/Polska – Słowacja: na rolkach przez granicę z Nowego Targu do Trsteny

Polska – Słowacja: na rolkach przez granicę z Nowego Targu do Trsteny

Dla amatorów jazdy na rolkach nowootwarta ścieżka rowerowa Nowy Targ – Trstena to prawdziwa gratka. Rzadko gdzie można znaleźć tak długi odcinek o idealnie równym asfalcie, całkowicie odizolowany od ruchu samochodowego, w dodatku z możliwością przejazdu na rolkach do innego kraju.




Trasa rowerowo-rolkowa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej, zbudowanej w czasach Austro-Węgierskich. Kolej straciła swój transgraniczny charakter już w czasie II wojny światowej, a po wojnie jej przygranicznego odcinka (między Podczerwonem a Suchą Horą) nie odbudowano. Aż do lat 70-tych koleją można było dojechać ze słowackiej strony do stacji Sucha Hora, w Polsce pociągi z Nowego Targu do przygranicznego Podczerwonego jeździły do 1989 roku. Później tory rozebrano, dziś została po nich tylko kilometrowa, zarośnięta bocznica w lesie w Nowym Targu, kilkaset metrów nieużytkowanego toru w Trstenie na przedłużeniu linii kolejowej, a także niszczejące, zabytkowe budynki stacyjne.

Pomysł odbudowy połączenia kolejowego od czasu do czasu powracał, dużo się o tym dyskutowało przy okazji wejścia Polski i Słowacji do UE, jednak sprawę zarzucono z powodu braku środków. Jak wówczas twierdził szef Euroregionu Tatry Antoni Nowak, skoro do tej pory nie znaleziono środków na znacznie pilniejsze połączenie kolejowe Kraków – Podłęże – Piekiełko i modernizację torów do Zakopanego, trudno oczekiwać, by znalazły się pieniądze na kolej nowotarsko-orawską. Wobec tego zdecydowano o powstaniu na bazie wciąż jeszcze niezniszczonego nasypu kolejowego ścieżki rowerowo-rolkowej. Trasa dość wiernie kopiuje dawną linię kolejową, po drodze mijamy nawet budynki stacyjne z widocznymi jeszcze napisami (Czarny Dunajec, Podczerwone, Sucha Hora, Liesek), o kolejowej historii informują nas dobrze wykonane tablice informacyjne.

Jak zaplanować wycieczkę

Przejazd na rolkach całej 35-kilometrowej trasy zajmuje, jadąc szybkim tempem i bez przerw dłuższych niż pięciominutowe, około 2,5 – 3 godzin w jedną stronę. Na miejscu w Trstenie można iść na obiad, zrobić zakupy itp., ale zatrzymywać się w miasteczku na dłużej nie ma sensu – nie ma tam nic ciekawego do zwiedzania. Około sześć kilometrów za Trsteną znajduje się Jezioro Orawskie, ale na rolkach tam nie dojedziemy. To już temat na osobną wycieczkę i osobny opis.

Nasza rolkowa wyprawa tam i z powrotem – to wycieczka na cały dzień, jakieś 7-9 godzin. Idealna np. dla mieszkańców Krakowa – wyjeżdżamy z Krakowa o 8-9 rano, tak aby być w Nowym Targu na 10 – 11, o 18 – 20 wracamy z Nowego Targu i wieczorem jesteśmy w domu.

Początek trasy (zaznaczona na mapie powyżej białą linią – dwa odgałęzienia) znajduje się przy przejściu dla pieszych na Zakopiance w rejonie ulicy Podtatrzańskie, tuż przed przejazdem kolejowym. Utrudnieniem jest fakt, że ścieżka rowerowo-rolkowa zaczyna się/kończy w bezsensownym miejscu – aż się prosi, by pociągnąć ją jeszcze te kilkaset metrów dalej w stronę obu dworców. W samym mieście nie znajdziemy też żadnych drogowskazów kierujących w stronę tej trasy. Jeżeli przyjechaliśmy na dworzec PKS, należy się kierować na południe (tak jakby w stronę Zakopanego): najpierw wzdłuż Zakopianki, później Aleją Solidarności i następnie skręcić w lewo w Podtatrzańską i przeciąć Zakopiankę na przejściu dla pieszych – dwadzieścia metrów dalej możemy już założyć rolki i zdjąć je dopiero w Trstenie. Inny wariant – to iść około dwóch kilometrów: Aleją Tysiąclecia (w stronę zachodnią) i jej przedłużeniami: Kolejową i Ludźmierską i następnie za przejazdem kolejowym, koło Leclerca skręcić w lewo w Składową. Na końcu ulicy Składowej zaczyna się początek bocznego odgałęzienia naszej trasy.

Trasa krok po kroku

A oto krótki fotoreportaż z trasy krok po kroku.

Pierwszy, nowotarski odcinek jest zarazem jednym z najciekawszych. Przez około trzy kilometry jedziemy asfaltową ścieżką przez las:

Sam las wygląda tak:

Na odcinku około dwóch kilometrów towarzyszą nam zarośnięte, ale nierozebrane tory kolejowe – jedna z nielicznych pozostałości po kolejowej przeszłości tej trasy. Teraz nie służą już nawet jako bocznica, a szkoda…

Po wyjeździe z lasu (a zarazem z miasta Nowy Targ) mijamy wieś Ludźmierz, a w niej – malowniczy most nad rzeką Wielki Rogoźnik:

Dalsze 10 km trasy aż do dawnej stacji kolejowej w Czarnym Dunajcu jest najbardziej monotonnym fragmentem. Mijamy wsie Rogoźnik, Stare Bystre i Czarny Dunajec. Trasa wiedzie po płaskim terenie wzdłuż ruchliwej szosy. Zaletą tej bliskości jest sąsiedztwo stacji benzynowej i restauracji w Rogoźniku i Czarnym Dunajcu – tu i tylko tu możemy, tuż przy trasie, kupić wodę, coś do jedzenia czy skorzystać z toalety. W oddali majaczą Tatry, Gorce i Babia Góra, ale rejon Rogoźnika to miejsce, skąd jest wyjątkowo daleko od tych wszystkich gór. Dalej widoki będą już lepsze, a na razie musimy się zadowolić tym:

Za to sama trasa jest świetna – idealnie gładki asfalt, mniej więcej co kilometr-dwa miejsce dla odpoczynku (wiata, ławki) z mapą i tablicami informacyjnymi takimi jak ta:

W końcu dojeżdżamy do Czarnego Dunajca, gdzie tuż przy trasie (nic dziwnego – jedziemy po dawnym torowisku) możemy podziwiać ruiny zabytkowego dworca kolejowego:

Kilkaset metrów za stacją nasza trasa zdecydowanie odbija w stronę Tatr i od tego momentu nie prowadzi już wzdłuż szosy (nareszcie!). Od teraz jeśli chodzi o widoki będzie już tylko lepiej. Mijamy słynne czarnodunajeckie torfowiska i w końcu zaczynamy jechać wśród dzikiej przyrody, coraz bardziej zbliżając się w stronę Tatr i instynktownie odczuwając zbliżającą się Słowację.

Za mostem wjeżdżamy do ostatniej już w Polsce wsi. Jeśli chcemy coś kupić (np. wodę), warto zjechać w Podczerwonem do wioski, w centrum wsi koło kościoła jest sklep. Następny dopiero za półtorej – dwie godziny, na końcu trasy – w Trstenie. Mijamy budynek stacyjny Podczerwone, bliźniaczo podobny do tego z Czarnego Dunajca:

Przed nami ostatni, najciekawszy odcinek polskiej części trasy. Po prawej stronie widać Babią Górę, wokół nas – torfowiska orawsko-nowotarskie, a przed nami – podjazd na Suchą Górę. I jest – granica. Na tym zdjęciu – widok od strony słowackiej na polską.

Od tej pory asfalt zmienia się na gorszy, za to widoki – na lepsze. W odróżnieniu od polskiego odcinka, który w większości wiódł wzdłuż ruchliwej szosy i przecinał wsie, cały słowacki etap przebiega w oddaleniu (około 0,5 – 2 km) od wiosek, za to w sąsiedztwie lasów i z niesamowitymi widokami. Na asfalcie co kilometr są namalowane znaki, które informują nas, ile jeszcze kilometrów zostało nam do początku i końca trasy.

Kilkaset metrów od granicy straszą ruiny stacji kolejowej w Suchej Horze. W odróżnieniu od zabytkowych polskich stacji, te słowackie są nieciekawe architektonicznie:

Od tej pory niemal cały czas zjeżdżamy w dół. Jest tylko jeden stosunkowo niewielki podjazd – i znowu z górki, aż do samej Trsteny. Trasa cieszy nas takimi widokami:

Spojrzenie na położoną w oddali Suchą Horę.

A to widok na Tatry w rejonie wsi Liesek, z tablicą informującą o poszczególnych szczytach.

Jedziemy dalej przez bezkresne tereny gminy Liesek, cały czas (aż do końca) w dół.

Budynek dawnej stacji kolejowej w Liesku, obecnie – stacja meteorologiczna:

I w końcu jest – wiadukt, a za nim – Trstena. Tu w odróżnieniu od Nowego Targu ścieżka rowerowo-rolkowa nie kończy się tak bezsensownie, jak w stolicy Podhala. Dojeżdżamy do centrum miasteczka, możemy kontynuować podróż na rolkach już ulicami Trsteny, chociaż nawierzchnia nie sprzyja tu jeździe na rolkach – ale da się przeżyć. Po lewej stronie jest dworzec autobusowy, nieco dalej – rynek, czyli Namestie. Koniec ścieżki rowerowo-rolkowej znajduje się 400 metrów od miejsca, z którego zrobiono to zdjęcie – w myśl zasady „czego nie widać, to bardziej pociąga”, zdjęcia samej końcówki 35-kilometrowej trasy nie publikujemy, zrobicie to wy 🙂

A to już samo miasteczko. Tak to mniej więcej wygląda.

Obejrzyjcie także filmiki z przejazdu na rolkach po tej trasie.

A tak wygląda przejazd na rolkach przez granicę ze Słowacji do Polski i zjazd z górki do Podczerwonego:

Jakub Łoginow

Zachęcamy do polubienia strony inicjatywy „Kraków i Śląsk dla rolkarzy”:  www.facebook.com/krakowdlarolkarzy

Z Polski na Słowację można dojechać m. in. autobusami Leo Express: