Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Polska – Słowacja: na rolkach przez granicę z Nowego Targu do Trsteny

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 48
SłabyŚwietny 

Dla amatorów jazdy na rolkach nowootwarta ścieżka rowerowa Nowy Targ – Trstena to prawdziwa gratka. Rzadko gdzie można znaleźć tak długi odcinek o idealnie równym asfalcie, całkowicie odizolowany od ruchu samochodowego, w dodatku z możliwością przejazdu na rolkach do innego kraju.


Trasa rowerowo-rolkowa powstała w miejscu dawnej linii kolejowej, zbudowanej w czasach Austro-Węgierskich. O jej historii można przeczytać tutaj. Kolej straciła swój transgraniczny charakter już w czasie II wojny światowej, a po wojnie jej przygranicznego odcinka (między Podczerwonem a Suchą Horą) nie odbudowano. Aż do lat 70-tych koleją można było dojechać ze słowackiej strony do stacji Sucha Hora, w Polsce pociągi z Nowego Targu do przygranicznego Podczerwonego jeździły do 1989 roku. Później tory rozebrano, dziś została po nich tylko kilometrowa, zarośnięta bocznica w lesie w Nowym Targu, kilkaset metrów nieużytkowanego toru w Trstenie na przedłużeniu linii kolejowej, a także niszczejące, zabytkowe budynki stacyjne.

Pomysł odbudowy połączenia kolejowego od czasu do czasu powracał, dużo się o tym dyskutowało przy okazji wejścia Polski i Słowacji do UE, jednak sprawę zarzucono z powodu braku środków. Jak wówczas twierdził szef Euroregionu Tatry Antoni Nowak, skoro do tej pory nie znaleziono środków na znacznie pilniejsze połączenie kolejowe Kraków – Podłęże – Piekiełko i modernizację torów do Zakopanego, trudno oczekiwać, by znalazły się pieniądze na kolej nowotarsko-orawską. Wobec tego zdecydowano o powstaniu na bazie wciąż jeszcze niezniszczonego nasypu kolejowego ścieżki rowerowo-rolkowej. Trasa dość wiernie kopiuje dawną linię kolejową, po drodze mijamy nawet budynki stacyjne z widocznymi jeszcze napisami (Czarny Dunajec, Podczerwone, Sucha Hora, Liesek), o kolejowej historii informują nas dobrze wykonane tablice informacyjne.


W momencie pisania tego tekstu inwestycja nie została jeszcze oficjalnie oddana do użytku, chociaż trasa jako taka jest już gotowa. Dlatego nie będziemy rozwodzić się nad pewnymi niedoróbkami (są takie, zwłaszcza po słowackiej stronie oraz na początku i na końcu trasy), gdyż zakładamy, że zostaną one poprawione.

Jak zaplanować wycieczkę

Przejazd na rolkach całej 35-kilometrowej trasy zajmuje, jadąc szybkim tempem i bez przerw dłuższych niż pięciominutowe, około 2,5 – 3 godzin w jedną stronę. Na miejscu w Trstenie można iść na obiad, zrobić zakupy itp., ale zatrzymywać się w miasteczku na dłużej nie ma sensu – nie ma tam nic ciekawego do zwiedzania. Około sześć kilometrów za Trsteną znajduje się Jezioro Orawskie, ale na rolkach tam nie dojedziemy. To już temat na osobną wycieczkę i osobny opis.

Nasza rolkowa wyprawa tam i z powrotem – to wycieczka na cały dzień, jakieś 7-9 godzin. Idealna np. dla mieszkańców Krakowa – wyjeżdżamy z Krakowa o 8-9 rano, tak aby być w Nowym Targu na 10 – 11, o 18 – 20 wracamy z Nowego Targu i wieczorem jesteśmy w domu.


Początek trasy (zaznaczona na mapie powyżej białą linią - dwa odgałęzienia) znajduje się przy przejściu dla pieszych na Zakopiance w rejonie ulicy Podtatrzańskie, tuż przed przejazdem kolejowym. Utrudnieniem jest fakt, że ścieżka rowerowo-rolkowa zaczyna się/kończy w bezsensownym miejscu – aż się prosi, by pociągnąć ją jeszcze te kilkaset metrów dalej w stronę obu dworców. W samym mieście nie znajdziemy też żadnych drogowskazów kierujących w stronę tej trasy. Jeżeli przyjechaliśmy na dworzec PKS, należy się kierować na południe (tak jakby w stronę Zakopanego): najpierw wzdłuż Zakopianki, później Aleją Solidarności i następnie skręcić w lewo w Podtatrzańską i przeciąć Zakopiankę na przejściu dla pieszych - dwadzieścia metrów dalej możemy już założyć rolki i zdjąć je dopiero w Trstenie. Inny wariant - to iść około dwóch kilometrów: Aleją Tysiąclecia (w stronę zachodnią) i jej przedłużeniami: Kolejową i Ludźmierską i następnie za przejazdem kolejowym, koło Leclerca skręcić w lewo w Składową. Na końcu ulicy Składowej zaczyna się początek bocznego odgałęzienia naszej trasy.

Trasa krok po kroku

A oto krótki fotoreportaż z trasy krok po kroku.

Pierwszy, nowotarski odcinek jest zarazem jednym z najciekawszych. Przez około trzy kilometry jedziemy asfaltową ścieżką przez las:

Sam las wygląda tak:

Na odcinku około dwóch kilometrów towarzyszą nam zarośnięte, ale nierozebrane tory kolejowe - jedna z nielicznych pozostałości po kolejowej przeszłości tej trasy. Teraz nie służą już nawet jako bocznica, a szkoda...

Po wyjeździe z lasu (a zarazem z miasta Nowy Targ) mijamy wieś Ludźmierz, a w niej - malowniczy most nad rzeką Wielki Rogoźnik:

Dalsze 10 km trasy aż do dawnej stacji kolejowej w Czarnym Dunajcu jest najbardziej monotonnym fragmentem. Mijamy wsie Rogoźnik, Stare Bystre i Czarny Dunajec. Trasa wiedzie po płaskim terenie wzdłuż ruchliwej szosy. Zaletą tej bliskości jest sąsiedztwo stacji benzynowej i restauracji w Rogoźniku i Czarnym Dunajcu - tu i tylko tu możemy, tuż przy trasie, kupić wodę, coś do jedzenia czy skorzystać z toalety. W oddali majaczą Tatry, Gorce i Babia Góra, ale rejon Rogoźnika to miejsce, skąd jest wyjątkowo daleko od tych wszystkich gór. Dalej widoki będą już lepsze, a na razie musimy się zadowolić tym:

Za to sama trasa jest świetna - idealnie gładki asfalt, mniej więcej co kilometr-dwa miejsce dla odpoczynku (wiata, ławki) z mapą i tablicami informacyjnymi takimi jak ta:

W końcu dojeżdżamy do Czarnego Dunajca, gdzie tuż przy trasie (nic dziwnego - jedziemy po dawnym torowisku) możemy podziwiać ruiny zabytkowego dworca kolejowego:

Kilkaset metrów za stacją nasza trasa zdecydowanie odbija w stronę Tatr i od tego momentu nie prowadzi już wzdłuż szosy (nareszcie!). Od teraz jeśli chodzi o widoki będzie już tylko lepiej. Mijamy słynne czarnodunajskie torfowiska i w końcu zaczynamy jechać wśród dzikiej przyrody, coraz bardziej zbliżając się w stronę Tatr i instynktownie odczuwając zbliżającą się Słowację.

Mijamy zagajnik i dojeżdżamy do malowniczego mostu na Czarnym Dunajcu...

... za którym wjeżdżamy do ostatniej już w Polsce wsi. Jeśli chcemy coś kupić (np. wodę), warto zjechać w Podczerwonem do wioski, w centrum wsi koło kościoła jest sklep. Następny dopiero za półtorej - dwie godziny, na końcu trasy - w Trstenie. Mijamy budynek stacyjny Podczerwony, bliźniaczo podobny do tego z Czarnego Dunajca:

Przed nami ostatni, najciekawszy odcinek polskiej części trasy. Po prawej stronie widać Babią Górę, wokół nas - torfowiska orawsko-nowotarskie, a przed nami - podjazd na Suchą Górę:

I jest - granica. Na tym zdjęciu - widok od strony słowackiej na polską.

Od tej pory asfalt zmienia się na gorszy, za to widoki - na lepsze. W odróżnieniu od polskiego odcinka, który w większości wiódł wzdłuż ruchliwej szosy i przecinał wsie, cały słowacki etap przebiega w oddaleniu (około 0,5 - 2 km) od wiosek, za to w sąsiedztwie lasów i z niesamowitymi widokami. Na asfalcie co kilometr są namalowane znaki, które informują nas, ile jeszcze kilometrów zostało nam do początku i końca trasy.

Kilkaset metrów od granicy straszą ruiny stacji kolejowej w Suchej Horze. W odróżnieniu od zabytkowych polskich stacji, te słowackie są nieciekawe architektonicznie:

Od tej pory niemal cały czas zjeżdżamy w dół. Jest tylko jeden stosunkowo niewielki podjazd - i znowu z górki, aż do samej Trsteny. Trasa cieszy nas takimi widokami:

Spojrzenie na położoną w oddali Suchą Horę.

A to widok na Tatry w rejonie wsi Liesek, z tablicą informującą o poszczególnych szczytach.

Jedziemy dalej przez bezkresne tereny gminy Liesek, cały czas (aż do końca) w dół.

Po lewej stronie - świeżo postawiony (!) pomnik Armii Czerwonej, w podzięce za wyzwolenie (?) Liesku. W tle poniżej wieś Liesek.

Ruiny stacji kolejowej w Liesku, w stylu przyniesionym przez "wyzwolicieli" z pomnika powyżej. Powoli możemy się poczuć jak w Związku Radzieckim, a estetyka czekającej nas Trsteny tylko to wrażenie utwierdza.

I w końcu jest - wiadukt, a za nim - Trstena. Tu w odróżnieniu od Nowego Targu ścieżka rowerowo-rolkowa nie kończy się tak bezsensownie, jak w stolicy Podhala. Dojeżdżamy do centrum miasteczka, możemy kontynuować podróż na rolkach już ulicami Trsteny, chociaż nawierzchnia nie sprzyja tu jeździe na rolkach - ale da się przeżyć. Po lewej stronie jest dworzec autobusowy, nieco dalej - rynek, czyli Namestie. Koniec ścieżki rowerowo-rolkowej znajduje się 400 metrów od miejsca, z którego zrobiono to zdjęcie - w myśl zasady "czego nie widać, to bardziej pociąga", zdjęcia samej końcówki 35-kilometrowej trasy nie publikujemy, zrobicie to wy :)

A to już samo miasteczko. Tak to mniej więcej wygląda.

Co dalej? Skoro już tu jesteśmy, udajmy się na pobliskie Namestie. A na nim - restauracje, kościół i niepozornie wyglądający, ale dobrze zaopatrzony sklep-supersam COOP Jednota (odpowiednik naszego Społem). Bez euro się obejdzie, można płacić kartą (w restauracjach również w PLN). Chociaż ceny - średnio o 30% wyższe, niż w Polsce, z wyjątkiem piwa i alkoholu (ceny porównywalne lub nieco niższe). Opłaca się za to iść do apteki. Ceny większości leków są o kilkadziesiąt procent niższe, niż u nas. Również tych na receptę, a polskie recepty są przyjmowane (bez refundacji, czyli na 100%, co jednak bywa i tak tańsze, niż w polskiej aptece ze zniżką). Najbliższa apteka (po słowacku - lekaren) znajduje się przy Namesti, czyli przy rynku, inne są nieco dalej "wgłąb Słowacji" w pobliżu szpitala. Jeśli macie w zanadrzu zakup leków za kilkadziesiąt - sto kilkadziesiąt złotych, warto sprawdzić tę opcję, może zapłacicie o połowę taniej, jak autor tego wpisu?

 

 

Komentarze  

 
+1 #1 jubus 2015-08-22 09:30
Bardzo fajna rzecz, nie spodziewałem się czegoś takiego. Właściwie to bardziej scieżka rowerowa, ale można i na rolkach jak ktoś umie/lubi.
No i widoki po stronie słowackiej, super. Zawsze dziwiłem się, dlaczego zaraz za granicą, krajobraz tak radykalnie się zmienia.
Może to dlatego, granica polsko-słowacka zawsze była granicą "naturalną", najstarszą i najstabilniejsz ą ze wszystkich. Okupacja austriacka (jak ktoś nazywać to zaborem, niech to tak nazywa)niby coś pomogła w połączeniu obydwu stron, ale jak pokazuje ten reportaż nie bardzo. Ta trasa jest o wiele lepszą inwestycją niż puszczanie jakichś kolejek transgranicznyc h. Niech sobie ludzie sami nogami poruszają przy przekraczaniu granicy. Wyjdzie im to na zdrowie.
Trzeba by się kiedyś wybrać w tamte strony, rowerem.
Cytować
 
 
+3 #2 jan kunigowski 2015-09-15 18:03
Ważna sprawa .aby ta trase utrzymać w stanie nadającym się przez lata do jazdy.Zazwtczaj wstęge przecina się i potem wszyscy zapominają o konserwacji trasy a trasa zarasta i konczy żywot.Tak stało się z piękną trasą rowerowo-rolkową w Połczynie Zdroju a szkoda bo trasa prowadzi przez piękne tereny
Cytować
 
 
+1 #3 Anna 2016-04-15 07:22
Zaliczyłam ostatnio tą trasę i polecam wszystkim
Cytować
 
 
-4 #4 Heniek z cornego 2016-05-03 10:03
Niemcy jezdzili tam koleja a polacy na rolkach. :cry: :lol: :lol: :lol:
Cytować
 
 
0 #5 czik 2016-05-06 19:37
Zna ktoś profil trasy?jakie są przewyższenia?
Cytować
 
 
+1 #6 Janek 2016-05-11 19:47
Zrobiłem całą trasę w ubiegłe lato. Trasa biegnie prawie po równym terenie. Niewielkie podjazdy nie sprawiają żadnych trudności dla przeciętnego cyklisty a krajobraz jest cudowny, szczególnie na Słowacji :)
Jak stwierdziła wcześniej Anna trasa jest godna polecenia dla wszystkich !
Cytować
 
 
0 #7 Panksu 2016-05-26 13:00
Czy istnieje podobna trasa w województwie dolnośląskim lub opolskim? :D
Cytować
 
 
+2 #8 user 2016-06-09 12:14
Czy jest tam możliwość noclegu, żeby zregenerować siły i wrócić na drugi dzień ? :)
Cytować
 
 
+2 #9 Tomek 2016-08-22 16:22
Trasa super, zwłaszcza powrót na rolkach od granicy do Nowego Targu :lol:
Jedyny problem to nawierzchnia po stronie słowackiej, zwłaszcza przy zjazdach z większymi prędkościami no i te przejazdy ze znakami STOP gdy trasa krzyżuje się z regularną drogą, po której jeżdżą samochody.
Cytować
 
 
0 #10 marcin 2016-08-26 20:32
dzis byłem, polecam
Cytować
 
 
0 #11 Dominik 2016-08-28 00:07
Trasę zaliczyłem na rolkach całe 70 kilometrów i o ile na rowerze jest łatwiej bo trasa niby płaska to od Nowego Targu do granicy bardziej pod górkę a od granicy do Tresteny już z górki i z powrotem na odwrót a w rolkach nie ma przełożeń trzeba bardziej liczyć na swoje nogi , kiedyś zamierzam jeszcze przejechać tą trasę ale już na rowerze.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

----

Zobacz też:

Noclegi w Bratysławie

Hotele w Wiedniu

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto