Słowackie ładunki w trójmiejskich portach. Zatrudnij specjalistę ds. współpracy polskiej branży morskiej ze Słowacją i Ukrainą

Od co najmniej 20 lat na różnych branżowych konferencjach dużo się mówi o ogromnym, wciąż niewykorzystanym potencjale polskich portów morskich w zakresie obsługi słowackiego handlu zagranicznego. Jako absolwent i doktorant Uniwersytetu Morskiego w Gdyni, a zarazem ekspert ds. Słowacji i Ukrainy z 20-letnim doświadczeniem i biegłą znajomością języka słowackiego oraz ukraińskiego chciałbym polecić moje kwalifikacje w tym zakresie. Szukam stałego zatrudnienia w Trójmieście i będę wdzięczny za przesłanie tej wizytówki potencjalnie zainteresowanym pracodawcom z branży portowo-morskiej. Zachęcam też do zapoznania się z poniższymi informacjami eksperckimi na temat potencjału współpracy polskiej branży morskiej ze Słowacją.




Fakty i mity na temat współpracy polskich portów morskich ze Słowacją

W trójmiejskiej branży morskiej od lat pokutują pewne mity i błędne przekonania o perspektywach i zasadności współpracy ze Słowacją, do których na wstępie chciałbym się odnieść. Proszę mieć na uwadze, że podstawą wszelkiej poważnej współpracy ze Słowacją jest jak minimum doskonała znajomość języka i realiów tego kraju, a z oczywistych względów na Pomorzu trudno jest o specjalistów, którzy z jednej strony znają się na gospodarce morskiej i portach, a z drugiej – biegle znają język słowacki i są ekspertami w zakresie słowackiej gospodarki, polityki, administracji, systemu transportowego i energetycznego Słowacji.

Słowacka branża TSL jest zorientowana na Austrię i Niemcy, a nie na Polskę” – to prawda, gdyż partnerzy z Austrii i Niemiec aktywnie zabiegają o współpracę ze Słowacją. O Polsce jak dotąd nie można tego powiedzieć, ale warto to zmienić, zatrudniając w branży morskiej specjalistę od Słowacji.

Połączenia drogowe i kolejowe między polskimi portami a Słowacją są niewystarczające, dlatego współpraca na dużą skalę nie może się udać” – na szczęście sytuacja radykalnie się poprawiła w porównaniu z np. 2007 rokiem. Powstała autostrada A1 aż do południowej granicy, na ukończeniu jest droga ekspresowa S7, zmodernizowano infrastrukturę kolejową w Polsce i Słowacji, budowana jest autostrada Żylina – Czadca – Zwardoń – Katowice, droga Via Carpatia (choć z niej akurat bardziej skorzystają porty litewskie) oraz magistrala kolejowa Podłęże – Piekiełko. Nie jest już źle, a dalsze inwestycje są w toku. Stale należy jednak zabiegać o rozwiązanie pozostałych problemów (np. brak przejścia granicznego dla samochodów ciężarowych na Sądecczyźnie, droga ekspresowa na Orawie), stąd właśnie jest potrzeba zatrudnienia osoby znającej język słowacki i słowackie realia, która będzie te kwestie koordynować z ramienia polskich portów lub instytucji branżowej. Potrzebny jest silny głos z Pomorza na międzyrządowych polsko-słowackich komisjach i grupach roboczych, stały kontakt z partnerami słowackimi i długofalowe działania oparte o doświadczeniu we współpracy ze Słowacją, o których poniżej.

