Wednesday, Jan 25th

Last update:04:45:31 AM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Kanal Odra – Dunaj może stac sie zarzewiem slowacko-austriackiego konfliktu

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Stosunki Słowacji z sąsiadami nie należą do silnych stron polityki zagranicznej Bratysławy – mamy tu do czynienia jeśli nie z otwartym konfliktem (Węgry), to przynajmniej z całkowitą obojętnością i brakiem współpracy (Polska, Ukraina). Jedynie z dwoma sąsiadami Słowacja utrzymuje naprawdę przyjacielskie stosunki. Mowa tu o Czechach i o Austrii.

Stosunki słowacko-austriackie są szczególnie ważne z tego względu, że Austria jest jedynym krajem „starej Unii”, z którym Słowacja graniczy. Wiedeń, odległy od Bratysławy o zaledwie godzinę jazdy (60 km), jest dla Słowaków prawdziwym oknem na świat. Motorem dobrosąsiedzkich stosunków obu dunajskich krajów jest rosnąca w siłę aglomeracja wiedeńsko-bratysławska, znana pod nazwą Twin City (Bliźniacze Miasta). Obecne kontakty są wręcz sielankowe – po otwarciu granic w 2007 roku wielu Słowaków osiedla się w przygranicznych rejonach Austrii, dojeżdżając stąd codziennie do pracy w Bratysławie, a Austriacy pozbyli się uprzedzeń wobec wschodnich sąsiadów i wręcz zaczęli uczyć się języka słowackiego (oczywiście dotyczy to mieszkańców pogranicza).

Jednak ta sielanka nie musi trwać długo. Pomiędzy Słowacją a Austrią powoli wyrasta zarzewie potencjalnego konfliktu, który może zatruć wzajemne stosunki na wiele lat i upodobnić je do problematycznych stosunków słowacko-węgierskich.

Mowa o niekonsultowanych z Austriakami przygotowaniach do budowy połączenia wodnego Odra – Dunaj w wariancie morawskim (czyli Odra – Morawa – Dunaj, gdyż jest jeszcze mniej kontrowersyjny wariant Odra – Wag – Dunaj). Poprowadzenie kanału Odra – Dunaj przez rzekę Morawę, a nie przez słowacki Wag, intensywnie lansuje strona czeska. Do tego stopnia, że w polskich mediach wariant morawski jest przedstawiany jako „jedynie słuszny”, a o wariancie ważskim w ogóle się nie wspomina.

Na czym polega problem? Mianowicie, pomiędzy okolicami czeskiego Hodonina a Bratysławą rzeka Morawa, a następnie Dunaj, są rzekami granicznymi z Austrią. Czesi chcą, aby właśnie tędy przebiegł końcowy, dolny odcinek drogi wodnej Odra – Dunaj. Ale równocześnie zrezygnowali z rozmów ze stroną austriacką na temat włączenia Wiednia do tego ambitnego projektu. Z różnych względów strona czeska w pewnym momencie stwierdziła, że poradzi sobie bez Austrii, a zamiast niej zaprosi do projektu Słowację – i wszystko będzie grać.

Jak już pisaliśmy w poprzednim artykule na www.porteuropa.eu, „pozbycie się Austrii” nie jest możliwe. Aby przystosować do żeglugi dolny odcinek Morawy między Devinską Nową Wsią a Devinem, należy zbudować stopień wodny Bratislava – Wolfsthal i tym samym podnieść o kilka metrów poziom wody w Dunaju i Morawie. Problem w tym, że na ten stopień wodny nie zgadzają się Austriacy, z przyczyn przyrodniczych. Dlatego wykombinowano, że podobny, ale nieco mniejszy stopień wodny można zbudować dwa kilometry niżej, w pełni na słowackim terytorium. Spiętrzenie miałoby powstać w pobliżu bratysławskiego Mostu Lafranconi, w rejonie Karlovej Vsi.

Wszystko to jest pomyślane w ten sposób, aby „przechytrzyć Austriaków”. Oczywiście, budowa stopnia wodnego Bratysława wpłynie istotnie na austriacki brzeg, ale formalnie da się ten projekt zrealizować nawet przy założeniu, że Wiedeń się na to nie zgodzi. Wszystko to jest jednak postawione na bardzo założeniu, że Słowacja jest nastawiona na przyjęcie konfrontacyjnej polityki wobec swego południowo-zachodniego sąsiada. Nie trzeba się dziwić Czechom, że prowokują Bratysławę do podjęcia kroków, które zatrują stosunki Słowacji ze swym najlepszym sąsiadem i sojusznikiem. Dziwić się można natomiast hurraoptymistycznym założeniom, że Słowacy na taki krok pójdą.

Załóżmy, że projekt wchodzi w fazę realizacji, a Austria mimo ponownych zaproszeń odmawia udziału w projekcie. Jej prawo. Słowacy zamiast budowy wspólnego stopnia Bratysława – Wolfsthal budują własny, „suwerenny” stopień wodny Bratysława – Peczeński Las. Ale ten stopień wodny spowoduje podniesienie poziomu granicznego odcinka Dunaju o 3-5 metrów. A więc jeśli Austriacy nic nie zrobią, to słowacki stopień wodny spowoduje zalanie niżej położonych części wsi Wolfsthal i miasteczka Hainburg. O tym, jak to może wyglądać, można się było przekonać późną wiosną 2010 roku, podczas powodzi – dolne fragmenty Hainburga wraz z reprezentacyjnym nabrzeżem znalazły się jakieś 20 cm pod wodą, podobnie jak pola i lasy łęgowe między górą Braunsberg i polem golfowym, a Wolfsthal. Jasne, że wielkich szkód nie było, ale nikt w Hainburgu i Wiedniu nie przejdzie do porządku dziennego nad słowackimi planami, których skutkiem będzie zalanie fragmentu ich miejscowości.

Wszystko to da się oczywiście rozwiązać. Słowacy zbudują swój stopień wodny, a Austriacy podwyższą wały, tak aby Dunaj nie wylał nawet na pola uprawne w rejonie Wolfsthal. Ale proszę zauważyć, że w tej sytuacji realizacja projektu znów wymaga udziału strony austriackiej. Gdzie więc mamy ten efekt pozbycia się Austriaków, skoro stopień wodny Bratislava – Pečenský les zmusi ich do podjęcia działań, których nie chcą i z udziału w których wcześniej zrezygnowali (z budowy stopnia Bratysława – Wolfsthal)?

Budowa „suwerennego stopnia wodnego wyłącznie na terytorium Słowacji” jest więc niczym innym, niż populizmem i działaniem skierowanym przeciwko Austriakom. Jest to działanie konfrontacyjne, na zasadzie postawienia partnera (Austrię) pod ścianą. Zgodnie z prawem międzynarodowym, Austriacy będą mogli słać protesty oraz w jakiś sposób będą mogli wpłynąć na kształt tego projektu, ale nie będą mogli go zablokować. Sprawa będzie więc przypominać polskie protesty przeciwko Nord Stream. Być może więc Słowakom i Czechom w końcu uda się zbudować ten kanał nawet wbrew Austriakom, ale pytanie jest, jakim kosztem.

Przede wszystkim, jeśli do tego dojdzie, to oznaczać to będzie totalne pogorszenie stosunków Słowacji ze swym najlepszym sąsiadem, czyli Austrią. Pytanie brzmi, czy zgodzi się na to słowackie MSZ? Można sobie wyobrazić konflikt wewnątrz słowackiego rządu, w którym minister transportu i rozwoju regionalnego będzie ten projekt popierać, a minister spraw zagranicznych – blokować, w rezultacie czego sprawa utknie w martwym punkcie. Znając realia polityczne, w jakich przyszło działać rządowi Ivety Radiczovej, taka sytuacja jest jak najbardziej prawdopodobna. A wtedy z projektem DOL stanie się dokładnie to, co z podobnym projektem linii szerokotorowej Moskwa – Kijów – Bratysława – Wiedeń. Rząd Radiczovej ten projekt odesłał na śmietnik historii, ale formalnie go nie zablokował – po prostu przestał w tym temacie działać. Zresztą, identyczną strategię przyjął rząd Donalda Tuska w sprawie kanału żeglugowego przez Mierzeję Wiślaną – projekt niby realizuje, ale tylko na papierze. Czy tego samego chcemy w przypadku projektu Odra – Morawa – Dunaj?

Druga sprawa – podjęcie przez Słowację konfrontacyjnej polityki wobec Austrii jest w ogóle mało prawdopodobne. Nie odważył się na to nawet populistyczny rząd Roberta Fico, a co dopiero rząd Radiczovej. Dobrosąsiedzkie stosunki z Austrią to element słowackiej racji stanu i nawet gdyby nie wiadomo jak ważny był kanał DOL, to zostanie on położony na szalę zachowania dobrosąsiedzkiego status quo. Tym bardziej, że na dobrych kontaktach z Wiedniem zależy każdemu Słowakowi, czego nie można powiedzieć o kanale, sprawie kompletnie nieznanej i niedocenianej.

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto