/Z czego miasto zrezygnowało, żeby zbudować Trasę Łagiewnicką [WYLICZENIA]

Z czego miasto zrezygnowało, żeby zbudować Trasę Łagiewnicką [WYLICZENIA]

Całkowity koszt budowy Trasy Łagiewnickiej, która sama w sobie nie rozwiązuje żadnych problemów transportowych miasta, to 1,2 miliarda złotych. Za tę kwotę moglibyśmy mieć w Krakowie nowy las miejski na północy o wielkości Lasu Wolskiego i kilka innych w pozostałych lokalizacjach, SKA na Małej Obwodnicy, trzy nowe kładki przez przez Wisłę, 300 milionów złotych na nowe parki i jeszcze zostałoby sporo pieniędzy na drogi rowerowe, asfaltowe chodniki i sprzątanie miasta.





Jak można było inaczej spożytkować te 1,2 miliarda złotych, gdyby priorytetem rzeczywiście była zieleń, a nie samochody? W Krakowie z inicjatywy autora tych słów (Jakub Łoginow) oraz Dominika Jaśkowca (PO) realizowany jest Powiatowy Program Zwiększania Lesistości, który zakłada, że co roku ma być wykupywane 60 ha gruntów pod zalesianie, aż do osiągnięcia w 2040 roku wskaźnika 8% zalesienia zamiast obecnych 4,4% – czyli i tak dużo mniej, niż mają inne duże miasta ze stolicą włącznie. Niestety, program jest na razie realizowany w szczątkowej formie – bo zamiast na wykupy gruntów pod nowe lasy, pieniądze poszły na Trasę Łagiewnicką.

Według ocen Zarządu Zieleni Miejskiej, średni koszt wykupu 1 hektara ziemi na obrzeżach pod nowe lasy to 1 milion złotych. Las Wolski ma powierzchnię 419 hektarów i według aktywistów, duży kompleks leśny o podobnej powierzchni bardzo by się przydał na północy miasta. Chodzi o powiększenie Lasu Witkowickiego, tak aby sięgał od Toń, przez Dolinę Białuchy, Witkowice, Górkę Narodową aż po okolice Prądnika Czerwonego i Mistrzejowic. Przyjmując dane ZZM o 1 milionie złotych na hektar, mamy koszt 419 milionów, a więc zaledwie ułamek ceny za Trasę Łagiewnicką. Do tego spokojnie możemy dorzucić 100 hektarów lasu w innych lokalizacjach (kolejne 100 milionów).

Do tego doliczmy koszt posadzenia samego lasu, który wynosi ok. 5 tysięcy złotych za hektar, przy czym miasto może ubiegać się o dotację. Mnożymy 5 tysięcy przez 519 ha i otrzymujemy ok. 2,5 miliona złotych, które musimy dopisać do rachunku (zaokrąglijmy do 3 dla równego rachunku). Wszystkie powyższe koszty to 522 milionów złotych, mniej niż połowa kosztu Trasy Łagiewnickiej.
Lasy to nie wszystko, aktywiści apelują też o nowe parki. Wykup Fortu Bronowice wraz z zielenią to kwota rzędu kilkunastu milionów złotych. Budowa Parku Reduty kosztowała 10 milionów. Wykup Zakrzówka kosztował 26 milionów złotych, na powiększenie Parku Rzecznego Młynówka trzeba by było wydać zaledwie kilka milionów, podobnie jak na wykup terenów wzdłuż Dłubni czy innych parków rzecznych. Jednym słowem: do dotychczasowej kwoty dorzucamy 300 milionów złotych na wykupy terenów zielonych i mamy za tę kwotę zaspokojone naprawdę ogromne potrzeby w zakresie urządzania nowych parków miejskich. Łącznie – 822 miliony.

Na co wydalibyśmy pozostałe 378 milionów złotych? Może coś transportowego: policzmy, ile kosztuje uruchomienie SKA na Małej Obwodnicy Kolejowej, zablokowane przez wiceprezydenta Tadeusza Trzmiela – tego samego, który forsował łagiewnicką „bieda-autostradę”. Według szacunków wiceprezydenta, budowa jednego przystanku na Małej Obwodnicy to koszt aż „25” milionów złotych, na co w budżecie rzekomo nie ma pieniędzy. Potrzebne są następujące przystanki: w rejonie ulic Brogi-Rakowicka, Pilotów, Mogilskiej, Alei Pokoju i Klimeckiego. Pięć przystanków po 25 milionów każdy, łącznie 125 milionów. Dorzućmy do tego 3 miliony na budowę dodatkowego peronu na Małej Obwodnicy na stacji Kraków – Łobzów, mamy 128 milionów na uruchomienie przewozów SKA. Łącznie: 950 milionów.

Co jeszcze? Koszt budowy kładki Ludwinów – Kazimierz to 44 miliony złotych i przyjmijmy, że inne kładki przez Wisłę kosztują tyle samo. Gdyby nie zbudować Trasy Łagiewnickiej, wystarczyłoby jeszcze na budowę kładek Salwator – Dębniki, Przegorzały – Bodzów i Przegorzały – Pychowice. Dwie ostatnie zapewniłyby połączenie pieszo-rowerowe Miasteczka Studenckiego AGH z Kampusem UJ na Ruczaju, czego sama Trasa Łagiewnicka nie zapewni. Przypomnijmy: mówimy wciąż o Trasie Łagiewnickiej, która nie zapewnia przeprawy przez Wisłę ani wykonania tunelu pod Kopcem Kościuszki – na to są potrzebne Trasy Pychowicka i Zwierzyniecka, każda z tych tras wymaga prawdopodobnie jeszcze większych pieniędzy, niż Łagiewnicka.

Koszt trzech wspomnianych kładek to 132 miliony złotych. Łącznie 1,088 miliarda. Zobaczcie, ile fajnych rzeczy udałoby się zrobić zamiast Trasy Łagiewnickiej donikąd – a wciąż mamy jeszcze do wydania 118 milionów, które można przeznaczyć np. na nowe asfaltowe chodniki, drogi rowerowe czy częstsze sprzątanie miasta z zalegającego na ulicach i chodnikach pyłu.

Mówimy tu tylko o tym, co udałoby się zrobić zamiast Trasy Łagiewnickiej, a to przecież nie jedyna duża i niekoniecznie pilnie potrzebna inwestycja drogowa, którą forsuje miasto. Wiceprezydent Tadeusz Trzmiel chce również zbudować: Trasę Ciepłowniczą, Trasę Bagrową, Ulicę Miłosza, Trasę Wolbromską, rozważa Trasę Balicką i kilka innych arterii – może i te drogi by się przydały, ale koszty każdej z nich są równie horrendalne. Ich budowa oznacza rezygnację z czegoś innego: zieleni, chodników, kładek, dróg rowerowych, skateparków, placów zabaw, przedszkoli czy nawet remontu ulic osiedlowych.

Jeżeli zastanawiacie się, dlaczego jest tak mało środków na zieleń i DDR i dlaczego miasto za wielki sukces uznaje budowę skądinąd potrzebnych parków kieszonkowych, gdy tymczasem nie ma pieniędzy na nowe duże parki i lasy czy budowę kładek, SKA i dróg rowerowych – macie tutaj odpowiedź. Kwestia priorytetów, które w dodatku nie są przez Prezydenta Trzmiela poddawane realnym konsultacjom, wraz z przedstawieniem alternatyw i wyliczeń takich jak w tym artykule.

Jakub Łoginow

Polub „Lasy dla Krakowa”:   www.facebook.com/lasydlakrakowa