/Powołajmy Komisję Metropolitarną Rady Miasta Krakowa. To będzie ważne narzędzie w walce ze smogiem [KOMENTARZ]

Powołajmy Komisję Metropolitarną Rady Miasta Krakowa. To będzie ważne narzędzie w walce ze smogiem [KOMENTARZ]

Już tylko 9 miesięcy dzieli nas od wprowadzenia całkowitego zakazu palenia węglem w Krakowie. Do końca 2019 roku na terenie miasta powinno już kopcić nie więcej, niż tysiąc – góra dwa tysiące pieców węglowych, które w kolejnych latach będą już raczej wygaszone niemal do zera. Nadchodzi więc czas, by intensywniej niż do tej pory walczyć z zanieczyszczeniami spływającymi do Krakowa z gmin ościennych. Początek kadencji to dobry moment, by powołać Komisję Metropolitarną Rady Miasta, która zajmie się tym wyzwaniem.




Pomysł nie jest nowy – proponowałem to już w marcu 2018 roku. Napisałem wówczas projekt uchwały o rozpoczęciu procedury powiększania Krakowa, którą miał zgłosić najpierw radny Andrzej Hawranek, a następnie Łukasz Wantuch. Obaj Radni ostatecznie wycofali się z dalszego procedowania uchwały, a ja nie będąc radnym miejskim nie miałem żadnych możliwości by ten dokument poddać pod dalszą dyskusję. To właśnie ta sytuacja była jednym z momentów, które ostatecznie skłoniły mnie, żeby kandydować do Rady Miasta – można pisać fajne projekty uchwał, ale tylko samemu będąc radnym miałbym realne możliwości wprowadzenia tej ważnej uchwały pod głosowanie i przyspieszenia tym samym działań antysmogowych.

O projekcie można przeczytać tutaj:

https://gazetakrakowska.pl/smialy-pomysl-na-walke-ze-smogiem-krakow-wchlonie-sasiednie-gminy/ar/12973668

Mój projekt zakładał zastosowanie metody kija i marchewki. Powołujemy Komisję Metropolitarną Rady Miasta, w skład której wchodzą zainteresowani pracami w niej radni miejscy oraz zaproszeni na jej posiedzenia radni gmin ościennych – na każdym posiedzeniu innej. W przypadku braku zainteresowania radnych sąsiednich gmin, zastąpić ich mogliby zainteresowani mieszkańcy tych gmin, w tym zwłaszcza przedstawiciele lokalnych alarmów smogowych i innych NGO. Oczywiście należałoby wypracować mechanizm wypłacania diet z budżetu Krakowa radnym gmin ościennym za udział w posiedzeniach Komisji, co jednak nie powinno być jakimś szczególnym obciążeniem dla budżetu Rady Miasta.

Celem posiedzeń byłoby omówienie najważniejszych problemów na styku Krakowa i Zielonek, Skawiny, Zabierzowa, Wieliczki, Niepołomic, Wielkiej Wsi i innych gmin, ze szczególnym naciskiem na kwestie smogu i transportu. Dlaczego wymiana pieców w gminach ościennych idzie tak wolno, że nawet najambitniejszej z nich całkowita likwidacja kopciuchów zajmie w tym tempie aż 20 lat, przeciętniakom zajmie to 50 lat, a maruderom nawet ponad 100 lat? Często jest tak, że gminy robią co mogą, ale natrafiają na przeszkody zewnętrzne – w takim przypadku warto na posiedzeniach Komisji zastanowić się, w jaki sposób Kraków może pomóc. Czasem dotacja Krakowa dla danej gminy rzędu 3 milionów złotych mogłaby pomóc w całkowitym zlikwidowaniu problemu, który jest problemem również mieszkańców Krakowa. Warto takie rozwiązania wypracować i często warto takie pieniądze przeznaczyć z krakowskiego budżetu – o ile po drugiej stronie mamy partnera, któremu rzeczywiście zależy na rozwiązaniu problemu, a często tak właśnie jest. Możemy więc stosunkowo niskim kosztem poprawić jakość krakowskiego powietrza, trzeba tylko więcej rozmawiać.

Niestety mamy też przykłady gmin, które są spowite kłębami toksycznego dymu, zatruwającego także Kraków, a ich włodarze w poprzedniej kadencji tylko pozorowali walkę ze smogiem i nie byli zainteresowani dialogiem. W takim przypadku zamiast „marchewki” (dotacji) można zastosować metodę „kija” – rozpoczęcie procedury powiększenia Krakowa o kilka sołectw, co oznaczałoby, że na przyłączonych terenach wdrożony zostałby krakowski program likwidacji pieców przy stuprocentowej dotacji na wymianę źródeł ogrzewania, wraz z Lokalnym Programem Osłonowym na pokrycie różnic w kosztach rachunków. Na przyłączonych terenach zakaz palenia węglem wszedłby w życie nie we wrześniu 2019, ale 5 lat później – dokładnie tyle czasu mieli krakowianie na przystosowanie się do nowych zasad. Do przyłączenia części danej gminy do Krakowa nie jest potrzebna zgoda władz tej gminy – w ten sposób kilkukrotnie powiększał się m. in. Rzeszów i dobrze na tym wyszedł. W wielu przypadkach to jedyny sposób na rozwiązanie problemu smogu. Jednak już samo wszczęcie procedury zmiany granic lub sama perspektywa jej wszczęcia będzie działać motywująco na opornych wójtów – praktyka pokazuje, że w takiej sytuacji wójtowie szybko się reflektują i sami proponują przyspieszenie działań antysmogowych, których wcześniej „nie dało się” podjąć, argumentując to tym, że jeżeli tego nie zrobią, to część ich gminy zostanie przyłączona do Krakowa.

Ale na samym początku zawsze jest rozmowa. I taką platformą do rozmów może być właśnie Komisja Metropolitarna Rady Miasta. Zwłaszcza, że stowarzyszenie „Metropolia Krakowska” niestety nie spełnia swojej roli, potrzeba więc nowych, skutecznych narzędzi.
W najbliższy czwartek 13 grudnia Radni podejmą decyzje o powołaniu nowych komisji. Pamiętajmy o tym, co jest jednym z najważniejszych wyzwań najbliższej kadencji: pokonanie smogu w sytuacji, gdy jego głównym źródłem będzie import zanieczyszczeń spoza naszego Miasta. Radni stoją teraz przed ogromnym wyzwaniem i odpowiedzialnością za zdrowie Mieszkańców. Jeżeli teraz się nie uda, następna taka okazja będzie dopiero w 2023 roku. To kawał czasu — Mieszkańcy Krakowa nie chcą aż tak długo czekać na to, by oddychać także zimą naprawdę czystym powietrzem.

Jakub Łoginow