Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Folkowisko czyli opowieść o tym, jak magia splata się z codziennością, a czas zatacza koło

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 

fot. Jurij Klymenko (Lwów)

Czy wiedzieliście, że aby począć syna, należy kochać się na kożuchu? Stworzenie córki wymaga natomiast ostrzejszych metod - wbrew pozorom nie jest to żadna przenośnia - jej spłodzenie, powinno odbyć się na posłaniu, pod którym znajduje się siekiera. Tych i wielu innych ciekawych rzeczy, związanych z ludowymi wierzeniami, można było dowiedzieć się w ostatni weekend, na Festiwalu Kultury Pogranicza "Folkowisko".

 

 

Folkowisko jest festiwalem polskiej, ludowej kultury, który ma miejsce we wsi Gorajec, w południowo - wschodniej części Polski. Odbywa się corocznie, a jego tematem przewodnim zawsze jest inny motyw bądź problem społeczny. W tym roku Festiwal nosił nazwę "Kultura jest Babą" i poruszał tematykę stereotypów dotyczących kobiet na wsi i ról, jakie tam pełnią. Folkowisko nie zamyka się na żadną z grup społecznych - mile widziani są nie tylko dorośli, ale także i dzieci, dla których skierowane są warsztaty, zabawy i teatrzyki. Oprócz nich, organizatorzy w osobie Mariny i Marcina Piotrowskich, przygotowali szereg wydarzeń - koncertów, gier wiejskich, spływów kajakowych, warsztatów piosenki i gotowania, spacerów z miejscowym Zielarzem oraz innych ciekawych aktywności, skierowanych zarówno dla osób lubiących aktywny, jak i spokojny wypoczynek. Warto zauważyć, że w Gorajcu swoją ostoję smaku znaleźli nie tylko miłośnicy tradycyjnej polskiej kuchni, ale także weganie i wegetarianie.

Organizatorzy Festiwalu zadbali o niezwykłą oprawę tego wydarzenia, które odbyło się w ośrodku Chutor Gorajec, gdzie znajduje się pierwszy wiejski mural. Sam Gorajec, jest wsią, którą wielu z nas pamięta z czasów dawnych, dziecięcych wakacji u Babci - pełnej spokoju, bliskości natury i ludzi. Folkowisko, za sprawą jego młodych i ciekawych świata twórców, pozwala nie tyle odkryć, co posmakować spory kawałek świata - Irlandii, Hiszpanii i Indii, skąd wielu z nich przyjechało. Oni, pobytu w Gorajcu nie traktują jako powrotu do swoich korzeni. Korzenie często zatrzymują nas w miejscu i nie pozwalają z niego ruszyć i się rozwijać. Twórcy Folkowiska przyjeżdżają do Gorajca z całego świata, dlatego, że tu jest ich dom i rodzina. Miejsce, w którym po prostu chcą być, do którego zawsze mogą wrócić, dobrze się bawić, spotkać z ludźmi i naturą. Miejsce, w którym czas staje w miejscu, a tańczenie Poloneza przez sto par, prowadzonych przez tę najważniejszą - Marinę i Marcina - w ciemności, rozjaśnionej jedynie punkcikami światła, staje się rzeczywistością.

Energia i otwartość, która panuje na Folkowisku, sprawia, że jest w nim odrobina magii i okruszek baśni. Tworzą ją ludzie, którzy chociaż pozornie nie rzucają się w oczy, są nieodłączną częścią Folkowiska. Jest nią między innymi Mama Marcina, Pani Jola, która została mi przedstawiona jako "Mama wszystkich Mam". To ona stworzyła garderobę, która znajduje się na poddaszu budynku, w którym odbywało się Folkowisko. Garderoba jest wypełniona po brzegi obszernymi sukienkami i spódnicami, haftowanymi bluzkami i koszulami, kwiecistymi chustkami i paskami. Skarbami, które Mama Jola odszukuje w miejscach, gdzie sam Alibaba nie bałby się ukryć swych skarbów, tak ciężkie byłoby ich odnalezienie przez niepowołane oczy i ręce. Znajduje je w ciuchlandach i daje im drugie, jakże ciekawe życie.

Kolejną osobą, która jest duszą i ostoją tego miejsca, jest Dziadek Olek. Jest to starszy Pan, który  opowiada ciekawe, wojenne anegdoty, a którego kiszone ogórki, okryły go sławą podczas Folkowiska. Dziadek Olek jest jednak przede wszystkim gentelmenem. Mężczyzną, który podając kobiecie prawą rękę na powitanie, zza pleców wyciąga drugą dłoń, w której ukryta jest herbaciana róża. Kwiat, który z przyjemnością nosiłam później we włosach przez cały dzień.

Ostatnimi postaciami, o których chciałabym napisać, ale nie jedynymi, którzy są tego warci, są Marina i Marcin. Folkowisko jest ich dzieckiem, to oni tworzą ten festiwal i nadają mu klimat ciepłego, rodzinnego domu. Odbywa się on co roku, w ten sam dzień - w ich rocznicę ślubu. To Marina i Marcin rozpoczynają festiwal dobrym słowem i kończą pięknym polonezem. Swoich gości i przyjaciół, a tak traktują każdego przybysza, który pojawi się na Folkowisku, otaczają troską i opieką, czego sama miałam okazję doświadczyć.

Mój powrót z Folkowiska wiązał się z poczuciem lekkiej nierealności tego, co się tam wydarzyło. Co więcej, wracając do miejsca, z którego przyjechałam, miałam wrażenie, że to wcale nie jest powrót do domu, ale jego opuszczanie. Gorajec to magia miejsca i ludzi. Cieszę się, że i ja tam z nimi byłam, że miód i wino z nimi piłam.

Kinga Grabowska

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto