Sunday, Mar 26th

Last update:07:35:19 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Polska – Słowacja: na rolkach przez granicę z Nowego Targu do Trsteny

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 

Dla amatorów jazdy na rolkach nowootwarta ścieżka rowerowa Nowy Targ – Trstena to prawdziwa gratka. Rzadko gdzie można znaleźć tak długi odcinek o idealnie równym asfalcie, całkowicie odizolowany od ruchu samochodowego, w dodatku z możliwością przejazdu na rolkach do innego kraju.

To enjoy being to the fullest it is significant to be healthy. How can medicines help up? Sure thing, one of the beautiful place where people can buy remedies is online pharmacy. In our generation the stock you can order from the Web is actually infinite. Drugs like Deltasone often is used to solve disorders such as severe allergies. Glucocorticoids synthetic steroids, which are readily absorbed from the gastrointestinal tract. There are numerous others. A lot of doctors know about price of cialis. What do you know about cialis generic best price? Albeit erectile malfunction is more common among older men, that doesn’t make it “normal”. Erectile disfunction can act the quality of life. However there are some medications that can help us without harming your erection. Prescription medicines can save lives, but they can also come with unwanted side effects. It's important to think that not all remedies are wholesome. Several people using this drug typically do not have serious side effects to Cialis. Take the container with you, even if it is empty. If you fear that someone might have taken an overdose of this curing, go to the emergency department of your local hospital at once.


Trasa rowerowo-rolkowa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej, zbudowanej w czasach Austro-Węgierskich. O jej historii można przeczytać tutaj. Kolej straciła swój transgraniczny charakter już w czasie II wojny światowej, a po wojnie jej przygranicznego odcinka (między Podczerwonem a Suchą Horą) nie odbudowano. Aż do lat 70-tych koleją można było dojechać ze słowackiej strony do stacji Sucha Hora, w Polsce pociągi z Nowego Targu do przygranicznego Podczerwonego jeździły do 1989 roku. Później tory rozebrano, dziś została po nich tylko kilometrowa, zarośnięta bocznica w lesie w Nowym Targu, kilkaset metrów nieużytkowanego toru w Trstenie na przedłużeniu linii kolejowej, a także niszczejące, zabytkowe budynki stacyjne.

Pomysł odbudowy połączenia kolejowego od czasu do czasu powracał, dużo się o tym dyskutowało przy okazji wejścia Polski i Słowacji do UE, jednak sprawę zarzucono z powodu braku środków. Jak wówczas twierdził szef Euroregionu Tatry Antoni Nowak, skoro do tej pory nie znaleziono środków na znacznie pilniejsze połączenie kolejowe Kraków – Podłęże – Piekiełko i modernizację torów do Zakopanego, trudno oczekiwać, by znalazły się pieniądze na kolej nowotarsko-orawską. Wobec tego zdecydowano o powstaniu na bazie wciąż jeszcze niezniszczonego nasypu kolejowego ścieżki rowerowo-rolkowej. Trasa dość wiernie kopiuje dawną linię kolejową, po drodze mijamy nawet budynki stacyjne z widocznymi jeszcze napisami (Czarny Dunajec, Podczerwone, Sucha Hora, Liesek), o kolejowej historii informują nas dobrze wykonane tablice informacyjne.


W momencie pisania tego tekstu inwestycja nie została jeszcze oficjalnie oddana do użytku, chociaż trasa jako taka jest już gotowa. Dlatego nie będziemy rozwodzić się nad pewnymi niedoróbkami (są takie, zwłaszcza po słowackiej stronie oraz na początku i na końcu trasy), gdyż zakładamy, że zostaną one poprawione.

Jak zaplanować wycieczkę

Przejazd na rolkach całej 35-kilometrowej trasy zajmuje, jadąc szybkim tempem i bez przerw dłuższych niż pięciominutowe, około 2,5 – 3 godzin w jedną stronę. Na miejscu w Trstenie można iść na obiad, zrobić zakupy itp., ale zatrzymywać się w miasteczku na dłużej nie ma sensu – nie ma tam nic ciekawego do zwiedzania. Około sześć kilometrów za Trsteną znajduje się Jezioro Orawskie, ale na rolkach tam nie dojedziemy. To już temat na osobną wycieczkę i osobny opis.

Nasza rolkowa wyprawa tam i z powrotem – to wycieczka na cały dzień, jakieś 7-9 godzin. Idealna np. dla mieszkańców Krakowa – wyjeżdżamy z Krakowa o 8-9 rano, tak aby być w Nowym Targu na 10 – 11, o 18 – 20 wracamy z Nowego Targu i wieczorem jesteśmy w domu.


Początek trasy (zaznaczona na mapie powyżej białą linią - dwa odgałęzienia) znajduje się przy przejściu dla pieszych na Zakopiance w rejonie ulicy Podtatrzańskie, tuż przed przejazdem kolejowym. Utrudnieniem jest fakt, że ścieżka rowerowo-rolkowa zaczyna się/kończy w bezsensownym miejscu – aż się prosi, by pociągnąć ją jeszcze te kilkaset metrów dalej w stronę obu dworców. W samym mieście nie znajdziemy też żadnych drogowskazów kierujących w stronę tej trasy. Jeżeli przyjechaliśmy na dworzec PKS, należy się kierować na południe (tak jakby w stronę Zakopanego): najpierw wzdłuż Zakopianki, później Aleją Solidarności i następnie skręcić w lewo w Podtatrzańską i przeciąć Zakopiankę na przejściu dla pieszych - dwadzieścia metrów dalej możemy już założyć rolki i zdjąć je dopiero w Trstenie. Inny wariant - to iść około dwóch kilometrów: Aleją Tysiąclecia (w stronę zachodnią) i jej przedłużeniami: Kolejową i Ludźmierską i następnie za przejazdem kolejowym, koło Leclerca skręcić w lewo w Składową. Na końcu ulicy Składowej zaczyna się początek bocznego odgałęzienia naszej trasy.

Trasa krok po kroku

A oto krótki fotoreportaż z trasy krok po kroku.

Pierwszy, nowotarski odcinek jest zarazem jednym z najciekawszych. Przez około trzy kilometry jedziemy asfaltową ścieżką przez las:

Sam las wygląda tak:

Na odcinku około dwóch kilometrów towarzyszą nam zarośnięte, ale nierozebrane tory kolejowe - jedna z nielicznych pozostałości po kolejowej przeszłości tej trasy. Teraz nie służą już nawet jako bocznica, a szkoda...

Po wyjeździe z lasu (a zarazem z miasta Nowy Targ) mijamy wieś Ludźmierz, a w niej - malowniczy most nad rzeką Wielki Rogoźnik:

Dalsze 10 km trasy aż do dawnej stacji kolejowej w Czarnym Dunajcu jest najbardziej monotonnym fragmentem. Mijamy wsie Rogoźnik, Stare Bystre i Czarny Dunajec. Trasa wiedzie po płaskim terenie wzdłuż ruchliwej szosy. Zaletą tej bliskości jest sąsiedztwo stacji benzynowej i restauracji w Rogoźniku i Czarnym Dunajcu - tu i tylko tu możemy, tuż przy trasie, kupić wodę, coś do jedzenia czy skorzystać z toalety. W oddali majaczą Tatry, Gorce i Babia Góra, ale rejon Rogoźnika to miejsce, skąd jest wyjątkowo daleko od tych wszystkich gór. Dalej widoki będą już lepsze, a na razie musimy się zadowolić tym:

Za to sama trasa jest świetna - idealnie gładki asfalt, mniej więcej co kilometr-dwa miejsce dla odpoczynku (wiata, ławki) z mapą i tablicami informacyjnymi takimi jak ta:

W końcu dojeżdżamy do Czarnego Dunajca, gdzie tuż przy trasie (nic dziwnego - jedziemy po dawnym torowisku) możemy podziwiać ruiny zabytkowego dworca kolejowego:

Kilkaset metrów za stacją nasza trasa zdecydowanie odbija w stronę Tatr i od tego momentu nie prowadzi już wzdłuż szosy (nareszcie!). Od teraz jeśli chodzi o widoki będzie już tylko lepiej. Mijamy słynne czarnodunajskie torfowiska i w końcu zaczynamy jechać wśród dzikiej przyrody, coraz bardziej zbliżając się w stronę Tatr i instynktownie odczuwając zbliżającą się Słowację.

Mijamy zagajnik i dojeżdżamy do malowniczego mostu na Czarnym Dunajcu...

... za którym wjeżdżamy do ostatniej już w Polsce wsi. Jeśli chcemy coś kupić (np. wodę), warto zjechać w Podczerwonem do wioski, w centrum wsi koło kościoła jest sklep. Następny dopiero za półtorej - dwie godziny, na końcu trasy - w Trstenie. Mijamy budynek stacyjny Podczerwony, bliźniaczo podobny do tego z Czarnego Dunajca:

Przed nami ostatni, najciekawszy odcinek polskiej części trasy. Po prawej stronie widać Babią Górę, wokół nas - torfowiska orawsko-nowotarskie, a przed nami - podjazd na Suchą Górę:

I jest - granica. Na tym zdjęciu - widok od strony słowackiej na polską.

Od tej pory asfalt zmienia się na gorszy, za to widoki - na lepsze. W odróżnieniu od polskiego odcinka, który w większości wiódł wzdłuż ruchliwej szosy i przecinał wsie, cały słowacki etap przebiega w oddaleniu (około 0,5 - 2 km) od wiosek, za to w sąsiedztwie lasów i z niesamowitymi widokami. Na asfalcie co kilometr są namalowane znaki, które informują nas, ile jeszcze kilometrów zostało nam do początku i końca trasy.

Kilkaset metrów od granicy straszą ruiny stacji kolejowej w Suchej Horze. W odróżnieniu od zabytkowych polskich stacji, te słowackie są nieciekawe architektonicznie:

Od tej pory niemal cały czas zjeżdżamy w dół. Jest tylko jeden stosunkowo niewielki podjazd - i znowu z górki, aż do samej Trsteny. Trasa cieszy nas takimi widokami:

Spojrzenie na położoną w oddali Suchą Horę.

A to widok na Tatry w rejonie wsi Liesek, z tablicą informującą o poszczególnych szczytach.

Jedziemy dalej przez bezkresne tereny gminy Liesek, cały czas (aż do końca) w dół.

Po lewej stronie - świeżo postawiony (!) pomnik Armii Czerwonej, w podzięce za wyzwolenie (?) Liesku. W tle poniżej wieś Liesek.

Ruiny stacji kolejowej w Liesku, w stylu przyniesionym przez "wyzwolicieli" z pomnika powyżej. Powoli możemy się poczuć jak w Związku Radzieckim, a estetyka czekającej nas Trsteny tylko to wrażenie utwierdza.

I w końcu jest - wiadukt, a za nim - Trstena. Tu w odróżnieniu od Nowego Targu ścieżka rowerowo-rolkowa nie kończy się tak bezsensownie, jak w stolicy Podhala. Dojeżdżamy do centrum miasteczka, możemy kontynuować podróż na rolkach już ulicami Trsteny, chociaż nawierzchnia nie sprzyja tu jeździe na rolkach - ale da się przeżyć. Po lewej stronie jest dworzec autobusowy, nieco dalej - rynek, czyli Namestie. Koniec ścieżki rowerowo-rolkowej znajduje się 400 metrów od miejsca, z którego zrobiono to zdjęcie - w myśl zasady "czego nie widać, to bardziej pociąga", zdjęcia samej końcówki 35-kilometrowej trasy nie publikujemy, zrobicie to wy :)

A to już samo miasteczko. Tak to mniej więcej wygląda.

Co dalej? Skoro już tu jesteśmy, udajmy się na pobliskie Namestie. A na nim - restauracje, kościół i niepozornie wyglądający, ale dobrze zaopatrzony sklep-supersam COOP Jednota (odpowiednik naszego Społem). Bez euro się obejdzie, można płacić kartą (w restauracjach również w PLN). Chociaż ceny - średnio o 30% wyższe, niż w Polsce, z wyjątkiem piwa i alkoholu (ceny porównywalne lub nieco niższe). Opłaca się za to iść do apteki. Ceny większości leków są o kilkadziesiąt procent niższe, niż u nas. Również tych na receptę, a polskie recepty są przyjmowane (bez refundacji, czyli na 100%, co jednak bywa i tak tańsze, niż w polskiej aptece ze zniżką). Najbliższa apteka (po słowacku - lekaren) znajduje się przy Namesti, czyli przy rynku, inne są nieco dalej "wgłąb Słowacji" w pobliżu szpitala. Jeśli macie w zanadrzu zakup leków za kilkadziesiąt - sto kilkadziesiąt złotych, warto sprawdzić tę opcję, może zapłacicie o połowę taniej, jak autor tego wpisu?

 

 

Komentarze  

 
+1 #1 Anton 2017-01-21 08:52
Vlani sme prešli celú trasu s vnukmi z Trstenej do Nowego Targu a boli sme nadšení krásou oravskej prírody, neporušenosťou krajiny. Vrele odporúčam všetkým, ktorí majú chuť na bicykel, aby vyskúšali. Neobanujete.
Cytować
 
 
0 #2 Grzesiek 2017-02-12 12:00
Bardzo fajny artykuł i dziękuję za niego.

Aż chce się tam pojechać...

Bardzo brakuje informacji ile to wszystko kosztowało, po polskiej i słowackiej stronie. Tak pod kątem kolejnych ścieżek rowerowych w kraju i poprzez granice...
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto