/Program zalesiania jest realizowany. Powstaje duży las w Branicach i jest szansa na Lasy Prądnickie

Program zalesiania jest realizowany. Powstaje duży las w Branicach i jest szansa na Lasy Prądnickie

Duży las w Branicach na wschodzie Nowej Huty już powstaje, Las Witkowicki nieznacznie powiększono, trwają prace nad przekwalifikowaniem gruntów w okolicach Witkowic tak, aby miasto mogło je wykupić i zalesić. To najważniejsze konkrety związane z realizacją Powiatowego Programu Zwiększania Lesistości – głównego postulatu naszej inicjatywy społecznej „Lasy dla Krakowa”.





Lasy dla Krakowa – to kampania społeczna, zapoczątkowana przez nasz portal w 2015 roku. Postulat jest prosty: istotnie zwiększyć lesistość miasta (w sensie – jego obrzeży), gdyż obecnie lasy stanowią jedynie 4,4% powierzchni miasta, a w gminach graniczących z Krakowem od północy i wschodu lasów nie ma prawie wcale. Tymczasem lesistość większości dużych miast przekracza kilkanaście procent (np. Warszawa), w Katowicach wynosi 42%, a w Gdyni lasy stanowią ponad 50% powierzchni miasta.
Lasów nie brakuje na zachodzie i częściowo na południu Krakowa: jest Las Wolski wraz z Sikornikiem, Lasy Tynieckie, sporo lasów jest też w Bodzowie, Kostrzu, Skotnikach, Pychowicach i na Skałkach Twardowskiego. Naszym celem jest, by podobnie było też na północy i wschodzie Krakowa – tak aby mieszkańcy Prądnika Białego, Prądnika Czerwonego, Mistrzejowic czy Nowej Huty mieli tak samo blisko do jakiegoś większego lasu miejskiego, jak osoby mieszkające na Dębnikach czy Zwierzyńcu. Stąd też nasza inicjatywa i jej pierwszy sukces: przyjęcie w maju 2016 roku uchwały Rady Miasta (autorstwa Dominika Jaśkowca) w sprawie zwiększenia lesistości miasta. Zgodnie z nią, co roku ma przybywać średnio 60 ha lasów, a docelowo do 2040 roku lesistość Krakowa ma się niemal podwoić: z obecnych 4,4% do 8%.

Las w Branicach

Po dwóch latach przyszedł czas na sprawdzenie, czy uchwała zalesieniowa jest realizowana i jakie są perspektywy na przyszłość. W skrócie: jest dobrze, choć oczywiście może i powinno być jeszcze lepiej.

Największym konkretem jest nowy Las w Branicach. To obszar położony na wschód od Dłubni i basenu portowego, między kombinatem, Wisłą a Przylaskiem Rusieckim. Dla większości krakowian – przysłowiowy koniec świata, totalnie nieistotny. Niesłusznie: warto pamiętać, że w sąsiedztwie realizowany jest ambitny projekt „Nowa Huta Przyszłości”, a na wschód od Branic być może za kilka – kilkanaście lat powstanie zupełnie nowa dzielnica biznesowa, być może nawet z 30-piętrowymi wieżowcami, dobrze skomunikowana z centrum linią szybkiej kolei aglomeracyjnej (z Przylasku Rusieckiego na dworzec główny można będzie dojechać pociągiem w 20 minut).

Nowa Huta Przyszłości może się wydawać abstrakcyjnym projektem, zwłaszcza że jego realizacja się opóźnia. Nie zmienia to jednak faktu, że to jest właściwie jedyny obszar należący administracyjnie do Krakowa, gdzie miasto może się rozwijać i pytanie jest nie „czy”, tylko „kiedy” to nastąpi. Dlatego zalesienia w Branicach to jeden z niewielu pozytywnych przykładów, kiedy Miasto nareszcie podchodzi do planowania przestrzennego z sensem: najpierw planuje i urządza naprawdę duże i ambitne tereny zielone, zanim zacznie się urbanizacja tego obszaru. Gdy już powstanie Nowa Huta Przyszłości, pomiędzy tą nową dzielnicą a „Starą Nową Hutą” powstanie spory las, który może mieć nawet 200 hektarów, a więc połowę tego, co ma Las Wolski. Jak wiemy, potrzeba kilkunastu lat, by z dzisiejszych sadzonek wyrósł dość spory młodnik, który zaczyna już przypominać las z prawdziwego zdarzenia. Stanie się to dokładnie wtedy, gdy realnie rzecz biorąc Nowa Huta Przyszłości zacznie nabierać realnych kształtów. Właśnie tak powinno wyglądać prawidłowe planowanie przestrzenne – ogromne brawa dla Zarządu Zieleni Miejskiej, że wyznacza nowe trendy w tym temacie.

Las Witkowicki. Czy będzie tak duży, jak Las Wolski?

Nieco trudniej wygląda sprawa z powiększeniem Lasu Witkowickiego. To nasz sztandarowy postulat – chcielibyśmy, by docelowo powstał tu ogromny kompleks leśny sięgający od Toń do Mistrzejowic, o powierzchni porównywalnej z Lasem Wolskim. Oczywiście nie od razu, ale w ciągu 15 lat jest to jak najbardziej możliwe. Nie skupiajmy się tylko na parkach kieszonkowych, zróbmy coś ambitnego na miarę tego, jak 100 lat temu Kasa Oszczędności Miasta Krakowa wykupiła z rąk prywatnych Las Wolski. Dziś jesteśmy bogatsi – wykupmy więc tereny pod Nowy Las Witkowicki, sięgający aż do Prądnika i Mistrzejowic, z atrakcyjnymi rekreacyjnie polanami, punktami widokowymi, a może nawet nowym Kopcem Armii Krajowej (zamiast pomnika AK pod Wawelem).

Jak się okazuje, Zarząd Zieleni Miejskiej co do zasady podziela nasz postulat i wykupił już oraz zalesił niewielkie skrawki w sąsiedztwie Lasu Witkowickiego. Problemem jest jednak to, że pozostałych gruntów nie da się obecnie wykupić, bez zmiany zapisów studium i planów miejscowych. Obecnie jest to „zieleń nieurządzona” lub „tereny rolne”, a trzeba je zmienić tak, aby było to samo, ale łamane na /zieleń leśna. Tylko w takim przypadku będzie możliwy wykup tych terenów przez miasto z przeznaczeniem na zalesianie. Mówiąc w skrócie, obecnie wielu właścicieli chce swoje działki sprzedać, a miasto chce je kupić i zalesić i nawet ma na to pieniądze: kilkanaście milionów złotych rocznie, a więc całkiem sporo. Do transakcji jednak nie może dojść, dopóki nie zostanie zmienione przeznaczenie gruntów.

Jak się dowiedzieliśmy, ZZM podjął starania, by zmienić tę kwalifikację tak by umożliwić zalesianie. – Dla gruntów na północ od Lasu Witkowickiego ZZM zamierza złożyć w tym roku uwagi do studium tak aby w tych obszarach dopuścić możliwość zalesień, w projekcie PPZL przedmiotowe grunty będą zaznaczone jako rezerwowe w Witkowicach, które obecnie w Planach zagospodarowania przestrzennego są przeznaczone na cele rolnicze ale docelowo mogą posłużyć jako rezerwuar gruntów pod zalesienia (po zmianie zapisów w miejscowym planie). Dla gruntów na południe od Lasu Witkowickiego ZZM złożył w tym roku wniosek do Wydziału Skarbu o wykup terenów pod zalesienie (3,06 ha), w tym roku zarezerwowano na ten cel część środków (500 000 zł) – poinformował nas Zarząd Zieleni Miejskiej.

Odnawianie halizn i zmiany kwalifikacji gruntów

Aby utworzyć naprawdę duży las w Witkowicach czy innych lokalizacjach konieczne są zmiany studium i planów zagospodarowania przestrzennego, a ten proces nie jest prosty i potrwa kilka lat. Dlatego równolegle ZZM zwiększa lesistość w inny sposób: na przykład zalesiając skrawki działek należących do miasta gdzie jest to możliwe czy odnawiając tzw. halizny – tereny będące formalnie lasem, ale na których las nie rośnie. Wiosną 2016 odnowiono halizny w uroczysku Łasina na Sikorniku, jesienią 2016 na Toniach – łącznie 2,5 ha. W 2017 roku zalesianie było prowadzone w uroczyskach Dąbrowa, Gaik, Wiszówka, Kujawy i Sidzina – łącznie 4,7 ha, w 2018 roku ten proces jest kontynuowany.

Jak widać skala tych zalesień (po kilka hektarów rocznie) nie jest imponująca, ale jest to dopiero początek – przed 2015 rokiem, czyli przed powstaniem inicjatywy „Lasy dla Krakowa”, o zwiększaniu lesistości w ogóle nie myślano, stąd też nie przewidziano tego w studium z 2013 roku.

Wbrew pozorom bardzo ważna jest też zmiana kwalifikacji gruntów, tak by istniejące zadrzewienia formalnie uznać za las. To nie jest tak, że w ten sposób lasy przybywają tylko na papierze – las nie będący formalnie lasem prędzej czy później zostałby wycięty pod budownictwo, tak jak słynna sprawa z Lasem Borkowskim. Zmiana kwalifikacji gruntów nie tylko pozwala uratować te zadrzewienia, ale też wykupić i urządzić tam prawdziwy las miejski, dostępny dla mieszkańców (ze ścieżkami śródleśnymi, ławkami itp.) w miejsce niedostępnych zarośli z których mieszkańcy nie mają pożytku, a w których odbywają się libacje i gromadzone są śmieci. Przykładem takiego procesu jest Las Prądnicki w pobliżu planowanego Parku Reduta, w przypadku którego interwencję podejmował radny Michał Drewnicki.

Wiosną 2018 roku w ten sposób powierzchnia lasów zwiększyła się o 7,59 ha. W 2018 roku ZZM rozpoczął procedurę zmiany klasyfikacji gruntów na leśne na obszarze 90 ha. Jak informuje ZZM, w najbliższych latach powierzchnia lasów ma szansę się powiększyć o około 200 hektarów, czyli prawie połowę tego, ile ma Las Wolski. Dalsza, ambitniejsza realizacja programu zwiększania lesistości wymaga już jednak zmian w studium oraz przeznaczenia konkretnych środków (kilkadziesiąt milionów złotych rocznie) na wykupy i odszkodowania. Problemem jest jednak to, że czasem trzeba wybierać, czy przeznaczymy środki budżetowe na rewitalizację istniejącego parku, czy też na nowe lasy. Decyzja nie jest łatwa, bo wielu mieszkańców od lat zabiega o rewitalizację parku w swojej okolicy. Należy jednak pamiętać, że odsunięcie w czasie rewitalizacji istniejącego parku może sprawić, że te 20 milionów przeznaczymy na wykup i uratowanie jakiegoś terenu zielonego (lasu, małego kamieniołomu na Zakrzówku, Bodzowa), który w przeciwnym wypadku zostałby zabetonowany bezpowrotnie. Oczywiście można postulować zabranie środków na zalesianie i wykupy z innych celów niż zieleń, ale w praktyce jest to bardzo trudne: wyboru najczęściej trzeba dokonać w ramach budżetu na zieleń i dylemat przedstawia się tak: „nowe lasy, wykup okolic Zakrzówka czy rewitalizacja parków istniejących”.

Jakub Łoginow

Autor jest inicjatorem i koordynatorem kampanii społecznej „Lasy dla Krakowa” – www.facebook.com/lasydlakrakowa