprzez umiejętnie prowadzone zalesienia. Lasy komunalne mają o kilka stopni niższą temperaturę niż wspomniane już betonowe wyspy ciepła, więc jeżeli nie zabudowaliśmy korytarzy przewietrzania, ta różnica temperatur może wywołać tak potrzebny nam upalnym latem ruch powietrza. Nie silny wiatr, raczej lekki podmuch, który jednak w wielu przypadkach wystarczy, by zapobiec wytworzeniu się smogu fotochemicznego. Oczywiście to wszystko piszę w dużym uproszczeniu, są to bardzo skomplikowane procesy, nad którymi prowadzone są liczne badania. Jedno jest ważne: naukowcy zajmujący się tym tematem mają dużo więcej pokory i poczucia swojej niewiedzy, niż wszystkowiedzący radny, który uważa, że „korytarze przewietrzania to mit”.

Planowanie przestrzenne jest ważnym elementem walki ze smogiem także w wielu innych aspektach. Przykładowo: wysoką zabudowę warto byłoby lokalizować nie tam, gdzie nie da się dojechać komunikacją szynową jak to ma miejsce na Bora-Komorowskiego, ale w pobliżu obecnych i planowanych przystanków kolei miejskiej (o ile nie ma w tym miejscu korytarza przewietrzania). W ten sposób zwiększamy potoki pasażerskie kolei miejskiej, dzięki czemu pociągi można puścić nawet co 15 minut, co dodatkowo zwiększa atrakcyjność SKA względem samochodów (tak w dużym uproszczeniu). Ale to już temat na osobną dyskusję, do której oczywiście będziemy wracać.

Jakub Łoginow

Autor jest dziennikarzem i publicystą specjalizującym się m. in. w tematyce transportu, zieleni, zanieczyszczeń powietrza i wody, a także koordynatorem lub współkoordynatorem kilku inicjatyw społecznych:
Lasy dla Krakowa: www.facebook.com/lasydlakrakowa
Kolej na Kraków: www.facebook.com/kolejnakrakow
Polska – Słowacja – autobusy: www.facebook.com/polskaslowacja
Kraków i Śląsk dla rolkarzy: www.facebook.com/krakowdlarolkarzy
Publikował m. in. w Dzienniku Gazecie Prawnej, portalu Smoglab, słowackim Denniku N, ukraińskim tygodniku „Dzerkało Tyżnia”.

Teksty o smogu autora:

https://smoglab.pl/author/kuba-loginow/

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1018364,smog-na-slowacji-stacje-pomiarowe.html