Ostatnia szansa na podręczniki języka słowackiego i ukraińskiego w dużej promocji

Języki sąsiadów warto znać, a już szczególnie w okresie wakacyjnych wyjazdów. Język słowacki i ukraiński są nie tylko bardzo podobne do polskiego i tym samym łatwe do nauki, ale też bardzo podobne między sobą, różni je głównie odmienny alfabet. W języku słowackim jest sporo słów, które pochodzą z języka ukraińskiego, dotyczy to zwłaszcza wschodniosłowackiego dialektu, używanego w Tatrach Wysokich i Bielskich, w Pieninach, na Zamagurzu (Żdiar, Osturnia i okolice), Spiszu i na całej wschodniej Słowacji. Z tego względu jeżeli ktoś ma taką ochotę, języka słowackiego i ukraińskiego warto jest uczyć się razem. Dziś co prawda znajomość języka ukraińskiego nie przyda nam się raczej do wyjazdów turystycznych w góry, ale miejmy nadzieję, że już za rok Ukraina pokona Rosję i będziemy mogli całkiem spokojnie wybrać się na Howerlę w ukraińskich Karpatach, znając przy tym miejscowy język. Do końca czerwca, czyli do czwartku włącznie, można kupić kultowe e-podręczniki języka słowackiego i ukraińskiego w mega promocji – za 12 złotych zamiast 29. Warto skorzystać, bo następna taka okazja pojawi się zapewne dopiero późną jesienią.




O możliwość nauki języka ukraińskiego oraz o podręczniki języka polskiego dla Ukraińców pytają z oczywistych względów ludzie, którzy przyjęli do siebie uchodźców z Ukrainy lub zawodowo albo społecznie mają kontakt z Ukraińcami. W tym zwłaszcza wolontariusze, nauczyciele, niektórzy urzędnicy. Sporo osób przy tego typu dyskusjach oburza się, że dlaczego to Polacy mają się uczyć ukraińskiego, a nie Ukraińcy polskiego. Pełna zgoda – osobiście uważam, że przyjeżdżając do jakiegoś kraju należy się uczyć jego języka, przy czym większość Ukraińców tak robi, co oczywiście jednak wymaga czasu. Gdyby Ukraińcy wiedzieli, że wybuchnie wojna i będą musieli uciekać do Polski, zapewne zaczęliby się uczyć polskiego już dwa lata temu, no ale kto takie rzeczy mógł przewidzieć.

Inną wątpliwością, jaką zgłaszają Polacy wobec języka ukraińskiego jest to, że jest to język biednego, bądź co bądź nieatrakcyjnego ekonomicznie kraju. Pomijając język angielski którego nauka jest oczywistością (język międzynarodowy), zazwyczaj chętnie się uczymy języków państw zamożnych, do których można wyemigrować, czy chociażby wyjechać na kontrakt lub nawiązać współpracę biznesową. Niemiecki, francuski, szwedzki, holenderski – należą właśnie do tej grupy i uczymy się ich chętnie, bo widzimy korzyści, które się z tym wiążą. Drugą grupą są języki krajów atrakcyjnych turystycznie, w których chętnie spędzamy wakacje, a które uznajemy za języki stosunkowo łatwe w nauce, miło brzmiące, melodyjne. Z tego względu chętnie się uczymy hiszpańskiego, włoskiego, a niektórzy z nas – chorwackiego no i właśnie słowackiego. Język słowacki jest w ostatnich latach wyjątkowo popularny wśród Polaków, nic dziwnego, słowackie góry są piękne, miasta również (Bratysława, Koszyce, Bańska Bystrzyca, Nitra i inne), sporo Polaków chce poznać dobrze język ulubionego kraju, do którego kilka razy w roku wyjeżdża na urlop.

A co z ukraińskim? Wbrew pozorom Ukraina po wygranej wojnie jeszcze będzie na topie, a znajomość języka może się okazać poważnym atutem. Zwłaszcza, jeśli uda się całkowicie wypchnąć agresora (również z Krymu i Donbasu), Europa i USA sypnął miliardy euro i dolarów na odbudowę, a proces negocjacji akcesyjnych do UE ruszy z miejsca i będzie przebiegał choćby tak szybko, jak w przypadku Polski i Słowacji. Wówczas w polskich i europejskich firmach, urzędach, organizacjach pozarządowych będą potrzebni specjaliści, znający język ukraiński. Oczywiście możliwy jest też czarny scenariusz: Ukraina przegra wojnę, albo konflikt będzie się przeciągał, Ukraina do Unii nie wejdzie, będzie się pogrążać w marazmie. Cóż, wróżkami nie jesteśmy, już Himilsbach miał rozterki czy uczyć się angielskiego, bo co, roli do filmu nie dostanie i później zostanie tak z tym angielskim (a my z ukraińskim).

Wspomniałem wyżej o tym, że chętnie się uczymy języków krajów atrakcyjnych turystycznie, stąd popularność włoskiego, hiszpańskiego, chorwackiego, słowackiego. Czy ukraiński również można rozważać w tej kategorii? Teraz gdy trwa wojna oczywiście nie, bo nawet we Lwowie nie jest do końca bezpiecznie. Ale przed wojną Zachodnia Ukraina i Kijów przeżywały niesamowity boom turystyczny. Lwów był pełen turystów z całego świata, pod tym względem bardzo przypominał Kraków. A Ukraińskie Karpaty to atrakcja na skalę światową – ogromne wciąż jeszcze dzikie góry, ale z coraz bardziej rozwiniętą bazą turystyczną w dolinach, znakomite ośrodki narciarskie, ciepłe źródła na Zakarpaciu (m. in. Sołotwyno), kurorty z wodami mineralnymi na miarę naszej Krynicy. I wreszcie – mnóstwo pięknych średniowiecznych zamków, takich jak ten w Użhorodzie i Newyckim koło ukraińsko-słowackiej granicy, forteca w Kamieńcu Podolskim, wijący się wśród zieleni i białych skał Dniestr, imponująca morska twierdza Akerman przy ujściu Dniestru do morza… Ukraina była jednym z najbardziej atrakcyjnych turystycznie krajów Europy, a może nawet świata, prawda, dopiero kilka lat temu zaczęła dostrzegać i wykorzystywać ten potencjał. Pocieszający jest tu casus Jugosławii: wielu z nas pamięta, że w latach 1992-95 też nikt nie wyobrażał sobie jechać do ogarniętych wojną krajów bałkańskich, a teraz proszę – o wojnie nikt już nie pamięta, a turyści masowo zwiedzają nie tylko Chorwację (co jest oczywiste), ale też ogarniętą przed laty wojną Bośnię.

Oba podręczniki wykorzystują tę samą, autorską metodę, za pomocą której autor sam kilkanaście lat temu nauczył się języka ukraińskiego i słowackiego. Podstawą tej metody jest fakt, że mniej więcej 70% słów w języku słowackim i ukraińskim jest takich samych lub podobnych do polskich, zatem przy nauce słownictwa nie ma sensu się ich uczyć na pamięć na takiej zasadzie, jak w przypadku nauki „klasycznych” języków obcych (tych niepodobnych do polskiego). Nie ma sensu się uczyć, że kuchnia znaczy kuchnia a szafa to jest szafa. Słowa które są w polskim i ukraińskim/słowackim zostały po prostu wyrzucone, a te które są podobne, ale czymś się różnią, zostały pogrupowane w taki sposób, by wykazać pewną prawidłowość – np. jaką literę w polskim słowie zamienić na inną, by powstało słowo ukraińskie lub słowackie. Np. niespodziewanie → nespodiwano, zielony → zełenyj itp. Takie zasady wraz z przykładami są opisane w podręcznikach i w efekcie nauka jest dużo szybsza i przyjemniejsza, niż z klasycznych podręczników.

Oba podręczniki można kupić w księgarni internetowej ebookpoint pod poniższymi linkami. Polecamy zakup w pakiecie również pozostałych ebooków tego autora, poniżej pełna lista:

E-podręcznik języka ukraińskiego

E-podręcznik języka słowackiego

E-podręcznik języka polskiego dla Ukraińców

Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej

Inne:

Przewodnik dla rolkarzy. Kraków, Małopolska, Słowacja

Rolki nad Bałtykiem. Przewodnik dla Rolkarzy nie tylko na wakacje

Bratysława i Wiedeń. Przewodnik po sercu Europy

E-podręcznik języka białoruskiego

E-podręcznik rosyjskiego slangu i wulgaryzmów

E-podręcznik czeskiego słownictwa

Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej

Podręcznik języka polskiego dla Słowaków




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.