Autobusy transgraniczne do Starego Smokowca były zagrożone, niektórzy urzędnicy chcieli je zlikwidować, tak jak zlikwidowano autobusy do Trsteny. Przeciwstawił się temu primator (burmistrz) Miasta Wysokie Tatry Jozef Štefaňák, który od dłuższego czasu aktywnie zabiegał o rozwój połączeń transgranicznych między Zakopanem a Popradem i wspierał inicjatywę obywatelską Polska-Słowacja-autobusy. To między innymi jego starania doprowadziły do tego, że autobusów nie tylko nie zlikwidowano, ale rozszerzono ich ofertę.
Każdy kto śledzi sprawy samorządowych autobusów transgranicznych wie, że nie było łatwo. Teoretycznie sprawa jest prosta: Polacy i Słowacy chcą autobusów transgranicznych, aby móc swobodnie przemieszczać się pomiędzy polską i słowacką częścią Tatr i innych gór. Komercyjne autobusy Zakopane-Poprad firmy pana Mariana Stramy kursowały do 2020 roku, cieszyły się popularnością, dobiła je pandemia i przejście pana Mariana na emeryturę. Dużą sympatią cieszyły się autobusy samorządowe Eurolinia Tatry kursujące w latach 2019-2020 na trasie Bukowina Tatrzańska – Dolny Kubin, zajeżdżające przez Suchą Horę do Oravic, Zuberca i Doliny Rohackiej. I znów – mimo dużej popularności zlikwidowano je z przyczyn proceduralnych a nie frekwencyjnych, bo przepisy dotyczące linii transgranicznych są zagmatwane, a uruchomienie i dalsze finansowanie autobusów transgranicznych to droga przez mękę.
Na pograniczu polsko-słowackim autobusy transgraniczne to kompetencja samorządów szczebla regionalnego, a nie gminno-powiatowego. Odpowiada za to Województwo Małopolskie (a także potencjalnie: Podkarpackie i Śląskie, które nie dały rady stworzyć autobusów transgranicznych i się poddały na wstępie), a po stronie słowackiej: Kraj Żyliński i Kraj Preszowski. Samorządy gminne, miejskie, odgrywają rolę pomocniczą. Jednak jak pokazuje doświadczenie już kilkunastu lat starań o te autobusy, okazuje się, że rola polskich i słowackich gmin (burmistrzów, wójtów, na Słowacji: primatorów i starostów gmin wiejskich) jest kluczowa. Nie formalnie, ale faktycznie. Tworzyłem ten system od zera i to właśnie rozmowy i współpraca z samorządowcami gminnymi decydowały o tym, czy połączenia transgraniczne powstaną, czy nie, a gdy już powstały – czy się utrzymają. Było tak na słowackiej Orawie, było też w Tatrach Bielskich i Wysokich. Poniżej – kilka insajderskich faktów, od kuchni, praktycznie nieznanych publicznie.
Pierwsze linie transgraniczne łączące Podhale ze słowacką Orawą udało się stworzyć dzięki ogromnemu wsparciu Związku Miast i Gmin Górnej Orawy (ZMOHO). To do nich zwróciłem się już w roku 2016 z prośbą o wsparcie tematu, gdy inicjowałem system autobusów transgranicznych. I to u nich zostałem miło przyjęty na wszystkich kolejnych posiedzeniach ZMOHO w latach 2016-2020, w Vitanovej, Liesku, Čimhovej i innych miejscach. Od początku moje inicjatywy wspierała pani burmistrz Trsteny Magda Zmarzlakova, a także burmistrz Twardoszyna Ivan Šaško. Bez ich wsparcia nie wystartowałaby ani pierwsza Eurolinia Tatry (Bukowina Tatrzańska – Dolny Kubin), ani kolejne linie transgraniczne. Po stronie polskiej temat wspierali również wójtowie Kościeliska i Bukowiny Tatrzańskiej (tylko Zakopane było sceptyczne). Bez wsparcia obu tych gmin, sceptyczna postawa Zakopanego zablokowałaby cały projekt, mimo poparcia Słowaków.
Długi czas trwały starania o linię transgraniczną na najważniejszym odcinku – z Zakopanego do Starego Smokowca i dalej do Popradu. Tu był największy niedasizm. I gdyby nie pozytywny upór burmistrza (primatora) miasta Wysokie Tatry Jozefa Štefaňáka, nie udałoby się, nie byłoby szans.
Opór był wielki. Zakopane wciąż uważa, że ta linia nie jest w jej interesie, bo dzięki niej rzekomo Polacy wyjeżdżają na Słowację zamiast zostawiać dutki pod Giewontem. To absurd, ale wiemy jak wielki jest też upór busiarzy i innych grup interesu. Primator Jozef Štefaňák stawał na głowie, budując dobre relacje z Polską. Zarówno z Zakopanem, jak i z Sopotem, z którym udało mu się nawiązać skuteczne partnerstwo. Był też jednym z architektów porozumienia, dzięki któremu uruchomiono połączenie lotnicze Gdańsk-Poprad. „Dyplomacja komunalna” Jozefa Štefaňáka szła również dalej: burmistrz mocno angażuje się w pomoc humanitarną i rozwojową dla Ukrainy, zmywając w ten sposób hańbę związaną z przekonaniem wielu Polaków, że Słowacy są antyukraińscy i prorosyjscy. Nie są a aktywność Jozefa Štefaňáka jest tego najlepszym dowodem. Również Kraj Preszowski, czyli odpowiednik naszego województwa, mocno wspiera Ukrainę i współpracuje z Zakarpaciem.
Przez wiele lat przyczyną braku polsko-słowackich autobusów transgranicznych lub impasu w tym temacie był brak zainteresowania, brak koordynatora. To kluczowe słowo-klucz: koordynator. Sam pełniłem funkcję takiego oficjalnego koordynatora z ramienia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego w latach 2017-2018 i wówczas jako taka odpowiednio umocowana osoba inicjowałem spotkania na wysokim szczeblu (między władzami regionów), koordynowałem negocjacje, sam dwukrotnie brałem udział w obradach polsko-słowackich grup międzyrządowych do spraw współpracy transportowej, gdzie na mój wniosek Słowacja zmieniła swoją ustawę o transporcie drogowym w tym aspekcie, który wcześniej blokował autobusy transgraniczne. Brzmi dumnie – jeden randomowy człowiek zmienił ustawę, albo WOW albo niedowierzanie, to niemożliwe. Rzeczywistość jest prostsza. Słowacy średnio co dwa lata aktualizują te przepisy, a wcześniej, właśnie w ramach takich gremiów w których uczestniczyłem, zbierają uwagi merytoryczne co warto zmienić, by to usprawnić. Akurat trafiło na mnie – osobę, która na transporcie transgranicznym się zna, która się w tym całe życie specjalizuje. Uwzględniono, wdrożono, autobusy jeżdżą – ta zmiana umożliwiła również powrót autobusów Bratysława – Hainburg an der Donau i Koszyce – Hidasnemeti (na granicy z Austrią i Węgrami).
Po wygaśnięciu mojego kontraktu zabrakło takiej osoby pełniącej rolę koordynatora. I tu ogromną rolę miał Jozef Štefaňák, który z racji powagi urzędu burmistrza Miasta Wysokie Tatry (obejmującego Stary Smokowiec, Tatrzańską Łomnicę i okolice) de facto przejął nieformalnie tę rolę i doprowadził sprawy do końca. Skutecznie i profesjonalnie.
Jeżeli jeździcie dziś autobusami Chochołów-Zakopane-Poprad lub przynajmniej to rozważacie, musicie wiedzieć, dzięki komu one jeżdżą. Bez Jozefa Štefaňáka i jego uporu nie byłoby szans. I piszę to ja, inicjator tych połączeń, który zna temat od środka.
Urząd miasta Wysokie Tatry od kilku lat był miejscem wielu oficjalnych i nieoficjalnych spotkań poświęconych autobusom transgranicznym. Jozef Štefaňák był inicjatorem i gospodarzem spotkań, w których uczestniczyły władze Województwa Małopolskiego (marszałkowie) i Kraju Preszowskiego, a także odpowiedzialny za transport transgraniczny dyrektor Krystian Zieliński.
Burmistrz (primator) Tatr wcale nie musiał takich spotkań inicjować ani wspierać, bo formalnie to nie jego kompetencje. Ale efektem byłby brak autobusów transgranicznych.
Jakub Łoginow
Odjazdy z Zakopanego (stanowisko 9):
5:09
7:30
13:24
17:24
Powroty z Popradu (stanowisko 16):
8:00
10:00
16:15
20:00
Szczegółowe informacje na stronie Kolei Małopolskich (linia A15)
Codziennie kursują również autobusy transgraniczne Krynica-Bardejov:

Zainteresowało Cię? Polecamy nasze ebooki, wpływy z ich sprzedaży finansują nasz portal i Inicjatywę obywatelską Polska-Słowacja-autobusy. Za kilka-kilkanaście złotych możesz wesprzeć naszą działalność i przeczytać coś wartościowego:
Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech
Słowackie Tatry i inne góry transportem publicznym
Przewodnik dla rolkarzy – Kraków, Małopolska, Słowacja
Rolki nad Bałtykiem – Przewodnik dla rolkarzy nie tylko na wakacje
Przewodnik dla rolkarzy – Tom trzeci. Od wschodniej Słowacji po Alpy
Podręcznik czeskiego słownictwa
SK:
