/Zakopane – najbardziej nieprzyjazne rolkarzom miasto w Polsce. Na drugim biegunie rolkarscy liderzy: Czarny Dunajec i Nowy Targ

Zakopane – najbardziej nieprzyjazne rolkarzom miasto w Polsce. Na drugim biegunie rolkarscy liderzy: Czarny Dunajec i Nowy Targ

Przez całe lato nasz portal prowadził test podhalańskich miast i gmin pod kątem komfortu i bezpieczeństwa poruszania się po nich na rolkach. Zadaliśmy też zapytania prasowe wszystkim urzędom gmin na Podhalu i polskim Spiszu. Oto wyniki: Zakopane i Kościelisko mają powody do wstydu, za to gmina Czarny Dunajec oraz miasto i gmina wiejska Nowy Targ – powody do dumy.





Kim jest rolkarz i jakie ma potrzeby

Na początek kilka słów tytułem wstępu, które koniecznie powinni przeczytać urzędnicy z Podhala i polskiego Spisza, zwłaszcza ci z Zakopanego, Kościeliska i Bukowiny Tatrzańskiej. W świetle obowiązujących przepisów rolkarz jest pieszym, a więc jest pełnoprawnym użytkownikiem chodników i alejek parkowych. Może też jeździć legalnie po tych drogach rowerowych (DDR), wzdłuż których nie ma chodnika. Na Słowacji rolkarze mogą natomiast legalnie jeździć po wszystkich DDR i chodnikach. Jesienią 2018 roku prawo wzorowane na słowackim wejdzie w życie w Polsce.

W odróżnieniu od rowerzystów, na rolkach nie da się jeździć po każdej nawierzchni. Idealną dla rolkarzy nawierzchnią jest asfalt, dlatego np. prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, wychodząc naprzeciw rolkarzom, w zeszłym roku zdecydował, by nowe chodniki były budowane właśnie z asfaltu, ewentualnie z kostki niefazowanej. Określenie niefazowana odnosi się do braku rowków między kostkami. Kostki niefazowane, czyli pozbawione szpar, również są nawierzchnią przyjazną rolkarzom. Z kolei na terenach zielonych (np. w lasach) optymalną nawierzchnią jest żywica (na zdjęciu poniżej) – wygląda jak szuter, przepuszcza wodę, formalnie spełnia wszelkie wymogi dla jej zastosowania w lasach – a jeździ się po niej na rolkach tak dobrze, jak po asfalcie.
Rolkarze natomiast nienawidzą chodników z klasycznej (fazowanej) kostki brukowej i płyt chodnikowych, a także z gruboziarnistego, szorstkiego asfaltu (dokładnie takiego, z jakiego wykonane są zakopiańskie ulice). Przejechać na rolkach po tym się da, ale jest to niekomfortowe i grozi kolizją. Zupełnie nieprzejezdna dla rolkarzy jest nawierzchnia nieutwardzona: szutrowa, żwirowa lub z ubitej ziemi.

Dawno skończyły się czasy, kiedy jazda na rolkach wiązała się wyłącznie z rekreacją. Rolki i hulajnogi, podobnie jak rower, coraz częściej są traktowane jako normalny środek lokomocji, w dodatku bardzo mobilny i elastyczny. Ich zaletą jest niewielka waga i objętość: można założyć buty, a rolki schować do plecaka. Dlatego asfaltowe (lub inne niefazowane) chodniki są szczególnie ważne wzdłuż ulic prowadzących do dworców lub przystanków autobusowych i kolejowych, a także (w przypadku Podhala) na trasach prowadzących do górskich szlaków turystycznych.

Kryteria oceny

Konstruując nasz ranking wzięliśmy pod uwagę trzy główne kryteria:
1) Stan faktyczny – nasze osobiste doświadczenia z przemieszczania się po danej gminie lub mieście na rolkach.
2) Plany i zamierzenia gminy: nasza negatywna ocena wynikająca ze stanu obecnego może być złagodzona, jeśli urząd gminy w przesłanej nam odpowiedzi wskazał, iż planuje naprawić zaniedbania z przeszłości, a deklaracje te mają solidne podstawy.
3) Możliwości finansowe gminy oraz jej potencjał turystyczny: łaskawszym okiem spojrzeliśmy na gminy biedniejsze, nie odwiedzane tłumnie przez turystów. Więcej wymagamy od aż kipiących z bogactwa gmin turystycznych jak Zakopane, Kościelisko i Bukowina Tatrzańska, które mają środki na stworzenie porządnej infrastruktury rowerowo-rolkarskiej, a mimo to tego nie robią.

Podhalańska lista wstydu: Kościelisko

Naszą „rolkarską listę wstydu” otwiera Gmina Kościelisko. Jedna z bogatszych gmin w Polsce, pełna turystów, wśród których dużą grupę stanowią osoby jeżdżące na rolkach. Gmina jest jednak wobec nich wyjątkowo nieprzyjazna.

Po pierwsze – w odróżnieniu od kilkudziesięciu innych gmin polsko-słowackiego pogranicza (m. in. sąsiednich gmin Czarny Dunajec czy Obci Sucha Hora) Gmina Kościelisko nie wzięła udziału w polsko-słowackim projekcie budowy asfaltowego szlaku rowerowo-rolkarskiego wokół Tatr. A ma ku temu potencjał. Aż się prosi, aby powstała asfaltowa trasa rowerowo-rolkarska, prowadząca od granic z Zakopanem, przez Kiry, Witów do Chochołowa i Suchej Hory, gdzie łączyłaby się ze Szlakiem wokół Tatr. Tym bardziej, że da się taką trasę poprowadzić z odpowiednio łagodnym nachyleniem, nie wykluczającym rolkarzy.

Po drugie – nie pomyślano o rolkarzach w unijnym projekcie szlaku, łączącego wylot doliny Chochołowskiej z Orawicami, w rejonie których jest prawie 10 km asfaltowych szlaków rolkarskich (m. in. w Dolinie Cichej i Bobrowieckiej). W wielu miejscach po polskiej stronie można było zastosować nawierzchnię z asfaltu lub żywicy, a tego nie zrobiono. Ponadto, nawierzchnia asfaltu na dolnym odcinku drogi prowadzącej do Doliny Chochołowskiej dawno wymaga wymiany na lepszy.

Po trzecie – gmina z uporem maniaka buduje chodniki z nieprzyjaznej rolkarzom czy osobom z walizkami na kółkach kostki fazowanej, z rowkami. W odróżnieniu od pozostałych gmin, nie brakuje tu refleksji. Doceniamy postawę urzędników z Szaflar czy Poronina, którzy szczerze nam odpisali, że dotychczas nie zwracali uwagi na ten aspekt, bo po prostu nie wiedzieli, że to ma znaczenie – i teraz są bogatsi o tę wiedzę. W przypadku sekretarza gminy Kościelisko, tej refleksji zabrakło.

Po czwarte – Gmina Kościelisko JAKO JEDYNA nie odpowiedziała na wysyłane jej (na adres sekretarz@koscielisko.com.pl) zapytanie prasowe w tej sprawie. JEDYNA. Podobne zapytania prasowe wysłaliśmy pozostałym kilkunastu gminom, od KAŻDEJ otrzymaliśmy odpowiedź.

Najbardziej nieprzyjazne rolkarzom miasto w Polsce – ZAKOPANE

Następne na liście wstydu jest Zakopane, które po zastanowieniu możemy nazwać najbardziej nieprzyjaznym rolkarzom miastem w Polsce. I nie ma w tym przesady. W innych miastach, które o rolkarzy nie dbają, od biedy na rolkach da się przynajmniej przejechać ulicami – tymi osiedlowymi, z uspokojonym ruchem. W Zakopanem nawet to nie jest możliwe, gdyż nawet asfaltowe ulice są zrobione z gruboziarnistego asfaltu, który jest dla rolkarzy całkowicie nieprzyjazny. I mówimy tu także o tych ulicach, po których ruch pieszych, a więc i rolkarzy, jest całkowicie legalny: takich jak Bulwary Słowackiego czy Małe Żywczańskie.

Zakopane z uporem maniaka wszystkie swoje chodniki buduje z nieprzyjaznej rolkarzom kostki lub fazowanych płyt, w dodatku mega wykrzywionych (vide: ulica Jagiellońska). Nawet na Równi Krupowej, gdzie jest asfalt, nie nadaje się on do jazdy na rolkach. Przejazd na rolkach z dworca do kwatery? Zapomnijcie – nie dość, że krzywy chodnik, to wzdłuż ulicy Jagiellońskiej czekają na nas (i innych pieszych) pułapki w postaci… parkingu zrobionego kosztem chodnika:

Podobnie jak w Gminie Kościelisko, Zakopane nie wzięło udziału w pierwszej edycji projektu Szlak wokół Tatr. Ale nawet w kolejnych edycjach nie zamierza się zreflektować. Planowana trasa rowerowa z Pardałówki na Harendę nie będzie zrobiona z asfaltu, ani nawet z żywicy, ale z nawierzchni szutrowej. O tym, by wzdłuż drogi Oswalda Balzera na trasie do Łysej Polany zrobić asfaltową drogę dla rowerów i rolek, z serpentynami, nawet nie wspominamy.

Na plus możemy zaznaczyć jedynie to, że z Urzędu Miasta dotarły do nas sygnały wyrażające zrozumienie dla potrzeb rolkarzy i chęć naprawy sytuacji. Są pogłoski, że miasto wkrótce wprowadzi nowe standardy chodników, wzorowane na tych krakowskich: nowe chodniki mają być budowane z asfaltu lub niefazowanych płytek, a te stare (zwłaszcza wzdłuż ulicy Jagiellońskiej i Kościuszki) mają być wyremontowane z uwzględnieniem tych zasad. Na razie jednak za wcześnie, by uwierzyć urzędnikom na słowo, zwłaszcza że burmistrz Leszek Dorula ani wiceburmistrz Wiktor Łukaszczyk nie zabrali publicznie głosu w tej sprawie.
Na razie nasz werdykt jest więc niezmienny – Zakopane ma powód do wstydu na całą Polskę. Jeżeli jednak podejmie w tej kwestii działania, które nas pozytywnie zaskoczą – na pewno na łamach naszego portalu to nie tylko odnotujemy, ale też okrzykniemy stolicę polskich Tatr mianem „lidera przemian” – i będziemy Zakopane chwalić z pełną przyjemnością.

Liderzy: Czarny Dunajec i Nowy Targ

Nieprzyjazne rolkarzom Zakopane mogłoby się wiele nauczyć od pobliskiej, o wiele biedniejszej gminy Czarny Dunajec. Ta niezamożna gmina to przykład na to, że nawet posiadając małe środki da się stworzyć infrastrukturę, którą będą podziwiać rolkarze z całej Polski.

Przez obszar gminy przebiega główna nitka szlaku dookoła Tatr na odcinku Nowy Targ – Trstena. Już sam udział w projekcie zasługuje na uznanie: jak to jest, że Czarny Dunajec do projektu przystąpił, a Zakopane i Kościelisko nie? Ale to nie wszystko: gmina nie poprzestała na zbudowaniu swojego odcinka głównej trasy. Powstały też świetne asfaltowe odgałęzienia: do Chochołowa, Koniówki, centrum Czarnego Dunajca czy Wróblówki. Gdyby przeliczyć długość asfaltowych tras rolkarskich na ilość mieszkańców, mogłoby się nawet okazać, że Gmina Czarny Dunajec jest pod tym względem absolutnym liderem w całej Polsce! Serdecznie gratulujemy i zachęcamy władze gminy, by szerzej wykorzystywali ten fakt w działaniach promocyjnych tej skądinąd atrakcyjnej widokowo Gminy.

Aby nie spoczywać na laurach, zachęcamy do rozwijania infrastruktury rolkarskiej w kolejnych latach, bo ma ona potencjał. W szczególności namawiamy do realizacji następujących inwestycji:
– przedłużenie obecnej asfaltowej trasy prowadzącej do wodospadu w Chochołowie aż do granic gminy z gminą Kościelisko – w rejon Term Chochołowskich,
– budowa asfaltowego odgałęzienia w stronę Jabłonki na przedłużeniu istniejącego krótkiego odgałęzienia od Podczerwonego,
– przedłużenie istniejącej asfaltowej trasy szlakiem puścizn czarnodunajeckich do centrum Czarnego Dunajca, tak aby rolkarze mogli dojechać do Rynku i zostawić tam pieniądze w sklepach i restauracjach,
– wprowadzenie standardu budowy nowych chodników z asfaltu lub kostki niefazowanej.

Drugim niekwestionowanym liderem jest Nowy Targ – zarówno gmina miejska, jak i wiejska o tej samej nazwie. Powód jest ten sam: udział w projekcie szlaku wokół Tatr i sporo asfaltowych odcinków, przyjaznych rolkarzom.

„Rolkostrada” Nowy Targ – Trstena już dziś jest kultową marką, znaną w środowisku rolkarskim w całej Polsce. Rolkarze podczas swoich nocnych przejazdów, gdy chcą zagaić rozmowę, rozmawiają właśnie o niej. Społeczność rolkarska z Krakowa, Gdańska, Katowic czy Warszawy dzieli się na dwie grupy: tych, którzy już po tej trasie jeździli i tych, którzy dopiero planują. Jedno jest pewne: Nowy Targ jako punkt startowy tej wspaniałej trasy może dużo zyskać, jeżeli zacznie się promować jako „polska stolica rolkarska”. A mimo pewnych wad (łatwych do naprawienia), ma ku temu potencjał.

Na rzecz Nowego Targu przemawia także fakt, iż oprócz samej trasy do Trsteny, w mieście funkcjonuje też „rowerowa obwodnica miasta”, miejscami bardzo szeroka. Wymaga ona jeszcze domknięcia od strony zachodniej, w tym wykonania nawierzchni z żywicy w Borze Kombinackim, ale już teraz jest nieźle. Ponadto, wzdłuż ulicy Podtatrzańskiej, na przedłużeniu trasy Trstena – Nowy Targ, chodniki są zbudowane z przyjaznej rolkarzom nawierzchni z kostki niefazowanej. Innymi słowy: rolkarz, który założył rolki w oddalonej o 36 km Trstenie na Słowacji, może komfortowo i w miarę bezkolizyjnie dotrzeć aż na sam dworzec PKP i PKS, choć w pobliżu obu dworców wskazana byłaby wymiana nawierzchni na niefazowaną.

Minusem jeśli chodzi o Nowy Targ jest fakt, że miasto nie skorzystało z naszych porad i nie uwzględniło potrzeb rolkarzy podczas planowania wschodniego odcinka szlaku wokół Tatr w stronę Kacwina. Odcinek wzdłuż rezerwatu Bór na Czerwonem będzie wykonany z szutru, a więc niedostępny dla rolkarzy. Zamiast tego można było natomiast zastosować nawierzchnię z żywicy.

Jeśli chodzi o nasze rekomendacje dla Nowego Targu, są one następujące:
– wprowadzić wzorem Krakowa standardy dla nowych i remontowanych chodników – tradycyjna kostka powinna odejść do lamusa, powinien ją zastąpić asfalt (jak na ścieżkach rowerowych) i kostka niefazowana, jak wzdłuż Podtatrzańskiej,
– przedłużyć asfaltową trasę z Trsteny aż do samego dworca PKP, PKS i Rynku – tak aby rolkarze dotarli na rolkach do miejsc, w których mogą zostawić pieniądze, z korzyścią dla miasta i jego mieszkańców,
– przeanalizować, w jaki sposób domknąć rolkarsko szlak wokół Tatr – może czas pomyśleć nad alternatywnym asfaltowym połączeniem z Gronkowem, gdzie zaczyna się asfaltowa trasa do Kacwina, omijającym Bór na Czerwonem? Może wzdłuż drogi Nowy Targ – Jurgów?

* * *

Za trzy miesiące planujemy zaktualizować nasz rolkarski ranking Podhala. Uwzględnimy w nim zmiany, jakie zaszły przez ten czas w poszczególnych gminach. Już w przesłanych nam odpowiedziach na nasze zapytania prasowe urzędnicy często wyrażali opinię, iż wcześniej po prostu nie wiedzieli, że kostka fazowana jest nieprzyjazna rolkarzom i że jest to aż tak istotne i wyrażali chęć zmiany podejścia. Pozytywne sygnały w tym zakresie otrzymaliśmy m. in. z Poronina, Szaflar czy Łapsz Niżych. Z drugiej strony, istnieje ryzyko, iż obecni liderzy osiądą na laurach. Niewykluczone więc, że nasz grudniowy lub styczniowy ranking będzie się dość istotnie różnić od obecnego. Zwłaszcza, że położymy w nim nacisk nie tyle na stan obecny, ale na zmiany oraz determinację do ich wprowadzania. Inaczej mówiąc: pozytywnym słowem nagrodzimy w nim te gminy, które mimo słabych ocen jeśli chodzi o stan obecny wykażą się największą aktywnością w zmianach. Jeśli więc skrytykowani tu autsajderzy (Zakopane i Kościelisko) wprowadzą chociażby nowe standardy infrastruktury pieszej i nie będą to puste słowa, mogą liczyć nawet na miano liderów. Z drugiej strony, włodarze Nowego Targu muszą się liczyć z tym, że zostaną określeni mianem „rozczarowania roku”, jeśli spoczną na laurach i nie zaczną np. zmieniać nawierzchni chodników na niefazowane. Wszystko w rękach samorządowców, a jest się o co starać – w końcu za rok wybory.

Jakub Łoginow