Friday, Feb 24th

Last update:06:53:52 PM GMT

You are here:

Please enable JavaScript!
Bitte aktiviere JavaScript!
S'il vous plaît activer JavaScript!
Por favor,activa el JavaScript!
antiblock.org

Wakacje nad Morzem Azowskim. Turystyka (prawie) ekstremalna, ale potrzebna

Email Drukuj PDF
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 

Na portalu „Port Europa” udowadniamy, że popularny w zeszłych latach wśród polskich turystów Krym wcale nie jest niezastąpiony. Na kontrolowanym przez Kijów wybrzeżu jest mnóstwo miejsc, wcale nie gorszych od Jałty, Ałuszty, Feodozji czy Kerczu.

 



Napisaliśmy już o najlepszych ukraińskich kurortach, o wypoczynku na ukraińskiej bezludnej wyspie, a także o tym, jak za 100-150 złotych wyskoczyć na jeden dzień do Odessy. O porady odnośnie wakacyjnego wypoczynku zwróciliśmy się do najbardziej wiarygodnego źródła, czyli do naszych ukraińskich czytelników. Jak się okazuje, są oni w takiej samej sytuacji, jak polscy turyści. Wielu z nich również przez całe lata jeździła jedynie na Krym i nie za bardzo orientowała się w innych możliwościach. Życie, a konkretnie rosyjska okupacja, zmusiło do zmiany miejsc wypoczynku. I okazało się, że na ukraińskim wybrzeżu nie brak jest równie ciekawych miejsc, a przy tym bez porównania tańszych i spokojniejszych, od przedokupacyjnych krymskich.

Co również nie bez znaczenia, na Krymie mimo wszystko panował prorosyjski szowinizm, brak poszanowania dla osób posługujących się językiem ukraińskim i polskim, typowo sowieckie myślenie (choć oczywiście nie wszędzie – mnóstwo krymskich właścicieli kwater to wspaniali ludzie). Obwody Odeski, Chersoński, Mikołajowski i Zaporoski nie są pod tym względem idealne, również jeszcze wiele musi się zmienić pod względem mentalności i podejścia do klienta, ale bez porównania jest im pod tym względem dużo bliżej do Europy.

W poprzednich materiałach opisaliśmy kurorty w całkowicie bezpiecznej strefie położonej na zachód od Krymu, czyli w obwodach Odeskim, Mikołajowskim i Chersońskim. Tymczasem nasi ukraińscy czytelnicy zwrócili uwagę, że oprócz Morza Czarnego Ukraina wciąż posiada i kontroluje także spory kawałek ciepłego i uroczego Morza Azowskiego, w tym graniczącą z Krymem i polecaną przez wielu czytelników Mierzeję Arabacką.

Na chwilę obecną (początek czerwca 2015) również tam jest całkowicie bezpiecznie, a przy tym, ze zrozumiałych względów, jeszcze taniej niż w kurortach leżących na zachód od Krymu. Jednak akurat tutaj nie można wykluczyć ewentualnej agresji zbrojnej, związanej z pojawiającymi się czasami w mediach pogłoskami o chęci Putina przebić lądowy korytarz na Krym.

Czy warto jechać nad Morze Azowskie mimo względnej bliskości (200 km) od strefy walk? To już pozostawiam do rozważenia naszym czytelnikom. Mogę jedynie dodać, że w Egipcie, Tunezji czy Izraelu jest jeszcze większe ryzyko wojny, ataków terrorystycznych czy innych sytuacji nadzwyczajnych, a mimo to Polacy masowo jeżdżą w te strony. Tymczasem w razie ewentualnej wojny o wiele łatwiej jest wyjechać w bezpieczne miejsce z wybrzeża Morza Azowskiego, niż z Północnej Afryki czy Izraela. Może więc warto mimo wszystko rozważyć te miejsca – może niekoniecznie osobom starszym i z małymi dziećmi, ale już polskim studentom czy generalnie młodym ludziom – jak najbardziej.

Mierzeja Arabacka (ukr: Арабатська Стрілка) – to długi na ponad 100 km piaszczysty półwysep, stanowiący alternatywne lądowe połączenie Krymu z resztą Ukrainy. Południowa jego część należy do okupowanej przez Rosję Autonomicznej Republiki Krym, północna – do Obwodu Chersońskiego. Oczywiście, wypoczynek wchodzi w grę tylko na części północnej, w rejonie kurortu Szczasływcewo.

Tak Morze Azowskie rekomendują nasi czytelnicy:

„Są wspaniałe miejsca również nad Morzem Azowskim. Proszę zwrócić uwagę na Mierzeję Arabacką, wioskę Szczasływcewo. Wspaniałe miejsce, białe plaże, źródła termalne, Sywaszi. Kilkoro znajomych bezpłatnie wyleczyło tam stare choroby stawów. Dobry wypoczynek jest też na azowskich mierzejach – Biłosarajka, Berdjanska i in.”.

„Oprócz Morza Czarnego jest u nas również Morze Azowskie. Kameralne ciepłe morze. Miejsca w Obwodzie Zaporoskim, takie jak Berdiańsk, Prymorsk, Heniczesk, Kyryliwka – to kilometry wybrzeża z piaskiem koloru pieczonego mleka. W odróżnieniu od Krymu, z doszczętnie zapełnionymi plażami (w minionych czasach, oczywiście), w Kyryliwce jest mnóstwo miejsc, gdzie do twojej dyspozycji są bezludnie-romantyczne obrysy morza i piasku. A w samym Zaporożu jest szeroki Dniepr, jest kołyska cywilizacji i kozactwa – Chortyca, jest perła industrialnego modernizmu lat 20-30-tych, i totalitarno-ogromne przestrzenie powojennego budownictwa. Jak to się mówi, wellcome” - pisze pani Natalia.

„W zeszłym roku odkryłam dla siebie Mierzeję Arabacką (Morze Azowskie). Do tego czasu uważałam je za kałużę. Wspaniałe miejsce, doskonała czysta i ciepła woda, porównanie z Żelaznym Portem i Lazurnym w Obwodzie Chersońskim na pewno nie wypada na korzyść tych drugich” – pisze kolejna czytelniczka.

Tak z innej beczki – warto zwrócić też uwagę na rezerwat Askania-Nowa na stepach obwodu Chersońskiego – prawdziwy dziki step ze zwierzętami z sawanny. Jak pisze nasza czytelniczka Switłana, warto tam jechać, ale jedynie wtedy, gdy step jest otwarty do zwiedzania. W zeszłym roku otwarty był jedynie ogród zoologiczny. Pani Switłana poleca polskim turystom również Ołeskiwski Pisky koło Chersonia – największą pustynię Europy.


* * *

W tym miejscu warto też wspomnieć o etycznym aspekcie turystyki w te tereny. Portal „Port Europa” konsekwentnie zwraca uwagę na fakt, że pisząc i informując wyłącznie o wojnie, polscy dziennikarze prezentują, delikatnie mówiąc, wykrzywiony obraz sytuacji i tym samym nieświadomie wyrządzają Ukrainie ogromną krzywdę, chociażby zniechęcając polskich turystów do wypoczynku w tym kraju. Tymczasem wojna to tylko jeden z niewielu aspektów życia i funkcjonowania współczesnej Ukrainy – ważny, ale nie najważniejszy. Wojna to straszna rzecz i nie można przymykać oka na jej okrucieństwa i zamykać się na pomoc humanitarną. Ale wojna tli się zaledwie na skrawku ukraińskiego terenu, a na przeważającym obszarze kraju trwa normalne życie, takie samo jak w Polsce. Mówienie w mediach tylko o wojnie oznacza to mniej więcej tyle, jakby niemieckie czy francuskie media pisały o Polsce tylko i wyłącznie jako o strasznym kraju, w którym pacjenci codziennie umierają wskutek koszmarnych kolejek do lekarza, braku dostępu do najnowszych leków i zdarzających się przecież u nas błędów medycznych. Kraju w którym na wolność wychodzą pedofile-mordercy, którzy obiecują, że po wyjściu z więzienia nadal będą zabijać, a także w którym trwają nieustanne walki pseudokibiców, zakończone morderstwami. To oczywiście też prawda, ale przecież doskonale wiemy, że Polacy żyją nie tylko kolejkami do lekarzy, bójkami pseudokibiców i Trynkiewiczem, ale toczy się u nas normalne życie i przeciętny Niemiec czy Francuz nie ma się czego obawiać, przyjeżdżając do nas turystycznie. Tak samo jest z Ukrainą – wojna to tylko skrawek rzeczywistości na skrawku obszaru, nie dajmy się zwariować. A dla mieszkańców miejscowości wypoczynkowych nad Morzem Czarnym i Azowskim turystyka to jedyne źródło utrzymania – przyjeżdżając tam, zostawiając tam pieniądze, okazujemy solidarność z Ukrainą w o wiele większym stopniu, niż przekazując 20 zł na pomoc uchodźcom (choć to drugie też warto zrobić). Dzięki naszym wyjazdom turystycznym dajemy bowiem Ukraińcom nie jałmużnę, ale godny i uczciwy zarobek – i o tym warto pamiętać. Więcej na ten temat - w artykule "Zrobiliśmy Ukrainie niedźwiedzią przysługę".

 

Komentarze  

 
+3 #1 Andrii 2015-06-25 21:19
Mieszkam w pobliżu Mikołajowa, mamy czyste morze, zwłaszcza w Ochakovi, Rybakivci, Luhovomu. Tak więc zapraszamy!
P.s. Sorry for my Polish, I've learn only 3rd lesson from this site. And Ithink Google translated without mistakes :-)
Cytować
 
 
+6 #2 jubus 2015-06-26 12:29
Cytuję Andrii:
Mieszkam w pobliżu Mikołajowa, mamy czyste morze, zwłaszcza w Ochakovi, Rybakivci, Luhovomu. Tak więc zapraszamy!
P.s. Sorry for my Polish, I've learn only 3rd lesson from this site. And Ithink Google translated without mistakes :-)

Proszę się nie przejmować i proszę nie pisać po angielsku. Krew mnie zalewa jak widze, że Polak z Ukraińcem, Słowakiem, Rosjaninem czy Białorusinem rozmawia po angielsku.
Jak na osobę po 3 lekcji, to pana polski jest BARDZO DOBRY.
Cytować
 
 
+2 #3 Andrii 2015-07-05 06:08
Dziękuję
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież

Spodobało się? Jesteś tu pierwszy raz? Zostań z nami na dłużej! Zapisz się na newsletter (w każdej chwili możesz się wypisać) i polub naszą stronę na Facebooku:

www.facebook.com/porteuropa.eu

Wpisz swój adres e-mail.
Będziesz otrzymywał nasz newsletter.
adres e-mail
Miasto