Słowacka wersja językowa polskich portów morskich i instytucji z branży morskiej oraz słowacko- i ukraińskojęzyczny portal morski

Co prawda w handlu międzynarodowym najważniejszym językiem jest angielski, ale bardzo skutecznym narzędziem marketingu międzynarodowego jest używanie języków narodowych tych krajów, na współpracy z którymi nam zależy. Jest to istotne zwłaszcza w marketingu internetowym, wyświetlania się określonych treści w wyszukiwarkach i reklamach kontekstowych (np. na Facebooku i usługach Google), kontaktów z mediami z danego kraju. Jeżeli chcemy rzeczywiście konkurować z portami niemieckimi, nie wystarczy bierne podejście na zasadzie „jeżeli Słowacy zechcą, sami nas znajdą”. Konieczne są działania aktywne, bardzo intensywny marketing w języku słowackim, regularne wysyłanie informacji prasowych o polskich portach słowackim dziennikarzom, organizowanie konferencji prasowych w języku słowackim, budowanie sieci kontaktów.

Wersja minimum – to słowacka wersja językowa stron internetowych polskich portów, firm z branży morskiej i organizacji branżowych (np. Krajowa Izba Gospodarki Morskiej). Oczywiście ważne też jest, by informacja w języku słowackim była dostosowana do potrzeb słowackiego odbiorcy branżowego. Treści do zagranicznych odbiorców trzeba formułować w inny sposób i z naciskiem na nieco inne informacje, niż dla naszego środowiska. Często jest potrzeba umieszczenia informacji, które nam wydają się oczywiste – w tym również ogólnych i praktycznych informacji o Gdańsku, Gdyni, Trójmieście. W biznesie wciąż ważny jest kontakt osobisty, a łatwiej i chętniej się współpracuje z portem czy firmą z miasta, które jest nam w jakiś sposób znane i bliskie – stąd osobiście stawiam również na informacje praktyczne dotyczące zwiedzania Trójmiasta i Pomorza, które publikuję w języku słowackim. Na tym właśnie bazują Niemcy i Austriacy w kontaktach ze słowackim biznesem, warto się od nich uczyć.

Proszę też zwrócić uwagę na fakt, że każdy z nas, pracujący w branży morskiej, korzysta regularnie z mediów branżowych w naszym ojczystym języku, mimo że przecież niemal każdy z nas zna język angielski. Namiary na Morze i Handel, Portal Morski, portal Gospodarka Morska – to najważniejsze z nich, dzięki którymi jesteśmy na bieżąco z sytuacją w polskich portach, branży żeglugowej i ogólnie na Bałtyku. Nasi słowaccy koledzy pracujący w Ministerstwie Transportu, spółkach kolejowych i żeglugowych, portach rzecznych czy branży TSL nie mają jednak dostępu do takich informacji w ich języku, w słowackich mediach newsy z polskich portów i znad Bałtyku są praktycznie nieobecne, mimo że jest na nie popyt. Z kolei źródła angielsko- i niemieckojęzyczne niekoniecznie koncentrują się na Bałtyku i polskich portach. Jak bardzo cenione są wszelkie artykuły prasowe i newsy z Polski, mogę się przekonać wykonując pracę polskiego współpracownika wpływowego słowackiego dziennika Dennik N. Słowackojęzyczny (i ukraińskojęzyczny) morski serwis informacyjny wydawany w Trójmieście to kolejny pomysł, którego realizacji chętnie się podejmę. To długofalowa inwestycja w przyszłość całej naszej branży morskiej, do której gorąco namawiam.

Inwestycja w przyszłość polskiej branży morskiej – prelekcje dla słowackich uczniów i studentów o Porcie Gdańsk i Porcie Gdynia

I wreszcie, taką długofalową inwestycją w polskie porty morskie i całą branżę będzie też organizacja prelekcji o Bałtyku i wizyt studyjnych dla uczniów słowackich szkół średnich (zwłaszcza techników o profilu żeglugowym i transportowym) oraz studentów zainteresowanych branżą TSL, handlem międzynarodowym i stosunkami międzynarodowymi. Spotkania i prelekcje popularyzujące Trójmiasto i polską branżę morską dla dzisiejszych słowackich 16-20-latków zaowocują za 5-10 lat, gdy ci ludzie wejdą na rynek pracy i będą pracować w słowackich firmach spedycyjnych, spółkach kolejowych, Ministerstwie Transportu. Albo gdy jako urzędnicy będą decydować o tym, czy poprawić usunąć wąskie gardła transportowe w kierunku polskich portów, czy może zamiast tego zbudować kolejne połączenia w stronę portów niemieckich lub adriatyckich. Tu również uczmy się od Niemców i Austriaków. Nie trzeba odkrywać Ameryki, wystarczy pójść sprawdzonym szlakiem.

Na koniec kilka ciekawostek o słowackiej branży żeglugowej i morskiej:

  • Słowacja ma własną banderę morską, pod którą pływa więcej jednostek morskich, niż pod polską banderą. To efekt paradoksalnie dość rozwiniętych tradycji morskich Czechosłowacji
  • Według danych słowackiego Ministerstwa Transportu, na Słowacji jest aż 1500 czynnych marynarzy (morskich, oprócz tego są jeszcze marynarze śródlądowi). Stale wśród Słowaków jest spore zainteresowanie nauką zawodu marynarza. Miejsce zamieszkania nie ma tu nic do rzeczy – polscy marynarze tak samo okrętują się na statek niekoniecznie w Gdyni czy Gdańsku, ale najczęściej w portach niemieckich, holenderskich, belgijskich. Co za różnica, czy do portu w Antwerpii przyjedzie marynarz mieszkający na stałe w Gdyni, czy w Bratysławie lub Koszycach.
  • W Bratysławie funkcjonuje prywatna Szkoła Morska, kształcąca marynarzy. Mimo że nauka jest płatna, cieszy się sporym zainteresowaniem. Według danych za kilka lat wstecz, na roku było po 150-200 studentów, sporo jak na kraj śródlądowy. Część szkoleń odbywa się na polskich uczelniach, jest bardzo dobra współpraca z Uniwersytetem Morskim w Gdyni.
  • Morskie tradycje Czechosłowacji sięgają początków tego państwa w 1918 roku, kiedy na konferencjach pokojowych kończących I wojnę światową delegacja Czechów i Słowaków wynegocjowała mocną obecność nowego państwa na morzu. W szczególności – prawo do własnej bandery oraz do czechosłowackich nabrzeży portowych w wówczas niemieckim Szczecinie i Hamburgu. Zarówno w XX-leciu międzywojennym, jak i w czasach komunistycznych Czechosłowacja miała bardzo silną flotę handlową. Wbrew pozorom nie były to żadne irracjonalne mrzonki o morzu, tylko czysty pragmatyzm – zwłaszcza w tych dalekich od globalizacji czasach własna flota morska zapewniała państwu suwerenność gospodarczą, dostęp do twardej waluty oraz możliwość prowadzenia aktywnej polityki proeksportowej.
  • W czasach komunistycznych Czechosłowacja była bardzo zamkniętym na świat krajem, a sporo ludzi się z tym nie zgadzało i miało potrzebę wolności, otwartości na zagranicę. Słowacy mieli przy tym praktycznie nieskrępowane możliwości podjęcia bezpłatnych studiów na polskich i radzieckich uczelniach morskich, przy czym Słowacy chętnie wybierali Gdynię i Szczecin, a Czesi Odessę i Leningrad. To była jedna z legalnych, bezproblemowych form wyrwania się z zamkniętego komunistycznego kraju, poznania świata i zarobienia dobrych pieniędzy bez konieczności zapisywania się do partii. Na Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni (obecnie Uniwersytet Morski) było zawsze kilku-kilkunastu Słowaków na roku. Dziś w wielu przypadkach są to już emerytowani marynarze, ale wspomnienia ze studiów morskich w Polsce oraz z pływania na statkach wciąż są na Słowacji żywe, sporo Słowaków ma takiego marynarza z polskim akcentem w rodzinie lub wśród znajomych, można natrafić na wspominkowe artykuły w słowackich mediach i książkach. Polska jest w tym kontekście oceniana pozytywnie i z sentymentem. Jest to kapitał, na którym można budować naszą współpracę.
  • Słowacja jest krajem z niewielkim rynkiem wewnętrznym, silnie uprzemysłowionym, mocno uzależnionym od eksportu, z kolei eksportowane towary przemysłowe są produkowane w dużej mierze na bazie importowanych komponentów. Słowacja jest zatem o wiele bardziej atrakcyjnym rynkiem dla portów morskich, niż to by wynikało z pobieżnego spojrzenia na względnie niewielkie rozmiary państwa.

Kilka słów o mnie i moich kwalifikacjach:

  • Jestem Polakiem, który zawodowo wyspecjalizował się w językach ukraińskim i słowackim oraz współpracy polskiej branży morskiej i turystycznej ze Słowacją i Ukrainą
  • Ukończyłem Akademię Morską w Gdyni (2007), praca magisterska pt. „Gospodarcze funkcje wybranych polskich portów morskich a rozwój turystyki w Regionie Bałtyku” oraz Podyplomowe Studia Dziennikarskie na Uniwersytecie Gdańskim
  • Języka ukraińskiego jako obcego nauczyłem się biegle w 2003 roku podczas wymiany studenckiej na Kijowskim Uniwersytecie Handlowo-Ekonomicznym, języka słowackiego podczas pracy w Bratysławie (2010-2011)
  • W latach 2009-2021 mieszkałem na Południu (Bratysława, Kraków), kilka miesięcy temu wróciłem do Trójmiasta i w związku z tym szukam stałej pracy tu na miejscu z językiem słowackim i ukraińskim
  • Od października 2021 jestem doktorantem na Uniwersytecie Morskim w Gdyni, zajmuję się transportem transgranicznym
  • Od 2005 roku pracuję jako dziennikarz – współpracownik renomowanych ukraińskich, słowackich i polskich mediów – m.in. Dzerkało Tyżnia (Kijów), Dennik N (Bratysława), Dziennik Gazeta Prawna. Współpracowałem z „Namiarami na Morze i Handel” i „Baltic Transport Journal”. Niestety, w związku z agresją zbrojną Rosji, perspektywy dalszej pracy zawodowej jako współpracownik ukraińskich mediów straciły rację bytu, a zarobione tam honoraria autorskie przepadły
  • Jestem autorem popularnych e-podręczników do nauki języków: ukraińskiego, słowackiego, białoruskiego, polskiego dla Ukraińców, polskiego dla Słowaków. Pracowałem też jako tłumacz języka ukraińskiego i słowackiego (m. in. dla Kolei Małopolskich).
  • W 2021 roku napisałem książkę „Nieznany sąsiad. Podręcznik współpracy polsko-słowackiej”, jest to pierwsze na polskim rynku obszerne (514 stron) kompendium wiedzy o południowym sąsiedzie, napisane m.in. pod kątem czytelników z Pomorza i branży morskiej zainteresowanych rozwojem współpracy ze Słowacją. Gorąco polecam!
  • Od wielu lat zajmuję się polsko-słowackim transportem transgranicznym, głównie pod kątem pasażerskiego transportu zbiorowego, ale obszarem mojego zainteresowania są również korytarze transportowe, likwidacja barier na styku Polski i Słowacji, słowackie porty rzeczne i drogi wodne, polityka transportowa kraju. Byłem inicjatorem uruchomienia polsko-słowackich samorządowych autobusów transgranicznych, uczestnikiem prac polsko-słowackiej międzyrządowej grupy roboczej ds. współpracy transportowej (2017 i 2018 rok).

Zapraszam do kontaktu mailowego, zainteresowanym pracodawcom prześlę pełne CV: kuba.loginow@gmail.com




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.