Lubisz góry, ale robi ci się niedobrze na myśl o Zakopanem – z jego tłumami, drożyzną i kiczem? Pomyśl o Krynicy-Zdrój. To nadal góry, fajny klimat i architektura jak żywcem przeniesiona ze Szwajcarii, ale dużo spokojniej, taniej i bardziej elegancko. Równocześnie Krynica i sąsiednia Muszyna już dawno nie są stereotypowymi sennymi uzdrowiskami rodem z PRL-u, do których jeżdżą tylko emeryci bawiący się na dancingach. Oba miasta, Krynica i Muszyna, przeszły niewyobrażalną pozytywną transformację, stając się miastami pełnymi atrakcji, również dla młodych ludzi. Krynica-Zdrój od kilku lat bije rekordy popularności jako topowa górska destynacja, zarówno wśród Polaków jak i Słowaków, a równocześnie ceny są tu dużo niższe niż w Zakopanem, brak też irytującej góralskiej pazerności i kiczu. Pobyt w Krynicy daje w bonusie coś jeszcze: możesz tu wsiąść w samorządowy autobus i po 45 minutach, za jedyne 12 złotych wysiąść w słowackim Bardejovie: średniowiecznym mieście z listy UNESCO, w którym poczujesz się jak we Włoszech. Do Krynicy dojedziesz nocnym pociągiem z Gdyni za jedyne 103 złote, a także licznymi autobusami i pociągami z Krakowa, który jest dobrym miejscem na przesiadkę.
Narty i wycieczki górskie
Krynica działa bardzo dobrze jako miejsce aktywnego wypoczynku, zwłaszcza zimą. To nie jest miejscowość z jednym wyciągiem dla początkujących, tylko pełnoprawny ośrodek turystyczny wyższej klasy. Na Jaworzynie Krynickiej funkcjonuje kolej gondolowa i rozbudowane zaplecze narciarskie, dzięki czemu dzień na stoku można spędzić bez krążenia po okolicy w poszukiwaniu warunków. Drugim ważnym punktem są Słotwiny, które w sezonie zimowym również obsługują narciarzy, a poza zimą przyciągają innego rodzaju atrakcją: wieżą widokową i ścieżką w koronach drzew. To propozycja dla tych, którzy chcą zobaczyć panoramy bez długich podejść i bez wysokogórskich trudności — po prostu spacer, widoki i powrót do miasta.
Równie mocno Krynica broni się w roli bazy na wycieczki piesze. Beskid Sądecki nie jest tak zatłoczony jak Tatry, a przy tym daje pełnowymiarowe trasy: kilkugodzinne przejścia grzbietami, spokojne leśne odcinki, schroniskowy klimat i poczucie, że wędrówka rzeczywiście jest wędrówką, a nie marszem w kolejce. Ważną zaletą Beskidu Sądeckiego w porównaniu z Tatrami jest brak lawin i tłumów. Zwłaszcza zimą o wiele lepszym wyborem są łagodniejsze góry takie jak Beskid Sądecki, a nie niebezpieczne Tatry, w których łatwo jest stracić życie.
Dużym atutem jest możliwość rozpoczęcia dnia w różny sposób: albo klasycznie z miasta, albo „sprytnie”, z wykorzystaniem wjazdu gondolą na Jaworzynę i startu z wyższych partii. Dla osób, które wolą krótszą wersję gór, w samym centrum działa kolej linowo-terenowa na Górę Parkową — rozwiązanie praktyczne w dzień słabszej pogody albo wtedy, gdy celem jest spacer i punkt widokowy, a nie całodzienna trasa.
Krynicki deptak. Odpowiednik Krupówek, ale bez kiczu, z dobrą architekturą, dobrą gastronomią i cenami niższymi niż w Zakopanem
Najbardziej „miejskim” sercem Krynicy pozostaje jednak deptak. Można o nim myśleć jak o odpowiedniku Krupówek, ale w formule wyraźnie bardziej uporządkowanej i estetycznej. Wynika to z historii miejsca: Krynica rozwijała się jako uzdrowisko, a centralna przestrzeń spacerowa powstała z myślą o kuracjuszach i gościach, którzy mieli tu spędzać czas między zabiegami, spotkaniami i koncertami. Ten uzdrowiskowy rodowód widać w architekturze — w pensjonatach, willach, detalach, w konsekwencji stylistycznej. W wielu miejscach pojawia się styl szwajcarski, czyli alpejski język form: drewno, werandy, balkony, snycerskie elementy, budynki zaprojektowane tak, by dobrze wyglądały w krajobrazie kurortu. To wrażenie jest bliskie temu, co zna się ze słowackich miejscowości pod Tatrami, takich jak Stary Smokowiec czy okolice Tatrzańskiej Łomnicy — miejsc, w których architektura ma być tłem dla spaceru, a nie krzykliwą reklamą. Dzięki temu Krynica unika kiczu, który w najbardziej obleganych kurortach potrafi przykleić się do centrum jak lep.
Deptak ma też tę zaletę, że naprawdę da się na nim spędzić wieczór bez poczucia, że pada się ofiarą góralskiej pazerności czy wręcz oszustwa. Oferta gastronomiczna jest szeroka i zróżnicowana: od miejsc na porządny obiad czy kolację, po kawiarnie i bary, gdzie można po prostu usiąść przy kawie, herbacie, piwie albo winie. W praktyce to ważne, bo po dniu na stoku albo na trasie większość osób nie szuka atrakcji „na siłę”, tylko spokojnej przestrzeni, w której można odpocząć, zjeść dobrze i nie mieć wrażenia, że każda pozycja w menu jest wymyślona wyłącznie po to, żeby złapać jednorazowego klienta.
Kilkanaście kilometrów od Krynicy-Zdrój znajduje się Muszyna. Jeszcze kilkanaście lat temu był to senny, zapyziały kurort rodem z PRL. Kto po latach przybywa do Muszyny, nie pozna tego miasta. Przebudowane centrum, odbudowany zamek, nowe atrakcje turystyczne – warto tu zajrzeć, choćby na chwilę. Z Krynicy do Muszyny dojadą Państwo pociągiem lub często kursującymi autobusami lub busami.
Wypad na Słowację. Bardejov – miasto UNESCO
Jedną z najbardziej wartościowych, a przy tym mało oczywistych atrakcji Krynicy-Zdroju jest autobus transgraniczny do Bardejova na Słowacji. To propozycja, która realnie poszerza program wyjazdu: bez samochodu i bez skomplikowanej logistyki można w ciągu jednego dnia zobaczyć historyczne miasto o randze międzynarodowej, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Sam wpis na Listę UNESCO jest jednym z najwyższych możliwych wyróżnień dla zabytku lub krajobrazu kulturowego. Oznacza, że dany obiekt został uznany za dziedzictwo o wyjątkowej uniwersalnej wartości — istotne nie tylko lokalnie czy narodowo, ale w skali świata — a państwo zobowiązuje się do jego ochrony i prowadzenia spójnej polityki konserwatorskiej. Warto też pamiętać, jak bardzo elitarny jest to wybór: Polska ma obecnie tylko 17 obiektów na liście, Niemcy – 55, Czechy – 17, Słowacja – 8, a Austria – 12. Bardejov jest jednym z tych nielicznych miejsc. To naprawdę wielkie wyróżnienie.
Z Bardejowa można pojechać licznymi słowackimi autobusami i pociągami do innych atrakcyjnych miast: Preszowa i Koszyc. Stamtąd można dojechać transportem publicznym tanio i wygodnie również do Budapesztu, Miszkolca, ukraińskiego Użhorodu czy nawet do rumuńskiej Oradei.
Więcej na temat tych wszystkich możliwości przeczytają Państwo w ebooku: Słowackie Tatry i inne góry transportem publicznym:
Słowackie Tatry i inne góry transportem publicznym
Przeczytaj o Słowacji coś więcej, poznaj lepiej ten kraj:
Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej
Rozkład jazdy autobusów:

