Morze możliwości dla pomorskich hotelarzy: jak za kilkaset złotych wypromować się na Słowacji

Niedługo kwiecień, czas pomyśleć, jak pozyskać do hotelu, pensjonatu lub apartamentu dodatkowych gości na wiosnę i lato. To będzie kolejny rok rekordowego zainteresowania Słowaków polskim Bałtykiem, a Słowaków może być tej wiosny i lata jeszcze więcej dzięki nowym połączeniom lotniczym i kolejowym, zwłaszcza Poprad-Gdańsk. To zmienia wszystko: Słowacy mogą trafić do Twojego hotelu lub apartamentu już po czterech – pięciu godzinach od wyjścia z domu na Słowacji. Ale jak sprawić, żeby przyjechali KONKRETNIE DO CIEBIE – do Twojego apartamentu lub hotelu w Sopocie, Łebie czy Kołobrzegu, a nie do konkurencji? Podstawa to przynajmniej minimalna wersja strony internetowej lub FB po słowacku, co w najbardziej oszczędnym wariancie można zrobić już za 300-400 złotych. Do potencjalnych gości najszybciej i najtaniej dotrzemy publikując ogłoszenia na określonych słowackich grupach facebookowych – z tego artykułu dowiesz się, jak to wszystko zrobić krok po kroku.

Strona w języku słowackim. Dlaczego to tak ważne i dlaczego nie trzeba się tego obawiać

Znaczna część właścicieli obiektów noclegowych rezygnuje z własnej strony www, ograniczając się do profili na Booking.com i innych portalach rezerwacyjnych oraz do bezpłatnej strony na FB. Jeżeli jednak chcesz skutecznie dotrzeć do Słowaków, warto stworzyć choćby prostą stronę-wizytówkę w języku słowackim, bo w ten sposób wyróżniasz się na rynku i budujesz wiarygodność. Najprościej, jeżeli masz już stronę www z możliwością prostego dodania do niej dodatkowej wersji językowej – w danym przypadku słowackiej. Kilkanaście lat temu aby stworzyć stronę www, trzeba było zatrudniać informatyków i płacić im nawet 10 tysięcy złotych, plus dodatkowo kilka stów za każdą aktualizację. Obecnie tak się to wszystko uprościło, że w zasadzie jedyny koszt to domena i hosting (kilkaset złotych rocznie), a strona na WordPressie jest banalnie prosta w obsłudze.

Jeżeli nawet mimo to nie decydujesz się na własną stronę www ze słowacką wersją, można to jeszcze bardziej uprościć. Zapewne masz w takim przypadku stronę obiektu na FB – załóż zatem osobną stronę FB, ale w języku słowackim, na której umieścisz podstawowe informacje + dane kontaktowe. Możesz też stworzyć sobie taką słowackojęzyczną stronę – wizytówkę np. na moim portalu www.porteuropa.eu, który posiada słowacką wersję językową i jest dobrze wypozycjonowany w wyszukiwarkach. Ile to kosztuje i jak to technicznie wygląda? Dla mnie to kilka godzin pracy: dostarczasz mi gotowy tekst w języku polskim do przetłumaczenia wraz z informacjami kontaktowymi i linkami + zdjęcie, ja to tłumaczę na język słowacki, formatuję, wrzucam na portal, stawkę godzinową można w takim przypadku przyjąć ok. 50 złotych netto. Czyli jednorazowy wydatek rzędu 150-200 złotych (za 3-4 godziny pracy), a materiał zostaje w sieci na lata, Słowacy trafiają na niego w wyszukiwarkach oraz ChatGPT i w ten sposób docierają do Twojego obiektu nie tylko tej wiosny i lata, ale również jesienią, zimą i w kolejnych latach.

Oczywiście zachęcam do tego, by nie poprzestawać na wersji minimum. Im lepsza strona, im bardziej rozbudowana, tym lepiej to będzie działać. Ale równocześnie doskonale rozumiem, że wielu właścicieli i menedżerów obiektów noclegowych obawia się dużych wydatków i wchodzenia w nowe, nieznane projekty. Takie decyzje muszą dojrzeć i zupełnie naturalne jest, by prowadzić to stopniowo – zacząć od absolutnego minimum za 200-300 złotych, a później to stopniowo i na spokojnie rozwijać.

Wersja rozbudowana – artykuły blogowe w języku słowackim za 200-300 złotych każdy

Strona-wizytówka to jedno, a następnym etapem może być stworzenie kilku-kilkunastu artykułów w języku słowackim, uwzględniających specyfikę słowackiego odbiorcy, na temat waszego obiektu i okolicy. Przykładowo: jeżeli promujemy obiekt w Łebie, to zaproponowałbym napisanie po słowacku następujących artykułów promocyjnych: 1. Słowiński Park Narodowy koło Łeby czyli polska Sahara nad Bałtykiem; 2. Lepiej niż w Gdańsku – malownicza Łeba nad Bałtykiem 3. Z Popradu do Łeby w cztery godziny – jak dojechać do kultowego kurortu nad polskim Bałtykiem. Na analogicznej zasadzie można napisać fajne artykuły o Sopocie, Gdyni, Jastarni, Darłowie, Kołobrzegu, Wyspie Sobieszewskiej i dowolnym innym miejscu. Koszt: 200-300 złotych za artykuł, a na początek trzy takie teksty w zupełności wystarczą i będą pracować latami. Oczywiście w treści i na końcu artykułu podajemy namiary na nasz obiekt i link do strony-wizytówki oraz bezpośrednio informacje np. rezerwacji noclegów.

Najtańsza i najprostsza promocja – wrzucamy ogłoszenia na słowackie grupy Facebooka

Gdy już mamy materiały w języku słowackim, choćby i podstawowe, szybko i tanio dotrzemy do potencjalnych gości wrzucając ogłoszenia na słowackich grupach facebookowych. Oczywiście piszemy je w języku słowackim, ale w dobie translatorów internetowych poradzi sobie z tym również osoba nie znająca języka – choć oczywiście lepiej jest to skonsultować z kimś (choćby i ze mną) aby uniknąć śmiesznych sytuacji. W języku słowackim jest wiele tak zwanych „fałszywych przyjaciół”, czyli słów i zwrotów brzmiących podobnie lub identycznie jak w polskim, ale znaczącym co innego, odwrotnego lub wręcz o znaczeniu nieprzyzwoitym, wulgarnym czy kontrowersyjnym. Przykładowo, polskie słowo droga oznacza narkotyk, pas to jest paszport, więcej takich „fałszywych przyjaciół” znajdziesz w moim e-podręczniku języka słowackiego oraz analogicznym podręczniku czeskiego słownictwa – przydadzą się, gdy planujesz rozwijać współpracę na kierunku czesko-słowackim.

Na jakie konkretnie słowackie grupy wrzucamy ogłoszenie? Przede wszystkim na grupy o profilu turystycznym, podróżniczym, czyli ze słowami-kluczami cestovanie, turistika. Paradoksalnie nie należy unikać grup górskich – tu przyda się promocja dzięki napisaniu artykułu blogowego o tym, że nad Bałtykiem też można wędrować jak w górach (wzgórza morenowe, wydmy, Kaszuby). Nawet jeżeli to porównanie jest trochę przesadzone, i tak działa na wyobraźnię. Zwłaszcza, że niektóre ujęcia z Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego naprawdę trudno odróżnić od słowackich Beskidów, więc warto to wykorzystać.

Warto takie posty wrzucać również na grupy lokalne, zwłaszcza z miast i regionów Słowacji, z których łatwo jest dojechać lub dolecieć samolotem na Pomorze. Czyli np. Poprad i okolice, Orawa, Liptów, Bardejov, Koszyce, Preszów, ale też: Bratysława i okolice Bratysławy, Żylina, Czadca itp. Można w tym skorzystać również z moich licznych grup słowackich, których jestem adminem. Łącznie jest w nich kilkadziesiąt tysięcy osób.

Jak znaleźć te grupy? Możesz próbować samodzielnie – to nic trudnego, zwłaszcza gdy oswoisz się z językiem, możesz zlecić mi, mogę też przygotować Ci taką gotową bazę wartościowych grup w Excelu wraz z aktywnymi linkami plus konsultacją, jaki konkretnie post napisać. Koszt to również około 50 złotych za godzinę pracy. I znów: gdy już będziesz mieć taką bazę grup i oswoisz się z językiem (bardzo podobnym do polskiego), w kolejnych tygodniach, miesiącach możesz już po prostu ponawiać takie ogłoszenia samodzielnie. To ważne, bo w takich działaniach ważna jest systematyczność: nie można przesadzić i publikować za często, ale też najlepsze efekty uzyskuje się po kilkukrotnym ponowieniu oferty. Słowaccy odbiorcy będą już kojarzyć wasz obiekt, decyzja o wyjeździe będzie stopniowo dojrzewać, dlatego warto z takimi działaniami zacząć już w kwietniu czy nawet w marcu. Ten sam schemat można zastosować do grup czeskich, austriackich itp. na których również operuję.

Bardziej zaawansowany marketing obejmuje kontakt do grup celowanych: szkół (zielone szkoły), ochotniczych straży pożarnych, parafii, Klubów Słowackich Turystów itp. Te i inne kwestie są bardziej szczegółowo opisane w poradniku Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech który aktualnie można kupić z dużą zniżką.

Najważniejsze – przełamać się, zrobić pierwszy krok. To naturalne, że każdy obawia się nowych nieznanych zadań i odkłada je na później. Nikt nie chce od razu zatrudniać nowego pracownika, nawet na umowę zlecenie na jedną trzecią etatu, bo każdy sobie myśli: wydam 2000 złotych miesięcznie, a skąd mam pewność, że w ogóle ktoś przyjedzie? Każdy chce zacząć od drobnych kwot, ale tu pojawia się wątpliwość: no dobra, mógłbym na początek wydać na to 300 – 1000 złotych, ale co da się zrobić za tak małą kwotę?

O to chodzi, że da się, a podejście ewolucyjne jest jak najbardziej wskazane i zasadne dla obu stron. Również dla mnie, jako eksperta i wykonawcy. Sam również wolę zacząć od małej współpracy nawet za symboliczne pieniądze, zamiast od razu podpisywać większe kontrakty czy wiązać się z firmą na pełen etat. Wykonanie małego zlecenia na początek pozwala sprawdzić, czy rozwój takiej współpracy ma sens, jak duży jest odzew ze strony słowackich gości, czy praca z takim obiektem jest miła i rozwojowa. O niektórych miejscówkach już teraz mogę powiedzieć, że są skazane na sukces, inne są trudne w promowaniu (np. zbyt drogie, z trudnym dojazdem), inne są wielką niewiadomą – to na przykład Pojezierze Drawskie, Kaszuby, Bory Tucholskie. Być może mogłoby mi się udać zrobić z nich turystyczny hit, a może nie, za dużo tu nieprzewidywalnych czynników. Są też takie obiekty, z którymi współpracy bym nie nawiązał – z góry wiedząc, że nikt do nich nie przyjedzie.

Zainteresowanych współpracą zachęcam do kontaktu mailowego: kuba.loginow@gmail.com

Jakub Łoginow

Oczywiście zachęcam też do zakupu moich ebooków z listy poniżej:

Bałtyk przez cały rok. Jak wydłużyć sezon turystyczny i przyciągnąć gości ze Słowacji i Czech

Słowackie Tatry i inne góry transportem publicznym

Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej

Rolki nad Bałtykiem – Przewodnik dla rolkarzy nie tylko na wakacje 

Podręcznik języka słowackiego 

Podręcznik czeskiego słownictwa