Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Majdan - rok później. Cz. 1

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 

Zapraszamy do lektury serii artykułów dziennikarzy Portu Europa oraz krakowskich aktywistów stworzonych w pierwszą rocznicę wybuchu ukraińskiej rewolucji 2014. Na pierwszy rzut felietony Julii Tarnawskiej I Macieja Piotrowskiego.

 

Rok temu, w listopadzie, gdy się zaczęły pierwsze protesty, byłam w Krakowie. Dobrze pamiętam pierwszy pochód 23 listopada spod pomnika ofiar Wielkiego Głodu przez Rynek do konsulatu Ukrainy.


Wtedy pierwszy i ostatni raz wyszedł do nas, studentów, konsul i przekonywał, że mamy się uspokoić i uczyć, a nie śpiewać i protestować. Chyba dobrze, że go nie posłuchaliśmy, bo od tego, jak sądzę, zaczął się Krakowski EuroMajdan. Od tej pory mimo że się mieszkaliśmy w Polsce, żyliśmy wiadomościami z Ukrainy. A na manifestacje wychodziliśmy z flagami i wstążkami, śpiewaliśmy hymny, skakaliśmy i krzyczeliśmy hasła, dzieliliśmy się wiadomościami, obawami i nadziejami – wszystko było dokładnie tak, jak w Kijowie. Tylko nie było Berkutu z tarczami, pałkami i bronią. Nie było palących się opon i armatek wodnych. Nie było wreszcie prób rozpędzenia, i strzelania do ludzi.


Na EuroMajdanie w Kijowie byłam dwa razy – pod koniec grudnia, kiedy wszystko oczekiwało na Święta Bożonarodzeniowe oraz w lutym - właśnie w czasie najbardziej dramatycznych wydarzeń. W grudniu przywiozłam z Majdanu suweniry – wstążki żółto-niebieskie, naklejki i gazetki. W lutym wracałam z pomarańczowym kaskiem i maseczką ochronna od gazu. Nie pamiętam radości na Majdanie 22 lutego, gdy wiadomo już było, że reżim Janukowycza padł. Pamiętam natomiast jak co  kilka minut tłum się rozstępował robiąc korytarz – trzykrotnym “Sława!” Majdan żegnał się z kolejnym bohaterem Niebiańskiej Sotni. Wtedy się wydawało, że Ich życia - to jest najstraszniejsza cena, jaką Ukraina zapłaciła za swoją przyszłość.


Osobiście mam wrażenie, że Rewolucja Godności nadal trwa. Po zwycięstwie Majdanu, zamiast zacząć reformować i odbudowywać kraj, zostaliśmy zmuszeni do dalszej walki z wrogiem jeszcze bardziej niebezpiecznym i nieprzewidywalnym, jakim okazała się putinowska Rosja. Z drugiej strony (a może też dzięki temu?) jak nigdy wcześniej, staliśmy się teraz dużo bardziej zjednoczeni i zdecydowani oraz świadomi tego o co walczymy i tego, że nie mamy prawa na porażkę.

Yuliya Tarnavska


Pamiętam publikowaną w internecie interaktywną mapę EuroMajdanów z 23 i 24 listopada. Zjawiało się na niej punkciki oznaczające miasta z całego świata. Pojawił się i Kraków.

W tamten weekend po raz pierwszy dołączyliśmy się do Kijowa, w którym protestowało 100 tysięcy osób, Lwowa, gdzie zaczęli protestować studenci, Doniecka, Paryża czy Londynu. Wtedy, około 300 mieszkańców Krakowa po raz pierwszy zebrało się pod tablicą Wielkiego Głodu. Później demonstrowaliśmy na Rynku, a w marcu także pod rosyjską ambasadą. Wielu z nas jeździło do Kijowa, gdzie pojechała uszyta i podpisana podczas jednej z akcji ukraińska flaga. 13 grudnia młodzi krakowianie przekazali ją na majdanowskiej scenie uczestnikom ówczesnej rewolucji.

Setki razy śpiewaliśmy wówczas polski i ukraiński hymn - z małą grupką protestujących, gdy głośne wydarzenia nie przyciągały w Krakowie tłumów, z Rusłaną 1 grudnia na wyzwolonym Majdanie, z Okeanem Elzy i stutysięcznym tłumie dwa tygodnie później. Krzyczeliśmy "Sława Ukrainie" i odpowiadaliśmy "Herojam sława", niemal automatycznie. Zdawaliśmy relację, przekonywaliśmy znajomych, pytaliśmy, tych, którzy widzieli więcej.

Nasz wkład był nieznaczny, symboliczny – ważny raczej dla nas samych. Ale cotygodniowe demonstracje były impulsem do prawdziwych działań – zbierania i przekazywania leków, ubrań i pożywienia dla potrzebujących – najpierw na Majdanie, później dla Tatarów krymskich, później dla strefy objętej działaniami wojennymi. Największe podziękowania należy złożyć organizatorom tych akcji.

Nasi przyjaciele z Ukrainy, którym wyrażaliśmy poparcie, zwyciężyli i walczą dalej. Należy pamiętać, że zmagają się z wrogiem zewnętrznym (rosyjską okupacją) i przeciwnikiem wewnętrznym (starym systemem, korupcją i oligarchią). Pomagajmy im, informujmy o ich wysiłkach, przekazujmy rzeczową pomoc. A póki co spotkajmy się jak rok temu, pod tablicą upamiętniającą Wielki Głód, 23 listopada na krakowskich Plantach.

Maciej Piotrowski

 

Komentarze  

 
-1 #1 Janko Pucka 2014-12-25 20:15
Kubko, kto ti platí za tie presstitústske hlúposti o Rusku ako hlavnom vinníkovi toho bordelu, čo je teraz na Ukrajine? Ten váš poľský káčer Donald Tusk so svojou rozťahovačkou nôh Kopačovou?
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto