Już w grudniu ruszają samoloty Poprad-Gdańsk. Samorządy i organizacje turystyczne Pomorza nieprzygotowane [FELIETON]

Gdy latem po raz kolejny usłyszą Państwo o „paragonach grozy” nad Bałtykiem lub o kłopotach nadmorskiej gastronomii i hotelarzy, przypomnijcie sobie ten felieton. Jest początek grudnia, od dwóch miesięcy zapraszam samorządy i Pomorską Regionalną Organizację Turystyczną do współpracy przy pozyskaniu słowackich turystów POZA SEZONEM nad polskie morze, by wydłużyć i spłaszczyć sezon, dać ludziom pracę nie tylko na śmieciówkach i zapewnić hotelarzom oraz gastronomii stabilny dochód przez cały rok. Minął już miesiąc od ukazania się mojej publikacji „Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech” i od wysłania wszystkim nadmorskim samorządom oraz organizacjom turystycznym oficjalnego zaproszenia do współpracy. Od dwóch miesięcy podkreślam, że czasu jest mało i już dziś trzeba zacząć działać na kierunku słowackim. W grudniu startują samoloty Poprad-Gdańsk i Pendolino Zakopane-Gdynia-Kołobrzeg, które są pierwszą od 30 lat szansą na masowy napływ słowackich gości nad polskie morze poza sezonem – ale pod warunkiem, że w sensowny i profesjonalny sposób podejmiemy działania promocyjne na Słowacji. Samoloty z Popradu wylądują na lada chwila, w Popradzie odbywają się spotkania i konferencje, a samorządy Trójmiasta i okolic oraz Pomorska Regionalna Organizacja Turystyczna… śpi.

Nie ma też żadnych symptomów, by adresaci moich pism w ogóle zauważyli, jaką szansę dla całej pomorskiej społeczności i biznesu marnują. Od wielu lat współpracuję ze Związkiem Miast i Gmin Morskich i „od zawsze” na łamach Czasu Morza (pismo wydawane przez tę organizację, w którym regularnie publikuję) oraz w dyskusjach na żywo pojawiają się te same narzekania, te same sugestie. Po pierwsze – zwłaszcza mniejsze miejscowości Pomorza i Pomorza Zachodniego żyją z turystyki. Po drugie – ogromnym problemem jest sezonowość tej turystyki, która sprawia, że latem ceny szybują w kosmos osiągając absurdalne rozmiary, a już we wrześniu nad morzem robią się pustki, hotelarze tracą przychody, mieszkańcy – tracą zatrudnienie, a samorządy – wpływy z podatków. Od 30 lat jest ta sama konkluzja: coś z tym trzeba zrobić, wydłużyć sezon, otworzyć się na nowe rynki. I nagle pojawia się szansa, by rzeczywiście to zrobić, pojawia się kulminacja kilku ważnych czynników i trendów: słowacka moda na Bałtyk, ekspert który się na tym zna i proponuje pomoc, samolot Poprad-Gdańsk, Pendolino Zakopane-Gdynia-Kołobrzeg oraz autobusy transgraniczne, które Słowaków na to Pendolino zawiozą. Spełnienie marzeń, coś na co wszyscy delegaci Związku Miast i Gmin Morskich czekali, na co czekali mieszkańcy i biznes. I co z tym robimy? No właśnie… nic.

Kilka lat wyższych studiów i edukacji w niszowym kierunku – polskiego eksperta od Słowacji i od współpracy polsko-słowackiej w sprawach morskich, transportowych i turystycznych. Dyplom magisterski Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, staż naukowy na prestiżowym słowackim uniwersytecie w Koszycach, certyfikat języka słowackiego na poziomie C2 na Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie, osiągnięcia w postaci zainicjowania i stworzenia systemu samorządowych autobusów transgranicznych na polsko-słowackim pograniczu, czego jak nas zapewniano „nie da się zrobić”, autorstwo kilku fachowych książek o Słowacji, w tym pierwszej na polskim rynku publikacji tak kompleksowo opisującej realia Słowacji: „Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej”. Doświadczenie pracy w bratysławskim hotelu jako specjalista ds. marketingu na rynku polskim, ukraińskim i białoruskim, kilkuletnie doświadczenie zawodowe w marketingu polsko-słowackich autobusów transgranicznych i lokalnych, stworzenie i administrowanie kilkudziesięcioma słowackimi grupami na Facebooku, stanowiącymi doskonałe narzędzie marketingowe, doświadczenie w organizacji wyjazdów szkolnych z Czech i Słowacji do Polski i posiadanie rozległej bazy tych szkół oraz innych potencjalnych słowackich grup zorganizowanych. Wreszcie, dziewięcioletnie doświadczenie pracy jako dziennikarz opiniotwórczych słowackich mediów w Polsce (Dennik N), gdzie byłem w zasadzie pierwszym dziennikarzem piszącym tak dużo i tak kompleksowo o Polsce, współautorem obecnej „mody na Bałtyk” wśród Słowaków. A to wszystko po to, by zbudować dobre CV i dobre kompetencje do pracy Trójmieście lub na Pomorzu jako ekspert, konsultant ds. Słowacji (i Czech, Austrii, Ukrainy). Od czasów szkoły średniej wmawiano nam, że mamy się uczyć, kształcić, zdobywać nieoczywiste i unikalne kwalifikacje, takie jak te – a na pewno nas wtedy docenią, zatrudnią, będziemy rozchwytywani jako eksperci i pracownicy. Rzeczywistość jest taka, że piszesz maila z propozycją współpracy (chęcią pracy jako specjalista), wysyłasz gminom oficjalne pismo, a w odpowiedzi… brak odpowiedzi.

Mówiąc o braku odpowiedzi lub odpowiedzi zdawkowej, odmownej, mam na myśli instytucje publiczne – samorządy, lokalne i regionalne organizacje turystyczne, PROT, instytucje wspierające lokalny rynek pracy, zatrudnienie, innowacyjność. To one, nie prywatne pensjonaty, powinny stworzyć słowackojęzyczne wersje stron internetowych Pomorza i gmin nadmorskich, nawiązać współpracę ze słowackimi samorządami i szkołami, wykonać działania o których piszę w ebooku. Za trzy tygodnie – przełomowe dla Wybrzeża wydarzenie, szansa by w końcu wydłużyć sezon dzięki Słowakom, którzy potencjalnie chcą do nas przyjeżdżać (przylatywać) również w styczniu, lutym, marcu, kwietniu. W tym również wycieczki szkolne, kluby słowackich turystów i inne grupy zorganizowane. Przecież w tym momencie w siedzibie Pomorskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej oraz urzędzie miasta Gdyni, Sopotu, Helu, Jastarni, Kołobrzegu powinna trwać burza mózgów: co robimy, jak to wykorzystamy, kto się czym zajmuje, kto ogarnie stronę internetową w języku słowackim, kto jedzie do Popradu i Starego Smokowca na rozmowy o współpracę, czy jakąś nową osobę znającą się na Słowacji zatrudniamy (choćby na ćwierć etatu) do naszego zespołu, z kim nawiązujemy współpracę w charakterze konsultanta. Zakup i przeczytanie ebooka, pozytywne odniesienie się do nowej inicjatywy – to powinna być oczywistość, zwłaszcza gdy tyle wcześniej mówiono: „weź kredyt, zmień pracę”, zachęcając do nauki języków, do kreatywności, innowacyjności.

Pozyskaniem gości ze Słowacji są natomiast zainteresowani prywatni właściciele małych rodzinnych pensjonatów i apartamentów. To oni dołączyli do grupy tego projektu na Facebooku: Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon dzięki Słowakom i Czechom. Jest ich już ponad 200 – czyli sporo. Do grupy zapraszałem również wójtów, burmistrzów, kierownictwo i pracowników PROT i innych instytucji publicznych. Miałem nadzieję na fajną, mądrą, ambitną rozmowę na grupie, burzę mózgów, wymianę doświadczeń, wzajemne wsparcie, włączenie się PROT i innych organizacji we wspieranie przedsiębiorców w tym trudnym procesie wydłużania sezonu i pozyskiwania Słowaków nad Bałtyk. Po to przecież te instytucje są. Czy my, absolwenci wyższych uczelni zainteresowani pracą w branży oraz my, mieszkańcy i przedsiębiorcy Pomorza, możemy na te instytucje liczyć? Czy jest miejsce na nowe możliwości pracy i współpracy, na ambitne projekty zawodowe, na rozwój i innowacyjność w pomorskiej turystyce?

Podstawą tego o czym tu piszemy jest ebook: Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech Można go kupić w księgarni internetowej Ebookpoint pod poniższym linkiem:

Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech

Jakub Łoginow