Od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej inwazji minęły już ponad cztery lata. Wojna nie skończyła się szybkim zwycięstwem Ukrainy ani Rosji. Stała się długotrwałą wojną na wyniszczenie, w której liczą się nie tylko żołnierze i dostawy zachodniej broni, ale również fabryki, energetyka, eksport, podatki i zdolność państwa do finansowania kolejnych lat walk.
Rosja nadal atakuje ukraińskie miasta, porty, kolej, zakłady przemysłowe i infrastrukturę energetyczną. Ukraina odpowiada między innymi za pomocą własnych dronów i rakiet. Coraz więcej zależy więc od tego, czy ukraińska gospodarka będzie działać, a państwo będzie miało za co utrzymywać armię i zamawiać sprzęt wojskowy.
Możemy w tym pomóc również my – podczas zwykłych zakupów.
Ukraina nie może żyć wyłącznie z zagranicznej pomocy
Ukraińska gospodarka nie załamała się tak, jak oczekiwała Moskwa. W Kijowie, Lwowie, Użhorodzie, Odessie, Dnieprze i wielu innych miastach nadal działają fabryki, sklepy, banki, firmy informatyczne, restauracje i przedsiębiorstwa eksportowe.
Nie oznacza to jednak powrotu do normalności. W pierwszym kwartale 2026 roku ukraiński PKB zmniejszył się o 0,6 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Narodowy Bank Ukrainy prognozuje na cały 2026 rok wzrost o zaledwie 1,3 procent. Powodem są rosyjskie ataki na energetykę i transport, przerwy w dostawach prądu, niedobór pracowników i opóźnienia w napływie zagranicznych pieniędzy. Inflacja w czerwcu 2026 roku wynosiła 7,2 procent.
Ukraina otrzymuje ogromną pomoc finansową od Unii Europejskiej i innych partnerów. Bez niej nie byłaby w stanie utrzymać państwa i prowadzić wojny. Zagraniczna pomoc nie zastąpi jednak normalnie działającej gospodarki.
Muszą działać przedsiębiorstwa, ludzie muszą otrzymywać pensje, towary muszą być eksportowane, a do budżetu muszą wpływać podatki. Dopiero wtedy państwo ma własne pieniądze na wojsko, amunicję, remonty sprzętu i produkcję uzbrojenia.
Po czerwcowej zmianie budżetu Ukraina przeznaczyła w 2026 roku na bezpieczeństwo i obronę 4,367 biliona hrywien. Z tego 2,297 biliona hrywien ma trafić na broń, sprzęt wojskowy, amunicję oraz naprawy. To dobrze pokazuje, jak silnie ukraiński budżet jest dziś podporządkowany potrzebom wojny.
Każda działająca fabryka, legalnie zatrudniony pracownik i sprzedana za granicę partia towaru zwiększają możliwości państwa. Nie oznacza to oczywiście, że pieniądze wydane na słoik ukraińskiego keczupu trafiają bezpośrednio na zakup drona. Mechanizm jest bardziej złożony: firma otrzymuje zamówienie, zatrudnia ludzi, płaci pensje i podatki, kupuje opakowania, energię oraz usługi transportowe.
Ukraina produkuje coraz więcej własnej broni
Od 2022 roku radykalnie wzrosło znaczenie ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Ukraina produkuje dziś nie tylko proste drony składane w małych warsztatach, ale również bezzałogowce dalekiego zasięgu, drony morskie, amunicję, systemy walki elektronicznej, pociski i rakiety.
Według ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony moce produkcyjne przemysłu obronnego mają w 2026 roku osiągnąć wartość około 55 miliardów dolarów. To 55 razy więcej niż na początku pełnoskalowej inwazji. Ponad 70 procent ukraińskich wydatków na zakup uzbrojenia w 2025 roku trafiło do producentów krajowych.
Problemem coraz częściej nie jest brak fabryk ani technologii, ale brak pieniędzy na pełne wykorzystanie ich możliwości. Ukraina jest w stanie wyprodukować więcej uzbrojenia, niż obecnie może zamówić.
Dlatego gospodarka cywilna ma bezpośrednie znaczenie dla przebiegu wojny. Przemysł spożywczy, handel, transport i usługi nie stoją obok gospodarki wojennej. To z ich podatków państwo wypłaca żołd, naprawia sprzęt i zamawia broń.
Ukraińskie produkty są w polskich sklepach
Ukraińskie towary można kupić nie tylko w specjalistycznych ukraińskich sklepach, ale także w wielu zwykłych supermarketach, dyskontach i sklepach internetowych.
Są to między innymi słodycze, wafle, herbatniki, keczupy, musztardy, majonezy, chrzan, przetwory warzywne, soki, napoje, olej słonecznikowy, kasze, makarony, konserwy, piwo, kosmetyki i środki czystości.
Wiele z tych produktów ma dobrą jakość i rozsądną cenę. Nie chodzi więc o żadne wyrzeczenie ani działalność charytatywną. Wystarczy zamiast podobnego produktu importowanego z Niemiec, Francji czy innego kraju od czasu do czasu wybrać produkt ukraiński.
Nie jest to również apel o bojkot polskiej żywności. Polskie miejsca pracy i polskich producentów również należy wspierać. Chodzi o sytuację, gdy i tak kupujemy produkt importowany i mamy do wyboru kilka podobnych towarów.
Więcej pracy w Ukrainie oznacza mniej emigracji
Kupowanie ukraińskich produktów ma jeszcze jeden ważny skutek. Pomaga utrzymać miejsca pracy w Ukrainie, dzięki czemu więcej osób może tam pozostać, pracować i płacić podatki, zamiast wyjeżdżać z powodów ekonomicznych.
Z punktu widzenia interesów Ukrainy skala emigracji jest już zbyt duża. Z kraju wyjechały miliony osób, w tym ludzie młodzi, wykształceni i aktywni zawodowo. Brakuje pracowników, przedsiębiorców, konsumentów i podatników. Pogłębia się również kryzys demograficzny.
Sama Polska przyjęła około miliona ukraińskich uchodźców. Według danych UNHCR w lutym 2026 roku zarejestrowanych było ich w Polsce prawie 978 tysięcy. Ukraińcy w dużej części pracują i wnoszą istotny wkład w polską gospodarkę – według cytowanego przez UNHCR badania ich obecność zwiększyła polski PKB w 2024 roku o około 2,7 procent.
Nie zmienia to faktu, że tak duża migracja w krótkim czasie powoduje napięcia. Dotyczy to mieszkań, szkół, ochrony zdrowia, rynku pracy i polityki społecznej. Temat jest dodatkowo wykorzystywany przez polityków oraz rosyjską propagandę.
Masowa emigracja osłabia Ukrainę, a jej przedłużanie się zwiększa problemy również w państwach przyjmujących. W interesie Polski i Ukrainy leży więc to, aby jak najwięcej Ukraińców mogło pozostać lub dobrowolnie wrócić do swojego kraju.
Nie osiągnie się tego nakazami, zamykaniem granic ani tworzeniem nieprzyjaznej atmosfery. Ludzie pozostają tam, gdzie mają pracę, dochody i perspektywy.
Kupując ukraińskie produkty, zwiększamy zamówienia tamtejszych firm. Producent może utrzymać pracowników, płacić pensje i rozwijać zakład. Kolejna osoba nie musi wyjeżdżać do Polski, Czech czy Niemiec tylko dlatego, że w jej mieście nie ma pracy.
Ta forma wsparcia może połączyć osoby o bardzo różnych poglądach. Zwolennicy Ukrainy wzmacniają gospodarkę państwa broniącego się przed Rosją. Osoby, które uważają, że emigrantów z Ukrainy jest już w Polsce zbyt wielu, pomagają tworzyć miejsca pracy właśnie w Ukrainie.
Zamiast narzekać, że Ukraińcy wyjeżdżają, lepiej kupować towary produkowane przez tych, którzy pozostali u siebie.
Liczą się zwykłe zakupy
Kupienie jednego ukraińskiego produktu niewiele zmieni. Znaczenie pojawia się wtedy, gdy robią to regularnie setki tysięcy konsumentów.
Nie cała cena produktu trafia oczywiście do Ukrainy. Część zostaje u polskiego importera, hurtownika i sklepu, a podatek VAT jest płacony w Polsce. Ukraiński producent otrzymuje jednak większe zamówienie, utrzymuje produkcję i zatrudnienie, płaci pensje oraz podatki.
Podobny efekt daje korzystanie podczas pobytu w Ukrainie z miejscowych hoteli, restauracji, sklepów, kolei i przewoźników. Pieniądze zostają w tamtejszej gospodarce i pomagają utrzymać miejsca pracy.
Kupując ukraińskie produkty, wspieramy ukraińskie firmy, eksport i wpływy podatkowe. Pomagamy finansować państwo i jego obronę. Sprawiamy również, że więcej osób może pozostać w Ukrainie i pracować na miejscu.
Sprzedajesz ukraińskie towary, prowadzisz sklep albo znasz produkty warte polecenia? Dołącz do facebookowej grupy „Ukraińskie produkty w Polsce”.
Kup moje ebooki i wesprzyj Port Europa
Port Europa można wesprzeć również poprzez zakup moich ebooków.
Podręcznik języka ukraińskiego dla początkujących i średniozaawansowanych
Praktyczny podręcznik języka polskiego dla Ukraińców
Język białoruski. Podręcznik dla Polaków zainteresowanych Białorusią i Ukrainą
Pełna lista ebooków:
Nasze ebooki – tak możesz wesprzeć Port Europa i Inicjatywę Polska–Słowacja–autobusy
