Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Ukraiński keczup jest już w Polsce. Czekamy na kolejne produkty spożywcze z Ukrainy

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 11
SłabyŚwietny 

Fot. www.winiary.pl

W naszym artykule sprzed roku namawialiśmy Ukraińców do szerszego wejścia ze swoimi produktami spożywczymi na polski rynek, a polskich przedsiębiorców – do zajęcia się importem tych produktów. Nasze pomysły powoli zaczynają być wprowadzane w życie.

 



„Są już w Polsce ukraińskie puby i restauracje, w Krakowie działa ukraińska księgarnia, natomiast sklepów z ukraińską żywnością wciąż prawie nie ma. To ogromna niewykorzystana nisza, która może okazać się receptą na biznesowy sukces. Warto o takim biznesie pomyśleć zwłaszcza teraz, kiedy Ukraina przymierza się do utworzenia strefy wolnego handlu z UE i wskutek wojen handlowych z Rosją szuka nowych rynków zbytu.” – takimi słowami zaczynał się nasz artykuł „Pomysł na biznes: sklep ukraiński i import ukraińskiej żywności do Polski” z 23 sierpnia 2013 roku.
http://www.porteuropa.eu/ukraina/biznes/5220-pomysl-na-biznes-sklep-ukrainski

Artykuł ten powstał na fali rosyjsko-ukraińskiej wojny handlowej, wywołanej przez Putina w odpowiedzi na zamiary Kijowa, by 28 listopada 2013 podpisać umowę stowarzyszeniową i strefę wolnego handlu z UE. Już wtedy pisaliśmy, że ukraińscy producenci powinni przestać wiązać swoją przyszłość z rynkiem rosyjskim i już wtedy próbować wejść na rynki unijne. A zacząć można od Polski, gdzie mieszka całkiem spora grupa konsumentów, którzy z chęcią kupowaliby w polskich sklepach ukraiński keczup, majonez, cukierki i inne produkty, gdyby tylko mieli taką możliwość.


Na ten temat jesienią zeszłego roku pisałem także w ukraińskim tygodniku „Dzerkało Tyżnia. Ukraina” w artykule „Eksport do Polski: teraz albo nigdy”:
http://gazeta.dt.ua/macrolevel/eksport-u-polschu-teper-abo-nikoli-_.html

Temat spotkał się z ogromnym zainteresowaniem czytelników – zarówno pozytywnym, jak i negatywnym. Na stronie „Dzerkała Tyżnia” od razu odezwały się rosyjskie trolle, które jak tylko mogły, zaczęły wyśmiewać moje tezy o „eksporcie keczupu do Polski”. Główny cel rosyjskich trolli internetowych – przekonać odbiorcę, że nie warto starać się dywersyfikować eksportu w kierunku unijnym, „bo przecież ile tego keczupu możecie sprzedać”. W domyśle: nawet jeśli ileś tam polskich konsumentów kupi wasz ukraiński keczup, to przecież to w skali globalnej i tak nic nie zmieni. Na samym keczupie nie zbudujecie dobrobytu, nie nadrobicie strat, spowodowanych rosyjską blokadą handlową. „Więc lepiej nie piszcie głupot o dywersyfikacji eksportu i trzymajcie z nami, z Rosją” – brzmiało przesłanie rosyjskich trolli internetowych.

Typowo sowieckie myślenie: skoro nie da się zarobić od razu milionów, to po co w ogóle się starać, żeby zarobić cokolwiek. Lepiej nie robić nic i być dziadem, czekając nie wiadomo na co. Taka sowiecka mentalność biznesowa.

Na szczęście, zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce, jest sporo ludzi myślących o biznesie inaczej – w bardziej zachodnim stylu. Wielu polskich przedsiębiorców zainteresowało się naszym tekstem i zaczęło robić rozeznanie, jak taki biznes (import ukraińskich produktów) zrealizować w praktyce. Pomysły są różne: od tradycyjnego „sklepu ukraińskiego”, przez sprzedaż wysyłkową (sklep internetowy) ukraińskich produktów w Polsce, po firmę zajmującą się rozmieszczeniem ukraińskich produktów na półkach supermarketów. Przeszkodą są przepisy celno-sanitarne, a raczej wątpliwości polskich przedsiębiorców, jak sobie z tym poradzić i jak je interpretować.

A teraz przejdźmy do meritum. Otóż tak wyśmiewany przez rosyjskich trolli pomysł na to, by na sklepach polskich supermarketów pojawił się ukraiński keczup, nieoczekiwanie stał się faktem! Od kilku miesięcy w polskich sklepach można kupić keczup marki Winiary w charakterystycznym ukraińskim opakowaniu, z napisem na odwrocie: „Wyprodukowano przez Nestle Ukraina dla Nestle Polska”. To nic innego, jak smaczny i znany wszystkim ukrainofilom keczup Torczyn Produkt – marki należącej do międzynarodowej kompanii Nestle, do której należą także nasze Winiary. I tak właśnie, dzięki globalizacji, ukraiński keczup trafił masowo pod polskie strzechy.

A więc jednak się da, jednak się opłaca i nie jest to taki głupi pomysł, jak pisali rosyjscy sceptycy! Ukraiński keczup już mamy, od dziesięciu lat mamy w polskich sklepach ukraińskie piwo, kwas chlebowy i wódkę – czekamy na więcej. Majonez, adżyka, suszone ryby, kalmary do piwa, konserwy rybne i mięsne, lwowska kawa, słodycze (zwłaszcza marek Switocz i Roshen), woda mineralna Myrhorodska, Żywczyk… i można tak wymieniać w nieskończoność. Ukraińscy eksporterzy i polscy importerzy: bądźcie bardziej odważni! Popyt jest, pieniądze do zarobienia – spore, a ryzyko biznesowe… no cóż, kto nie ryzykuje i nie idzie naprzód, ten nie ma co liczyć na sukces w biznesie.


Komentarze  

 
+1 #1 jubus 2014-11-07 18:13
Zdecydowanie wolę polskie.
Cytować
 
 
+1 #2 jubus 2014-11-07 18:15
Lub węgierskie. Mowa o pomidorach, keczupie, papryce, wędlinach. Jeśli chodzi o piwo to czeskie i niemieckie.
Oczywiście też i polskie.
Cytować
 
 
+1 #3 smile 2014-11-08 16:22
O tak, polskie lub węgierskie. To takie "patriotyczne". To takie "poprawne". :) Nie wiesz co tracisz, jubus. Spróbujesz kiedyś ukraińskich produktów i się zakochasz, czego ci szczerze życzę. ;)
Cytować
 
 
0 #4 jubus 2014-11-08 21:21
Jadłem je wiele razy i nie mam zamiaru dyskutować na takim poziomie. Wystarczy spojrzeć na skład tych keczupów, one są na poziomie miernych koncernówek. Owszem da się znaleźć i dobre produkty, ale takie są i w Rosji i w Bułgarii i wielu innych miejscach. Jedyną szansą dla ukraińskich produktów jest ich konkurencyjność cenowa, ponieważ są tanie jak barszcz. Ukraina powinna isć zresztą w tym kierunku - tanio i w wielkich ilościach, na pewno jakościowo, ani Polsce, ani Węgrom, ani Grecji ani Włochom, nie dorówna. Dla nas nie jest konkurentem, niech boją się Holendrzy którzy robią masówkę.
Żywnościa zajmuje sie od lat, wiem o czym mówię.
Cytować
 
 
+1 #5 jubus 2014-11-08 21:24
A co do "poprawności" to właśnie moje jest niepoprawne, bo większość ludzi w Polsce wybiera zagraniczny chłam, widać to w sklepach. Ja nie różnicuje, czy to niemieckie, włoskie, ukraińskie, rosyjskie, japońskie. Albo jest polskie i dobre albo zagraniczne i dobre. I tyle, wszelkiej maści "bojkoty" absolutnie bojkotuje, bo one do niczego nie prowadzą. Wiele razy chciałem "bojkotować" żarcie i produkty ze znienawidzonych przeze mnie Niemiec czy Austrii, ale nie da rady, nie ma po co.
A Rosja bardzo ciekawe rzeczy tez ma do zaoferowania, powinna być konkurencja na rynku, ja jestem otwarty i na ukraińskie i na białoruskie i na rosyjskie produkty. Nie tylko wódkę, piwo czy keczupy.
Cytować
 
 
+1 #6 jubus 2014-11-08 21:28
Nie wiem w ogóle po co Jakub pcha tu politykę. To jest wolny rynek, skoro Ukraina ma otwarty dostęp do unijnego rynku to dobrze, będzie więcej konkurencji. Polak ma zafajdany obowiązek kupować to co polskie. A zagraniczne niech wybiera w ostateczności, to co mu pasuje, najlepiej niech wybiera róznie. Raz ukraińskie, raz rosyjskie, raz hiszpańskie, raz włoskie, raz irlandzkie, potem znów ukraińskie, potem serbskie, itd.
Nie ma co pchać polityki do jedzenia, bo to jest już gruba przesada, rzygać się chce, jak się to czyta. To, że Moskwa stosuje jakieś triki poniżej pasa i zmusza własnych ludzi do tego, aby nie mogli jeść polskich jabłek czy serów, to ich sprawa. Ale Ukraina też stosuje taką politykę, chociażby wobec wołowiny z Polski i o tym, cicho sza, nikt nie mówi.
Cytować
 
 
0 #7 jubus 2014-11-08 21:34
Nie mam nic przeciwko, żeby produkty ukraińskie zastąpiły produkty z Niemiec, Czech czy Austrii, bo tego badziewia, jest w tym kraju, stanowczo za wiele. Ale Ukraińcy powinni sami pomyśleć nad tym, jak wejść z dobrą ofertą. Wg. mnie, dla nich jest jeszcze za wcześnie aby wejśc z ofertą dla marek własnych. Ale w Biedronie dało się dostać jakieś chrupki (a la frytki)z Dniepropietrows ka, tyle, że za drogo i jeszcze pod oszukańcza nazwą (że niby polskie).
Na pewno z chęcią bym zobaczył w Polsce, cukierki i słodycze z AVK i Konti, Roshen robi raczej chłam. Problem w tym, że główne fabryki mieli w Doniecku, ale może z czasem to się zmieni. Nie jadam za bardzo słodyczy, ale przydałyby się na przykład zefiry, u nas cały czas nieznane.
Takimi rzeczami muszą się jednak zajmować duże i średnie firmy, bo mały i mikroprzedsiębi orca nie ma ani skali, ani czasu, aby babrać sie z biurokracją.
Cytować
 
 
+5 #8 Wojtek 2014-11-30 21:05
Ktokolwiek był w sklepie spożywczym na Ukrainie, wiem jak duży jest wybór różnego rodzaju sosów (m.in. pikatnych keczupów) - jest on o wiele większy niż w Polsce. Sam zawsze kupowałem tam keczupy, a teraz robię to przez internet. Popieram ten pomysł
A to dla troli :P
Cytować
 
 
0 #9 Stan2 2015-01-02 21:31
Nie udało mi się spróbować ukraińskich , ale do tej pory uważam najlepszy keczup firmy Del Monte.
Cytować
 
 
-1 #10 jubus 2015-01-03 10:38
To nie jest miejsce na reklamy jakichś zachodnich, szczególnie amerykańskich marek. Jako smakosz i znawca takich rzeczy polecam raczej produkty niszowe, produkowane przez mikroproducentó w, rzemieślników. Najlepszy keczup jaki jadłem do tej pory i najlepsza musztardę, zrobiłem sobie sam, w domu. Innym również polecam.
Cytować
 
 
-1 #11 jubus 2015-01-03 10:42
Powtórzę raz jeszcze to co napisałem. Dopóki logistyka i infrastruktura na Ukrainie się nie ucywilizuje, nie ma sensu kombinować z takimi biznesami, na małą skalę. No, chyba, że kogoś stać i ma możliwości, aby przyimportować TiRa żarcia z Ukrainy, tylko nie rozumiem po co. Mam nadzieje, że po wejściu w życie DCFTA, firmy kurierskie i logistyczne dadzą jakąś porządną ofertę, bo na razie to jest dzicz. No, chyba, że ktoś mieszka blisko granicy, ma busa i chce sobie taki własny transport organizować. Ale ja wolę poczekać, aż warunki będą takie jak w przypadku Litwy, Łotwy czy Słowacji lub Czech.
Cytować
 
 
+3 #12 Kuba 2015-01-03 14:53
Jak w takim razie wytłumaczysz to, że ukraińskie piwo i kwas chlebowy są dostępne w sprzedaży w niemal każdym polskim supermarkecie, jakoś mają nabywców i wszystko się opłaca? Skoro z piwem się udało, to z cukierkami Roshen czy Switocz może być podobnie, tym bardziej że w Polsce mieszka mnóstwo Ukraińców czy Polaków sympatyzujących z Ukrainą którzy takie produkty by kupowali choćby z sentymentu. Ba - już teraz je kupują, w sensie sami przywożą z Ukrainy lub proszą znajomych by im przywieźć, są one też sprzedawane na przygranicznych bazarach, co świadczy o tym, że jest popyt i ten biznes byłby opłacalny. No ale lepiej nie robić nic, nie dywersyfikować eksportu i płakać, że Rosja wprowadza embargo na ukraińskie wyroby.
Cytować
 
 
-2 #13 jubus 2015-01-03 20:23
Co ty w ogóle porównujesz. Produkty dużych firm takich jak jak Obołoń to uruchamiania i prowadzenia sklepu. Powtarzam raz jeszcze i więcej już nie będę, że sam prowadziłem handel żywnością, wysokiej jakości, głównie produktami regionalnymi z Polski,ale i z zagranicy. Popyt jest, ale sposób w jaki funkcjonuje sprzedaż i relacje producent-sprzedawca-klient są chore, po prostu rynek jest skrajnie niedojrzały. W Polsce, a o Ukrainie, która jest na poziomie Polski sprzed 10-15 lat, nie mówię. To nie jest kwestia popytu, ale braku logistyki, nie ma możliwości, cywilizowanego sprzedawania tych produktów. Jak ktoś chce to robić po partyzancku, niech robi, sam kupowałem słodycze z Doniecka, na targu, ale teraz już tego nie ma.
Ja gorąco popieram ukraińskie firmy, aby wchodziły na polski rynek, głównie polski, bo to odskocznia na rynki dalsze.
Tak więc ten artykuł powinien być raczej skierowany do ukraińskiej strony, nie do polskiej.
Cytować
 
 
-1 #14 jubus 2015-01-03 20:26
Switocz to koncernowe badziewie, to jest Mondelez, kiedyś to jadłem, Roshen nie jest wcale rewelacyjny. Jeśli miałbym proponować komuś słodycze ukraińskie to zdecydowanie te z Doniecka, firm Konti oraz AVK. Po rozpierdusze na Wschodzie nie wiadomo nawet co się z tymi fabrykami stało, wiem, że Konti ma chyba jakieś zakłady w innych miastach.
Ale ja bym raczej proponował zająć sie czymś innym, np. przetworami rybnymi, chipsami rybnymi, bo mi to zawsze smakowało. Tyle, że tu potrzebna jest dobra logistyka, czyli normalnie funkcjonujący transport, infrastruktura drogowa, itd.
Cytować
 
 
-1 #15 jubus 2015-01-03 20:30
Gdyby w Polsce handel i logistyka funkcjonowały normalnie i można by w sposób cywilizowany handlować na bazarze i w internecie, tak jak to jest we Włoszech, chociażby, to nie byłoby problemu. Ale w Polsce nie wolno nic, biznes musiałem zamknąć bo te dzikie zasady mnie wykańczały, a i konkurencja ze strony zagranicznej konkurencji wcale nie pomaga. Myslałem nad produkcją, ale tu tez taka biurokracja i problemy, że jednak wrócę do handlu i dystrybucji, na ciut większą skalę. Myślałem już nawet nad sprowadzaniem rzeczy z Litwy, Łotwy i Estonii oraz sprzedażą polskich rzeczy na tamte rynki. Ukraina ma wielki potencjał, ale trzeba czekać. Czekać, czekać i bacznie obserwować.
Cytować
 
 
-1 #16 jubus 2015-01-03 20:34
Roshen ma jakieś przedstawiciels two w Polsce, gdzieś chyba w Podkarpackim. Ta firma powinna już całkowicie wejść, może nawet i otworzyć zakład w Polsce, tak jak zrobił to jakiś rosyjski moloch (ten od zakładów Czerwony Październik i jeszcze innych).
Popyt na żywność ze Wschodu jest i będzie się zwiększał, sam jestem już zmęczony tym badziewiem z Zachodu, nawet te produkty regionalne i tradycyjne, rzemieślniczo wytwarzane już mnie nie rajcują. Polakom też się to znudzi, ludzie wracają do własnych smaków. A pod względem kulinarnym, Ukraina, Białoruś są bardzo podobne do Polski.
Cytować
 
 
-1 #17 jubus 2015-01-03 20:37
Oj, pomyłka, Switocz ten ze Lwowa, to Nestle. Koncerniak.
Cytować
 
 
0 #18 jubus 2015-01-03 20:41
I ostatnia dygresja. Na Allegro są produkty o których mówię. Jakaś osoba i to z Lublina to sprzedaje, nawet w dobrych cenach. Ja jednak wolałbym, żeby to się jednak odbywało w nieco bardziej cywilizowany sposób, nie mam zaufania do takich sprzedawców, podobnie jak inni, nie mieli do mnie.
Cytować
 
 
-2 #19 roman 2015-02-03 11:10
tylko polskie nigdy nic nie kupie ukrainskiego
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto