Sunday, Feb 26th

Last update:06:53:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Rolkostrady na słowackim Spiszu. Jedziesz w Tatry? Weź rolki do plecaka!

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 6
SłabyŚwietny 

Skorzystaliście już z kultowej, opisywanej na naszym portalu rolkostrady z Nowego Targu do słowackiej Trsteny na Orawie? Jeśli nie, musicie się pospieszyć. Prezentujemy bowiem kolejną atrakcję, wobec której żaden rolkarz nie pozostanie obojętny: sieć kilkudziesięciu kilometrów świetnych rolkostrad na słowackim Spiszu, tuż przy granicy z Polską.

W chwili pisania tego tekstu, czyli w czerwcu 2015, te rolkostrady dopiero powstają i jeszcze nie wszędzie są ze sobą połączone – choć już dziś można w ciągu jednego dnia przejechać kilkadziesiąt kilometrów. Niestety, z przerwami: w kilku miejscach będziecie musieli założyć na nogi buty i przejść brakujące odcinki na nogach. Ale i tak jest fajnie, a wrażenia są niesamowite.

Natomiast już w przyszłym, 2017 roku obecna sieć słowackich rolkostrad wzbogaci się o kolejne kilkadziesiąt kilometrów. Nie tylko zostaną połączone w jedną całość już istniejące odcinki, ale też podtatrzańskie rolkostrady zostaną przedłużone do polskiej granicy w Kacwinie i dalej do Nowego Targu. I to nie jest tylko pobożne życzenie, bo projekt został już zatwierdzony, a Unia zatwierdziła jego finansowanie. Jest tylko jedno ale: jak nas poinformowano w nowotarskim magistracie, kilkukilometrowy odcinek trasy w lesie Bór na Czerwonem koło nowotarskiego lotniska pozostanie niewyasfaltowany, a przez to będzie dla rolkarzy niedostępny. Tak przynajmniej zakładają obecne plany. Do tematu jeszcze wrócimy, nie wszystko na raz, teraz skupmy się na opisie tego, z czego już dziś możecie korzystać.

Jak dojechać

A więc po kolei. Początek pierwszej rolkostrady o długości 9,5 km znajduje się w miejscowości Tatrzańska Kotlina, koło Żdiaru. Dojechać tam można autem przez przejście graniczne w Łysej Polanie lub Jurgowie, albo komunikacją publiczną z Zakopanego – bezpośrednio lub z przesiadką. Od połowy czerwca do połowy października kursują bezpośrednie autobusy Zakopane – Poprad firmy Strama i to jest raczej najlepsze rozwiązanie. Wsiadamy na zakopiańskim dworcu, bilet do Tatrzańskiej Kotliny kupujemy u kierowcy, kosztuje on zaledwie 15 złotych – i po półtorej godziny jazdy jesteśmy na miejscu. Rozkład jazdy można sprawdzić na stronie przewoźnika: www.strama.eu

Druga opcja – dojeżdżamy spod zakopiańskiego dworca PKP busem jadącym na Morskie Oko, bilet kosztuje 10 złotych, odjazd w sezonie co 20 -30 minut, godzina jazdy, wysiadamy tuż przed przystankiem końcowym – na Łysej Polanie. Stamtąd przechodzimy kilkaset metrów na słowacką stronę, gdzie jest przystanek słowackich autobusów do Popradu. Ale uwaga: kursują one rzadko. Rozkład sprawdzamy w internecie na stronie: www.cp.sk W polu „odkial’”, czyli skąd, wpisujemy „Tatranská Javorina,,Lysá Poľana”, w polu „Kam”, czyli dokąd – „Vysoké Tatry,Tatr.Kotlina,Bel.jask.” Brzmi skomplikowanie? Być może, jeśli tak, to po prostu wklejcie powyższe pełne nazwy przystanków i wyszukajcie połączenie. Pamiętajcie też o tym, że ostatni autobus powrotny jest ok. godziny 18, a i to tylko w sezonie – więcej na ten temat w artykule "Idziesz w słowackie Tatry - i nie masz jak wrócić do Zakopanego" (właśnie dlatego nasz portal prowadzi kampanię społeczną „Polska – Słowacja”, której celem jest przezwyciężenie problemów transportowych na pograniczu).

Tatrzańska Kotlina i górskie wędrówki

Wysiadamy w Tatrzańskiej Kotlinie, obojętnie na którym przystanku. Ten pierwszy znajduje się w centrum miejscowości, koło słynnej na całą Europę Jaskini Bielskiej, głównej atrakcji tej części Tatr. Nawiasem mówiąc, polecam. Kolejny przystanek znajduje się na końcu osady, tuż przy początku naszej trasy. Oba przystanki dzieli zaledwie 500 metrów, więc nie ma co wybrzydzać.


Tatrzańska Kotlina to oprócz słynnej jaskini także dawne austro-węgierskie uzdrowisko, stąd znajdziemy tu kilka sanatoriów, stylowych starych willi i zabytkowy kościół. Jest też coś dla ciała: kilka restauracji, bufetów, barów. Przenocować też tu się da, choć tanio nie jest – podziękować za to możemy wciąż słabnącej złotówce. Tatrzańska Kotlina to także początek kilku szlaków turystycznych, możemy stąd wystartować w rejon Tatr Bielskich, do Chaty Plesnivec (na zdjęciu), na Jagnięcy Szczyt i wszędzie tam, skąd da się dojść z Tatrzańskiej Łomnicy – obie miejscowości dzieli zaledwie dwie godziny spaceru szlakiem reglowym. Jednym słowem, jazdę na rolkach można z powodzeniem potraktować jako jeden z elementów szerszego programu, który obejmować będzie także nocleg gdzieś w tych rejonach i chodzenie po górach. Wszystko zależy od waszej inwencji, a górskie wędrówki i jazda na rolkach – to doskonały pomysł na urozmaicenie tegorocznych wakacji.

Rolkostrada do Spiskiej Białej

No dobra, zakładamy rolki i jedziemy. Przed nami – 9,5 km świetnej trasy odizolowanej od ruchu samochodowegoi idealnie gładkiego asfaltu. Tylko my, rolki, rowerzyści i widoki jak na poniższych zdjęciach.


Przez cały czas zjeżdżamy minimalnie w dół, tego nachylenia prawie się nie zauważa, ale ono jest. Dlatego w tę stronę jest łatwiej i szybciej, niż z powrotem – bieżcie to pod uwagę planując wycieczkę.

 

Dziesięć kilometrów szybko zleci – i już jesteśmy w Spiskiej Białej. Na końcu trasy mijamy piękny staw, nad brzegiem którego możemy odpocząć i coś zjeść w tutejszym bufecie, podziwiając majaczące w oddali Tatry. Niestety, nie popływamy tu, staw jest bowiem przeznaczony dla wędkarzy i obowiązuje zakaz kąpieli.


Rolki możemy zdjąć już tu, ale można jeszcze podjechać na nich około 2 kilometry do centrum miasteczka. Chodnik ma tu fatalną nawierzchnię, dlatego radzę obczaić pierwszą przecznicę w prawo i zjechać w nią, a następnie kontynuować jazdę uliczką równoległą do głównej drogi. Dojeżdżamy do cmentarza w centrum miasteczka, do skrzyżowania. Będziemy się kierować w prawo, w stronę Popradu i Kieżmarku. Niestety, tu już musimy zdjąć rolki i dalsze 3 km przejść pieszo.

Idziemy około kilometra wzdłuż głównej drogi i dochodzimy do wsi Strażky, formalnie – części miasta Spiska Biała. Tu możemy na moment znów założyć rolki i przejechać na nich kilometr, dokąd się da. Na końcu wsi, przy wiadukcie, kierujemy się w prawo wzdłuż głównej drogi. Nasz cel – zabytkowy pałac wraz z przepięknym historycznym parkiem, jeden z najważniejszych zabytków tej okolicy.


Warto go zwiedzić, odpocząć w pięknym parku nad Popradem, może nawet – wykąpać się w rzece. Jest już niedaleko. Jeszcze tylko kilkaset metrów, i będzie początek kolejnej rolkostrady, którą dojedziemy aż do Kieżmarku.


Rolkostradą nad Popradem do starego Kieżmarku

I znów jest – nasza kochana rolkostrada! Stęskniliście się za nią, prawda? Mam dobrą nowinę: rolkostrada zostanie już z wami na dłużej, dojedziecie nią do samego centrum Kieżmarku, a nawet dalej – bez potrzeby zmiany obuwia. Choć momentami łatwo nie będzie.


Przy takich widokach słowa są zbędne: po prostu obejrzyjcie zdjęcia.

Dodatkową atrakcją będzie przeprawa mostem zwodzonym nad rwącym Popradem, który aż kusi, by się w nim wykąpać. A w sumie… czemu nie? Jak tylko czas pozwoli? Osobiście akurat tu nie próbowałem, ale to dobra okolica, by rozbić się tu gdzieś na dziko namiotem. Soczyście zielona łąka, krystalicznie czysta rzeka, las, majaczące w tle Tatry, ognisko, rolkostrada, niezwykle sympatyczni i gościnni słowaccy mieszkańcy Spisza… Czego chcieć więcej? Tylko błagam: nie śmiećcie, zachowujcie się kulturalnie. Jesteśmy tu gośćmi, zostawmy po sobie dobre wrażenie.


Kilkaset metrów za mostem linowym dojeżdżamy do rozstaju dróg. Droga w prawo poprowadzi nas do Kieżmarku i tam też pojedziemy – ale nie od razu. Najpierw pojedziemy ok. 3 km w lewo, malowniczą doliną nad potokiem i stawem rybnym w stronę Zlatnej. Dojeżdżamy dokąd się da, aż się asfalt skończy – i wracamy. Ale uwierzcie, będzie warto!

Jedna uwaga – odtąd od czasu do czasu po naszej rolkostradzie mogą przejechać samochody. Miejcie to na uwadze i nie jedźcie środkiem trasy.

Trochę w górę, trochę w dół – i nasza rolkostrada zamienia się w drogę publiczną, asfalt zmienia się na gorsze, a my przejeżdżamy obok kompostowni odpadów. Przemęczymy się jakoś ten ostatni kilometr, trudno. Jesteśmy w Kieżmarku, a konkretnie – na jego przedmieściach.

Przez Kieżmark do Vrbova

Kto z was nie słyszał o Popradzie? Stolica Spisza i całego słowackiego Podtatrza, prawda? Poprad rzeczywiście jest większy i bardziej znany, w dodatku leży na głównym szlaku komunikacyjnym Słowacji – na autostradzie i magistrali kolejowej Bratysława – Koszyce. Kieżmark, Keżmarok leży trochę na uboczu, jest od Popradu nieznacznie mniejszy – ale za to ciekawszy. A historycznie było to jedno z najważniejszych miast Spisza, bardzo silnie związany również z polską historią, z I Rzeczpospolitą. Ale nie czas i miejsce tu na opisy historyczne – sami zobaczycie, że to bardzo ciekawe, zabytkowe miasto, w którym warto zatrzymać się trochę dłużej. Dość rozległa średniowieczna starówka i zabytkowy zamek zauroczy każdego, a to wszystko można podziwiać także na rolkach. Zaletą Keżmarku, podobnie jak innych miast słowackich i czeskich jest bowiem to, że niemal wszystkie chodniki są tu wykonane z asfaltu. Co prawda, dość leciwego i popękanego, ale i tak lepsze to, niż nasza polska kostka.

Stare miasto:

Przyjazne rolkarzom asfaltowe chodniki. To norma w słowackich miastach:

Zwiedziliście Keżmarok, nie macie jeszcze dość? To świetnie. Przed nami bowiem najbardziej ekstremalny odcinek wycieczki. Coś dla prawdziwych twardzieli, umiejących dobrze hamować – nachylenie jest tu mega ostre!

Jak znaleźć początek trasy? Niestety nie prowadzą tu żadne drogowskazy, kierujcie się w okolice TESCO, rolkostrada do Vrbova zaczyna się na osiedlu po prawej stronie stojąc twarzą w stronę miejscowości Lubica. A może lepiej… po prostu popatrzcie na mapę.

Tak wygląda początek rolkostrady Keżmarok - Vrbov widziany przy spojrzeniu wstecz. W dole - Kieżmark.

Droga przed nami w kierunku Vrbova:

Po wyjechaniu na to wzniesienie rozpościerają się takie widoki na Tatry i spiską krainę:

I jest - koniec naszej wędrówki. Przed nami wioska Vrbov. Jesteśmy na miejscu:

Co dalej? Możecie wrócić do Kieżmarku, pamiętając o tym, że na końcu trasy jest bardzo ostry podjazd w dół - trzeba naprawdę dobrze hamować a i tak jest ciężko. Ten ostatni odcinek może lepiej więc przejść na nogach.

Z Kieżmarku możemy wrócić tak jak jechaliśmy - do Spiskiej Białej i Tatrzańskiej Kotliny, o ile czas i siły nam pozwolą. Pamiętajmy, że ostatni autobus do Zakopanego odjeżdża ok. godziny 18 (jedzie z Popradu, przez Smokowiec, Tatrzańską Łomnicę i Tatrzańską Kotlinę, rozkład na www.strama.eu). W Kieżmarku możemy też zakończyć naszą rolkową wycieczkę i z tamtejszego dworca autobusowego pojechać do Tatrzańskiej Łomnicy, gdzie możemy się przesiąść na wspomniany już autobus do Polski.

Mapy tej i pozostałych tras znajdą Państwo na stronie: www.szlakwokoltatr.eu

Na tym nie kończą się możliwości jazdy na rolkach po słowackim Podtatrzu. Tras dostępnych dla rolkarzy jest o wiele więcej, m. in. kilka kilometrów trasy Kieżmark - Huncovce, ok. 10 km rolkostrady Poprad - Svit czy rolkostrady w Lewoczy i Liptowskim Mikulaszu. Na naszym portalu prędzej czy później te trasy opiszemy, już zbieramy środki na dalsze wyjazdy.

Jakub Łoginow

 

Nie zapomnij polubić naszej strony "Kraków dla rolkarzy": www.facebook.com/krakowdlarolkarzy

Czytaj też:

Polska – Słowacja: na rolkach przez granicę z Nowego Targu do Trsteny

Na rolkach po Nowej Hucie

Na rolkach po Puszczy Niepołomickiej

Komentarze  

 
0 #1 Nieważne 2016-07-12 10:14
:D :lol:
Cytować
 
 
0 #2 Tatiana 2016-09-15 06:53
Dziękuję za pokazanie w sieci tych tras. Byliśmy tam w ostatni weekend, ale podeszliśmy do nich inaczej. Trasę Spisska Bela - Tatrzańska Kotlina przejechałam na rolkach, a mąż na rowerze. Bajeczne widoki, super nawierzchnia. Natomiast na trasę z Kieżmarku do Vrbova wybraliśmy się rowerami. Nie było łatwo. Jeżeli Autor pokonał ją na rolkach to szacun. Trasę do Vrbova rzeczywiście dość trudno znaleźć, zaczyna się tam, gdzie kończy ul. Obrancov miera, a zaczyna ul. Karola Kuzmanyho. Link pokazuje stan z 2012, kiedy nie było tam jeszcze obecnej, supergładkiej, acz stromej ścieżki rowerowej https://goo.gl/maps/nuSCmq4FeMA2
Gładkości życzę.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto