Friday, Jan 20th

Last update:06:23:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Majdan - rok później cz.3

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

 

Kontynuujemy serię artykułów dziennikarzy naszego portalu i krakowskich aktywistów poświęconych rocznicy Euromajdanu. Tym razem artykuł Kuby Łoginowa.

 

 

Moja przygoda z Euromajdanem rozpoczęła się w Mińsku, gdzie przebywałem od połowy października do końca listopada. Moi białoruscy przyjaciele już na wiele tygodni przed tymi wydarzeniami z uwagą śledzili wydarzenia zza południowej granicy, licząc na to, że Ukraina podpisze umowę stowarzyszeniową i otrzyma ruch bezwizowy. „Kibicujemy Ukraińcom bo to bratni naród, a poza tym cieszy nas, że Ukraina wyrywa się z postsowieckości i idzie na Zachód. To osłabia Moskwę i daje inspirację także dla Białorusi” – mówili moi białoruscy przyjaciele.

Decyzja Janukowycza o odłożeniu umowy stowarzyszeniowej była dla wszystkich Białorusinów szokiem – również dla tych, którzy czuli się lojalni wobec Łukaszenki. Jak mi wówczas tłumaczono, stowarzyszenie Ukrainy z UE całkowicie zadowalało nie tylko białoruską opozycję, ale i Łukaszenkę, który zdążył już załatwić z Janukowyczem wszystkie sprawy handlowe związane z nową sytuacją. Ukraina zintegrowana z Europą była na rękę oficjalnemu Mińskowi, bo dawała mu większe pole manewru w rozmowach z Rosją.

Może właśnie dlatego relacje z pierwszych dni Euromajdanu mieliśmy okazję śledzić nie tylko ukryci gdzieś w piwnicach, słuchając opozycyjnych mediów. O manifestacjach całkiem obszernie i obiektywnie informowały także rządowe białoruskie media, a na mińskich ulicach ludzie nie bali się otwarcie wyrażać swojego wsparcia wobec dążeń Ukraińców – choć zorganizowanie demonstracji solidarności z Majdanem nie wchodziło w grę.

W tej sytuacji wybór trasy mojego powrotu z Mińska do Krakowa 28 listopada mógł być tylko jeden. Pojechałem przez Kijów, by choć na kilka godzin znaleźć się na Majdanie – wesprzeć Ukraińców i odczuć tę niesamowitą atmosferę, którą pamiętałem jeszcze z 2014 roku (wówczas spędziłem na pomarańczowym Majdanie 2 tygodnie).

A jak wspominam krakowski Majdan? W grudniu byłem tylko na jednej akcji, a później aż do połowy stycznia rozłożyło mnie paskudne zapalenie płuc. Najgorsze było wtedy to poczucie bezsilności – kiedy chcesz pomóc, ale nie wiesz jak i nic nie możesz. Dlatego tak naprawdę Krakowski Majdan zaczął się dla mnie wtedy, gdy już było „po wszystkim”, czyli po ucieczce Janukowycza. Majdan niby się skończył, ale dopiero wtedy tak naprawdę Ukraina potrzebowała naszej pomocy. Odpowiedzią na to były zorganizowane przez naszych przyjaciół akcje pomocy rannym leczonym w krakowskich szpitalach, organizacja konwojów humanitarnych czy wypoczynku dla dzieci tych, co zginęli na Majdanie lub w Donbasie. Moim skromnym wkładem w te działania była (i jest) żmudna walka ze skandalem wizowym w polskich konsulatach na Ukrainie i Białorusi, który sprawia, że wstyd mi przed Ukraińcami za mój własny kraj... Na kijowskim Majdanie obiecałem spotkanym tam Ukraińcom, że zrobię wszystko, by Polska już nigdy nie poniżała nikogo, kto stara się o polską wizę lub przekracza granicę i jest poniżany oczekiwaniem w wielogodzinnych kolejkach. I doprowadzenie tych spraw do pozytywnego rozwiązania jest dla mnie teraz kwestią honoru.

Tak rozumiany Krakowski Majdan trwa nadal. Bo samo okazywanie solidarności z Ukraińcami nie wystarczy, jeśli deklarowane polskie wsparcie dla Ukrainy nie będzie miało praktycznego wymiaru. Za dużo osób oddało życie za godność, by teraz wszystko miało się skończyć tak, jak po pomarańczowej rewolucji – czyli pustymi deklaracjami nie napełnionymi realną treścią.

Komentarze  

 
0 #1 wadek 2015-02-21 12:41
...i odczuć tę niesamowitą atmosferę, którą pamiętałem jeszcze z 2014 roku...

Oczywiście masz na myśli 2004 rok
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto