Likwidacja żółtych autobusów Kraków-Myślenice. Jest petycja do Marszałka – chcemy autobusów a nie busów

Mieszkańcy Myślenic i okolic są wstrząśnięci decyzją o zakończeniu działalności komfortowych żółtych autobusów Kraków-Myślenice, praktycznie z dnia na dzień. Pod koniec października władze Myślenic poinformowały o rzekomym znalezieniu rozwiązania tego problemu, ale wszystko wskazuje na to, że dawny komfort nie powróci: podpisano umowę z przewoźnikiem znanym dotychczas z przewozów busowych i tylko część kursów ma być realizowane dużymi autobusami, niekoniecznie tak dobrej jakości jak u Małopolska PKS. Można powiedzieć, że „lepsze to niż nic”, ale tak czy inaczej rozwiązanie zaproponowane przez burmistrza Szlachetkę jest tymczasowe, umowa jest podpisana do końca roku. Mieszkańcy nie składają broni i nadal walczą o cywilizowany standard przewozów, na stałe i w całej Małopolsce, nie gorszy niż chociażby w sąsiedniej Słowacji. Powstała w tej sprawie internetowa petycja do marszałka Witolda Kozłowskiego, którą podpisało już ponad 200 Małopolan. Jej autorzy apelują o masowe podpisywanie i udostępnianie petycji, zwłaszcza że zajmuje to zaledwie pół minuty.

Dlaczego petycja jest skierowana do marszałka, a nie do burmistrza Myślenic? Wynika to z ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, która jasno definiuje obowiązki poszczególnych szczebli samorządu w kwestii organizacji i finansowania linii autobusowych. To właśnie marszałek ma obowiązek stworzyć komfortowe linie wojewódzkie, czyli takie, które łączą ze sobą co najmniej dwa powiaty, ale w granicach jednego województwa. Właśnie taki charakter ma linia Kraków – Myślenice i jest to ustawowy obowiązek Marszałka. Natomiast starosta myślenicki ma obowiązek (z którego się nie wywiązuje) stworzenia i sfinansowania komfortowych linii autobusowych, łączących co najmniej dwie gminy w granicach jednego powiatu, np. Pcim – Myślenice – Siepraw. Z kolei obowiązkiem ustawowym burmistrza Szlachetki, z którego burmistrz się nie wywiązuje, jest utworzenie myślenickiej komunikacji miejskiej i gminnej – sieci dużych, komfortowych autobusów kursujących po całych Myślenicach oraz w granicach gminy, w tym na przykład miejskiej linii Myślenice – Poręba.

Przygotowanie linii autobusowych przez marszałka siłą rzeczy musi potrwać kilka miesięcy, zatem realnym terminem kiedy możemy oczekiwać startu połączeń jest 1 stycznia 2023. Trzy miesiące to nie jest dużo, ale mamy prawo oczekiwać, że władze wojewódzkie w tym czasie podejmą wszelkie starania, w tym kupią lub wydzierżawią nowoczesne autobusy dla Kolei Małopolskich (nawet te same żółte autobusy od Małopolska PKS), wpiszą odpowiednie środki do projektu budżetu Małopolski na 2023 rok i zrezygnują z innych zadań (np. z Małopolskiego Centrum Nauki Cogiteon), które generują ogromne koszty i przez które nie ma pieniędzy na profesjonalny transport publiczny. Autor tych słów od wielu lat namawiał do odstąpienia od budowy Małopolskiego Centrum Nauki Cogiteon argumentując to tym, że wówczas zabraknie pieniędzy na autobusy regionalne i transgraniczne. I niestety zabrakło. Dziś centrum nauki jest już budowane więc nie za bardzo jak jest od niego odstąpić, tu nie ma już dobrego rozwiązania – ale trzeba wybrać, co jest dla Małopolan ważniejsze, centrum nauki w bogatym Krakowie czy komfortowe autobusy którymi mieszkańcy Myślenic i okolic będą codziennie dojeżdżać do pracy w Krakowie. Budżet nie jest z gumy, nie da się mieć jednego i drugiego, być może zatem otwarcie już wybudowanego centrum nauki warto zamrozić w czasie na 5 lat i najpierw rozwiązać problemy z transportem, a dopiero potem zabierać się za zadania fakultatywne takie jak centra nauki, centra muzyki, igrzyska europejskie, kolejkę linową w Pieninach, dotacje do budowy schronisk górskich, przeskalowane drogi wojewódzkie i inne marszałkowskie „fajerwerki”.

Warto pamiętać, że regiony Niemiec, Austrii, Czech i Słowacji przeznaczają na transport autobusowy przeciętnie od 3% do 10% swojego budżetu, przy czym dopiero w okolicach 10% i równowartości 100 milionów euro rocznie można mówić o zaspokojeniu potrzeb w tym zakresie. A i przy tych 10% i 100 milionach euro okazuje się to niewystarczające i we wspomnianych słowackich czy austriackich regionach trwa debata, jak uniknąć cięć, jak utrzymać porządny transport autobusowy. Małopolska wydaje się bujać we własnym świecie i nie dostrzegać europejskich wzorców, przeznaczając na autobusy mniej niż 1% budżetu, a więc dziesięciokrotnie mniej niż powinna. Tego się nie da obronić w żaden sposób i dziwi brak wiedzy marszałka Kozłowskiego o otaczającym nas świecie, o realiach transportu publicznego w sąsiednich regionach, choćby słowackich. Oczywiście dochodzenie od 1% budżetu do docelowych 10% nie nastąpi od razu, bo to niemożliwe, nikt też tego nie oczekuje. Jako eksperci od transportu publicznego oczekujemy od marszałka i radnych wojewódzkich jasnej deklaracji, w jaki sposób i w jakim horyzoncie czasowym zamierza dojść od tych 1% do 10% i z jakich zadań wojewódzkich zrezygnować lub jakie zamrozić. Uważam, że w 2023 roku powinny to być 3%, w 2024 5%, w 2025 roku 8% a w 2026 roku 10% i towarzyszyć temu muszą bolesne i niepopularne cięcia w innych zadaniach, nawet tych „fajnych”, którymi bardzo byśmy się chcieli pochwalić. Trzeba uczciwie powiedzieć, że należy z nich zrezygnować i postawić na transport autobusowy. Niezmiennie twierdzę, że na Małopolskie Centrum Nauki oraz Małopolskie Centrum Muzyki w obecnej formie zwyczajnie nas nie stać. Może należy ten projekt zamrozić, zmienić jego funkcję, przekazać tę instytucję Ministerstwu Kultury, wprowadzić do niej 50% funkcji komercyjnych? W obecnej formie nas na to nie stać, jeżeli pieniądze na to pójdą, zabraknie na autobusy – już przecież brakuje.

Zachęcam do debaty publicznej na ten temat, a każdego z Państwa – do podpisania założonej w tej sprawie petycji, dostępnej pod linkiem: www.petycjeonline.com/stopbusiarstwu

Czytaj też: