Monday, Jan 23rd

Last update:12:41:22 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

JOW-y po ukraińsku. Oligarchizacja, korupcja, biznes

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 11
SłabyŚwietny 

Paweł Kukiz propagując ideę okręgów jednomandatowych zawsze podaje przykład Wielkiej Brytanii. A co, jeśli popatrzymy na doświadczenie najbliższego nam kraju, który wybiera parlamentarzystów w takim systemie – czyli na Ukrainę?

 


Tam wybory parlamentarne są prowadzone w systemie mieszanym – 50% mandatów jest rozdawanych w okręgach jednomandatowych, a 50% z list partyjnych. Ten system, zlikwidowany po pomarańczowej rewolucji, wrócił za czasów Janukowycza. Dziś, jednym z głównych postulatów demokratycznych działaczy na Ukrainie jest likwidacja tego systemu i zamiana go na w pełni proporcjonalny. Okręgi jednomandatowe uważa się za jedno z najgorszych obciążeń dla demokratyzacji ukraińskiej polityki umożliwiające silniejszy wpływ wielkiego biznesu na politykę, a także będące źródłem korupcji.

Korupcjogenność

Sama ukraińska nazwa dla JOW-ów: „mażorytarni okruhy” przywodzi na myśl słowo „mażor” czyli bogacz, magnat, ignorujący prawo zamożny cwaniak. To im najprościej dostać się do parlamentu w jednomandatowych okręgach. Wystarczy wysokie finansowe zaangażowanie na małym terytorium okręgu (w reklamę, pokazowe inwestycje np. w plac zabaw, a przede wszystkim wyborczą korupcję: rozdawanie ubogim ludziom produktów żywnościowych, przekupstwa drobnymi sumami). W takim wypadku w parlamencie może wylądować np. Serhij Kiwałow (główny fałszerz wyborów z 2004) czy Serhij Kliujew (biznesmen z janukowyczowskich kręgów). Osoby te dawno zostałyby odesłane na emeryturę (a być może zostaną odesłane do więzień!) ale udało im się jeszcze zdobyć immunitet dzięki drobnym machinacjom wyborczym. A propos nich – to w okręgach jednomandatowych odbywają się właściwe fałszerstwa: o ile sfałszowanie choćby 1% głosów w ogólnokrajowych wyborach jest działaniem piekielnie skomplikowanym, o tyle sfałszowanie kilkuset głosów, których brakuje w okręgu jednomandatowym jest banalne. Wystarczy – tak, jak działo się to na Ukrainie w 2012 i 2014 roku – spowodować unieważnienie głosowania na kilku dzielnicach, gdzie było ono niekorzystne. I chociaż np. w 2012 roku ogólny przebieg wyborów w całym kraju był czysty, co potwierdzało OBWE, to dzięki minimalnym fałszerstwom w JOW-ach kilkanaście mandatów trafiło w 2012 r. bezprawnie w ręce Partii Regionów.

Niereprezentatywność, dyktatura

To właśnie jest główny problem związany z JOW-ami na Ukrainie. System, w momencie istnienia antypartyjnych nastrojów, pozwala wprowadzić osoby bogate (jak opisałem wyżej) i pozycjonujące się jako niezależne. Po pierwsze, mogą to być osoby związane ze skompromitowaną partią, które, wchodzą do parlamentu pod przykrywką „niezależności”. Po drugie, mogą to być osoby rzeczywiście niezależne, które po wyborach szukając korzyści lgną do najmocniejszego. Biznesmen, który faktycznie kupi sobie mandat (czy to legalnie dzięki reklamie, czy to w wyniku korupcji) obiecuje swoje poparcie większości parlamentarnej, otrzymując w wyniku tego bezpośrednie korzyści majątkowe. Taki system tworzy dalsze możliwości dla powstawania korupcji w parlamencie. Właśnie dzięki temu koalicję parlamentarną stworzył Janukowycz. Co najmniej 20 deputowanych w wyborach 2012 roku, było teoretycznie „bezpartyjnymi”, a faktycznie byli to członkowie Partii Regionów i ich rodzin. Kolejnych kilkunastu deputowanych zostało do koalicji dokupionych: obietnicami, bądź łapówkami. W 2014 te złe tendencje złagodniały, jednak mimo wszystko do koalicji w ten sposób dostało się kilka osób o niepewnej reputacji. W obu jednak przypadkach zyskiwał najmocniejszy – ale nie ten, który miał największe poparcie wyborców. W 2012 Partia Regionów w wyborach proporcjonalnych otrzymałaby 144 mandaty, zamiast ponad 200. W 2014 roku dużo słabszą pozycję miałby Blok Petra Poroszenki, większe znaczenie miałaby demokratyczna Samopomoc i premierski Ludowy Front. Wielkie bonusy zbiera więc lider, który może dużo obiecać i wziąć w garść różne środowiska. Dzięki temu umacnia się wodzowski system w polityce, ale wśród strat są interesy państwa, które trzeba poświęcić na rzecz tego czy innego biznesmena lub oligarchy.

A co z Polską?

Można odpowiedzieć, że dla Polski te zagrożenia są nieistotne – wyborcza korupcja nam nie grozi ze względu na silną kontrolę społeczną, nie mamy też oligarchów. Jednakże, wydaje się, że po wprowadzeniu jednomandatowych okręgów zjawiska te pojawią się u nas w mniejszej skali. Szczególnie niebezpieczna jest groźba zwiększenia wpływu środowisk biznesowych na politykę. Dużo mniejsza będzie wówczas szansa wchodzenia do parlamentu nowych ugrupowań politycznych (będą to najwyżej pojedynczy posłowie). W polskim parlamencie przy JOW-ach nie znajdzie się żadne nowe ugrupowanie oprócz PIS i PO oraz paru osobowości (dostanie się np. Janusz Palikot, Anna Grodzka, Paweł Kukiz i Korwin-Mikke, ale nie ich ugrupowania). W wyniku tego powstanie scena polityczna składająca się z dwóch silnych frakcji i drobnicy, parlamentarnego folkloru.

Dziś najbardziej progresywni działacze na Ukrainie chcą zwalczyć JOW-y. Czy więc my powinniśmy bez zastanowienia wprowadzać je u siebie?

Komentarze  

 
-1 #1 jubus 2015-05-14 21:06
Nie przeczytałem nawet artykułu, bo niestety, Jakubie nie jesteś politologiem jak ja. System ukraiński jest moim i wielu, faktycznie pracujących jako politolodzy, najbardziej optymalny. System mieszany, tj. 50 procent JOW+50 wybory proporcjalne to system optymalny. Nie wiem tylko jaki jest próg wyborczy na Ukrainie, w Polsce potrzebny jest taki, na poziomie 1-2 procent aby małe partie dostały się parlamentu. Pamiętajmy o jednym, Ukraina ma 1 izbowy parlament, Polska 2. Senat jest w Polsce oparty na JOW, skutki tego sa znane. Polsce potrzebna jest całkowita zmiana konstytucji na nową, wg. mnie powinien to być system taki jaki był za Janukowycza - czyli silny prezydent +system mieszany w Sejmie+Senat jako izba samorządowo-spoczynkowa (dla byłych prezydentów, sędziów z TK, itd).
Gdyby nie JOW, do parlamentu Ukrainy nie dostałyby się takie osobistości polityki jak Dmytro Jarosz, którego, choć banderowiec, bardzo lubię.
Cytować
 
 
0 #2 jubus 2015-05-14 21:11
Jakubie, nie ośmieszaj się. Polska nie ma oligarchów??? Haha, przecież ostatni tydzień wyborów pokazał po której stronie stoją media oligarchiczne. Polsat to medium 100% oligarchiczne, TVN choć własność Amerykanów to siedlisko kłamstwa, TVP to nie żadne medium publiczne. Gazeta Wyborcza to holding medialny. Przykład wpływu biznesmenów na media to chociazby przykład Rzeczpospolitej , kiedyś prawdziwie konserwatywnej i prawicowej, dzisiaj proplatformerso wskiej, za sprawą zmiany właściciela. To samo Wprost. Dzisiaj, polskie media są faktycznie popychadłem w ręku oligarchów i zagranicznego kapitału. Czy wiesz, że blisko 90 procent mediów lokalnych jest w rękach kapitału niemieckiego? O jakiej demokracji w ogóle my mówimy?
Cytować
 
 
+1 #3 jubus 2015-05-15 09:52
Oj, przepraszam Jakuba, myślałem, że to on napisał ten głupi artykuł. Pan Maciej powinien iść na kurs z nauk politycznych i przestać czytać polskojęzyczne gazety, bo bredzi.
Cytować
 
 
-1 #4 jubus 2015-05-15 09:57
Ten artykuł jest tak tendecyjny i głupi, że przypomina on artykuł z komunistycznej Trybuny Ludu z czasów PRL. Autor nie ma za grosz poczucia godności i bredzi, krytykując fakt, że Partia Regionów zdobyła "za dużo", a ci od Poroszenki "za mało". Na tym polega demokracja, panie Macieju, jeśli naród popiera coś, to tak musi być, a jak nie, to nie. Tak jest chociażby z integracją UE, ja byłem zdecydowanym przeciwnikiem polskiego wejścia do Eurokołochozu, ale uszanowałem wynik referendum, choć faktycznie za wejściem zagłosowało mniej niż 50 procent Polaków (80% z 53% uprawnionych do głosowania).
Proszę więcej nie szydzić z demokracji, prosze wyjechać do Szwajcarii i zobaczyć jak tam ten system wygląda. Na pewno dużo lepiej niż w Polsce czy reszcie totalitarnego Eurokołchozu.
Cytować
 
 
+3 #5 Pavel 2015-05-15 10:39
Artykuł zupełnie fałszywy. Krytykuje JOW-y na podstawie Ukrainy, gdzie de facto nie ma JOW-ów tylko system mieszany.
To, że ludzie na Ukrainie wybierają oligarchów wskutek reklamy czy przekupstwa, też nie świadczy o słabości JOW-ów tylko głupocie tamtejszego społeczeństwa.
JOW-y to nie tylko Wlk. Brytania, ale również USA, Kanada, Francja, Japonia, Indie czy Australia (moja ulubiona odmiana JOW-ów). Wszystko są to najlepiej rozwinięte i ustabilizowane kraje (może JOW-y umożliwiają sprawne rządzenie?), których standardy demokracji są znacznie wyższe niż u nas.
Cytować
 
 
+3 #6 Pavel 2015-05-15 10:40
A jak to wygląda w Polsce?

W wyborach parlamentarnych w 2011 roku w Warszawie z 20-mandatowego okręgu PO wprowadziła 11 osób, m.in:
1. Marcin Piotr Kierwiński - zdobył poparcie 0,35% głosów
2. Ligia Krajewska - poparcie 0,35% głosów
3. Alicja Dąbrowska - poparcie 0,45% głosów
4. Michał Roch Szczerba - poparcie 0,41% głosów
5. Leszek Andrzej Jastrzębski - poparcie 0,30% głosów
i jeszcze kilku z niewiele wyższym poparciem, całość tutaj:
http://wybory2011.pkw.gov.pl/rfl/pl/fbfb0ac714b4c1625cc83f17504d9055.html

Czy tak powinien wyglądać prawidłowy system wyborczy, że do sejmu dostają się ludzie o znikomym poparciu społecznym, na których prawie nikt nie głosuje? Czy to w ogóle można nazywać jeszcze demokracją???
Cytować
 
 
0 #7 jubus 2015-05-15 12:22
Zgadzam się z Pawłem. Ja nie jestem zwolennikiem JOW, bo one same nic nie dają, szczególnie w takim państwie jak Polska. Państwa, które podał Paweł mają odmienne systemy polityczne, Anglia to system premierowski, USA prezydencko-federalny, Indie premierowski z dużą rolą rządów stanowych, Japonia to również system premierowski, z dominacją 1 partii.
Ukraina ma system mieszany, który jest bardzo dobry. Mi podoba się system francuski, który posiada cechy systemu większościowego . Pamiętajmy, że w systemie JOW da się również manipulować, poprzez gerrymandering, dlatego jestem przeciwko temu systemowi.
Ogólnie rzecz biorąc, Polska potrzebuje całkowicie nowej konsytutcji i reformy samorządowej, to co teraz jest, to jest jedna wielka patologia. Fakt, że to z Polski, Ukraina ma brać wzorce to skandal.
Cytować
 
 
+2 #8 Pavel 2015-05-15 17:05
do Jubus
Nie wiem, czy dobrze mnie zrozumiałeś, bo ja raczej jestem zwolennikiem JOW-ów. To dzięki nim można wybrać większość, która może samodzielnie rządzić. Polska jako w miarę jednolity kraj idealnie nadaje się do JOW-ów. Mi również bardzo podoba się system francuski, bo tam są JOW-y (z tą różnicą, że wybory mają dwie tury). Najbardziej jednak podoba mi się system australijski (gdzie zaznacza się swoje preferencje kolejnymi numerami).
Systemy mieszane to trochę taki półśrodek, który dalej pozostawia zależność partyjną od wodzów i możliwość wejścia do sejmu przez przypadkowych kandydatów.
Cytować
 
 
-3 #9 jubus 2015-05-16 09:02
JOWy nic nie dają, jeśli inne instytucje szwankują. Polska potrzebuje, nie JOW, tylko całkowitej zmiany konsytucji, zerwanie z tym co zrobił Kwachu w 1997, czyli kompletna degrengolada. I proszę mnie nie pouczać z teorii polityki, bo mam skończyłem nauki polityczne i wiem więcej niż pan(chyba, że jest pan doktorem nauk politycznych lub profesorem). JOW miałyby jedynie sens, gdyby nie było partii, a to jest niemozliwe. Australia jest państwem federalnym i powoływania się na nią, w państwie unitarnym jak Polska świadczy o ignorancji. JOW są w takich państwach jak Ghana czy Togo i jakoś specjalnie te państwie dzięki temu nie prosperują. Proszę nie robić tu propagandy, na Kukiza nie głosowałem i nigdy nie zagłosuję, popieram narodowców.
Cytować
 
 
-1 #10 jubus 2015-05-16 09:04
System australijski jest durny, bo to dokładnie to samo co system proporcjonalny, skoro wyznacza się kolejno kandydatów. Podstawą JOW jest system większościowy, czyli dostaje się ten, który zdobywa najwiecej głosów. Ten, który przegra jednym głosem, odpada. To patologia demokracji, w stopniu takim samym jak system partyjniactwa.
Niestety, tacy ludzie jak Kukiz, mający plastelinę w mózgu zamiast konkretnej wiedzy, mamią ludzi i robią im plastelinę z mózgu. Ja jestem na to odporny.
Cytować
 
 
+2 #11 jubus 2015-05-16 12:29
Pytanie do autora - Czy mógłby Pan napisać, w wolnej chwili jakiś artykuł o "reformach" na Ukrainie. Bo z tego co mi wiadomo, to wiem, że dużo się mówi, a efektów nie ma żadnych praktycznie(co nie dziwi). Szczególnie interesuje mnie właśnie reforma administracyjna i reformy ekonomiczne. Kilka razy zaglądałem na strony ukraińskie, ale widzę tam więcej propagandy niż twardych faktów. Fakt, że niszczyciel polskiej gospodarki, Balcerowicz ma doradzać przy reformach ekonomicznych, zjeżył mi włos na głowie.
Cytować
 
 
0 #12 jubus 2015-05-31 13:06
Przejrzałem programy polityczne partii "prawicowych" w Polsce i wygląda na to, że Solidarna Polska ma w swoim programie wprowadzenie systemu mieszanego, takiego jak na Ukrainie, czyli JOW+system proporcjonalny. I choć jestem "antysystemowcem ", ale nie takim malowanym jak ci wszyscy kandydaci co startowali (najmniej systemowi byli Kowalski i Braun, ale nie w 100%, niestety), chyba poprę SP, właśnie z tego względu. Polsce jest potrzebna reforma systemu wyborczego i to nie ulega wątpliwości. Ale ani pełen JOW, ani system obecny(nawet w systemie liczenia większościowego )nie jest optymalny.
Autor absolutnie nie ma więc racji, pisząc, że JOW to przyczyna bardaku na Ukrainie. To prymitywne uproszczenie i prymitywna manipulacja.
Cytować
 
 
+3 #13 Pavel 2015-06-02 21:27
Cytuję jubus:
System australijski jest durny, bo to dokładnie to samo co system proporcjonalny, skoro wyznacza się kolejno kandydatów. Podstawą JOW jest system większościowy, czyli dostaje się ten, który zdobywa najwiecej głosów.


Podstawą JOW jest to, że na jeden okręg wyborczy przypada tylko jeden mandat. Tak jest właśnie w Australii. Różnica polega na tym, że wyborca na karcie zaznacza swoje preferencje na kogo mają przejść jego głosy, w sytuacji, gdy jego kandydat przegra.

Tylko nie rozumiem, czemu ja to muszę tłumaczyć absolwentowi nauk politycznych?
Cytować
 
 
0 #14 Jaro 2015-06-26 17:36
Każdy system można zepsuć przez oszukanie, tylko sprawność Państwa i zaangażowanie obywateli jest jedynym antidotum vide JOW+mieszany w Ukrainie.
JOW GB prosty dla kandydata( z równością startu dla poza partyjnych) i wyborcy, z wbudowaną pewnością liczenia, którego jestem zwolennikiem porównując go z dzisiejszym system w PL proporcjonalnym da
1) związaniem posła z upodmiotowionym i bardziej zaangażowanym obywatelem w małej samo kontrolującej się społeczności ok70tys powiat okręg JOW // dziś 160/360 posłów jest spoza okręgu wyboru i rzadko tam się nie pojawia a Ci którzy są nie pełnią roli służebnej wobec obywatela // Typowy poseł JOW GB dyżuruje w Pt lub Sb w swoim okręgu bo musi mieć kontakt z wyborcom to jest jego "Pan" !!! ///
Cytować
 
 
0 #15 Jaro 2015-06-26 17:38
..cd JOW GB da 2)innym sposób funkcjonowania partii i ruchów bardziej jako asocjacji ( kooptujący , dążący do kompromisu, awansujących wybitnych, samo-oczyszczający) i pozytywnej selekcji kandydatów oraz menadżer-lider a nie wódz-sekciarz-mafia a tym samym zmianę dzisiejszych polityków //dziś 65% przez 26 lat tych samych "miernych ale wiernych" partii a nie wspólnocie Polsce i obywatelom , nie wspominając o innych "graczach-lobbystach" // .
Cytować
 
 
0 #16 jubus 2015-06-27 07:19
Cytuję Pavel:
Cytuję jubus:
System australijski jest durny, bo to dokładnie to samo co system proporcjonalny, skoro wyznacza się kolejno kandydatów. Podstawą JOW jest system większościowy, czyli dostaje się ten, który zdobywa najwiecej głosów.


Podstawą JOW jest to, że na jeden okręg wyborczy przypada tylko jeden mandat. Tak jest właśnie w Australii. Różnica polega na tym, że wyborca na karcie zaznacza swoje preferencje na kogo mają przejść jego głosy, w sytuacji, gdy jego kandydat przegra.

Tylko nie rozumiem, czemu ja to muszę tłumaczyć absolwentowi nauk politycznych?

Ale ja nie mam zamiaru popierać JOW, co najwyżej system mieszany, tak jak na Ukrainie. Dlatego nie trzeba mi nic tłumaczyć. Kukiz i osobniki za nim stojące to antypolskie kreatury i tyle w temacie. Popieram Kowalskiego, ONR, MW, NOP, Niklota, Zadrugę oraz Autonomicznych Nacjonalistów. Pseudo "patrioci" mi kompletnie zwisają.
Cytować
 
 
0 #17 Stefan 2016-10-19 20:16
Bardzo dobry przykład. Raczej popieram JOW-y, ale jakoś nie słyszałem wcześniej jakie mogą być złe konsekwencje.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto