/Powyborczy beton Jacka Majchrowskiego i Platformy Obywatelskiej [ANALIZA POLITYCZNA]

Powyborczy beton Jacka Majchrowskiego i Platformy Obywatelskiej [ANALIZA POLITYCZNA]

„Jacek Majchrowski się zmienił, dzięki koalicji z PO jeszcze bardziej otworzy się na postulaty ruchów miejskich” – z takim przekazem jeszcze niedawno mogło się spotkać wielu krakowian. Pierwsze wypowiedzi medialne i ruchy kadrowe staro-nowego prezydenta zdają się temu przeczyć. Jacek Majchrowski już niczego nie musi udawać i może powrócić do realizacji swojej wizji miasta – zgodnie z którą postulaty aktywistów to w dużej mierze „utopia i awanturnictwo”, a priorytetem jest realizacja koncepcji z lat 70-tych, w którą on i jego współpracownicy szczerze wierzą.


Wzmocnienie starej gwardii


Tadeusz Trzmiel, Andrzej Kulig, Jan Tajster – to te i inne osoby będą nadawać ton decyzjom prezydenta i jego urzędu. Zaufani ludzie Jacka Majchrowskiego z jego pokolenia, których zna jeszcze z czasów swojej młodości lub początków kariery politycznej i którym ufa jak mało komu. Sprawni menedżerowie, z którymi da się konstruktywnie rozmawiać i przekonać do jakichś argumentów na rzecz zieleni i zrównoważonego transportu, ale którzy jednak wierzą w wizje miasta z czasów swojej młodości – z lat 70-tych. Dla których samochód i duże arterie drogowe to nobilitacja i nowoczesność, a rower i hulajnoga elektryczna to fanaberia: „owszem niech sobie będzie, może warto zbudować kilka kilometrów DDR, ale bez przesady”.

Wśród osób o podobnych poglądach na miasto jest też mniej więcej połowa krakowskiej Platformy Obywatelskiej. Jest to partia wewnętrznie skłócona (walki między frakcją Aleksandra Miszalskiego i frakcją Ireneusza Rasia), w której są zarówno zwolennicy „Miasta Szczęśliwego” (biblia aktywistów miejskich), jak i osoby o totalnie przeciwnych poglądach. Łączy ich jedno – niechęć do PiS, podporządkowanie polityki miejskiej wyborom do Sejmu i Europarlamentu oraz wpływ na obsadę stanowisk w administracji publicznej.

Bezwarunkowe poparcie nawet dla betonu – w zamian za posady

Przez pewien czas wydawało się, że w PO dochodzi do głosu ta młodsza i bardziej „zielona” frakcja. „Poprzemy Jacka Majchrowskiego w zamian za wymianę wiceprezydentów na 30-letnich menedżerów o zupełnie innym podejściu do miasta” – mówiono jeszcze na wiosnę. To już nieaktualne, a wszystko przez… przegrany Sejmik.

Aby sprawnie prowadzić kampanie wyborcze (również te przyszłoroczne), partie polityczne muszą mieć swoich ludzi w administracji publicznej, którzy będą się angażować w kampanię bezpłatnie i nie licząc na mandat dla siebie czy swoich kolegów, ale z innych pobudek. Nagrodą za zaangażowanie są miejsca pracy w administracji. Jest to praca, która inaczej niż na wolnym rynku pozwala zaangażować się politycznie, bo po prostu jest na to czas, a szef w urzędzie (również z tej samej partii) patrzy na to przychylnym okiem.

Tak działa każda partia polityczna: PiS, PO, PSL, SLD, bez różnicy. Do niedawna takim zapleczem kadrowym PO i PSL był Urząd Marszałkowski i podległe mu instytucje. PO już wiosną wiedziało, że to się skończy – dlatego jedynym ratunkiem było bezwarunkowe poparcie dla Jacka Majchrowskiego, w oczekiwaniu na miejsca pracy w Urzędzie Miasta i jednostkach miejskich dla tych setek osób, które stracą pracę po przejęciu Sejmiku przez PiS.

I tu właśnie leży klucz do zrozumienia, dlaczego to środowisko na końcówce kampanii wychwalało Jacka Majchrowskiego pod niebiosa (żenujące wierszyki „tak dla Jacka”) zamiast postawić na bardziej uczciwy przekaz „Jacek ma sporo wad, ale to mniejsze zło”).

Dla PO liczy się tylko polityka krajowa. Miasto to narzędzie, które można poświęcić

Setki nowych posad w urzędach, uratowanie całego zaplecza kadrowego PO przed bezrobociem i zapewnienie tym samym stabilności struktur partii przed zbliżającą się w przyszłym roku „walką z PiSem o Europarlament i Sejm” – to wszystko sprawi, że nikt wśród młodych w PO nie zająknie się, że w otoczeniu Jacka Majchrowskiego będzie coraz więcej betonu. Powrót Jana Tajstera, betonowanie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego, powolne budowanie ścieżek rowerowych? Młoda frakcja PO zaciśnie zęby, ale będzie wbrew sobie mówić, że to wszystko nic, że Jacek Majchrowski to świetny prezydent, a niezależni aktywiści Łukasza Gibały nie mają racji w swojej krytyce.

Krakowska Platforma skupia wielu ludzi, którzy szczerze wierzą w to, że w mieście powinien być zrównoważony transport, więcej zieleni i ścieżek rowerowych. I jeżeli tylko mają na to wpływ, to rzeczywiście starają się coś zrobić w tym kierunku. Ale realizacja tych pomysłów jest dopiero trzecia na liście ich priorytetów. Najważniejsza jest polityka krajowa i wybory do Sejmu, w których chcą odsunąć PiS od władzy i przejąć Urząd Wojewódzki wraz z innymi agendami rządowymi. Miasto to tylko narzędzie – nie czas zważać na betonowanie, kiedy liczy się walka z PiSem i setki miejsc pracy.

Jakub Łoginow

Autor kandydował do Rady Miasta z list niezależnego komitetu „Kraków dla Mieszkańców” Łukasza Gibały. Otrzymał 954 głosy. Powyższy komentarz wyraża prywatne opinie autora.